Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo Professional. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo Professional. Pokaż wszystkie posty

Najlepsze kosmetyki 2020 roku

Rok 2020 obfitował u mnie w kosmetyczne perełki do makijażu. W zestawieniu pojawiły się tylko dwa produkty pielęgnacyjne. Postanowiłam bowiem nie dublować z poprzedniego roku mojego ulubionego żelu do mycia twarzy, peelingu, szamponu etc. Przedstawiam najlepsze kosmetyki 2020 roku.

Najlepsze kosmetyki 2020 roku


Ulubione polskie marki

Ze względu na to, że znowu ktoś wpadł na idiotyczny pomysł zamykania sklepów w galeriach handlowych oraz zamrażania kolejnych gałęzi gospodarki, postanowiłam przygotować wpis na temat swoich ulubionych polskich marek. Warto wspierać rodzime przedsiębiorstwa w tym niełatwym czasie, aby po zakończeniu tego szaleństwa wciąż były obecne na rynku, a ludzie zachowali miejsca pracy. Przedstawiam Wam ulubione polskie marki. Nie ograniczałam się tylko do kosmetyków czy ubrań. Polecam te, które naprawdę lubię.

Ulubione polskie marki


Kobo Professional Glitter Fixer, czyli kremowa baza pod pigmenty sypkie


Pigmenty nigdy nie należały do moich ulubionych kosmetyków, ponieważ nie umiałam się nimi posługiwać. Nie chciały trzymać się zwykłej bazy pod cienie i wiele z nich przeleżało u mnie naprawdę długo. Koniec minionego roku obfitował jednak w wiele świetnych produktów, w tym bazy pod sypkie pigmenty. Moja kosmetyczka wzbogaciła się o dwa, w tym Kobo Professional Glitter Fixer, czyli kremową bazę pod pigmenty sypkie.

Kobo Professional Glitter Fixer

Moja makijażowa rutyna, czyli ulubione kosmetyki kolorowe


Nie wiem jak Wy, ale ja złapałam się ostatnio na tym, że mam takie kosmetyki kolorowe, po które sięgam każdego dnia. Sprawdzają się u mnie wyśmienicie, dlatego jestem im wierna. Mało tego, bardzo często dokupuję kolejne opakowania tego samego produktu. Jesteście ciekawi, jak wygląda moja makijażowa rutyna? Zapraszam do lektury. W tym wpisie przedstawię Wam ulubione kosmetyki kolorowe.

ulubione kosmetyki kolorowe

Kobo Professional Creamy Camouflage Light Beige, czyli kryjący korektor


Ostatnio coraz bardziej polubiłam się z kosmetykami z Drogerii Natura. W Opolu wprawdzie nie ma tej sieciówki, ale często odwiedzam Nysę, gdzie Natura mieści się na rynku. Jestem tam dość częstym gościem. Ponadto podczas mikołajkowego zlotu blogerek urodowych otrzymałam upominki z Drogerii Natura, w tym Kobo Professional Creamy Camouflage Light Beige, czyli kryjący korektor. Jak go oceniam?

Kobo Professional Creamy Camouflage Light Beige



Kosmetyki dla cery trądzikowej, które mogę polecić z czystym sumieniem


Cera trądzikowa to zmora wielu kobiet, pryszcze na twarzy sprawiają, że czujemy się naprawdę mało komfortowo. Wiem, o czym piszę, bo kiedyś sama przez to przechodziłam. Obecnie moja cera wygląda świetnie i jestem z niej naprawdę zadowolona. Jednak za każdym razem, gdy mam włączyć do pielęgnacji jakiś nowy kosmetyk lub sięgnąć po nowy specyfik do makijażu, pojawiają się obawy. Daria coś o tym wie, potrafię namarudzić się przy poszukiwaniu rozświetlacza czy różu do policzków, wypytując ją jako dyplomowaną kosmetolog i blogerkę, co jest w miarę bezpieczne, a co lepiej sobie darować. Dzisiaj przedstawiam kosmetyki dla cery trądzikowej, które mogę polecić z czystym sumieniem.

