Hity kosmetyczne 2012


Parę blogerek zamieściło już listę „Kosmetycznych hitów 2012”. Ten wpis planowałam opublikować pod koniec grudnia. Doszłam jednak do wniosku, że nie warto z tym zwlekać, ponieważ notki poświęcone ulubieńcom mogą się komuś przydać podczas kompletowania świątecznych prezentów. Poniżej przedstawiam kosmetyki, które odkryłam w 2012 roku. W przyszłości na pewno do nich powrócę;)

Flora by Gucci Gracious Tuberose
Tej wodzie toaletowej z pewnością poświęcę osobną notkę. Ta niezwykła, kwiatowa kompozycja, rozbudzająca moją wyobraźnię zasługuje na uwagę. Jest to propozycja wiosenna, aczkolwiek sięgam po nią również zimą, ponieważ poprawia mi nastrój. „Flora” sprawia, że przenoszę w miejscu i czasie. Trwa majowy weekend, nieśpiesznie przemierzam alejki w parku. Dla takich doznań warto zapoznać się z „Florą” od Gucciego.



Żałuję, że odkryłam go stosunkowo późno. Świetnie usuwa brud, nie podrażniając przy tym mojego wrażliwego skalpu. Nadaje moim kosmykom blask. Jednakże największym atutem tego szamponu jest kompozycja zapachowa, która bazuje na nutach pieprzu.

Po ten produkt sięgam niezależnie od pory roku. Muszę zabezpieczać swoją wrażliwą skórę przed niekorzystnym oddziaływaniem promieni słonecznych. Ten krem doskonale spełnia swoją rolę. Omawiany kosmetyk pozostawia po sobie tłustą warstwę, ale jeśli oprószymy twarz pudrem bambusowym, nasza cera będzie sprawiała wrażenie gładkiej i idealnej. Za 89 zł otrzymujemy krem bazujący na naturalnych składnikach, który posłuży nam przez wiele miesięcy.


Isana krem do rąk z mocznikiem
Żałuję, że po ten produkt sięgnęłam dopiero na początku listopada. Nie dziwię się, że ten kosmetyk swego czasu świecił triumfy w blogosferze. Doskonale nawilża zniszczoną skórę. Stosuję go na przesuszone łokcie i dłonie. Odnotowałam poprawę kondycji mojej skóry. Za 5-6 zł otrzymujemy kosmetyk, który regeneruje zniszczone dłonie. W przyszłości zamierzam poświęcić temu kosmetykowi oddzielną notkę.

Rozświetlacz mineralny La Rosa
Długo poszukiwałam swojego ideału i chyba właśnie go znalazłam. Rozświetlacz świetnie komponuje się z moim jasnym, chłodnym odcieniem skóry. Używając minerałów, mam pewność, że nie zaszkodzę swojej mieszanej cerze. Ten produkt z pewnością doczeka się odrębnej notki.

All in one” Alverde tusz do rzęs
To prawdopodobnie najlepsza maskara, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Jako jedyna nie usztywnia moich rzęs. Moje włoski nie tracą elastyczności. Podczas stosowania tego tuszu nie stwierdziłam reakcji alergicznych i wzmożonego wypadania rzęs. To, jaki efekt uzyskamy, zależy tylko od nas. Warto podkreślić, iż tusz pachnie anyżkiem. Jestem oczarowaną jego wonią, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi aromat tej przyprawy.

Za 21 zł otrzymujemy czerwoną szminkę, która utrzymuje się na naszych ustach przez 5-8 h. Pomadka nie wysusza moich wrażliwych ust. Szminka charakteryzuje się dobrym kryciem. Daje satynowe wykończenie. Nie znajdziemy w niej drobinek. Ta pomadka idealnie odzwierciedla moje preferencje. Myślę, że można ją określić mianem tańszego odpowiednika rubinowej pomadki Collistara.

