Ten krem zasilił moje zasoby
kosmetyczne już jakiś czas temu. Ostatnio miałam okazję go
szczegółowo przetestować. Dzisiaj przychodzę do Was ze swoją
opinią nt. Kremu na dzień i na noc 30+ Perfecta Bird`s Nest.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Bielenda Manuka Honey Nutri Elixir krem na dzień/noc
Jakiś czas temu moje kosmetyczne
zbiory zasilił krem na dzień/noc Bielenda Manuka Honey Nutri
Elixir. Jest to produkt o dość specyficznej strukturze, która
nieco przypomina mi kredki świecowe. Podejrzewam, że to zasługa
miodu manuka, który może być właśnie taki powlekający skórę.
Miya pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania
Kosmetyki Miya są mi doskonale znane
za sprawą Agaty, która chętnie je testuję. Sama jednak dotychczas
jakoś je omijałam. Przez ostatnie tygodnie testowałam Miya
pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania. Obecnie została mi 1/3
buteleczki, więc stwierdziłam, że to najlepsza pora, aby podzielić
się z Wami moimi spostrzeżeniami nt. tego kosmetyku.
Avon Skincare Institute
Avon ma w swojej ofercie wiele
świetnych kosmetyków do kompleksowej pielęgnacji twarzy. Każda z
nas pragnie jak najdłużej cieszyć się młodym wyglądem skóry.
Na szczęście biotechnologia i kosmetologia to dziedziny, które
prężnie się rozwijają, dostarczając nam nieustannie nowych
rozwiązań. Pielęgnację twarzy niewątpliwie warto dostosować do
swojego wieku. Po co innego sięgniemy, mając dwadzieścia parę
lat, a po co innego, gdy przekroczymy czterdziestkę. Zmieniają się
bowiem potrzeby naszej cery, borykamy się też z innymi problemami
dermatologicznymi.
Resibo naturalny żel do mycia twarzy z ekstraktem z brzoskwini
Rzadko sięgam po nowe kosmetyki do
pielęgnacji twarzy, ale tym razem zrobiłam wyjątek ze względu na
świetny skład. Akurat rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco
sięgnął dna i postanowiłam sprawdzić, czy Resibo naturalny żel
do mycia twarzy z ekstraktem z brzoskwini jest godny uwagi. Jak
spisał się u mnie wyżej wspomniany kosmetyk?
Minimalistyczna pielęgnacja cery mieszanej
Mam cerę mieszaną, która
przetłuszcza się w strefie T, a na policzkach jest normalna. Moja
skóra jest podatna na zapychanie, gdy używam źle dobranych
kosmetyków, pojawiają się na niej pryszcze. Na szczęście
odkryłam, że minimalistyczna pielęgnacja cery mieszanej jest tym,
co jej służy. Odkąd ograniczyłam się zaledwie do kilku
produktów, nie mam problemów z pryszczami. Strefa T także nie
przetłuszcza się jakoś specjalnie. Zobaczcie, czego używam.
AA Hydro Sorbet nawilżający żel do mycia twarzy
Oczyszczanie twarzy to niezwykle
istotny krok w codziennej pielęgnacji. Mam cerę mieszaną, dlatego
też żel do mycia twarzy nie może być ani zbyt agresywny i
wysuszający, ani zbyt delikatnie oczyszczających. Produkt ten musi
dokłanie usuwać sebum i zanieczyszczenia, nie fundując mi przy tym
Sahary na policzkach. Jak sprawdził się AA Hydro Sorbet nawilżający
żel do mycia twarzy?
Perfecta Bird`s Nest
Perfecta Bird`s Nest to linia
kosmetyków, o której ostatnio zrobiło się bardzo głośno. Cieszę
się, że będę miała okazję ją wypróbować. Opakowania
produktów, które posiadam, są prześliczne. Te jaskółki bardzo
przypadły mi do gustu, bo jestem miłośniczką ptaków, mam aż 5
papug. Co takiego innowacyjnego znajduje się w kosmetykach Perfecta
Bird`s Nest?
Jak zostałam kosmetyczną minimalistką?
Kiedyś uwielbiałam testować nowe
kosmetyki. Miałam ich całkiem sporo. Obecnie ta faza stanowi tylko
wspomnienie sprzed dobrych paru lat. Aktualnie używam tylko
sprawdzonych kosmetyków, jedynie szaleję z odżywkami do włosów,
żelami pod prysznic i płynami do kąpieli. Jak zostałam
kosmetyczną minimalistką?