Kosmetyki dla cery trądzikowej

Kosmetyki, których nie mogą wycofać


Jestem dość wybredna, jeśli chodzi o dobór kosmetyków, ponieważ mam bardzo wrażliwe oczy i skórę. W związku z tym muszę uważać na to, co na nie nakładam. Nie mogę to być pierwsze, lepsze produkty z drogerii, gdyż wszelkie eksperymenty mogą zakończyć się tragicznie. Przedstawiam kosmetyki, których nie mogą wycofać.


kosmetyki nie do zastąpienia


Nowości z Drogerii Natura pochodzące z przedświątecznego wypadu do Nysy


Wraz z Darią w środku tygodnia urządziłyśmy sobie przedświąteczny trip do Nysy. Naszym celem był shopping, odwiedziłyśmy kilka miejsc, w tym Drogerię Natura, której nie mamy w Opolu, nad czym mocno ubolewamy. Gdy tam weszłam, miałam kilka jasno nakreślonych celów. Zasadniczo tylko jedna rzecz wpadła do koszyka przypadkiem. Lista byłaby dłuższa o dezodorant w kulce Nivea, gdyby sprzedawczyni nie postawiła go na brzegu lady, z której spadł i roztrzaskał się. Niestety, ekspedientka nie należała do szczególnie miłych. To dziwne, bo do tej pory trafiałam tam na same sympatyczne panie. Dzisiaj zaprezentuję Wam nowości z Drogerii Natura pochodzące z przedświątecznego wypadu do Nysy.

Kobo Professional mineralny puder rozświetlający nr 1



Szminki idealne na jesień


Jak wiecie, mam fioła na punkcie pomadek. Ich kolekcja nieustannie się powiększa. Lubię malować mocno usta, a oczy jedynie delikatnie podkreślać. Dorobiłam się pokaźnej kolekcji szminek. Zapewne wraz z nadejściem jesieni wiele z Was szuka adekwatnych odcieni pomadek. Dzisiaj przychodzę, aby przedstawić szminki idealne na jesień.
Kobo Professional Colour Trends Cherry Lips



Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink


Kocham róże, wspaniale ożywiają twarz, dzięki nim lico wygląda młodo i świeżo. Nie przepadam za bronzerami, mam szczupłą twarz i nie muszę jej dodatkowo konturować. Rozświetlacze nie do końca mi pasują, bo nie przepadam za efektem glow. Róże to jest to. A pomyśleć, że kiedyś w ogóle ich nie używałam. Od listopada zeszłego roku stosowałam NARS Deep Throat, ten malinowy, brudny róż miał uniwersalny odcień. Niestety, został wycofany, na stronie Sephory jest niedostępny. Początkowo zamówiłam inny róż NARS Angelika, ma śliczny, chłodny odcień i prezentuje się niezwykle delikatnie, ale złoty brokat psuje cały efekt. Szukałam godnego następcy i tak trafiłam na Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink. Czy przypadł mi do gustu?
Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink

Makijaż na andrzejki

Rok 2015 powoli zmierza ku końcowi, dziś wiele z nas będzie wróżyło z wosku, za tydzień udamy się na poszukiwania mikołajkowych prezentów, a za niespełna 4 tygodnie zasiądziemy przy wigilijnym stole. W związku z tym, iż przed wieloma z was noc pełna dobrej zabawy, postanowiłam przedstawić wam makijaż na andrzejki. Jest on niezwykle prosty, ponieważ w takim czuję się najlepiej. Wybaczcie mi ewentualnie niedociągnięcia, ponieważ wciąż uczę się makijażu i tego typu wpisy traktuję jako okazję do dokumentacji postępów;) Andrzejki stanowią doskonałą okazję, aby przemycić odrobinę blasku do naszej stylizacji, w związku z tym użyłam cieni oraz szminki z drobinkami.  Aby nie przedłużać, poniżej przedstawiam zdjęcia makijażu wykonanego przy pomocy kosmetyków Kobo Professional, My Secret i Sensique, które są dostępne wyłącznie w Drogeriach Natura.

makijaż andrzejkowy


Co nowego w kosmetyczce? Szminki i parę innych drobiazgów

Ten post powinnam rozpocząć od zdania: "Mam na imię Magda i jestem szminkomaniaczką". Mimo iż mogę pochwalić się pokaźną kolekcją pomadek, wciąż przynoszę do domu nowe kosmetyki do makijażu ust. Zawsze znajdę w drogerii szminkę w wyjątkowym odcieniu, którą muszę przetestować na własnych wargach. Choć najczęściej stawiam na usta w żywych, soczystych kolorach, zdarza mi się przynieść do domu też coś spokojniejszego. Zapraszam na prezentację skarbów, którym nie potrafiłam się oprzeć.

