Starcie z legendą - Kallos Latte

Choć Kallos Latte zbiera przychylne recenzje, długo wzbraniałam się przed zakupem wyżej wspomnianej maski. Zazwyczaj unikam kosmetyków, które znajdują się w litrowych opakowaniach. Nie jestem w stanie przewidzieć, czy moje włosy zaprzyjaźnią się z danym specyfikiem, a wielomiesięczne zużywanie bubla nie należy do przyjemności. Gdy na drogeryjnej półce ujrzałam plastikowy słoik, który mieści 275 ml maski, uznałam, że nadeszła pora, aby zapoznać się z hitem blogosfery. Czy należę do grona szczęśliwców, którym produkt przypadł do gustu?

Nawilżenie
Choć specyfik charakteryzuje się przeciętnym składem, jego działanie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Maska Kallosa wskoczyła na podium drogeryjnych nawilżaczy. Nie mamy tutaj do czynienia z krótkotrwałym efektem, który znika wraz z użyciem szamponu.

Wygładzenie
Od 30 miesięcy nie używam prostownicy. Początki odwyku nie były łatwe, ponieważ nie potrafiłam przyzwyczaić się do fal. Przełom nastąpił, gdy rozpoczęłam swoją przygodę z olejowaniem, wówczas skręt nabrał wyrazu. Gdy zaakceptowałam swoje włosy, odkryłam kosmetyki, które są w stanie zastąpić prostownicę. Maska z proteinami mlecznymi należy do tego grona. Jeśli jednorazowo nałożę 3 porcje wielkości orzecha włoskiego, mogę cieszyć się gładką taflą.

Miękkość
Za sprawą Kallosa Latte znika uczucie szorstkości. Moje wysokoporowate włosy przypominają jedwab, są przyjemne w dotyku.

Blask
Jeśli marzycie o gładkiej tafli, która odbija światło niczym lustro, istnieje spore prawdopodobieństwo, że maska z proteinami mlecznymi przyniesie pożądane rezultaty. W moim przypadku bohaterka niniejszej recenzji podkreśla rdzawy odcień włosów.

Rozczesywanie
Wyżej wspomniany kosmetyk zapobiega powstawaniu kołtunów. Za jego sprawą fryzura nie ulega przerzedzeniu podczas szczotkowania, ponieważ nie wyrywam zdrowych włosów.

Skręt
Moje pukle chętnie poddają się stylizacji. Kallos rozluźnia skręt. W związku z tym nie muszę katować kosmyków wysoką temperaturą, żeby uzyskać proste pasma.

Przetłuszczanie
Maska nie wpływa negatywnie na świeżość fryzury. W tym miejscu warto zaznaczyć, że moje włosy są suche. Z dobrodziejstw szamponu mogłabym korzystać co 5-6 dni, gdyby kosmyki nie przesiąkały dymem i spalinami.

Konsystencja
Maska jest stosunkowo rzadka, w związku z tym często przecieka między palcami. Jej wodnista konsystencja odbija się negatywnie na wydajności produktu.

Zapach
Woń Kallosa z proteinami mlecznymi nie przypadła mi do gustu. Podczas aplikacji odnoszę wrażenie, iż obcuję z zepsutym nabiałem. Z kolei moja koleżanka twierdzi, że maska pachnie cukrem waniliowym, który de facto zawiera wanilinę.

Opakowanie
Kosmetyk znajduje się w przeźroczystym, plastikowym słoiku. Wszystkie niezbędne informacje znajdziemy na naklejkach.  To rozwiązanie przypadło mi do gustu, ponieważ produkt wydobyłam do ostatniej kropli. W przypadku maski mogę przymknąć oko na aspekt higieniczny, ponieważ tego typu produkty idą u mnie jak woda, toteż nie istnieje ryzyko, że specyfik zostanie porośnięty przez grzyby.

Wydajność
Gdybym regularnie sięgała po Kallosa, po 10 dniach ujrzałabym dno. W związku z tym, iż specyfik zawiera proteiny, nakładam go raz w tygodniu.