Młodziej, piękniej, zdrowiej – Julita Bator
Julita Bator ma na
swoim koncie wiele ciekawych poradników, w tym bestseller pt. Zamień
chemię na jedzenie. Muszę przyznać, że lubię poczytać sobie od
czasu do czasu tego rodzaju pozycje. Można z nich bowiem dowiedzieć
się wielu ciekawych rzeczy nt. odżywiania, a zdrowa dieta to
gwarancja pięknej cery. Muszę przyznać, że odkąd przestałam
jeść słodycze, chipsy i frytki mam zdecydowanie mniej pryszczy.
Gdy dowiedziałam się, że w maju ukaże się poradnik Julity Bator
pt. Młodziej, piękniej, zdrowiej wiedziałam, że muszę go
przeczytać. Czy lektura okazała się owocna i poszerzyła moje
horyzonty z zakresu zdrowego odżywiania i naturalnej pielęgnacji?
Upiększająca kuracja do twarzy i szyi Evree Magic Rose – róża w służbie urody
Pielęgnacja mojej cery
nastręcza sporo trudności. Z jednej strony wykazuje tendencję do
przetłuszczania, z drugiej łatwo można ją wysuszyć na wiór.
Niewłaściwie dobrane kosmetyki sprawiają, że wzrasta liczba
niespodzianek, a naczynka dają mi się we znaki. W związku z tym
staram się trzymać sprawdzonych kosmetyków, ale czasem robię
wyjątek. Tak właśnie było w przypadku olejku Evree Magic Rose
Upiększającej kuracji do twarzy i szyi. Czy tym razem ryzyko
się opłacało?
Nawilżenie
Olejek zawsze nakładam
na twarz uprzednio zwilżoną hydrolatem. Nigdy nie aplikuję go na
suchą skórę, ponieważ łącząc wodę z olejem, tworzymy swego
rodzaju emulsję, która lepiej nawilża cerę. W olejku do twarzy
Evree Magic Rose pokładałam duże nadzieje. Kosmetyk mnie nie
zawiódł, okazał się świetnym nawilżaczem, który radzi sobie
nawet z wymagającą skórą wokół oczu. Długo poszukiwałam
kremu do pielęgnacji tej części twarzy, ale bezskutecznie.
Nareszcie mam wielofunkcyjny kosmetyk, który mogę stosować zarówno
na twarz, jak i na suche partie wokół oczu. Gdy miałam
spierzchnięte usta, nałożyłam olejek na wargi i od razu poczułam
ulgę. Po dwóch dniach skóra odzyskała sprężystość i mogłam
stosować swoje ulubione, matowe szminki.
Ujędrnienie
Olejek regularnie
stosowany przyczynia się do uelastycznienia skóry. Najlepsze
rezultaty uzyskałam na szyi, która jest wiotka i nieestetycznie się
marszczy. Dzięki olejkowi jej kondycja uległa wyraźnej poprawie.
Oczywiście nie pozbyłam się wszystkich bruzd, ale napięta skóra
wygląda lepiej.
Natłuszczenie
Olejek do twarzy Evree
Magic Rose okazał się strzałem w dziesiątkę. Wiosną i latem
staram się unikać treściwych kosmetyków, ponieważ moja skóra
produkuje nadmiar sebum, ale zimą nawet ona wymaga solidnej ochrony.
Olejek ją zapewnia, ponieważ pozostawia na twarzy delikatny film,
który zabezpiecza cerę przed mrozem i wiatrem.
Matowienie
Jeśli poszukujecie
płaskiego matu, to kosmetyk Evree może nie spełnić Waszych
oczekiwań, ponieważ pozostawia subtelny film. Wprawdzie olejek
dobrze się wchłania, ale musimy uzbroić się w cierpliwość.
Odradzam nakładanie makijażu 5 minut po aplikacji różanego
specyfiku, ponieważ podkład po prostu się zroluje. W związku z
tym, iż należy odczekać co najmniej 30 minut, rzadko sięgam po
olejek przed wyjściem do pracy. Jestem strasznym śpiochem, toteż
wstaję z łóżka 30 minut przed odjazdem autobusu.
