Moja cera należy do niezwykle problematycznych. Z jednej strony jest mieszana i przetłuszcza się w strefie T, z drugiej wrażliwa i skłonna do powstawania niedoskonałości. Wybór odpowiednich kosmetyków do codziennej pielęgnacji stanowi nie lada wyzwanie. Idealny produkt powinien oczyszczać i matowić strefę T, jednocześnie jej nie podrażniając i nie powodując powstawania zaskórników. Czy Evree peeling do twarzy 3 w 1 do skóry z niedoskonałościami sprostał moim oczekiwaniom?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evree. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evree. Pokaż wszystkie posty
Evree peeling do twarzy 3 w 1 do skóry z niedoskonałościami
Najlepsze kosmetyki minionego roku – pielęgnacja
Miniony
rok przyniósł mi wiele kosmetycznych odkryć. W piątek
przedstawiłam najlepsze produkty do makijażu, dzisiaj chciałabym
skupić się na pielęgnacji. O dziwo, w tej kategorii dominują
kosmetyki do pielęgnacji włosów. Dla zainteresowanych
przedstawiam najlepsze
kosmetyki minionego roku w kategorii pielęgnacja.
Evree Magic Rose upiększający krem do twarzy
Moja cera przypomina
rozkapryszoną primabalerinę, trudno sprostać jej oczekiwaniom. Jak w codziennej
pielęgnacji sprawdził się Evree Magic Rose upiększający krem do
twarzy? Czy wspomniany kosmetyk nadaje się do stosowania przez osoby mające
cerę mieszaną?
Dwufazowy olejek do ciała Evree Power Fruit gwarancją nawilżonej skóry?
Niektóre osoby w upalne dni
rezygnują ze stosowania balsamów i olejków do ciała, ja jednak nie wyobrażam
sobie, że mogłabym zupełnie pominąć ten krok w codziennej pielęgnacji. Choć
moja cera wykazuje tendencję do przetłuszczania, nos i czoło okropnie się błyszczą,
to skóra rąk i nóg jest ekstremalnie sucha. Latem modyfikuję plan pielęgnacji,
treściwe balsamy zastępuję olejkami, które charakteryzują się lekką formułą i
tym samym szybko się wchłaniają. Czy specjalistyczna
kuracja nawilżająca Evree Power Fruit spełniła pokładane w niej nadzieje?
Recepta na jędrne uda – Evree Super Slim modelujący olejek do ciała
Dziś nie wyobrażam
sobie pielęgnacji twarzy, ciała i włosów bez olejków, ale
jeszcze do niedawna omijałam je szerokim łukiem. Na szczęście w
końcu uległam i postanowiłam sprawdzić, czym zachwyca się
blogosfera. Początki nie były łatwe, osobie przyzwyczajonej do
drogeryjnych masek, odżywek i balsamów do ciała, trudno przestawić
się na olejki ze względu na ich charakterystyczną konsystencję.
Z czasem jednak doceniłam ich właściwości
nawilżająco-regeneracyjne i z przyjemnością stosuję je w swojej
codziennej pielęgnacji. Czy olejek do ciała Evree Super Slim
o działaniu modelującym spełnił pokładane w nim nadzieje?
Upiększająca kuracja do twarzy i szyi Evree Magic Rose – róża w służbie urody
Pielęgnacja mojej cery
nastręcza sporo trudności. Z jednej strony wykazuje tendencję do
przetłuszczania, z drugiej łatwo można ją wysuszyć na wiór.
Niewłaściwie dobrane kosmetyki sprawiają, że wzrasta liczba
niespodzianek, a naczynka dają mi się we znaki. W związku z tym
staram się trzymać sprawdzonych kosmetyków, ale czasem robię
wyjątek. Tak właśnie było w przypadku olejku Evree Magic Rose
Upiększającej kuracji do twarzy i szyi. Czy tym razem ryzyko
się opłacało?