Cena
Maska nie jest droga, 275 ml produktu stanowi wydatek rzędu 5-6 zł.

Dostępność
Hebe, hurtownie fryzjerskie, sklepy internetowe.

Skład
Aqua, Cetearyl alcohol, Cetrimonium chloride, Parfum, Citric acid, Propylene glycol, Hydrolyzed milk protein, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Benzyl alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Reasumując: Działanie maski przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Choć produkt charakteryzuje się przeciętnym składem, przyzwoicie nawilża wysokoporowate włosy. Efekt nie jest krótkotrwały, nie znika wraz z użyciem szamponu. Kallos dociąża i wygładza niesforne kosmyki. W moim przypadku maska z proteinami mlecznymi zastępuje prostownicę. 3 porcje wielkości orzecha włoskiego rozluźniają skręt. Bohaterka niniejszej recenzji zmiękcza szorstkie pasma. Za sprawą wyżej wspomnianego kosmetyku moje włosy przypominają lśniącą taflę. Jednocześnie specyfik podkreśla ich rdzawy odcień. Odkąd korzystam z dobrodziejstw Kallosa, szczotkowanie przestało być udręką. Produkt zapobiega powstawaniu kołtunów, w związku z tym moja fryzura nie ulega przerzedzeniu. Rzadka konsystencja rzutuje negatywnie na wydajność kosmetyku. Gdybym regularnie sięgała po maskę z proteinami mlecznymi, po 10 dniach ujrzałabym dno. Zapach wyżej wspomnianego specyfiku nie przypadł mi do gustu. Podczas aplikacji odnoszę wrażenie, iż obcuję z zepsutym nabiałem. W związku z tym, iż produkt służy moim wysokoporowatym włosom, z pewnością nie poprzestanę na jednym słoiczku.

PS Czy mieliście do czynienia z maskami Kallosa? Która wersja wywarła na Was najlepsze wrażenie? Jak opisalibyście zapach wariantu z proteinami mlecznymi?


karminowe.usta

117 komentarzy:

  1. Miałam kilka ich masek, ale ta jest wg. mnie najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozostanę wierna Kallosowi z proteinami mlecznymi:)

      Usuń
  2. Miałam a raczej mam tylko tę i jestem z niej zadowolona raptem po kilku użyciach:) zobaczymy co będzie dalej, gdy zdenkuję tę maskę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że maska będzie Ci służyła do ostatniej kropli:)

      Usuń
  3. Miałam tą i tą w dużym niebieskim opakowaniu i jak dla mnie ta w litrowym była dużo lepsza mimo że nieznacznie różnią się składami tylko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że maski Kallosa różnią się składem w zależności od pojemności. Chyba będę musiała umówić się z kimś na zakup litrowego słoika, żeby sprawdzić, czy dostrzegam różnicę pomiędzy poszczególnymi wariantami;)

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o Kallosa, miałam tylko tę maskę, ale jestem z niej naprawdę zadowolona. Jedyne, co bym zmieniła, to zapach. Co prawda nie czuję tam zepsutego nabiału, ale zdecydowanie jest dla mnie zbyt mocny i zbyt słodki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również zmieniłabym zapach, ewentualnie wypuściłabym drugą wersję, która nie drażniłaby nosa.

      Usuń
  5. Chyba się skuszę na tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zapoznać się z tym kosmetykiem, ponieważ przyzwoicie nawilża. Za jego sprawą włosy są gładkie i lśniące.

