Zimowe zakupy-nagroda czy kara?


Zazwyczaj zakupy pozwalają mi się rozprawić z chandrą. Niestety, zakup zimowych ubrań i butów stanowi wyjątek potwierdzający regułę. Poszukiwania kozaków powodują u mnie stres. Znalezienie dopasowanych butów jest praktycznie niemożliwe. Kozaki zawsze odstają mi na wysokości łydki. W związku z tym wybieram mniejsze zło. Niestety, podobna sytuacja ma miejsce w przypadku zimowego płaszcza.

W związku z tym, niż jutro czeka mnie bardzo ważna kolacja, musiałam wybrać się na zakupy. Niestety, nie dysponuję żadnymi eleganckimi, ciepłymi butami. Od paru dni marznę w swoich jesiennych botkach, dlatego ten zakup stał się koniecznością. Przy okazji postanowiłam rozejrzeć się za nowym płaszczem, ale te, które mam, wyglądają w miarę elegancko i nadają się na jutrzejsze spotkanie.

Poszukiwania butów zawsze nastręczają mi sporo trudności. Zimą problem ten narasta, ponieważ trudno znaleźć kozaki, gdy rozmiar stopy waha się między 40 a 41. Sprawy nie ułatwia szczupła łydka. Producenci obuwia wychodzą z założenia, że wszyscy jesteśmy tacy sami i posiadaczki dużych stóp, jednocześnie mają szerokie łydki. Z kolei osoby o drobnych stopach i szerokich łydkach również mają problem ze znalezieniem odpowiednich kozaków.

Odstające buty to spory problem. Takie kozaki trudno zestawić ze spódnicą, wyglądamy w nich tak, jakbyśmy odziedziczyły je po starszej siostrze. Chyba żadna z nas nie lubi patrzeć na swoje nogi, gdy goszczą na nich źle dobrane buty.

Jeśli już trafię na jakieś kozaki w których moja noga „nie lata”, to zazwyczaj nie pasują one do mojego wieku. Nadają się na nieformalne wyjścia ze znajomymi, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym zestawić je z czarną sukienką, gdy wybieram się na egzamin.

W CCC udało mi się upolować „mniejsze zło”. Ekspedientki zaangażowały się w poszukiwania odpowiedniego obuwia. Muszę przyznać, że wskazywały na całkiem sensowne modele. Niestety, podczas pakowania zostałam sprowadzona na ziemię. W CCC nie brakuje kozaków sięgających kolan, ale nikomu nie przyszło na myśl, żeby zaopatrzyć sklep w duże reklamówki. Ktoś może uznać, że jestem małostkowa i szukam dziury w całym, ale ten brak przełożył się na mój dyskomfort. Pudełko z butami umieszczono w reklamówce o średniej wielkości. Wystające pudełko uniemożliwiało skorzystanie z plastikowych rączek. Gdy zobaczyłam tę reklamówkę, od razu poprosiłam o jej zamianę na większą, ale okazało się, że takowymi sklep nie dysponuje. Pudło włożyłam pod pachę i ruszyłam w kierunku kilku sklepów, w których można znaleźć eleganckie ubrania. Nim przekroczyłam próg Reserved, pudło kilka razy mi się otworzyło. Na szczęście uniknęłam wątpliwej przyjemności zbierania zawartości z posadzki centrum handlowego. Gdy odwiedzałam kolejne sklepy, budziłam spore zainteresowanie. Jeśli jakieś ubranie wzbudziło moje zainteresowanie, musiałam znaleźć mało uczęszczane miejsce, w którym mogłam na chwilę odłożyć pudło z butami.

Chciałam wstąpić do Douglasa i rozejrzeć się za różem, ale musiałam zmienić plany, ponieważ oczyma wyobraźni widziałam już spojrzenia personelu pełne dezaprobaty, że postanowiłam przekroczyć próg perfumerii z takim wielkim pudłem.

Moje poszukiwania eleganckiego płaszcza zakończyły się porażką. W październiku marzyłam o czerwonym płaszczu. Na początku listopada nieco zmodyfikowałam swoje oczekiwania. Trzeba było dostosować je do rzeczywistości.