Podrażnienie
Choć moja cera jest
mieszana, łatwo ulega podrażnieniom, zdarza się, iż szkodą jej
nawet dermokosmetyki, czyli produkty, w których liczba substancji
potencjalnie drażniących została ograniczona do minimum. Na
szczęście olejek do twarzy Evree Magic Rose nie wyrządził
krzywdy mojej skórze. Odkąd go stosuję, nie odnotowałam
pieczenia, zaczerwienienia czy wysypki.
Zapychanie
Mimo iż olejek jest
stosunkowo tłusty, nie odnotowałam zwiększonego wysypu
nieprzyjaciół. Liczba niespodzianek na twarzy mieści się w
normie. Kosmetyk nie zapycha porów i dobrze sprawdza się w
pielęgnacji cery mieszanej.
Konsystencja i
wchłanianie
Choć olejek jest
stosunkowo treściwy, po jego użyciu nie przypominam córki króla
smalcu. Wykazuje wysokie powinowactwo do skóry i dobrze się
wchłania, ale potrzebuje na to trochę czasu. Po 0,5 h na twarzy
pozostaje subtelna warstwa ochronna, która wygląda naturalnie,
strefa T nie sprawia wrażenie przetłuszczonej.
Opakowanie
Kosmetyk znajduje się w
szklanej buteleczce z pipetą. Mam słabość do tego typu opakowań,
ponieważ kojarzą mi się z czymś luksusowym i profesjonalnym.
Pipeta pozwala na dozowanie produktu, działa sprawnie i nie mam do
niej zastrzeżeń. Na kartoniku, w którym umieszczono buteleczkę z
olejkiem, można znaleźć wszystkie istotne informacje oraz skład
specyfiku.
Zapach
Uwielbiam róże w każdej
postaci, ostatnio namiętnie kupuję kosmetyki, których zapach
nawiązuje do moich ulubionych kwiatów. Woń olejku do twarzy
Evree Magic Rose przypadła mi do gustu. Specyfik pachnie
prawdziwymi różami, dzięki czemu aplikacja jest przyjemnością.
Lubię otaczać się ciekawymi kompozycjami, ale z drugiej strony
uważam, iż nie powinny one występować w specyfikach do
pielęgnacji twarzy.
Wydajność
Olejek charakteryzuje się
wysoką wydajnością, po dwóch miesiącach regularnego stosowania
zawartość buteleczki została uszczuplona o połowę. Wynik ten
uważam za satysfakcjonujący.
Cena
Za opakowanie, w którym
znajduje się 30 ml produktu, musimy zapłacić ok. 29 zł. Cena nie
jest wygórowana, zważywszy na skład kosmetyku.
Dostępność
Hebe, Rossmann,
Superpharm.
Skład
Rosa canina fruit oil,
Caprylic/capric triglyceride, Prunus amygdalus dulcis oil, Vitis
vinifera seed oil, Helianthus annuus seed oil, Oryza sativa bran oil,
Tocopheryl acetate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA, Benzyl
salicylate, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hydroxycitronellal,
Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, Parfum, Linalool.
Podsumowanie
Zalety
- dobrze nawilża, radzi sobie nawet z wymagająca skórą wokół oczu i spierzchniętymi ustami
- regularnie stosowany ujędrnia skórę i tym samym zmniejsza widoczność zmarszczek
- może być stosowany zimą, ponieważ pozostawia ochronny film
- dobrze się wchłania, ale potrzebuje na to trochę czasu – około 30 minut
- nie podrażnił mojej skóry
- nie przyczynił się do zwiększonego wysypu niespodzianek w strefie T
- buteleczka z pipetką cieszy oko, ale dla osób, które często podróżują ciężkie, podatne na uszkodzenia opakowanie może być wadą
- przyjemny, różany zapach.