Nawilżenie
Olejek zawsze nakładam
na twarz uprzednio zwilżoną hydrolatem. Nigdy nie aplikuję go na
suchą skórę, ponieważ łącząc wodę z olejem, tworzymy swego
rodzaju emulsję, która lepiej nawilża cerę. W olejku do twarzy
Evree Magic Rose pokładałam duże nadzieje. Kosmetyk mnie nie
zawiódł, okazał się świetnym nawilżaczem, który radzi sobie
nawet z wymagającą skórą wokół oczu. Długo poszukiwałam
kremu do pielęgnacji tej części twarzy, ale bezskutecznie.
Nareszcie mam wielofunkcyjny kosmetyk, który mogę stosować zarówno
na twarz, jak i na suche partie wokół oczu. Gdy miałam
spierzchnięte usta, nałożyłam olejek na wargi i od razu poczułam
ulgę. Po dwóch dniach skóra odzyskała sprężystość i mogłam
stosować swoje ulubione, matowe szminki.
Ujędrnienie
Olejek regularnie
stosowany przyczynia się do uelastycznienia skóry. Najlepsze
rezultaty uzyskałam na szyi, która jest wiotka i nieestetycznie się
marszczy. Dzięki olejkowi jej kondycja uległa wyraźnej poprawie.
Oczywiście nie pozbyłam się wszystkich bruzd, ale napięta skóra
wygląda lepiej.
Natłuszczenie
Olejek do twarzy Evree
Magic Rose okazał się strzałem w dziesiątkę. Wiosną i latem
staram się unikać treściwych kosmetyków, ponieważ moja skóra
produkuje nadmiar sebum, ale zimą nawet ona wymaga solidnej ochrony.
Olejek ją zapewnia, ponieważ pozostawia na twarzy delikatny film,
który zabezpiecza cerę przed mrozem i wiatrem.
Matowienie
Jeśli poszukujecie
płaskiego matu, to kosmetyk Evree może nie spełnić Waszych
oczekiwań, ponieważ pozostawia subtelny film. Wprawdzie olejek
dobrze się wchłania, ale musimy uzbroić się w cierpliwość.
Odradzam nakładanie makijażu 5 minut po aplikacji różanego
specyfiku, ponieważ podkład po prostu się zroluje. W związku z
tym, iż należy odczekać co najmniej 30 minut, rzadko sięgam po
olejek przed wyjściem do pracy. Jestem strasznym śpiochem, toteż
wstaję z łóżka 30 minut przed odjazdem autobusu.
Podrażnienie
Choć moja cera jest
mieszana, łatwo ulega podrażnieniom, zdarza się, iż szkodą jej
nawet dermokosmetyki, czyli produkty, w których liczba substancji
potencjalnie drażniących została ograniczona do minimum. Na
szczęście olejek do twarzy Evree Magic Rose nie wyrządził
krzywdy mojej skórze. Odkąd go stosuję, nie odnotowałam
pieczenia, zaczerwienienia czy wysypki.
Zapychanie
Mimo iż olejek jest
stosunkowo tłusty, nie odnotowałam zwiększonego wysypu
nieprzyjaciół. Liczba niespodzianek na twarzy mieści się w
normie. Kosmetyk nie zapycha porów i dobrze sprawdza się w
pielęgnacji cery mieszanej.
Konsystencja i
wchłanianie
Choć olejek jest
stosunkowo treściwy, po jego użyciu nie przypominam córki króla
smalcu. Wykazuje wysokie powinowactwo do skóry i dobrze się
wchłania, ale potrzebuje na to trochę czasu. Po 0,5 h na twarzy
pozostaje subtelna warstwa ochronna, która wygląda naturalnie,
strefa T nie sprawia wrażenie przetłuszczonej.
Opakowanie
Kosmetyk znajduje się w
szklanej buteleczce z pipetą. Mam słabość do tego typu opakowań,
ponieważ kojarzą mi się z czymś luksusowym i profesjonalnym.
Pipeta pozwala na dozowanie produktu, działa sprawnie i nie mam do
niej zastrzeżeń. Na kartoniku, w którym umieszczono buteleczkę z
olejkiem, można znaleźć wszystkie istotne informacje oraz skład
specyfiku.
