Tak naprawdę od dobrych paru lat
używam wyłącznie kosmetyków mineralnych do makijażu twarzy.
Jeśli chodzi o malowanie oczu i ust, tutaj stawiam na pełną
dowolność. Stosuję kosmetyki z drogerii i perfumerii, które nie
zawsze mają idealne składy. Jednak to, co daję na twarz, musi być
wysokiej jakości. Dlaczego na co dzień wybieram makijaż mineralny?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład mineralny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład mineralny. Pokaż wszystkie posty
Annabelle Minerals Beige Cream matujący podkład mineralny
Wspominałam Wam jakiś czas temu, że
zamierzam wrócić do podkładów mineralnych Annabelle Minerals.
Latem miałam okazję przetestować najjaśniejszy odcień dostępny
w stacjonarnej drogerii Hebe. Jednak on okazał się dla mnie
minimalnie za ciemny, choć byłam wówczas lekko opalona. Niemniej
formuła matującego podkładu mineralnego Annabelle Minerals
przypadła mi wówczas do gustu. Ostatnio namiętnie testuję
matujący podkład mineralny Annabelle Minerals Beige Cream. Jak go
oceniam?
Annabelle Minerals podkład mineralny kryjący Natural Fair
Kocham podkłady mineralne, ponieważ
są bardzo lekkie i nie obciążają mojej cery. Odkąd je poznałam,
jestem im wierna. Nie tylko wyrównują koloryt skóry, ale też ją
pielęgnują. Warto pamiętać też o tym, że podkłady mineralne
nie zapychają, dlatego można stosować je bez obaw. Początkowo
używałam podkładu matującego Everyday Minerals. Potem przyszła
pora na podkład matujący Lily Lolo Porcelain. Ostatnio jednak
skusiłam się na Annabelle Minerals podkład mineralny kryjący
Natural Fair. Czy przypadł mi do gustu?
Kosmetyczni ulubieńcy maja
Wiem, że maj już dobiegł końca
dobrych parę dni temu, ale nie miałam wcześniej czasu, aby dokonać
kosmetycznego podsumowania. Dzisiaj przychodzę do Was, aby
przedstawić moje perełki. Jacy są moi kosmetyczni ulubieńcy maja?
Lily Lolo podkład mineralny Porcelain + Lily Lolo Super Kabuki
Makijaż mineralny nie jest dla mnie
niczym nowym, ponieważ kilka lat temu namiętnie używałam podkładu
mineralnego, gdy miałam problemy z cerą. Dzięki zamianie
drogeryjnych kosmetyków na naturalne udało mi się zwalczyć
problemy skórne. Ostatnio postanowiłam powrócić do podkładów
mineralnych, gdyż te w naturalny sposób chronią skórę przed
działaniem promieni UV, gdyż zawierają tlenek cynku pełniący
rolę filtra mineralnego. Oznacza to, że odbija on promienie
słoneczne niczym lustro i nie pozwala im wniknąć w głąb skóry.
Tym samym chroni naszą cerę przed powstawaniem wolnych rodników,
które przyspieszają procesy starzenia się. Jak w moich testach
wypadły Lily Lolo podkład mineralny Porcelain oraz Lily Lolo Super
Kabuki?
Zaspokajamy chciejstwa. Zakupy (nie) tylko kosmetyczne
Od pewnego czasu do
zakupów podchodzę racjonalnie, nie przynoszę do domu lakierów i
cieni nabytych pod wpływem impulsu. Gdy coś wpadnie mi w oko,
zapamiętuję nazwę i do tematu wracam po kilku dniach. To
rozwiązanie zdaje u mnie egzamin, do domu przynoszę tylko te
rzeczy, których naprawdę potrzebuję. Nic nie leży odłogiem,
czekając na lepsze czasy. Co zasiliło moją kosmetyczkę, i nie
tylko, w ostatnim czasie?
Vipera Elite Matt pomadka nr 109 Hibiskus Tree
Mogłoby się wydawać, że kupiłam dwa bliźniacze odcienie. W rzeczywistości Hibiskus Tree bardziej wpada w fiolet niż Berry Deluxe. Ta druga przypomina sok wyciśnięty z borówek, podczas gdy pod numerem 109 kryje się odcień zbliżony do skórki tych smakowitych owoców. Hibiskus Tree miałam okazję wypróbować na ustach, nasza znajomość zapowiada się obiecująco. Szminka gładko sunie po wargach i jest świetnie napigmentowana. Nie wykazuje tendencji do migracji, charakteryzuje się przyzwoitą trwałością, aczkolwiek ściera się podczas jedzenia i picia. W przypadku pomadki Vipery nie mamy do czynienia z typowym matem, pozostawia ona satynowe wykończenie. Mnie to nie przeszkadza, ponieważ na ustach wygląda elegancko.