Wady
- choć zapach jest przyjemny, w przypadku pielęgnacji twarzy preferuję produkty bezwonne
- w związku z tym, iż olejek wchłania się 0,5 h, nie sprawdzi się jako baza pod makijaż dla osób, które malują się w pośpiechu.
karminowe.usta
Avene krem nawilżający na dzień do skóry naczynkowej do cery suchej i bardzo suchej
Dermokosmetyków nigdy
nie darzyłam sympatią i zaufaniem. Niewątpliwie nieudana przygoda
z emulsją do twarzy Eucerin SPF 50+ przełożyła się na mój
negatywny stosunek do tej grupy produktów. Gdy moją twarz pokryły
ropne pryszcze, które długo nie poddawały się leczeniu, na kilka
lat zniechęciłam się do kremów aptecznych. O ile w przypadku
kosmetyków do pielęgnacji ciała, praktycznie nic nie ryzykuję,
najwyżej okażą się marnymi nawilżaczami, o tyle na lico nakładam
tylko sprawdzone specyfiki. Do Avene Antirougeurs Jour Creme
hydrante protectrice Redness-relief, czyli kremu nawilżającego
na dzień do skóry naczynkowej do cery suchej i bardzo suchej,
podchodziłam jak pies do jeża. W końcu jednak dałam mu szansę.
Jak zakończyła się moja przygoda z wyżej wspomnianym kosmetykiem?
Nawilżenie
Wprawdzie problemy suchej
cery są mi obce, ale nawet strefa T, która wykazuje tendencję do
przetłuszczania, czasem potrzebuje solidnej porcji nawilżenia. Krem
Avene spełnił moje oczekiwania. Odkąd korzystam z jego
dobrodziejstw, nie mam problemu z suchymi skórkami na policzkach.
Czasem pojawiają się pojedyncze przy nosie lub na brodzie, ale nie
jest to wina kremu, lecz sprawka kosmetyków zwalczających
niedoskonałości. Specyfik Avene oceniam z perspektywy właścicielki
cery mieszanej, nie wiem, czy uporałby się z problemami suchej
skóry.
Wygładzenie
Silikony zawarte w kremie
pozostawiają twarz gładką i przyjemną w dotyku. Lubię ten efekt,
ponieważ na tak przygotowanej skórze każdy makijaż wygląda
lepiej. Kosmetyki świetnie się rozprowadzają, zapewniając
naturalny efekt. Krem Avene sprawdza się w roli bazy pod makijaż,
dobrze współpracuje z minerałami, aczkolwiek podejrzewam, że w
połączeniu z tradycyjnym podkładem efekt końcowy byłby bardziej
spektakularny.
Ujędrnienie
Specyfik Avene pozostawia
skórę napiętą, po jego użyciu zmniejsza się widoczność
zmarszczek mimicznych. Wiem, że działanie odmładzające
zawdzięczam silikonom, to właśnie one wypełniają bruzdy. Choć
pożądany efekt nie jest trwały, to i tak jestem zadowolona z kremu
nawilżającego na dzień do skóry naczynkowej. Nie należę do
przeciwniczek silikonów, ponieważ nie szkodzą mojej kapryśnej
cerze, a poprawiają jej wygląd.
Wpływ na naczynka
Zielona emulsja świetnie
tuszuje popękane naczynka i zaczerwienione skrzydełka nosa. Odkąd
używam kremu, na mojej twarzy nie pojawiły się nowe pajączki.
Aczkolwiek warto zaznaczyć, iż z dobrodziejstw kremu korzystałam,
gdy pogoda była łaskawa dla mojej cery. Nie wiem, czy kosmetyk
Avene zapewni naczynkom należytą ochronę w mroźne, wietrzne dni.
Ochrona
przeciwsłoneczna
Ucieszyłam się, gdy na
opakowaniu kremu zobaczyłam oznaczenie: SPF 20. Choć zdaję sobie
sprawę, że nie jest to najwyższy faktor dostępny na rynku, dla
mnie okazał się wystarczający. Latem niewiele czasu spędzałam na
świeżym powietrzu. Praktycznie mój kontakt ze słońcem trwał 15
minut, tyle czasu zajmuje mi przemieszczanie się z biura na
przystanek autobusowy. Oczywiście, gdy wyjeżdżałam za miasto,
twarz pokrywałam kremem SPF 50+, po czym oprószałam ją pudrem
zawierającym filtry mineralne.
Matowienie
Krem powinien przypaść
do gustu właścicielkom mieszanej i tłustej cery. Szybko się
wchłania, pozostawiając skórę matową. Choć pożądany efekt nie
utrzymuje się przez cały dzień, po kilku godzinach problematyczne
partie twarzy zaczynają się nieestetycznie błyszczeć, produkt
Avene zaskarbił sobie moją sympatię. Czuję, że nie poprzestanę
na jednej tubce tego specyfiku.