Inglot pomadka do ust Matte nr 422

Do tej pory byłam zadowolona z matowych szminek Inglota, toteż gdy zobaczyłam jagodową pomadkę Inglota na jednym z blogów, wiedziałam, że muszę ją mieć. Na zaspokojenie kosmetycznego chciejstwa nie musiałam długo czekać, ponieważ pożądany odcień znalazłam w pobliskim centrum handlowym. Moja radość nie trwała jednak długo, ponieważ szminka nie grzeszy jakością. Jej aplikacja jest jeszcze trudniejsza niż śliwkowej pomadki marki Sephora, początkowo myślałam, że baza Kobo rozwiąże problem, niestety, tak się nie stało. Równomierne nałożenie jagodowej szminki graniczy z cudem ze względu na jej tępą konsystencję. Za każdym razem w załamaniach pojawiają się fioletowe grudki, które wyglądają nieestetycznie. Z pewnością nie jest to kwestia suchych, zaniedbanych ust, ponieważ nawet na ręce szminka rozkłada się nierównomiernie. Może któraś z Was miała do czynienia z tym pięknym a zarazem problematycznym odcieniem i wie, jak rozwiązać problem?









Inglot pomadka do ust Matte nr 420

Choć zakupu tej pomadki nie planowałam, jej nietypowy odcień spodobał mi się do tego stopnia, iż postanowiłam powiększyć kolekcję szminek. Trudno jednoznacznie określić jej kolor. Mamy tutaj do czynienia z połączeniem intensywnego różu i fioletu. Jeśli w makijażu lubicie eksponować usta, to powinnyście zwrócić uwagę na pomadkę Inglot Matte nr 420. Choć temu nietypowemu odcieniowi nie można odmówić uroku, to nie każda z nas będzie wyglądała w nim dobrze. Choć intensywny róż z domieszką fioletu nie ma tak topornej konsystencji jak Inglot Matte nr 422, jego aplikacja bywa problematyczna. Nawet na zadbanych, wypeelingowanych wargach kosmetyk lubi wchodzić w załamania. Gdy udało mi się równomiernie nałożyć pomadkę, nienagannym makijażem ust cieszyłam się zaledwie przez kwadrans, po kilkunastu minutach szminka zaczyna się warzyć i musimy sięgnąć po mleczko lub płyn dwufazowy.











Golden Rose Velvet Matte pomadka nr 14

W listopadzie postanowiłam powiększyć swoją kolekcję szminek, na mojej liście znajdowało się kilka ciekawych, jesiennych odcieni. Wprawdzie nie planowałam zakupu szminki przypominającej dojrzałą malinę, ale gdy zobaczyłam ją w drogerii, uznałam, że muszę ją mieć. Staram się nie wrzucać kosmetyków do koszyka pod wpływem impulsu, ale czasem pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa. Tym razem warto było zmodyfikować pierwotne zamierzenia, ponieważ pomadka Golden Rose Velvet Matte nr 14 przypomina naturalny odcień moich ust. Po jej użyciu wargi wyglądają lepiej, ale nie rzucają się w oczy. Od pewnego czasu stanowi stały element dziennego makijażu, gdy nie wiem, którą szminką podkreślić usta, sięgam po dojrzałą malinę. Jej największym atutem jest trwałość, z moich warg znika dopiero po 6-8 godzinach.











Golden Rose Velvet Matte pomadka nr 16

Czasem zdarza mi się zaszaleć z makijażem oczu i wówczas pojawia się problem, jaką szminką podkreślić usta. Czerwienie i fuksje odpadają, ponieważ stanowiłyby konkurencję dla cieni do powiek. W związku z tym zdecydowałam się na jasnobrązową szminkę, która na ustach wygląda bardzo naturalnie. Moja mama od dobrych kilku miesięcy używa pomadki Golden Rose Velvet Matt nr 16 i jest z niej bardzo zadowolona, więc długo się nie zastanawiałam nad wyborem odcienia i marki. Szminka charakteryzuje się świetną jakością, na moich wargach utrzymuje się przez kilka godzin, później równomiernie znika z ust. Jej dodatkowym atutem jest niska cena, za pomadkę Golden Rose Velvet Matte zapłaciłam niespełna 10 zł.







