Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż mineralny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż mineralny. Pokaż wszystkie posty

Annabelle Minerals Lily Glow róż mineralny


Kocham kosmetyki mineralne za to, jak pięknie wyglądają na mojej cerze i zupełnie jej przy tym nie szkodzą. Kobiety, które mają skórę z tendencją do powstawania niedoskonałości, wiedzą, o czym mówię. Kiedy kosmetyki zapychają cerę, trzeba uważać na to, co ląduje na naszej twarzy. Kosmetyki Annabelle Minerals darzę ogromnym zaufaniem. Mają naprawdę przyjazne składy i jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Jak sprawdził się Annabelle Minerals Lily Glow róż mineralny?

Annabelle Minerals Lily Glow róż mineralny

Nowości kosmetyczne. Jakie produkty będę testowała w najbliższym czasie?


Ostatnio w mojej kosmetyczce pojawiło się parę nowości kosmetycznych. Zamierzam testować je przez najbliższe tygodnie. Z pewnością co jakiś czas będą pojawiały się pojedyncze recenzje. Jakie nowości kosmetyczne będę testowała w najbliższym czasie?

Annabelle Minerals Diamond Glow

Dlaczego na co dzień wybieram makijaż mineralny?


Tak naprawdę od dobrych paru lat używam wyłącznie kosmetyków mineralnych do makijażu twarzy. Jeśli chodzi o malowanie oczu i ust, tutaj stawiam na pełną dowolność. Stosuję kosmetyki z drogerii i perfumerii, które nie zawsze mają idealne składy. Jednak to, co daję na twarz, musi być wysokiej jakości. Dlaczego na co dzień wybieram makijaż mineralny?

Dlaczego na co dzień wybieram makijaż mineralny


Kosmetyczni ulubieńcy maja


Wiem, że maj już dobiegł końca dobrych parę dni temu, ale nie miałam wcześniej czasu, aby dokonać kosmetycznego podsumowania. Dzisiaj przychodzę do Was, aby przedstawić moje perełki. Jacy są moi kosmetyczni ulubieńcy maja?

Kosmetyczni ulubieńcy maja


Annabelle Minerals róż mineralny Romantic


Ten róż mineralny towarzyszy mi od paru lat, dość długo leżał zapomniany, a wszystko to za sprawą problemów z jego aplikacją. Przy rozcieraniu robi okropne, czerwone plamy, bardzo brzydko to wygląda. Na szczęście kosmetyki mineralne przy higienicznej aplikacji są wieczne, ponieważ nie zawierają wody, która sprzyja namnażaniu mikroorganizmów. Jak sprawdził się u mnie Annabelle Minerals róż mineralny Romantic po kilku latach?

Annabelle Minerals róż mineralny Romantic


Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink


Kocham róże, wspaniale ożywiają twarz, dzięki nim lico wygląda młodo i świeżo. Nie przepadam za bronzerami, mam szczupłą twarz i nie muszę jej dodatkowo konturować. Rozświetlacze nie do końca mi pasują, bo nie przepadam za efektem glow. Róże to jest to. A pomyśleć, że kiedyś w ogóle ich nie używałam. Od listopada zeszłego roku stosowałam NARS Deep Throat, ten malinowy, brudny róż miał uniwersalny odcień. Niestety, został wycofany, na stronie Sephory jest niedostępny. Początkowo zamówiłam inny róż NARS Angelika, ma śliczny, chłodny odcień i prezentuje się niezwykle delikatnie, ale złoty brokat psuje cały efekt. Szukałam godnego następcy i tak trafiłam na Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink. Czy przypadł mi do gustu?
Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink

Zakupowo - kosmetyki mineralne

Od pewnego czasu kosmetyki Lily Lolo cieszą się dużą popularnością w blogosferze. Nasycone róże i rozświetlacz, który pozostawia piękną taflę, przekonały mnie do złożenia zamówienia w sklepie internetowym polskiego dystrybutora. Naczelną kusicielką okazała się Karotka;) Gdy zaprezentowała „Surfer Girl”, wiedziałam, że ten produkt wcześniej czy później zagości na moich policzkach;) Zapraszam Was na prezentację nowych nabytków;)