Alverde bronzer
Długo poszukiwałam idealnego bronzera. Większość tego typu produktów jest dla mnie za ciemna. Jeśli nawet trafię na jasny bronzer, to zazwyczaj okazuje się, że zawiera pomarańczowe podtony. Nie przekonują mnie również produkty posiadające drobinki. Tym razem trafiłam na bronzer pozbawiony tych wad, który pachnie waniliowymi ciasteczkami.


Podkład mineralny EDM odcień „Fair”
Nie wiem, dlaczego wcześniej nie zdecydowałam się na minerały. Tego typu kosmetyki są wręcz stworzone dla właścicielek cery mieszanej, tłustej i wrażliwej. Nie musimy obawiać się inwazji „nieprzyjaciół”, mamy do dyspozycji ogromną liczbę odcieni. Podkład mineralny na twarzy prezentuje się bardzo naturalnie.


Korektor mineralny Lily Lolo odcień „Blondie”
Świetnie tuszuje niedoskonałości. Nie posiada właściwości komedogennych. Otrzymujemy korektor, który świetnie sprawdzi się w przypadku jasnej karnacji. Tonację tego kosmetyku określiłabym jako neutralną.


Ten produkt świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Jego zapach przypomina mi migdałowe ciasteczka. Omawiany peeling charakteryzuje się wysoką wydajnością.

Piękna, strażacka czerwień o kremowym wykończeniu, która na moich paznokciach utrzymuje się przez kilka dni. Lakier szybko schnie, a szeroki pędzelek znacznie ułatwia jego aplikację.

Jestem oczarowana tym produktem. Zdał egzamin latem, gdy stosowałam grubą warstwę kremu z filtrem. Dzięki niemu na mojej twarzy mat gościł przez kilka godzin. Puder nie wykazuje właściwości komedogennych, więc może być stosowany przez właścicielki problematycznej cery. Produkt rzeczywiście jest transparentny. Niestety, podczas aplikacji pyli.

Świetnie poradził sobie z drobnymi zaczerwieniami. Uspokoił moją skórę i ograniczył wydzielanie sebum. Charakteryzuje się dość specyficznym zapachem. Jego woń przypadła mi do gustu, ale wiele osób twierdzi, że hydrolat śmierdzi płynną przyprawą do zup.

Świetnie usuwa zanieczyszczenia z powierzchni ciała. Jednak jego największą zaletą jest zapach, który wiernie odzwierciedla aromat wspomnianych powyżej owoców.

Jego słodki aromat kojarzy mi się z ciastkami. Zapach tego żelu doskonale poprawia mi nastrój. Kosmetyk dobrze usuwa brud zgromadzony na powierzchni ciała.

Odkąd stosuję ten produkt, zapomniałam o aftach. Początkowo obawiałam się, że tak delikatna pasta nie poradzi sobie z czyszczeniem jamy ustnej. Tymczasem okazało się, że świetnie usuwa zanieczyszczenia i delikatnie wybiela zęby. Charakteryzuje się łagodnym, miętowym smakiem. Uważam to za jej atut, ponieważ większość past jest dla mnie zbyt ostra i powoduje u mnie odruch zwrotny...

Moje wysokoporowate kosmyki zaprzyjaźniły się z tym produktem wyposażonym w pompkę. Olejek roztacza wokół siebie cytrusowy aromat. Po zastosowaniu tego kosmetyku moje włosy cudownie lśnią.

Produkt ten trafił do mnie zupełnie przypadkowo. Gdybym nie wzięła udziału w opolskim zlocie blogerek, prawdopodobnie nie wiedziałabym o jego istnieniu. To jeden z lepszych olejów, z jakimi miałam do czynienia. Nadaje moim włosom fantastyczny skręt oraz ułatwia ich rozczesywanie. Olej sprawdzi się również w przypadku pielęgnacji przesuszonych partii ciała.

Po zastosowaniu tej maseczki moja mieszana cera pozostaje matowa. Dzięki białej glince niedoskonałości szybciej się goją, a skóra sprawia wrażenie delikatnie rozjaśnionej.