Zapychanie
Długo zastanawiałam się
nad rozpoczęciem przygody z kremem Avene, nie mam najlepszych
doświadczeń z kosmetykami aptecznymi. Wprawdzie produkty tej marki
cieszą się dobrą sławą w blogosferze, ale ich skład nie rzuca
na kolana. Obawiałam się wysypu niedoskonałości, w końcu jednak
udzieliłam marce Avene kredytu zaufania. Producent zapewnia, iż
krem nie jest komedogenny, deklaracja zamieszczona na opakowaniu
znalazła potwierdzenie w rzeczywistości. Nie zauważyłam, aby na
mojej twarzy gościło więcej niedoskonałości niż zazwyczaj, ich
liczba mieści się w „normie”.
Podrażnienie
Krem okazał się
niezwykle łagodny dla mojej problematycznej cery. Odkąd go używam,
ani razu nie odnotowałam pieczenia, zaczerwienienia czy wysypki o
podłożu alergicznym. W tej materii kosmetykowi Avene nie mam nic do
zarzucenia.
Konsystencja
Po naciśnięciu tubki
naszym oczom ukazuje się zielonkawa emulsja. Choć „ufoludkowa”
formuła nie wygląda zachęcająco, nie odznacza się na skórze.
Ba, zielonkawy krem doskonale maskuje zaczerwienienia i szybko się
wchłania. Po jego użyciu twarz jest idealnie matowa, uwielbiam ten
efekt!
Zapach
Mój nos zarejestrował
subtelne, kremowe nuty, który trudno jednoznacznie określić.
Zapach sprawia, iż aplikacja kosmetyku jest przyjemną czynnością.
Przyzwyczaiłam się, że kosmetyki apteczne nie posiadają woni,
toteż zdziwiłam się, że krem adresowany do naczynkowców zawiera
komponenty odpowiedzialne za doznania węchowe. Wszystko jednak
wskazuje na to, iż dobór składników i umiar stanowią klucz do
sukcesu, specyfik nie podrażnił mojej wrażliwej skóry.
Opakowanie
Biała, plastikowa tubka
to niezwykle praktyczne i wygodne rozwiązanie, dozuje odpowiednią
ilość produktu, jego wydobycie nie nastręcza trudności. Lubię
tego typu opakowania, ponieważ są higieniczne, nie muszę
wydobywać kremu przy pomocy palców.
Wydajność
Od 4 miesięcy korzystam
z dobrodziejstw kremu. Stosuję go zgodnie z zaleceniami producenta,
czyli raz dziennie przed wyjściem do pracy. W tym czasie
spożytkowałam 80% zawartości opakowania. Wydajność kremu
rekompensuje jego cenę.
Cena
Za tubkę, w której
znajduje się 40 ml emulsji, musimy zapłacić 80 zł. Na szczęście
krem często bywa objęty promocją i można go kupić w niższej
cenie.
Dostępność
Dermokosmetyki Avene
widuję w Hebe, Superpharm i aptekach.
Skład
Avene
thermal spring water (Avene aqua), Ethylhexyl methoxycinnamate,
C12-15 Alkyl benzoate, Carthamus tinctorius (safflower) seed oil
(Carthamus tinctorius seed oil), Cyclomethicone, Glycerin,
Caprylic/capric triglyceride, Octocrylene, Bis-ethylhexyloxyphenol
Methoxyphenyl triazine, Arachidyl alcohol, Glyceryl stearate, PEG-100
stearate, Arachidyl glucoside, Behenyl alcohol, BHT, Blue 1 (CI
42090), Caprylyl glycol, Dextran sulfate, Disodium EDTA, Fragrance
(Parfum), Hesperidin methyl chalcone, Hydroxyethyl acrylate/Sodium
acryloyldimethyl taurate copolymer, Isohexadecane, Magnesium
silicate, Mica, Polysorbate 60, Ruscus aculeatus root extract, Sorbic
acid, Sorbitan isostearate, Titanium dioxide (CI 77891), Water
(Aqua), Xanthan gum.