Lily Lolo róż mineralny „Surfer Girl”
Marzyłam o chłodnym macie, który będzie imitował naturalny rumieniec. Niestety, nie miałam szczęścia do kosmetyków zamawianych przez internet. Zdaję sobie sprawę, że na skórze produkt może się utlenić. Każdy człowiek jest swoistym laboratorium biochemicznym. Nie toleruję rozbieżności pomiędzy opisem producenta/dystrybutora a tym, co znajduje się w opakowaniu. Jeśli zamiast proszku wpadającego w chłodny fiolet widzę kosmetyk, które sprawdziłby się w roli ziemi egipskiej, czuję się rozczarowana. Tym razem miałam pewność, że nie spotka mnie przykra niespodzianka. Karotka stara się wiernie odzwierciedlić kolory, jej szczegółowe opisy pozwalają uniknąć pomyłek. „Surfer Girl” idealnie wpisuje się w moje preferencje. Matowy, chłodny róż powinien współgrać z moim typem urody:)





Lily Lolo matowy cień do powiek „Black Sand”
Od kilku miesięcy rozważałam zakup cieni mineralnych, w końcu zrealizowałam swoje chciejstwo;) Wcześniej nie miałam do czynienia z sypką formułą, toteż nie wiem, czego mogę się spodziewać, gdy znajdę czas na makijaż oczu. Wierzę, że doświadczone blogerki udzielą mi cennych wskazówek związanych z aplikacją nowego nabytku;) Matowy, ciemny brąz wpada w czekoladową tonację. Wrzuciłam go do koszyka z myślą o podkreślaniu załamania powieki. Na ręce wygląda obiecująco. Niestety, niektóre kosmetyki nie sprawdzają się w „akcji”, o czym przekonałam się, pracując z wkładami Inglota. Na razie staram się myśleć pozytywnie. Kto wie, może „Black Sand” stanie się moim ulubieńcem?:)





Lily Lolo cień do powiek „Sand Dune”
W związku z tym, iż zakup pojedynczego cienia mineralnego mija się z celem, do wirtualnego koszyka dorzuciłam „Sand Dune”. W przypadku makijaż oczu stawiam na bezpieczne kolory. Szampański sypaniec odzwierciedla moje potrzeby. Choć nowy nabytek zawiera drobinki, jestem z niego zadowolona. Na skórze tworzy lśniącą taflę. Osoby, które miały do czynienia z rozświetlaczem „Stardust”, powinny zrozumieć moją euforię;) Cząsteczki obecne w cieniu nie wyglądają tandetnie, dyskretnie odbijają światło.





Lily Lolo rozświetlacz mineralny „Stardust” (próbka)
Ten produkt od pewnego czasu cieszy się dużą popularnością wśród blogerek. Swatche, opublikowane w internecie, przekonały mnie do zamówienia próbki. Wprawdzie otrzymałam 0,75 g proszku, ale zdaję sobie sprawy, że minerały są niezwykle wydajne. „Stardust” tworzy subtelną, lśniącą taflę. Ten efekt powinien przypaść do gustu osobom, które sceptycznie podchodzą do rozświetlaczy.





Lily Lolo podkład mineralny „Coco Caramel” (próbka)
Z pewnością zastanawiacie się, po co bladolicej taki odcień;) Postanowiłam całkowicie przerzucić się na minerały. Niestety, bronzery Lily Lolo są dość specyficzne. Większość z nich zawiera drobinki, a jedyny mat nie współgrałby z moim typem urody. Zważywszy na wyżej wspomniane niedogodności, zainwestowałam w ciemniejszy podkład. Swatche Agnieszki kazały się pomocne. Zależało na odcieniu, który wpada w biszkopt. Swego czasu używałam duetu Alverde. Jaśniejsza połowa doskonale komponowała się z moim typem urody. Niestety, nabytek z DMu szybko znika z twarzy. Mam nadzieję, że „Coco Caramel” spełni pokładane w nim nadzieje.




PS Co myślicie o kosmetykach mineralnych? Czy mieliście z nimi do czynienia? Jak podchodzicie do kolorówki w formie proszku?


karminowe.usta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...