Niestety, w tym sezonie króluje kurtki i kurtkopodobne płaszcze, za którymi nie przepadam. Znalezienie wierzchniego nakrycia utrudnia fakt, iż nie przepadam za blaskiem. Ten, niestety, jest wszechobecny. Złote/srebrne nici przypominające lametę, pełne przepychu lamówki, złote guziki. Gdy patrzę na kurtki i płaszcze dostępne w polskich sieciówkach, odnoszę wrażenie, jest w nich za dużo zbędnych elementów. Szkoda, że producenci wolą obszywać płaszcz połyskliwymi elementami, a zapominają o paskach. Nie przepadam za płaszczami przypominającymi bezkształtny namiot.

Jakość materiału, z którego szyje się płaszcze, woła o pomstę do nieba. Sieciówki oferują nam nakrycia wierzchnie wykonane z kiepskiego polaru. Pomijam fakt, że większość płaszczy nie jest dostosowana do naszych warunków klimatycznych. Większość z nich przypomina propozycje na jesień. Nie wyobrażam sobie, że miałabym korzystać z ich dobrodziejstwa, gdy temperatura spadnie poniżej zera.

Pomarudziłam sobie i od razu poczułam się lepiej. Jestem ciekawa, czy komuś udało się dobrnąć do końca mojej listy skarg i żalów?;) Zakupy zimowej odzieży i obuwia sprawiają Wam przyjemność, czy nie przepadacie za nimi, ponieważ nie potraficie znaleźć produktów spełniających Wasze oczekiwania?

karminowe.usta

93 komentarze:

  1. Ja przeczytałam wszystko ;p
    U mnie z kolei problem z butami wiąże się z tym, że mam małą stopę i bardzo wąską. Żadne buty wsuwane nie są na mnie dobre ;/ Nie mogę sobie nigdy na takie pozwolić tak samo jak na balerinki. Bo pięta mi zwyczajnie wylatuje. Z kolei w sandałach mi zawsze stopa idzie do przodu. Nienawidzę zakupu butów ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto mam to samo! Tyle, że nie mam małej stopy tylko taką.. średnią :D

      Usuń
    2. O to jest jeszcze ktoś kto ma ten sam problem ;D Myślałam, że jestem jedyna ;D Niestety mam tylko rozmiar 36 ;)

      Usuń
    3. U mnie niektóre balerinki też uciekają ze stopy, ale część idealnie leży, więc jestem szczęściarą;) Co do sandałów, to też znam problem uciekających do przodu palców. Nie lubię nimi czyścić asfaltu, dlatego kupuję zabudowane z przodu klapki;)

      Usuń
    4. Aniołku mam dokładnie to samo!! Sandały na obcasie czy koturnie to całkowita porażka, a już nie mówię o eleganckich butach bez pasków. Kozaki odstają wszystkie, więc ich nie kupuję ;)

      Usuń
    5. Słoneczniku, jak sobie radzisz w zimie? Nosisz glany?

      Usuń
  2. Też mnie zaskakuje jak cieniutkie potrafią być te rzekomo zimowe płaszcze..
    Z butami mam inny problem- noszę tylko niskie, bardzo ciężko znaleźć cos naprawdę ładnego. Na sczzeście w kozaki zainwestowałam kupę kasy rok temu i wystarczą mi jeszcze na ten sezon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś zainwestowałam więcej i mogłam się nimi cieszyć przez 3 lata:) Niestety, te, które kupiłam rok temu, choć zapłaciłam 300 zł, nie nadają się do noszenia...

      Usuń
  3. Ja mam ten sam problem z kozakami! Mam strasznie chude łydki i znaleźć dobrze dopasowane albo chociaż takie w których będę w miarę ludzko wyglądać graniczy z cudem. Dlatego moje zimowe buty sięgają nieco ponad kostki. A co do płaszcza zimowego to niedawno upolowałam dobrze dopasowany (cud!) i wiele osób mówi mi, że będzie za lekki na zimę, ale równie dobrze mogę ubrać pod spód gruby polar i problem będzie rozwiązany :D Ogólnie uwielbiam zakupy, ale czasem znalezienie danej części garderoby potrafi przysporzyć wiele nerwów tak jak np w przypadku tych nieszczęsnych kozaków..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze staram się znaleźć takie, które wyglądają w miarę dobrze. Te wybrałam, ponieważ odstają trochę, reszta była jeszcze szersza.