Zapach
Uwielbiam róże w każdej
postaci, ostatnio namiętnie kupuję kosmetyki, których zapach
nawiązuje do moich ulubionych kwiatów. Woń olejku do twarzy
Evree Magic Rose przypadła mi do gustu. Specyfik pachnie
prawdziwymi różami, dzięki czemu aplikacja jest przyjemnością.
Lubię otaczać się ciekawymi kompozycjami, ale z drugiej strony
uważam, iż nie powinny one występować w specyfikach do
pielęgnacji twarzy.
Wydajność
Olejek charakteryzuje się
wysoką wydajnością, po dwóch miesiącach regularnego stosowania
zawartość buteleczki została uszczuplona o połowę. Wynik ten
uważam za satysfakcjonujący.
Cena
Za opakowanie, w którym
znajduje się 30 ml produktu, musimy zapłacić ok. 29 zł. Cena nie
jest wygórowana, zważywszy na skład kosmetyku.
Dostępność
Hebe, Rossmann,
Superpharm.
Skład
Rosa canina fruit oil,
Caprylic/capric triglyceride, Prunus amygdalus dulcis oil, Vitis
vinifera seed oil, Helianthus annuus seed oil, Oryza sativa bran oil,
Tocopheryl acetate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA, Benzyl
salicylate, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hydroxycitronellal,
Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, Parfum, Linalool.
Podsumowanie
Zalety
- dobrze nawilża, radzi sobie nawet z wymagająca skórą wokół oczu i spierzchniętymi ustami
- regularnie stosowany ujędrnia skórę i tym samym zmniejsza widoczność zmarszczek
- może być stosowany zimą, ponieważ pozostawia ochronny film
- dobrze się wchłania, ale potrzebuje na to trochę czasu – około 30 minut
- nie podrażnił mojej skóry
- nie przyczynił się do zwiększonego wysypu niespodzianek w strefie T
- buteleczka z pipetką cieszy oko, ale dla osób, które często podróżują ciężkie, podatne na uszkodzenia opakowanie może być wadą
- przyjemny, różany zapach.
Wady
- choć zapach jest przyjemny, w przypadku pielęgnacji twarzy preferuję produkty bezwonne
- w związku z tym, iż olejek wchłania się 0,5 h, nie sprawdzi się jako baza pod makijaż dla osób, które malują się w pośpiechu.
karminowe.usta
Walka o piękne stopy. Odcinek 2.: peeling Evree
Lato obnaża prawdę o
naszych stopach. Nosząc sandały, nie jesteśmy w stanie ukryć
zrogowaciałych pięt. Firmy kosmetyczne wychodzą naprzeciw naszym
potrzebom. Wbrew pozorom, znalezienie odpowiedniego specyfiku stanowi
nie lada wyzwanie. Czy peeling do stóp firmy Evree spełnił moje
oczekiwania? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w poniższej notce.
Zapraszam do lektury:)
Właściwości
złuszczające
Jeśli borykacie się ze
zniszczonymi, twardymi piętami, to jego działanie nie przypadnie
Wam do gustu. Omawiany peeling świetnie wygładza zewnętrzną część
stóp i okolice palców, jednak w starciu z bardziej wymagającymi
partiami wypada co najmniej blado. Gdy usiłowałam usunąć martwy
naskórek z pięt, można było odnieść wrażenie, iż funduję im
delikatny masaż.
Świeżość
Choć zaprezentowany
peeling nie spełnił swojej podstawowej funkcji, nie żałuję
dokonanego zakupu. Po użyciu specyfiku Evree moje stopy dłużej
zachowują świeżość, co jest niezwykle istotne, jeśli weźmiemy
pod uwagę obecną, tropikalną aurę.