Vipera Elite Matt pomadka nr 108 Berry Deluxe
Szminka wpadająca w
fiolet chodziła za mną od dobrych kilku miesięcy. Niestety, nie
potrafiłam znaleźć takiej, która spełniałaby moje oczekiwania.
Fiolet chyba nie cieszy się zbyt dużą popularnością wśród
konsumentek, o czym świadczy jego podaż. Większość firm stawia
na bezpieczniejsze odcienie, nic dziwnego, że na realizację
kosmetycznego chciejstwa przyszło mi trochę poczekać. Wielokrotnie
odwiedzałam Douglasa, ale nie widziałam nic sensownego. Fioletowe
pomadki były jasne, perłowe lub słabo kryjące. Z kolei „idealny”
odcień wyprodukowany dla Sephory rozprowadzał się nierównomiernie.
Wprawdzie tę szminkę przed wyrzuceniem uratował bezbarwny balsam
Kobo, ale pomimo wsparcia z zewnątrz jej jakość wciąż pozostawia
sporo do życzenia. Do pomadek Golden Rose z serii Vision Lipstick
nie mam dostępu, na szczęście kilka miesięcy temu w centrum
handlowym na obrzeżach miasta pojawiła się wyspa Vipery. Gdy
ujrzałam ciemny fiolet o matowym wykończeniu i świetnej
pigmentacji, nie wahałam się ani przez chwilę. Wiedziałam, że
muszę go mieć. Niestety, ze względu na opryszczkę nie było mi
dane wypróbować tego odcienia. Mam nadzieję, że pozostałość po
„zimnie” niebawem zniknie z górnej wargi i będę mogła
wypróbować najnowsze nabytki.
Annabelle Minerals róż mineralny „Romantic”
Aż trudno uwierzyć, że
kiedyś nie używałam różu. Ba, wzbraniałam się przed aplikacją
tego kosmetyku, obawiając się efektu matrioszki. Dziś nie
wyobrażam sobie, że w mojej kosmetyczce mogłoby zabraknąć różu.
Gdy na makijaż mogę przeznaczyć nieco więcej czasu, ożywiam
policzki jasnym, stonowanym odcieniem. W związku z tym, iż od
pewnego czasu skłaniam się ku makijażowi mineralnemu, „Romantic”
rozbudził uśpione pokłady chciejstwa. Mam jasną cerę, toteż
stawiam na subtelne odcienie, którymi nie można zrobić sobie
krzywdy. „Romantic” idealnie wpisuje się w moje oczekiwania. Na
swatchach dostępnych w internecie nierzadko zlewa się ze skórą.
Na moich policzkach nie jest tak subtelny, tworzy zdrowy, naturalny
rumieniec. Wstępne testy zwiastują długą i owocną znajomość.
Annabelle Minerals róż mineralny „Rose”
Gdy składałam
zamówienie, obawiałam się, iż „Romantic” będzie zlewał się
ze skórą. W związku z tym, iż zachowanie minerałów trudno
przewidzieć, postanowiłam dorzucić do wirtualnego koszyka odcień
„Rose”. Założyłam, że któryś z nich sprawdzi się w
przypadku mojej karnacji. „Rose” to nieco żywszy róż,
niezwykle twarzowy i uniwersalny. Chętnie po niego sięgam, ponieważ
świetnie ożywia lico. Na policzkach utrzymuje się przez
kilkanaście godzin, w tym czasie oksyduje, na szczęście pod
wieczór nie przypomina dorodnej cegły. Nie żałuję, że złożyłam
większe zamówienie, niż pierwotnie zakładałam.
![]() |
| 1- Lily Lolo "Surfer Girl", 2 - Annabelle Minerals "Rose", 3- Annabelle Minerals "Romantic" |
Annabelle Minerals podkład matujący Golden Dark
Z pewnością
zastanawiacie się, dlaczego wybrałam tak ciemny odcień. Od pewnego
czasu bezskutecznie poszukuję bronzera. Mój ulubieniec z Alverde
sięgnął dna, a nic nie wskazuje na to, abym w najbliższym czasie
odwiedziła DM. Ciemniejszy podkład może z powodzeniem zastąpić
puder brązujący pod warunkiem, że trafimy z odcieniem. W związku
z tym, iż Golden Dark nie doczekał się zbyt wielu zdjęć, zdałam
się na intuicję. Wspomniany odcień przypomina ciemniejszą połówkę
bronzera Alverde. Nie jest zbyt ciepły, na próżno szukać w nim