Jako posiadaczka cery naczynkowej jestem skazana na peelingi enzymatyczne. Ten, z pozoru delikatny kosmetyk, świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Jednocześnie pozostawia skórę matową na wiele godzin.

Żałuję, że mam utrudniony dostęp do tego kosmetyku, ponieważ chroni moje usta skłonne do pierzchnięcia. Na jego korzyść przemawia cudowny waniliowo-mandarynkowy aromat:) Miękka konsystencja ułatwia aplikację, ale jednocześnie przekłada się na niską wydajność kosmetyku.

PS Czy któryś z wymienionych kosmetyków znajduje się na liście Waszych ulubieńców?:) Jakie produkty w tym roku wywołały u Was zachwyt?

karminowe.usta

88 komentarzy:

  1. Krem do rąk z Isany chyba i ja kupię, sądzę, że przyda się na mrozy :) Szampon z kofeiną też planowałam kupić odkąd jest dużo pozytywnych recenzji na jego temat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem to zimowy niezbędnik:) Solidnie nawilża:)

      Usuń
  2. Krem z Isany i hydrolaty to także moje hiciory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo wątpiłam w to, że hydrolaty mogą cokolwiek zdziałać na mojej skórze. Kupiłam, żeby zaspokoić swoją ciekawość, a okazały się strzałem w dziesiątkę;)

      Usuń
  3. lubię Alterrę i Alverde:) ciekawy ten bronzer:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam tej jaśniejszej połowy:) Na skórze daje bardzo delikatny efekt. I tak słodko pachnie:)

      Usuń
  4. Z powyższych hitów miałam tylko puder bambusowy, jednak u mnie nie sprawdził się tak dobrze jak u ciebie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, ze zdania na temat pudru bambusowego są dość mocno podzielone;) Ja akurat zaliczam się do grona szczęśliwców, u których się sprawdził:)

      Usuń
  5. No ja hity po świętach miałam zamiar dodać, sporo będzie tego, bo jeszcze ulubieńcy, denko ech:)
    jakoś wyjątkowo nie polubiłam się z szamponem kofeina i biotyna, resztę używa mąż jemu nie przeszkadza:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że jemu szampon pasuje;) Ja miałam żel do mycia twarzy, którego nie znosiłam. Mój TŻ zużył go w ciągu dwóch tygodni. Był zachwycony tym kosmetykiem.

      Usuń
  6. Ostatnio wąchałam Flore Gucci'ego i nawet mi się podoba, ale jak jest z trwałością? Ile mniej więcej godz się utrzymuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie utrzymuje się przez cały dzień. Jeśli skropię się nią o 9, to o 24 wciąż ją wyczuwam. Początkowo myślałam, że zniknie po 4-5 h, bo to tylko woda toaletowa, a okazała się bardzo trwała. Podobnie jak woda toaletowa Chanel Chance eau Tendre. Obydwie zaprzeczają stereotypowi wody toaletowej.

      Usuń
    2. Zauważyłam że w perfumeriach coraz więcej wód toaletowych a coraz mnie perfum.

      Usuń
    3. Doszło do tego, że typowe perfumy można nabyć wyłącznie przez internet. Jest to stosunkowo spory wydatek, ale biorąc pod uwagę ich intensywność, to można skorzystać z takiej formy. Moja przyjaciółka zamawia perfumy w niszowej perfumerii internetowej. Za każdym razem decyduje się na próbki. Płaci za nie 50 zł i korzysta przez 3-4 miesiące. Wystarczy dosłownie kropla, by zapach towarzyszył nam przez cały dzień.

      W Douglasie i Sephorze znajdziemy typowe wody toaletowe, ewentualnie wody perfumowane. Typowe perfumy nie są tak łatwo dostępne... Zresztą wydaje mi się, że popularne marki produkują niemal wyłącznie wody toaletowe i perfumowane.