      Rozwiązanie z polarem jest dobre. Zawsze to coś, gdy jesteśmy skazani na cienkie płaszcze i kurtki...

      Usuń
  4. Może pocieszy cię fakt, że ja mam bardzo wąską stopę i z zakupem dobrego obuwia mam problem przez caaały rok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję... Ja na szczęście wiosną nie mam problemu, bo są balerinki. Ale dobrych sandałów już nie dobiorę, bo noga ucieka mi do przodu...

      Usuń
    2. Balerinki to moja zmora, bardzo trudno natrafić na wąskie. Szkoda że w Polsce nie ma butów rozróżnionych nie tylko na rozmiar ale i na tęgość stopy, tak jak jest to w USA albo UK, nie pamiętam :)

      Usuń
    3. Takie rozróżnienie znacznie ułatwiłoby wszystkim życie:) Mam nadzieję, że jakaś firma w końcu zwęszy interes i skorzysta z tego rozwiązania.

      Usuń
  5. Hmmm a ja z kolei inny problem :D Mam za szeroka łydkę i większość butów jest mi za wąska :P
    Chciałabym mieć takie szczupłe nogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z nas ma problem, bo wszystkie buty są tak samo szyte i nie ma żadnych wąskich ani szerokich butów. Producenci poszli po najmniejszej linii oporu i wybrali rozwiązanie pośrednie...

      Usuń
    2. Takie pośrednie rozwiązania w teorii są dobre. Ale na co dzień też działają mi na nerwy - przykładowo gdy chcę kupić obcisłą sukienkę, to rozmiar S, który najczęściej noszę w tyłku jest ok, w talii jest za luźna, a w biuście zbyt obcisła. No ale, to i tak mniejsze zło niż XS lub M -.-

      Usuń
    3. Generalnie strasznie mnie wkurza założenie dużej ilości sklepów odzieżowych że dziewczyna w rozmiarze XS biustu praktycznie nie ma, a ta w rozmiarze S ma 75A... :(

      Usuń
    4. Masz rację. Najzabawniejsze jest to, że ja nie mam wielkiego biustu, ale też czasem nie mieszczę się w S-kę, chociaż w talii jest za luźna... W Pull&Bear niektóre sukienki są tak dziwnie szyte, że ze swoim małym biustem nie umiem się wbić w L:D

      Usuń
    5. Z kolei rozmiar S i XS z Zary to dla mnie namiot. W Camaeiu bez trudu wbijam się w S:) Orsay, Mohito i Camaeiu to moje ulubione sklepy, ponieważ tamtejsze modele odzwierciedlają moją anatomię.

      Usuń
  6. Mam bardzo podobne odczucia do Twoich. Ostatnio szukałam ZIMOWEJ kurki, która będzie się nadawać na polską zimę. Co znalazłam w naszych sieciówkach? Kurtek jest oczywiście mnóstwo, ale znalezienie czegoś na mróz to już problem. Większość ma "misia" na klatce piersiowej a na rękawach - nic. No nie wiem... ale mi zależy też na tym aby mieć ciepło w ręce. Nic nie kupiłam i mam zamiar chodzić w zeszłorocznej.
    Pozdrawiam Róża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Nawet jak część jest ogrzewana, to zawsze znajdzie się jakiś fragment np. rękaw, od którego ciągnie chłód, bo nie jestem niczym podszyty... Ja też nie kupiłabym kurtki, której rękawy są cienkie. Na szczęście, podobnie jak Ty, mam w czym chodzić. Ten rok się jakoś przemęczę jeśli nie znajdę nic sensownego...

      Usuń
  7. omiń sieciówki, ja swój płaszcz kupiłam w zwykłym sklepiku osiedlowym, jest fajny, ciepły no i niestety nie miał sieciówkowej ceny, słuzy mi już drugi rok, ma pasek i jest czerwoy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorzystam z Twojej porady i przejdę się po zwykłych sklepach:) Może trafię na jakiś fajny ciuch:)

      Usuń
    2. Widziałam ostatnio ciekawy, czerwony płaszcz na wystawie niewielkiego sklepu, tylko przeraziła mnie cena. 4000 zł za płaszcz to na razie trochę przekracza moje możliwości;) Mogę na niego wydać góra 600 zł:)

      Usuń
    3. ja dałam 360 o ile dobrze pamiętam, ale jestem zadowolona. U mnie ubranie musi przejść "test dotyku" czyli tkanina musi mi pasować. Żaden sieciówkowy płaszcz go nie zdał, cienkie to, niemiłe i podatne na wszelkie uszkodzenia od torebki itp. brrr :D

      Usuń
    4. I strasznie łapie kurz, niektóre płaszcze sprawiają wrażenie spranych...