Nawilżenie
Od tego typu kosmetyków
nie oczekuję, że zastąpią mi treściwy krem. Wychodzę z
założenia, iż głównym zadaniem peelingów jest usuwanie martwego
naskórka. W związku z tym nieufnie podchodzę do produktów typu „3
w 1”. Specyfik Evree nie wykazuje właściwości nawilżających,
jednocześnie nie wysusza moich zniszczonych stóp.
Film
W notce poświęconej
czekoladowo-kokosowemu
zdzierakowi Perfecty wspomniałam, iż zamierzam skupić się
na produktach, które nie pozostawiają po sobie nieprzyjemnej,
lepkiej warstwy. Omawiany peeling wpisuje się w moje preferencje. Po
jego użyciu nie muszę wylewać na stopy pół butli żelu pod
prysznic, aby pozbyć się filmu wywołującego dyskomfort.
Podrażnienie
Zaprezentowany kosmetyk
nie wyrządził krzywdy mojej skórze. Nie odnotowałam żadnych
niepożądanych reakcji.
Konsystencja
W błękitnej, gęstej
bazie zatopiono niebieskie, stosunkowo ostre drobinki. Moim zdaniem
producent poskąpił nam cząsteczek o właściwości
złuszczających. Przy wyższej koncentracji mogłyby spełnić swoje
zadanie.
Zapach
Omawiany peeling
charakteryzuje się świeżą, lawendową wonią. Zdaję sobie
sprawę, że tego typu kompozycje budzą skrajne uczucia. Wyżej
wspomniana roślina wielu osobom kojarzy się z preparatami na mole,
które wiszą w babcinych szafach. Ja należę do grona miłośników
lawendy;)
Opakowanie
Kosmetyk mieści się
tubce wykonanej z solidnego, niebieskiego plastiku. Niestety, to
rozwiązanie uniemożliwia kontrolowanie stopnia zużycia produktu.
Choć opakowanie wpisuje się w moje poczucie estetyki, to jego
wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Nie wiem, czy trafiłam na
felerny egzemplarz, czy odpadająca nakrętka z klapką stanowi
„normę”. Niestety, po kilku dniach ujrzałam szeroki otwór.
Testowanie na
zwierzętach
Firma Evree nie testuje
swoich kosmetyków na zwierzętach.
Cena
Za tubkę, w której
znajduje się 75 ml produktu, musimy zapłacić od 7 do 9 zł.
Dostępność
Omawiany peeling widuję
w Rossmannie i Hebe.
Skład
Aqua, Polyurethane,
Caprylic/capric triglyceride, Urea, Glycerin, Cetearyl alcohol,
Ceteareth-20, Petrolatum, Ethylhexyl stearate, Cetyl alcohol, Cera
alba, Lanolin, Pumice, Lavandula angustifolia oil, Acrylates/C10-30
alkyl acrylate crosspolymer, Propylene glycol, Diazolidinyl urea,
Iodopropynyl butylcarbamate, Disodium EDTA, Sodium hydroxide, Parfum,
Linalool.
Reasumując:
Sięgając po produkt Evree, liczyłam na silne właściwości
złuszczające. Niestety, zaprezentowany peeling nie spełnił moich
oczekiwań. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, iż nie każdy boryka
się z tak spierzchniętymi stopami jak ja. Podejrzewam, że osoby,
które cieszą się zadbanymi piętami, będą zadowolone z działania
omawianego kosmetyku. Za sprawą peelingu firmy Evree stopy dłużej
zachowują świeżość, co odgrywa istotną rolę, zważywszy na
falę upałów, która zalała Polskę. Zaprezentowany produkt nie
pozostawia nieprzyjemnego, lepkiego filmu. Jego świeża, lawendowa
woń nie każdemu przypadnie do gustu. Na razie nie planuję powrotu
do peelingu Evree. Jednocześnie nie ustaję w poszukiwaniach
solidnego zdzieraka, który rozprawi się z moimi spierzchniętymi
piętami.
PS Czy znacie kosmetyki
firmy Evree? Jaki peeling polecilibyście właścicielom zniszczonych
stóp?
karminowe.usta
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.png)









.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)