      Usuń
    4. Takie czyste perfumy są niesamowicie drogie. Kiedyś pytałam bodajże w Douglasie czy mają takie, to ekspedientka pokazała mi 10 ml za 500zł 0.o Szaleństwo ;P
      A ta perfumeria niszowa niesprzedajne podróbek? Bo necie łatwo się naciąć. Mogłabyś podać link? ;)

      Usuń
    5. http://www.perfumeriaquality.pl/
      Te próbki nie są duże, więc ona bierze kilka próbek w jednym zamówieniu:) I dlatego starczają one na tak długo:) Poza tym są bardzo intensywne i trwałe (jak to prawdziwe perfumy). Na tej stronie znajdziesz te wody toaletowe i wody perfumowane. Co ciekawe ostatnio oświeciłam przyjaciółkę, że mamy tę perfumerię na rynku:) Ja tam kupuję wody toaletowe Chanel, ponieważ wychodzą taniej niż w Douglasie czy Sephorze:) Nie są to jakieś szalone okazje, ale gdy mogę trochę zaoszczędzić, to czemu nie skorzystać:)

      Usuń
    6. Dzięki za linka ;) Może coś u nich złowię dla siebie ;)

      Usuń
  7. piękny kolor pomadki :) z pudru bambusowego tez jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy zobaczyłam tę czerwień w Inglocie, nie wahałam się ani chwili:) Mam jeszcze jedną na oku, może dostanę ją pod choinkę, bo rozdałam bliskim listę rzeczy, które chętnie przygarnę i zobaczymy, co wpadnie w moje ręce;) O szmince oczywiście wspomniałam:)

      Usuń
  8. Tyle razy wspominałaś o tym kremie eco cosmetics, że coś mi się wydaje że na wiosnę/lato go zakupię :) Flora by Gucci znajduje się na mojej liście marzeń kosmetycznych, planuję też kupić krem do rąk Isana. Praktycznie nic stąd jeszcze u siebie nie miałam, muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem jest świetny, dlatego tyle o nim piszę. Wprawdzie pozostawia tłustą warstwę, ale można ją zmatowić przy użyciu pudru bambusowego. Te dwa kosmetyki świetnie współpracują na mojej skórze:)

      Usuń
  9. Puder bambusowy strasznie mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdania na jego temat są podzielone. Niektórzy uważają, że mat utrzymuje się zbyt krótko, ale ja jestem nim oczarowana. Po jego aplikacji twarz jest cudownie gładka. W połączeniu z kremem tonującym Eco Cosmetics daje efekt photoshopa:)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Trochę się tego nazbierało:) W tym roku poznałam sporo nowych firm i trafiłam na parę perełek:) Internet to wspaniałe okno na kosmetyczny asortyment;)

      Usuń
  11. chyba też muszę zrobić tAKIE podsumowanie :) super hiciory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czytać takie podsumowania, potem wiem, czy warto zakupić dany kosmetyk na próbę, czy lepiej go unikać. Dzisiaj kupiłam wodę termalną Uriage, bo widziałam ją w pary postach poświęconych zużyciom. Kosmetyk zbierał pozytywne opinie:)

      Usuń
  12. Poza szamponem Alterra nie znam żadnego z tych kosmetyków. Mam ogromną ochotę na ten sztyft do ust z Alverde. Zaciekawił mnie też ten krem tonujący z filtrem. Ale szkoda, że jest tak paskudnie drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos kremu tonującego, to sprawdź, czy nie masz dostępu do stacjonarnego sklepu z kosmetykami organicznymi. Może tam znajdziesz ten krem w niższej cenie.

      Usuń
  13. Ja swoją listę postaram się przygotować pod koniec grudnia. Na pewno znajdą się na niej: pomadka waniliowo-mandarynkowa Alverde i olej migdałowo-arganowy tej marki. To genialne produkty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja jestem nimi oczarowana:) Ta pomadka pachnie niezwykle smakowicie, z kolei olejek poprawia kondycję włosów:) Świetne produkty w niskiej cenie:)

      Usuń
    2. Zgadzam się!
      Pomadka jest niesamowita. Idealnie sprawdziła się w sezonie jesiennym i weszła ze mną w zimowy. Troszkę niewydajna (nie wiem, czy to zauważyłaś) ze względu na swoją "miękkość". Jednak działanie cudowne, więc wszystko jej wybaczam.
      Teraz zamówiłam wersję z nagietkiem. Jestem niezmiernie ciekawa, jak się sprawdzi.