      Usuń
  8. nie cierpię damskich kozaków, serio. są dla mnie tak cholernie zimne, że stwierdziłam, że wolę kupić drugą parę glanów ;P przynajmniej mam buty na 12 miesięcy w roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że dzisiaj też rozważałam ich zakup?:) Ale uznałam, że nie mogę w nich wystąpić przed swoją przyszłą teściową, która zaprosiła mnie na kolację:D

      Usuń
    2. haha, rozumiem :)

      no ja normalnie chodzę do Kuby w glanach, bo oboje w nich chodzimy. a jak jechaliśmy na Zakonki (taki konwent, gdzie żyje się w dzikich warunkach :D), to mi jego mama nawet kazała jechać w glanach :D

      Usuń
    3. Glany na zimę to super sprawa tylko u mnei strasznie zdeformowały stopy :(

      Usuń
    4. Mama Kuby ma zdrowe podejście;) Moja zresztą ma podobne poglądy:) Sama ostatnio kupiła sobie buty przypominające glany i chętnie w nich chodzi. Niestety, czasem muszę wyglądać bardziej elegancko i reprezentacyjnie;D Na myśl o dzisiejszym wyjściu dostaję gęsiej skórki, bo wiem, że będę siedziała tam jak na szpilkach;P

      Usuń
  9. Przeczytałam i bardzo dobrze rozumiem - u mnie jest na odwrót, bo kozaki są za wąskie w łydce. Już nawet nie chce mi się szukać.
    Jestem prawie pewna, że u szewca można zwęzić cholewkę. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami, ale komfort większy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poszukać dobrego szewca, bo mam parę par do zwężenia, ale chciałabym trafić na kogoś dobrego, ponieważ kiedyś oddałam buty do szewca i odebrałam je ze zdrapaną farbą i pozadzieraną skórką.

      Usuń
  10. Pamiętaj, że niektóre dziewczyny mają odwrotny problem, ponieważ buty nie zapinają im się na łydce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dlatego bardzo chciałabym, żeby postawili na kilka szerokości:) Wtedy każdy mógłby znaleźć coś dla siebie;) Obecne kroje przypominają dowcip o człowieku i psie, że razem mają 3 dolne kończyny. Nie zawsze średnia uwzględnia zapotrzebowanie społeczne.

      Usuń
  11. Mnie czeka zakup spodni i dla mnie to jest trauma. butami na szczęście problemów nie mam, a kurtki zimowe i jesienne od 3 lat kupuję w SH ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za poszukiwaniami spodni też nie przepadam, ale łatwiej mi coś znaleźć. Życzę owocnych poszukiwań:)

      Usuń
  12. Ale z Ciebie chudziak ;P To może kupuj kozaki z elastyczną cholewą, tak z materiału? Wąskie też widywałam w Wojasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o czym mówisz:) Szukałam wczoraj takiego modelu, ale nic nie znalazłam. Miałam do wyboru te, które lekko odstają i wzorowane na glany, czerwone buty. Gdyby nie to, że mam w nich iść na kolację, to wzięłabym czerwone, ponieważ leżały o wiele lepiej, poza tym od dawna marzę o czerwonych butach:)

      Usuń
  13. sieciówki - tylko nie to! swoje płaszcze na sezon jesienny może i kupiłam w TopSecret, ale dwa lata temu. natomiast płaszcze na zimę - tylko w niesieciowych sklepach - często oferują dużo wyższą jakość za porównywalną lub niższą cenę.
    a szukanie butów... mam małą stopę, ale dosyć masywne łydki - na stopę pasuje jak znalazł, w łydce ledwo się dopina a pod kolanem odstaje! ale wierzę, że znajdę to, czego szukam :)
    i Tobie powodzenia - klasyka nigdy nie wychodzi z mody, niektórzy producenci tego po prostu nie rozumieją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzę się na mieście:) Tylko najpierw zrobię mały research, bo niektóre sklepy mają dość drogie płaszcze. Nie mogę sobie pozwolić na taki za 4000 zł;) 600-800 zł to górna granica tego, co mogę zapłacić:)