      Usuń
  6. Dla mnie ta maska pachnie budyniem śmietankowym :) leży u mnie w szufladzie od kilku miesięcy i czeka na swoją kolej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Cieszę się, że jej zapach przypadł Ci do gustu:) Ja bardziej skłaniam się ku świeżym kompozycjom zapachowym;)

      Usuń
  7. muszę się na nią skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać jej szansę. Maska nie jest droga, a świetnie nawilża i wygładza:)

      Usuń
  8. Będę musiała kiedyś spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska jest stosunkowo rzadka, toteż stosowana w umiarkowanych ilościach nie powinna obciążać włosów:)

      Usuń
  9. Miałam ją kiedyś, ale moje włosy jej nie cierpią. Poza tym strasznie drażnił mnie jej zapach. Możliwe, że teraz kiedy porowatość moich włosów uległa zmianie sprawdziłaby się lepiej, ale raczej nie skuszę się aby ją ponownie kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre włosy nie przepadają za proteinami. Tego typu składniki często nie służą niskoporowatym kosmykom.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Warto dać jej szansę. Maska nie jest droga, a może okazać się strzałem w dziesiątkę:)

      Usuń
  11. U mnie ta maska spisała się tylko przy pierwszym użyciu. Z każdym kolejnym była coraz gorsza. Mam jeszcze trochę w opakowaniu, ale nie mam motywacji, żeby ją wykończyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoje włosy są wysokoporowate, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nie przepadają za proteinami.

      Może oddaj maskę domownikom?:) Nie warto męczyć się z nietrafionym kosmetykiem.

      Usuń
  12. Moja wersja chyba miała mleczne proteiny przed zapachem, ale nie jestem pewna :) U mnie niezbyt się spisał, choć może spróbuję go teraz, kiedy włosy mam w lepszym stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli używałaś maski w litrowym opakowaniu, to różnice w składzie są możliwe:)

      Może Twoje włosy nie przepadają za proteinami? Jak reagują na inne maski i odżywki, które zawierają keratynę itp.

      Usuń
  13. czyli jednym zdaniem: strzał w dziesiątkę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja recenzja spotkała się z Twoim zainteresowaniem:)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, a nuż maska Kallosa okaże się strzałem w dziesiątkę:)

      Usuń
  16. Mój ulubieniec wśród masek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim rankingu masek do włosów zajmuje wysoką pozycję:)

      Usuń
  17. Miałam ale niestety lekko mnie puszyła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie do końca spełniła Twoje oczekiwania. Ja jestem zadowolona z Kallosa Latte, ponieważ świetnie wygładza niesforne pasma.

      Usuń
  18. U mnie niestety nie sprawdziła się :/ Mam jeszcze trochę w opakowaniu i nie mogę się doczekać, kiedy ją wykończę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem. Od miesiąca męczę się z kiepskim balsamem do ciała. Kiedy sięgnie dna, będę szczęśliwa;)

      Usuń
  19. rozumiem, że skusisz się na litrowe opakowanie ;)

    moje włosy również polubiły się z maską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie potrafię przekonać się do litrowego opakowania. Gdy porównywałam składy, zauważyłam, że maska z błękitną naklejką nie zawiera silikonów. Obawiam się, że bez tych składników nie uzyskam satysfakcjonujących rezultatów:(

      Usuń
  20. Miałam odlewkę tej wersji, moje włosy bardzo ją polubiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wiesz, że warto w nią zainwestować:)

      Usuń
  21. Juz ja kupiłam, nie mogę się doczekać kiedy zacznę ją testować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że testy okażą się owocne;)

      Usuń
  22. Tez kupię tą maskę, już zużyłam... ale ten zapach jest booskiii!

    Całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jej zapach przypadł Ci do gustu:)

      Usuń
  23. U mnie nie zdała egzaminu. Miałam po niej przesusz na włosach... Moje kłaki nie lubią protein ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje również nie przepadają za proteinami, dlatego sięgam po nie okazjonalnie. Wówczas uzyskuję satysfakcjonujące rezultaty;)

      Usuń
  24. Jest u mnie na liście do kupienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w stosownym czasie poinformujesz nas, czy Kallos Latte służy Twoim włosom:)

      Usuń
  25. Mam tę wersję, ale czeka na swoją kolej.
    U mnie bardzo fajnie sprawdza się wersja arganowa.
    Która, swoją drogą, ani odrobiny olejku arganowego w sobie nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zapoznam się z maską arganową, chociaż na próżno szukać w niej płynnego złota Maroka;)

      Usuń
  26. U mnie przebiła ją Bioetika! Ale lubiłam ją:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Bioetiką nie miałam do czynienia, ale chętnie zgłębię temat;)

      Usuń
  27. Ja mam ale litrówkę- tę w błękitnym opakowaniu- ponoć trochę różni się składem od prezentowanej przez Ciebie. Zapach budyniowy lub jak lody śmietankowe- dla mnie ładny, ale przesadny, trąci lodami z proszku i mnie drażni.