Eveline Celebrities pomadka do ust nr 602

Nie potrafię oprzeć się czerwieni, gdy widzę bluzkę lub szminkę w swoim ulubionym kolorze, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że przyniosę ją ze sobą do domu. Na pomadkę Eveline zdecydowałam się ze względu na odcień. Powoli przekonuję się do czerwieni w cieplejszym wydaniu i chętnie eksperymentuję. Choć kolor szminki okazał się niezwykle udany, rozczarowała mnie jej jakość. Po raz pierwszy mam do czynienia ze szminką, która tak szybko znika z ust, na dodatek robi to nierównomiernie. Nie przekreślam jej jednak całkowicie, dam jej jeszcze jedną szansę, ale obawiam się, że ten typ tak ma i trudno będzie nam nawiązać owocną współpracę.









My Secret 300% Sensual Volume Mascara

Bardzo lubię maskary My Secret. Pomimo niskiej ceny zapewniają pożądany efekt, nie osłabiają rzęs i chętnie współpracują z delikatnymi płynami micelarnymi. Jako alergiczka doceniam również fakt, iż dotychczas stosowane tusze nigdy nie podrażniły moich oczu. Czy z nową maskarą My Secret będzie podobnie? O tym przekonam się już niebawem, gdy spożytkuję napoczęty tusz. Producent obiecuje efekt pogrubienia, a moim rzęsom zdecydowanie brakuje objętości. Opakowanie maskary przypomina mi Maybelline Colossal. Czy tylko ja mam takie skojarzenia?




Pierre Rene pędzel do pudru

Od kilku lat używam pędzla kabuki Real Techniques, z perspektywy czasu wiem, iż dokonałam właściwego wyboru. Dzięki niemu aplikacja minerałów przebiega szybko i sprawnie, a ja cieszę się naturalnym efektem. Niestety, zimą pędzle schną stosunkowo długo, więc potrzebowałam zamiennika dla Real Techniques. Zdecydowałam się na łatwo dostępny i tani pędzel do pudru Pierre Rene. Pozwala on na precyzyjną i staranną aplikację podkładu mineralnego, ale posiada pewną wadę, która całkowicie dyskwalifikuje go w moich oczach. Otóż pędzel do pudru Pierre Rene okropnie gubi włosie, co na dłuższą metę jest niezwykle uciążliwe. Na szczęście niebawem moje męki zakończą się. W najbliższych dniach zamierzam zamówić zestaw pędzli Zoeva.






Kobo Professional Highlighter Powder nr 310 Moonlight

Potrzebowałam sporo czasu, aby przekonać się do rozświetlaczy. W związku z tym, iż moja cera wykazuje tendencję do przetłuszczania, wychodziłam z założenia, że nie potrzebuje ona dodatkowego blasku. Pod koniec studiów nieoczekiwanie zmieniłam swoje nastawienie do rozświetlaczy za sprawą idealnej, srebrnej tafli, którą co tydzień mogłam podziwiać na twarzy mojej wykładowczyni. Chciałam uzyskać identyczny efekt, więc rozpoczęłam intensywne poszukiwania odpowiedniego kosmetyku. Moim oczekiwaniom najlepiej sprostał rozświetlacz w płynie rodzimej firmy Inglot. W miarę upływu czasu moja kolekcja systematycznie powiększała się o kolejne produkty dodające skórze zdrowego blasku. Kilka tygodni temu w mojej kosmetyczce zagościł Kobo Professional Highlighter Powder nr 310 Moonlight. Choć nie zdążyłam jeszcze wyrobić sobie zdania na jego temat, na razie nie mam większych zastrzeżeń do rozświetlacza. Na próżno szukać w nim brokatu, drobno zmielone cząsteczki tworzą lśniącą taflę utrzymaną w chłodnej tonacji. 







karminowe.usta

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...