      Jeżeli chodzi o olej, to również mogę o nim pisać w samych superlatywach. Robi cuda z moimi falowanymi włosami. Są po prostu piękne. Nareszcie nie muszę ich wiązać, tylko nosić rozpuszczone :)))

      Usuń
    3. Też zauważyłam tę niewydajność. Po kilkunastu dniach widzę dno... Gdybyśmy miały dostęp do DMu, to pewnie nie zwracałybyśmy na to uwagi, bo pomadka kosztuje 1,15 euro. Ale jej zapach i działanie wynagradzają wszelkie niedogodności związane z wydajnością i dostępnością:)

      Usuń
  14. Ja swoich ulubieńców roku zaczęła spisywać dzisiaj, u Ciebie podpatrzyłam kilka rzeczy, zaintrygował mnie zwłaszcza ten krem tonujący, chciałabym w przyszłym roku zacząć przywiązywać większą wagę do spf, takie moje postanowienie noworoczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważne postanowienie:) Chroniąc skórę przed promieniowaniem słonecznym, opóźniamy jej starzenie:)

      Usuń
    2. Wiem, i właśnie blogosfera mnie bardzo motywuje do podjęcia działania :)

      Usuń
    3. Mnie blogosfera zmobilizowała do wzmożonej pielęgnacji włosów:) Dzięki blogom zaakceptowałam to, że moje włosy nigdy nie będą proste:)

      Usuń
  15. Kilka produktów, które u mnie też królują :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy parę wspólnych typów;)

      Usuń
  16. Napisz mi, proszę napisz natychmiast, gdzie kupujesz ten krem tonujący 50+!
    Baaardzo by mi się przydał, bo codziennie się szpachluję tą pięćdziesiątką i mogłaby mi dać coś więcej niż ochronę i tłuszcz na twarzy ;)
    Pomadkę alverde mam od niedawna, ale już zdążyłam ją pokochać. Za zapach i właściwości.
    Ja też w tym roku odkryłam minerały. Sprawują się świetnie także na suchej skórze. Smaruję skórę jakimś "megatłuściochem", nakładam podkład lily lolo i nic mi się nie błyszczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem kupuję na zdrowych-kosmetykach:) Od razu mówię, że ten krem tonujący pachnie rokitnikiem:) Ale ja akurat lubię takie aromaty:)

      Też słyszałam o tym, że niektórzy aplikują minerały na twarz posmarowaną kremem nawilżającym:) Tak naprawdę te kosmetyki mogą być stosowane przez każdego:) Ale myślę, że zwłaszcza osoby z mieszaną i tłustą cerą przeżyją prawdziwą rewolucję, gdy sięgną po minerały. U mnie większość podkładów po godzinie przypominała smalec... A przy minerałach nie ma tego problemu:)

      Usuń
    2. Rozumiem, że osobom z tłustą cerą jest dużo trudniej dobrać podkład ze względu na świecenie, ale u mnie też minerały wiele zmieniły. Do tej pory, zwłaszcza zimą, doskwierało mi to, że nie mogłam używać na dzień tłustego kremu, ponieważ on sam z siebie mocno się świeci, a puder warzy się na tłuściochach. Teraz już nie mam tego problemu :D

      Usuń
    3. Rozumiem:) Niestety, tłuste kremy nie chcą współgrać z podkładem, a sam krem nie wyrówna nam kolorytu;) Myślę, że minerały ułatwiły życie niejednej kobiecie;)

      Usuń
  17. O tak, krem Isany z mocznikiem to rzeczywiście dobra rzecz. Szczególnie teraz, na mróz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz dwa opakowania tego cuda:) Jedne noszę w torebce, drugie trzymam w szafce w łazience:)Bez niego ani rusz;) W przeciwnym razie skóra pęka do krwi...