ceglastych tonów. Aczkolwiek praca z nim wymaga cierpliwości i
aptekarskiej precyzji. Używając Golden Dark nietrudno o ciemną
plamę, która nie chce współpracować z pędzlem do blendowania.
Uważam jednak, iż podkładowi warto dać jeszcze jedną szansę.
Kto wie, może uda mi się wypracować odpowiedni sposób aplikacji?
Eveline Super Long Lasting Lip Liquid Tint nr 115, 116, 117, 118, 119, 120
Nie potrafię oprzeć się
kosmetykom do makijażu ust, wciąż odczuwam pewien niedosyt. Swego
czasu tinty Eveline cieszyły się ogromną popularnością, ja
odkryłam je dopiero w kwietniu. Wywarły na mnie tak dobre wrażenie,
że powiększenie gromadki sprawiło mi ogromną radość. Pomadki w
płynie charakteryzują się świetną trwałością. Na moich ustach
utrzymują się przez wiele godzin, nie wysuszając przy tym warg.
Dzielnie znoszą obiad czy kolację, aczkolwiek podczas spożywania
posiłku nieco bledną. Pomadki w płynie zapewniają efekt mokrych
ust, toteż chętnie po nie sięgam. Wypadają o wiele lepiej niż
tinty Bell, które tworzą nieestetyczne zacieki, a po zaschnięciu
pękają. Przyglądając się numerkom, można odnieść wrażenie,
iż produkty Eveline wyraźnie różnią się odcieniem. W
rzeczywistości mamy tutaj do czynienia z różem, który na moich
ustach za każdym razem wygląda tak samo. Niewykluczone, że efekt
finalny zależy od pigmentacji i stanu ust.
Eveline Aqua Platinum pomadka ultranawilżająca nr 420
Z tą pomadką miałam do
czynienia kilka lat temu, byłam z niej zadowolona, toteż
zdecydowałam się na powrót. Niestety, producent nie ograniczył
się do zmiany szaty graficznej, zmodyfikował również właściwości
sztyftu. Pomadka jest zbyt perłowa, jej odcień również różni
się od wyjściowego. Jedynie zapach nie uległ zmianie, mój nos
wciąż wyczuwa nuty charakterystyczne dla soczystego melona. Szminka
przyzwoicie nawilża usta. Na razie jej nie przekreślam, ponieważ
na wargach prezentuje się nie najgorzej.
Eveline Colour Celebrities błyszczyk do ust nr 589
Nie jestem miłośniczką
błyszczyków, ale o tej serii słyszałam wiele dobrego. Do
zapoznania się z Colour Celebrities od Eveline przekonała mnie
pigmentacja. Niestety, ta w rzeczywistości okazała się słabsza,
niż przypuszczałam. Może klucz do sukcesu stanowi odpowiednio
dobrany odcień? Ten, który wpadł w moje ręce zapewnia efekt
półtransparentny. Na korzyść błyszczyka przemawiają apetyczny,
owocowy zapach oraz nawilżająca formuła. Kosmetyk budzi we mnie
mieszane uczucia, ale raczej nie będzie leżał odłogiem.
Canon EF 50 mm f /1,8 II obiektyw do aparatu
O tym obiektywie
słyszałam wiele dobrego. W ciągu 1,5 tygodnia zdążyłam go
przetestować w różnych sytuacjach i mogę podpisać się pod listą
pochwał. Rzeczywiście obiektyw jest niezwykle jasny, a na zdjęciach
wykonanych przy jego użyciu na próżno szukać żółtych tonów.
Te ostatnie były moją zmorą. Nieważne, w jaki sposób ustawiłam
parametry lustrzanki, fotografie zawsze były zbyt ciepłe. Dzięki
mojej M.:* wiem, że taki efekt fundują standardowe obiektywy
dołączane do Canona. Ona również miała problem z żółtymi
tonami. Jeśli szukacie dobrego obiektywu do portretów, a wasze
fundusze są ograniczone, Canon EF 50 mm f /1,8 II stanowi doskonały
wybór. Za jego sprawą tło sprawia wrażenie idealnie rozmytego.
Obiektyw zmiękcza zmarszczki, toteż na zdjęciach twarz wygląda
szlachetniej niż w lustrze. Jestem pod ogromnym wrażeniem Canona EF
50 mm f /1,8 II i mogę go polecić osobom, które interesują się
fotografią.
PS Jak prezentują się
Wasze zakupy z ostatnich tygodni? Czy odkryliście jakiś ciekawy
kosmetyk?
karminowe.usta
Subskrybuj:
Posty (Atom)









.png)

.png)
.png)














.png)
.png)
.png)
.png)

.png)
.png)

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)