      Usuń
    2. Normalnie powiedziałabym, że dam max 600 zł, ale gdyby to był płaszcz z takim sztucznym futrem wokół szyi, to może być 800 zł;)

      Usuń
  14. Ja mam czasem odwrotny problem i byt nie zapina mi się na łydce. A co do płaszczy, od 2 tygodni szukam klasycznego, ocieplanego płaszcza i nigdzie nie ma takich. Chyba sklepy sugerują kupno za dużego i 2 swetrów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Te płaszcze są tak cienkie, że nic tylko zainwestować w kilka swetrów i ubierać je pod spód.

      Usuń
  15. ojej strasznie odstają
    też nie lubię płaszczy/kurtek świecących

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio Mallene pokazywała kozaki w rozmiarze 37, które też odstawały. Widzę, że teraz nawet przy mniejszych rozmiarach zostawia się dużo luzu.

      Usuń
  16. Również przeczytałam wszystko ;) i świetnie Cię rozumiem.
    Kupowanie zimowych (i nie tylko) butów, to dla mnie męczarnia... Pamiętam, jak raz szukałam kozaków przez około miesiąc, odwiedzając dosłownie wszystkie centra handlowe w mieście i dużo, dużo innych sklepów. Jestem chyba bardzo wybredna albo producenci nie umieją stworzyć najzwyklejszych, prostych, czarnych kozaków :P
    W tym roku na szczęście rajdy po sklepach obuwniczych mam z głowy - czekają na mnie trzy pary ciepłego obuwia ;))

    A jeśli chodzi o Twój wybór - ogromnie mi przypadł do gustu *.* Zazdroszczę, że umiesz poruszać się na takim obcasie, dla mnie to całkowita abstrakcja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba obie jesteśmy bardzo wybredne i mamy dziwne oczekiwania:D Naprawdę nie jest łatwo o coś klasycznego. Nie wiem, czy widziałaś najnowszy trend, ale ja wczoraj prawie dostałam zawału, jak zobaczyłam takie półbuty na złotym, 15-centymetrowym metalowym koturnie. To nawet nie był taki koturn na całej szerokości buta, po bokach nie było żadnego oparcia. Na początku myślałam, że to dekoracja sklepu, ale ten twór miał na spodzie naklejoną cenę. Kiedyś w takich "kołyskach" wystąpiła Doda i Lady Gaga. Pamiętam, bo od razu przez głowę przemknęła mi myśl, że w tych butach można się zabić.

      Poruszanie się na obcasach na początku wydawało mi się trudne, ale z czasem się do nich przyzwyczaiłam:)

      Usuń
  17. także dobrnełam do końca:) mnie też wiele nerwów nastręczją zakupy kozaków:) w sumie wszystkich zimowych ubrań:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno o ciepłe, ładne i dopasowane ubrania/buty. Może kiedyś to się zmieni;)

      Usuń
  18. oj a mnie się tam podoba jak cholewki odstają, wolałabym mieć tak jak Ty, ja jestem z tych co łydki im się nie mieszczą i popieram zakup kozaków to ogromny stres:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliby robić buty o różnej szerokości, żeby było nam łatwiej coś znaleźć...

      Usuń
  19. Współczuję Ci z takim problemem jeśli chodzi o znalezienie obuwia. Niestety często producenci ubrań nie zważają na szczegóły w budowach ludzi i uważają, że mogą biec po schemacie. A potem klienci na tym cierpią. Brak dużej reklamówki to już lekki nieprofesjonalizm ze strony CCC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej okazuje się, że te uśrednione rozmiary nikomu nie pasują, bo ludzie są bardzo różni i kupujemy mniejsze zło...

      Usuń
  20. Porządne płaszcze u mnie są tylko na targu. Nie na każdym oczywiście. My z narzeczonym tam się zaopatrzyliśmy w takie bardziej eleganckie i służą nam już dwa sezony.
    Mi w CCC zawsze dają gigantyczne reklamówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zatem przejść na targ, a nuż znajdę coś porządnego. I pozostają mi jeszcze outlety.