      Usuń
  18. Ciekawe typy, niektóre rzeczy znam, niektórych nie. U mnie lista raczej pojawi się później i będzie podzielona na kilka serii :) Przez cały rok uzbierało się ulubieńców.

    Za to nie lubię pudru bambusowego, Isany z mocznikiem, lakier Rimmela nie zrobił na mnie pożądanego wrażenia ;) Z LL lubię tylko róże i bronzery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jak u Ciebie wypadnie takie zbiorcze podsumowanie:) Może poznam jakieś ciekawe kosmetyki, którym warto się przyjrzeć:)

      U mnie też nie zawsze sprawdzają się hity z KWC:) Parę razy się zawiodłam. Jednak co skóra/paznokcie/włosy, to inne wymagania:)

      Usuń
  19. bardzo lubię puder bambusowy i krem mocznikowy z Isany

    a teraz namiętnie spryskuję się Florą Gucciego, ale ja mam Gorgeous Gardenia :) słodycz idealna na zimę :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam próbkę Gorgeous Gardenia i przypadła mi do gustu:) Chyba zdecyduję się na zakup pełnowymiarowego flakonu:) Cieszę się, że panie w Douglasie postanowiły dorzucić mi próbki perfum. Za saszetki z podkładami dziękuję, ponieważ i tak ich nie użyję ze względu na odcienie...

      Usuń
  20. olejek do włosów mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdza się rewelacyjnie:) Będę musiała zamówić kolejne opakowanie, ponieważ niebezpiecznie zbliżam się do dna;)

      Usuń
  21. A u mnie szampon z kofeiną Alterry się zupełnie nie sprawdził:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde włosy reagują inaczej... Mam nadzieję, że Cię nie uczulił...

      Usuń
  22. podpisuję się pod kremem do rąk i szamponem z kofeiną - też bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mieć nadzieję, ze nie znikną nagle ze sklepowych półek;)

      Usuń
  23. muszę poszukać tego tuszu z Alverde, bo też dotychczas nie lubiłam sztywnych rzęs, ciągle miałam wrażenie, że zaraz mi się połamią :(
    i czekam na recenzję rozświetlacza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten tusz w polskim sklepie internetowym, ale kosztuje 27 zł. W DMie można go nabyć za 2-3 euro. Mimo to uważam, że warto w niego zainwestować (nawet te 27 zł), ponieważ nie usztywnia rzęs. Zawsze mam wrażenie, że przez tę nadmierną sztywność włoski szybciej się łamią...

      Usuń
    2. Recenzja rozświetlacza na pewno się pojawi:)

      Usuń
  24. Z tych wszystkich produktów, znam tylko szampon Alterry. Również bardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry szampon o miłym, pobudzającym zapachu:)

      Usuń
  25. Krem do rąk z Isany i kosmetyki Alverde sama kiedyś chętnie wypróbuję! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto:) Są relatywnie tanie, a być może znajdziesz wśród nich prawdziwe perełki:)

      Usuń
  26. chętnie bym wypróbowała ten olejek Alverde :)
    z Twojej listy bardzo polubiłam się z kremem do rąk Isany :) sama pracuję nad taką listą, ale skupię się raczej na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam o przygotowaniu odrębnej listy, w której wspomniałabym o domowych metodach pielęgnacji, które zdały u mnie egzamin w 2012 roku:)

      Usuń
  27. Z tego wszystkiego używałam tylko kremu do rąk Isany, ale też jest moim ulubieńcem. Trochę żałuję, że nie mam dostępu do Alverde, spróbowałabym ich produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można je zamówić w polskim sklepie internetowym, ale niektóre ceny są z kosmosu. Widziałam, że olejek antycellulitowy, który kosztuje 3-4 euro, w polskim sklepie można nabyć za 40 zł... Niezłe przebicie...