    Spisuje się dobrze, jednak trochę przyspiesza przetłuszczanie, włosy mam proste, więc u mnie nie ma czego prostować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że litrówka mogłaby nie zdać u mnie egzaminu, ponieważ nie zawiera silikonów. Dzięki nim włosy są gładkie i proste:)

      Usuń
  28. Kiedyś ją kupiłam, ale mialam taki zapas masek, że wylądowała w puli rozdaniowej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam spore zapasy, ale u mnie tego typu produkty idą jak woda;) Mogę przynieść do domu 10 odżywek, po 2-3 miesiącach nie będzie po nich śladu:)

      Usuń
  29. Jeszcze jej nie miałam, ale zachęciłaś mnie i to bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać jej szansę. Maska nie jest droga, a może okazać się strzałem w dziesiątkę:)

      Usuń
  30. Ja kiedyś sobie kupiłam maskę z plancety czy jakoś tak i była straszna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ostrzeżenie:) W takim razie będę unikała wersji z placentą;)

      Usuń
  31. Ja ją uwielbiam, tak samo jak wiele innych masek kallosa o których z resztą możesz poczytać na moich blogu :) niedługo będę składać zamówienie w sklepie fryzjerskim i na liście znajduje się latte w wersji 1500 ml ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku tej maski warto inwestować w opakowania o większej pojemności, ponieważ można zaoszczędzić parę złotych:)

      Usuń
  32. Niecierpię tej maski. Jej zapach powoduje, że jest mi niedobrze, jest obrzydliwy :P . Ale przede wszystkim źle działa na moje loki, dobrze że kupiłam tylko to małe opakowanie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że podobnie odbieramy zapach Kallosa Latte. Ja również za nim nie przepadam.

      Usuń
  33. Mi latte pachnie takimi bardzo mocno chemicznymi lodami śmietankowymi/waniliowymi ;) ja niestety jeszcze do końca nie wybadałam, czy proteiny mi służą czy nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest;) Przypomniałaś mi o lodach w proszku, które pachną podobnie jak Kallos Latte;)

      Usuń
  34. Odpowiedzi
    1. Warto zapoznać się z Kallosem Latte. Maska nie jest droga, a nuż przypadnie Ci do gustu:)

      Usuń
  35. Ja mam tą w błękitnym opakowaniu i ją uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu:)

      Usuń
  36. Mam ją i bardzo lubię,aczkolwiek chwilę to trwało nim znalazłam na nią sposób,żeby pomagała, a nie robiła mi "kuku"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś sposób, dzięki któremu maska przynosi pożądane rezultaty:)

      Usuń
  37. U mnie szału nie było.Ale jeszcze z nią poeksperymentuję,żeby wydać ostateczny werdykt.Dla mnie zapach waniliowego budyniu mocno przesłodzonego.Dla mnie za mocny,teraz trochę się przyzwyczaiłam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również przyzwyczaiłam się do tej specyficznej woni, ale początki nie były łatwe...