Podsumowanie
Zalety
-
przyzwoicie nawilża moją mieszaną cerę
-
wygładza skórę, pozostawia na niej silikonową powłoczkę, która
stanowi doskonałą bazę pod makijaż
-
pozostawia skórę napiętą i zmniejsza widoczność zmarszczek,
ale nie jest to efekt trwały
-
zielonkawa emulsja tuszuje zaczerwienienia
-
zawiera filtr SPF 20, który gwarantuje przyzwoitą ochronę, gdy
wracamy z pracy do domu
-
szybko się wchłania, pozostawiając skórę matową
-
nie przyczynił się do zwiększonego wysypu niedoskonałości
-
nie podrażnił mojej skóry
-
wygodne i higieniczne opakowanie (tubka)
-
wysoka wydajność
-
dostępność.
Wady
-
dla niektórych osób wadą może być cena (80 zł).
karminowe.usta
Garść ciekawostek kosmetycznych
Nawet najlepszy kosmetyk
nie przyniesie pożądanych rezultatów, jeśli nie stworzymy mu
dogodnych warunków. Drogeryjne specyfiki cieszą się ogromną
popularnością. Wiele osób wierzy, że wystarczy je wklepać, by
osiągnąć sukces. Warto jednak pamiętać, iż diabeł tkwi w
szczegółach.
I Olej nakładamy na
zwilżoną skórę
Zewsząd atakują nas
reklamy oleju arganowego. Niestety, nie wszyscy producenci i
dystrybutorzy wspominają, iż tego typu specyfików nie należy
nakładać na suchą skórę. Jeśli pominiemy zwilżanie twarzy i
ciała, osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli chcemy,
aby olej ujawnił swoje dobroczynne właściwości, musimy nałożyć
go na skórę zroszoną wodą. W ten sposób stworzymy nawilżającą
emulsję. Nakładając olej na suchą twarz, musimy liczyć się z
tym, że ten naturalny produkt „wyciągnie” wodę ze skóry. W
tym miejscu warto zaznaczyć, iż opisane zasady mają charakter
uniwersalny. Niezależnie, czy nakładamy na twarz olej arganowy,
słonecznikowy czy oliwę z oliwek, należy wcześniej zwilżyć
skórę.
II Nawilżaj okolice
uszu
Uszy uchodzą za
najszybciej starzejącą się część ciała. Zazwyczaj poświęcamy
im niewiele uwagi. Wiele osób nakłada krem na twarz i szyję,
pomijając skórę za uszami. W tym miejscu warto wspomnieć, iż w
miarę upływu czasu wiązadła zażuchowe stają się coraz słabsze.
Tracą one elastyczność i przestają pełnić swoją funkcję.
Można ustrzec się przed tym niekorzystnym zjawiskiem, dbając o
skórę wokół uszu. Tej partii ciała nie należy żałować
preparatów przeciwzmarszczkowych.
III Usuwaj nadmiar wody
termalnej
Chętnie sięgamy po wody
termalne, ponieważ te niepozorne kosmetyki świetnie odświeżają
skórę. Jednocześnie przynoszą ukojenie podrażnionym partiom
twarzy. Warto jednak pamiętać, iż wody termalnej nie należy
pozostawiać na twarzy, czekając, aż ciecz odparuje. Jej nadmiar
musimy usunąć, przyciskając do twarzy chusteczkę higieniczną.
Warto zachować delikatność. Wyobraźmy sobie, że pozbywamy się
sebum i nie możemy naruszyć makijażu. Jeśli pozostawimy wodę
termalną na twarzy, musimy liczyć się z tym, że skóra stanie się
sucha i spękana.
IV Uważaj na
kosmetyki antycellulitowe
Osoby, które mają
problem z naczynkami na nogach, powinny unikać preparatów
antycellulitowych, które fundują doznania termiczne. Wbrew pozorom,
nie tylko specyfiki rozgrzewające niosą ze sobą ogromne
zagrożenie. Kofeina rozszerza naczynia krwionośne, podczas gdy
chłodzący mentol stymuluje krążenie. W związku z tym, iż
znalezienie kosmetyku wolnego od atrakcji termicznych stanowi nie
lada wyzwanie, warto zaopatrzyć się w algi. Te ostatnie uszkadzają
komórki tłuszczowe. Z kolei kwas algowy wiąże uwolnione toksyny i
pozwala usunąć je z organizmu.
PS Czy dbacie o okolice
uszu? Jakie przykazania urodowe dopisalibyście do powyższych
wskazówek?
karminowe.usta
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