      Usuń
  21. ja mam odwrotnie, prawie wszystkie kozaki ledwo wchodzą na moje grubaśne łydki :D ostatnio poszłam na zakupy w poszukiwaniu butów, gdy trafiłam na wymarzone proste czarne oficerki okazało się, że jest tylko rozmiar 39 a ja z reguły noszę 40. Kobieta zapewniała mnie, że to zawyżona rozmiarówka i na pewno będą dobre i były, ale gdy nastepnego dnia chciałam w nich przejść dalej niż dwa metry nie było już tak wspaniale, strasznie obtarłam sobie pięty, stopy, teraz przylepiam sobie plastry, ale to nie rozwiązanie. To był w sumie mój błąd ale jestem cholernie wściekła, bo buty były okropnie drogie, skórzane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliby robić buty w różnych wymiarach, bo potem jeden się męczy, żeby je dopiąć, a drugiemu odstają tak, że nie może założyć do nich spódnicy.

      Co do zakupu butów, to współczuję, a nie znasz nikogo, kto chciałby je odkupić? Może jakaś koleżanka ma rozmiar 39 i lubi takie skórzane oficerki?

      Usuń
  22. Mam ten sam problem. O ile z rozmiarówką nie jest źle, to w przypadku wszelkich kozaków przeważnie zawsze odstają. Właśnie jestem w trakcie poszukiwań butów i już się cieszę... Będę omijać sieciówki, tam wszystko jest na jedno kopyto.
    Płaszcze/kurtki staram się kupowań w nie-sieciówkach. W takich butikach nierzadko można znaleźć rzeczy wykonane z lepszych (w przypadku zimy - cieplejszych/grubszych) materiałów. Cenowo jest co prawda różnie. No i można trafić na coś oryginalnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie uświadomiłaś mi, że koło mnie jest butik, do którego nigdy nie wchodzę, a przecież może tam być jakieś cudo:) Kiedyś wychodziła z niego moja wykładowczyni, a ona nosi tylko eleganckie ubrania i jest szczupła:) Myślę, że jeśli nie będzie to sklep z ubraniami światowych projektantów, to powinnam się zmieścić w 600 zł:)

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że jeszcze Ci zostanie z planowanego budżetu. :) W takim razie cieszę się, jeśli pomogłam. :]

      Usuń
  23. Mnie na szczęście udało się znaleźć i kurtkę i buty.
    Choć z tymi drugimi nie było łatwo.
    Całą garderobę mam już skompletowaną - zima może przyjść :)
    Nie będzie mi straszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja praktycznie też mam wszystko, czego potrzebuję. Jakoś przeżyję te kozaki, a płaszcz mam z poprzedniego sezonu:)

      Usuń
  24. Ja mam małą stopę i chude łydki - mam ten sam problem co ty. Do zimowych kozaków zazwyczaj wpychałam wełniane ocieplacze, żeby to jakoś wyglądało. Mam też szczupłe kostki, więc ze szpilkami również mam problem - bez paseczka spadają mi ze stopy, nawet jak są o rozmiar mniejsze :(

    Kurtkę mam z zeszłego sezonu, więc nawet nie wiem co teraz jest w modzie ;) Nie szukałam zimowej garderoby w tym roku, także jestem do tyłu z trendami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jest myśl, żeby pod spodnie założyć wysokie, grube skarpety, to zwiększy objętość i wtedy nie będzie takiego luzu;) Przy spódnicy tego patentu nie użyję, ale do niej najwyżej będę zakładała glany:) Na uczelni nikogo to nie powinno razić:)

      Usuń
  25. Też mam ten problem, wygląda to strasznie szczególnie do spódniczki.
    A w sandałach mam ten problem, że noga idzie do przodu, bo mam stopę chudą i długą.
    Już widzę te miny ekspedientek w douglasie, kiedy przekraczasz go z takim wielkim pudłem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie widziałyby we mnie osobę zakłócającą spokój i atmosferę tego przybytku:P

      Usuń
  26. ja nie mam problemów ze znalezieniem sobie butów (grube łydki :P), ale kurtek zimowych nienawidzę kupować. nigdy mi się nic nie podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kurki albo przypominają garderobę bohaterów "Życia w przepychu", albo są tak worowate, że nie chce się ich zakładać...