      Usuń
  38. uwielbiam tą maskę ;) dla mnie pachnie ona sernikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jej zapach przypomina Ci pyszny sernik:)

      Usuń
  39. Ciekawa ta maska nie znałam jej wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam przybliżyć Ci kosmetyk, którego wcześniej nie znałaś:)

      Usuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja ją zawsze kupuję w 1l opakowaniu, świetna jest :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją przychylną recenzję:) Może sama skuszę się na maskę w litrowym opakowaniu. Zawsze mogę ją oddać osobie, której służy:)

      Usuń
  46. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja mam litrówkę, zużywam od marca 2013. Na początku zapach był dla mnie okropny, ale obecnie bardzo go lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec przyzwyczaiłam się do tego zapachu, ale początkowo nie potrafiłam go znieść. Byłam zachwycona gładkimi, lśniącymi włosami, ale z drugiej strony woń przyprawiała mnie o mdłości;)

      Usuń
  56. U mnie akurat ta maska się nie sprawdziła w przeciwieństwie do innych Kallosa :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój przykład pokazuje, że każdy typ włosów ma inne preferencje;)

      Usuń
  57. U mnie Kallos jakoś większego zainteresowania nie wywołał, na dodatek zapach był nie do zniesienia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach rzeczywiście nie należy do przyjemnych. Początkowo przyprawiał mnie o mdłości, ale jakoś się do niego przyzwyczaiłam. Gdyby maska nie przyniosła pożądanych rezultatów, szybko zakończyłabym naszą znajomość.

      Usuń
  58. Bardzo ją polubiłam, zapach również mi się podoba, dla mnie pachnie jak budyń waniliowy... jednak wiem, że ten zapach albo się kocha, albo nienawidzi ;) Co do działania jest świetna, ładnie wygładza i nawilża :) Co jakiś czas sięgam po nią ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zainwestuję w kolejny słoiczek:) Raz w tygodniu mogę przymknąć oko, a właściwie nos, na woń, która mi nie odpowiada;)

      Usuń
  59. Miałam dużą wersję w niebieskim opakowaniu. Pamiętam, że początkowo nie dałam jej nawet szans, (bo niby słaby skład) i stosowałam jedynie z półproduktami przed myciem włosów. Ale pamiętam, że po dłuższej przerwie, tak po prostu chciałam do niej wrócić, aby ją skończyć i wtedy dałam jej szansę solo. Byłam w szoku, ta maska naprawdę dobrze działała na moje włosy. Pamiętam, że poleciałam po nowe, ponownie litrowe opakowanie, ale jeszcze grzecznie czeka na swoją kolej, ale świadomość, że ją mam napawa mnie uśmiechem. Jeżeli chcesz, to mogę Ci wysłać sporą odlewkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Po Twoim opisie chyba zaryzykuję i kupię litrowe opakowanie:) Zauważyłam, że często służą nam podobne kosmetyki:)

      Dziękuję za odlewkową propozycję:)

      Usuń
  60. Maska stała się moim ulubieńcem, a zapach? Dla mnie to zapach mlecznych ciastek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zapach Kallosa z proteinami mlecznymi przypadł Ci do gustu:) U mnie maska spisuje się rewelacyjnie, niestety, jej woń nie do końca mi odpowiada.

      Usuń
  61. Nie słyszałam o niej, ale jak tylko będę miała pieniądze to lecę do hebe ją kupić, skoro efekty są rzeczywiście tak dobre :) Cena zachęca - za 250 ml waxa chcą już 19 zł, a tu mamy coś za małe pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie boisz się ryzyka, możesz zainwestować w litrowy słoik, za który zapłacisz 10 zł:) Maski Kallosa są tanie pod warunkiem, że kupujemy je w Hebe:)

      Usuń
  62. Mam tę maskę z proteinami mlekowymi i bardzo ją lubię, dobrze działa na moje włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś maskę, która służy Twoim włosom. Ja również jestem zadowolona z Kallosa Latte:) Chętnie sięgnę po kolejny słoiczek.

      Usuń
  63. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  64. jeszcze nie miałam z tej firmy maski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz dostęp do Hebe, warto przyjrzeć się maskom Kallosa, ponieważ są dobre i tanie;)

      Usuń
  65. wczoraj ją kupiłam i już sie zakochałam w zapachuu :)"

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja używam keratynowej, jest bardzo dobra wkrótce post na maskowe-love.blogspot.com. Zaciekawiona Twoim postem wypróbuję zatem nowej ! DZIĘKI ZA INSPIRACJĘ.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...