      Usuń
  28. Lubię takie zestawienia :)
    Z Alverde niedawno kupiłam sobie róż, to na razie jedyna rzecz z kolorówki tej firmy, ale ich tusz do rzęs również mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki róż wzięłaś?:) Ten wypiekany czy płynny?:)

      Usuń
  29. Olejek z Alverde też jest moim ulubieńcem, a kilka produktów widzę w przystępnych cenach i DOSTĘPNYCH więc z chęcią wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry olejek, w wygodnym opakowaniu i niskiej cenie:) Jeśli mamy dostęp do kosmetyków Alverde, to warto w niego zainwestować.

      Usuń
  30. Fantastyczne kosmetyczne podsumowanie roku :). Nie dziwię się, że krem do rąk z 5% mocznikiem Isana trafił do hitów - jest BOSKI :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że drogeryjny krem z niskiej półki cenowej jest w stanie zdziałać takie cuda:) Moje przesuszone i spękane dłonie niebawem staną się tylko przykrym wspomnieniem. Po jego aplikacji nakładam bawełniane rękawiczki, co potęguje jego działanie regeneracyjne:)

      Usuń
  31. Pomadka ma piekny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio jej namiętnie używam:) Gdy nie mam czasu na makijaż, to nakładam podkład mineralny i maluję usta czerwoną pomadką Inglota:)

      Usuń
  32. ja, chyba, nie dam rady zrobić takiej notki :( nie robię zdjęć każdemu kosmetykowi, nawet jeśli jest fajny... chyba że trafi do denka, to wtedy ma zdjęcie grupowe ;P w sumie to mój pierwszy pełny rok prowadzenia bloga, nie myślałam o grudniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem;) Ja wszystkie zdjęcia zapisuję na dysku zewnętrznym, dlatego potem mogę po nie sięgnąć:) W zeszłym roku, gdy zaczynałam przygodę z blogiem, nigdy nie myślałam o robieniu zdjęć przed rozpoczęciem użytkowania, dlatego w pierwszych notkach można zobaczyć takie wyeksploatowane tubki;)

      Usuń
  33. Kosmetyki alverde królują ;) a ja nie mam do nich dostępu. Zakupy w BU sa moim noworocznym postanowieniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zamierzam dorzucić do koszyka serum do cery naczynkowej:) Kto wie, może okaże się moim "Kosmetycznym hitem 2013";)

      Usuń
  34. Niedługo mam przyjechać do mnie olejek z Alverde :) Aż nie mogę się doczekać.
    Widzę tutaj wiele kosmetyków, na które sama mam ochotę. Szczególnie minerały. Chyba będę musiała w końcu zamówić kilka próbek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poszłam na całość i od razu wzięłam pełnowymiarowe opakowania:) Trafiłam z korektorem i podkładem, ale róż okazał się za ciemny i za ciepły... Dlatego próbki to dobre rozwiązanie;)

      Usuń
  35. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale chętnie widziałabym na swojej toaletce Florę Gucci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gucci ma w swojej ofercie świetne propozycje kwiatowe:)

      Usuń
  36. Widzę, że dobrze trafiałaś z kosmetykami w tym roku :) Też lubię puder bambusowy, świetnie matuje filtr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:) W tym roku udało mi się znaleźć parę perełek. Bubli było zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach. To chyba zasługa regularnego śledzenia wpisów na blogach:) Dzięki temu można wyeliminować potencjalne niewypały;)

      Usuń
  37. Odpowiedzi
    1. Jest świetny, a kosztuje grosze:) Moim zdaniem wypada o wiele lepiej na tle olejków Alterry.

      Usuń
  38. same ciekawe kosmetyki, większości nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tak się złożyło, że najbardziej przypadły mi do gustu kosmetyki Alverde i te pochodzące ze sklepów internetowych;) Większości tych firm nie znałam w zeszłym roku:) Nadarzyła się okazja, to postanowiłam je zamówić/poprosić o przywóz z zagranicy i trafiło się parę perełek;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...