      Usuń
  27. Ja znalazlam idealne kozaki dla siebie, nie ma mowy aby nie pasowal- Stuart Weitzman 50/50. I jak sie zniszcza to chyba kupie te same, sa przepiekne, praktyczne i nie ma problemu z szerokoscia w lydce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę tej marki, ale poszukam w internecie, zrobię research, skoro piszesz, że warto:)

      Usuń
  28. Nie przepadam za zimowymi zakupami, nie lubię w obcasach zimą pomykać, nie chcę mi się butów impregnować, a znaleźć płaskie i nieprzemakające buty to taaakie wyzwanie, a jeszcze ładne do tego...

    Ciekawi mnie co to za ważna kolacja:P, ale jak to mocno prywatna sprawa to nie będę wnikać oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz pierwszy mama mojego faceta zaprosiła mnie na kolację;)

      Niektóre obcasy to typowe szpilki, w których można się zabić na śniegu...

      Usuń
  29. mam identyczny problem! od ponad roku chodzę za butami, a wszystkie strasznie odstają w łydce ;/ w końcu będę musiała kupić coś byle było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przyjdzie nam korzystać z usług szewca. Podobno można to zwężyć;)

      Usuń
    2. Ale to niestety dodatkowe koszty i zmarnowany czas.

      Usuń
  30. Ja mam problem z rozmiarem, nigdy nie zapomnę jak szukałam buty na ślub a Pani miała minę która mówiła " Proszę Panią, białe kajaki na 2 piętrze!" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża stopa u kobiet to wciąż problem. W Deichmannie są większe rozmiary, ale za to ich wygląd i szerokość sprawiają, że i tak nie kupuję tam butów. Tamtejsze szpilki zawsze spadają mi z nóg, ponieważ są zbyt szerokie w kostce. Brakuje mi takich zwykłych sklepów z pełną rozmiarówką, która nie kończy się na numerze 39.

      Usuń
  31. oj, skądś to znam :D
    ja mam buty w rozmiarze od 36 do 38, i o ile kozaki jeszcze jakoś znajdę, to w przypadki balerinek czy obcasów to prawdziwa tortura. Wszystko spada z nogi ;/

    a do do płaszcza to masz rację, ja swój kupiłam rok temu i byłam szczęśliwa kiedy znalazłam zwykły siwy płaszcz z paskiem pośród innych dziwnych modeli :) mógłby być trochę cieplejszy, ale już nie będę narzekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że większość butów na obcasie jest zbyt szeroka w kostce. Jak się w nich przechadzam, to bardzo często człapie mi noga, czasami wręcz wypada z buta.

      Jak widzę coś zwykłego to kupuję niezależnie od ceny. Nieprędko trafię na klasyczny krój. Nie lubię zbędnych elementów.

      Usuń
  32. Mnie zawsze zniechęca wstąpienie do douglasa jeśli pomyslę o personelU :D Ja się boję co to będzie jak się zaczna wyprzedaże - mój portfel ucierpi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze ulegam pokusie i kupuję nadprogramowe kosmetyki/ubrania podczas wyprzedaży;)

      Jak wybieram się do Douglasa, to zazwyczaj wybieram ten w Solarisie. Mam wrażenie, że tamtejsza obsługa jest bardziej przyjazna;) W piątek weszłam tam, żeby zapytać o róż i trafiłam na bardzo miłą ekspedientkę. Nie znalazłam tego, co chciałam, ale chociaż nie próbowała mi wciskać brokatu;)

      Usuń
    2. I ostrzegła przed zakupem jednego różu, który wcześniej był przechowywany pod lampą;)

      Usuń
  33. Dla mnie zakupy stacjonarne w Polsce to zło wcielone, dopiero w UK odżyłam i na nowo nauczyłam się nimi cieszyć.
    Teraz szukam butów na zimę, bo okazało się, że zostanę jeszcze na ok.2 m-ce i przydałyby się fajne botki. Niestety takich jak na lekarstwo. Cena nie zawsze jest wyznacznikiem jakości a firmowa metka jest dla mnie jedynie dodatkiem a nie powodem do zakupu. Jak na razie nic nie upatrzyłam i wydaje mi się, że skończy się na tym, że Maż przywiezie mi buty z UK bo namierzyłam sobie kilka fajnych modeli via net.

    Jedynie udało mi się kupić fajny płaszczyk do połowy uda, idealny. Taki, który zostanie wykorzystany a nie kupiony na raz.

    Zostałam za to mile zaskoczona obsługą w częstochowskim Douglasie, za to Sephora po raz kolejny pokazała, dlaczego nie lubię tego sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wchodzę do TK Maxxa i widzę, jak zagraniczne ubrania odbiegają od tych dostępnych w Polsce. Wystarczy zwrócić uwagę na płaszcze i spodnie. Mamy do czynienia z ogromną różnorodnością. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jedne spodnie to typowe rurki, inne mają rozszerzony dół. Niezależnie od noszonego rozmiaru można znaleźć coś dla siebie. Tak samo jest z płaszczami. Jedne są eleganckie, inne zwyczajne. W polskich sieciówkach wszystko jest takie samo. Od lat nie widuję w nich dzwonów, a przecież nie każdy dobrze wygląda i czuje się w rurkach.

      Dobrze, że masz możliwość nabycia odpowiednich butów inną drogą, bo w Polsce wybór jest praktycznie znikomy. Sklepów obuwniczych nie brakuje, ale wszystkie oferują praktycznie to samo.

      Jak widzę porządny płaszcz, to nie żałuję pieniędzy, ponieważ wiem, że będę mogła z niego korzystać w następnym sezonie.

      Również nie przepadam za Sephorą. Może nie mam szczęścia, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że zawsze gdy wchodzę do tej perfumerii, czy to we Wrocławiu, czy w Opolu, to akurat trafiam na gorszy dzień ekspedientek. Panie niechętnie pomagają znaleźć to, czego potrzebuję. W Douglasie bywa różnie, najchętniej odwiedzam Marionnaud. Nie wiem, czy to kwestia polityki firmy czy tego, że ta perfumeria znajduje się na uboczu, ale zawsze jestem tam poważnie traktowana. Jak proszę o dobrze kryjącą czerwoną pomadkę, to pokazują mi właśnie taką, a nie próbują mnie przekonywać do wersji transparentnych.

      Usuń
  34. Moje małe stopy powodują, że mam właśnie odwrotnie. Mało które buty wchodzą na moje łydki. Dlatego chodzę w jednych kozakach puki się nie zedrą. Nawet nie mam zamiaru szukać innych i psuć sobie nerwów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zużywam kozaki do końca. Niestety, nie bardzo miałam co na siebie włożyć, więc musiałam odwiedzić sklepy obuwnicze. Tym bardziej, że zapowiadają mrozy i opady śniegu. Przy okazji chciałam wybrać takie buty, żeby nadawały się na kolację z moją przyszłą teściową;)

      Usuń
  35. Też mam ten sam problem co Ty. Od lat wiecznie kupuję za duże kozaki jeśli chodzi o cholewkę u góry na łydce. To jakiś koszmar. Nie dość, że wyglądam jak dziecko w za dużych butach, to jeszcze wstyd tak gdzieś iść, gdzie jednak trzeba się pokazać ;) Rozumiem Twój problem i łączę się z Tobą w "bolu":D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się takie odstające cholewki kojarzą z kowbojem:D Wygląda to trochę tak, jakbyśmy nie potrafiły dobrać sobie butów, a przecież to nie nasza wina...

      Usuń
  36. Ja jeszcze napisze o innym problemie: obcasy. Przecież są ludzie którzy nie chcą/nie mogą/ nie lubią wysokich butów.. Chciałabym kupić coś z obcasem maksymalnie pięciocentymetrowym. Szukam dziś pół dnia takich botków, bez żadnych frędzli, kokard, futer na wierzchu. Przed chwilą znalazłam opis aukcji "niski obcas" a tam 11cm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, bardzo ciężko znaleźć płaskie, eleganckie kozaki. Jeśli już są płaskie, to bardzo często zawierają elementy, które nie zawsze są mile widziane. O ile z takimi frędzlami jeszcze wyjdę do sklepu, o tyle nie wyobrażam sobie, że miałabym w nich pójść do pracy/na uczelnię. Poza tym nie każdy lubi takie dodatki... Zima to pora, gdy nie każdy czuję się komfortowo na obcasach, nawet jeśli je lubi, dlatego nie rozumiem, dlaczego płaskich butów jest tak mało...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...