Kosmetyki modelujące
sylwetkę warto stosować zawczasu, zanim stan naszej skóry
rzeczywiście ulegnie pogorszeniu. Nawilżone, gładkie ciało to
marzenie wielu z nas. O elastyczność i jędrność skóry należy
dbać niezależnie od pory roku. Pomóc mogą w tym kosmetyki
modelujące sylwetkę. Co będę testowała w najbliższych
tygodniach?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki antycellulitowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki antycellulitowe. Pokaż wszystkie posty
Recepta na jędrne uda – Evree Super Slim modelujący olejek do ciała
Dziś nie wyobrażam
sobie pielęgnacji twarzy, ciała i włosów bez olejków, ale
jeszcze do niedawna omijałam je szerokim łukiem. Na szczęście w
końcu uległam i postanowiłam sprawdzić, czym zachwyca się
blogosfera. Początki nie były łatwe, osobie przyzwyczajonej do
drogeryjnych masek, odżywek i balsamów do ciała, trudno przestawić
się na olejki ze względu na ich charakterystyczną konsystencję.
Z czasem jednak doceniłam ich właściwości
nawilżająco-regeneracyjne i z przyjemnością stosuję je w swojej
codziennej pielęgnacji. Czy olejek do ciała Evree Super Slim
o działaniu modelującym spełnił pokładane w nim nadzieje?
Serum o działaniu rozgrzewającym Eveline Dermapharm
Cellulit nie wybiera.
Smukła sylwetka nie chroni nas przed pomarańczową skórką. W
związku z tym, iż moja rodzina zmaga się z tym defektem
estetycznym, stawiam na profilaktykę. Mam nadzieję, że
systematyczne wcieranie odpowiednich specyfików przyniesie pożądane
rezultaty. Czy termoaktywne serum do ciała o działaniu
rozgrzewającym Eveline Dermapharm Slim Extreme 4 D przypadło mi do
gustu?
Nawilżenie
Kosmetyk przyzwoicie
nawilża uda, brzuch i pośladki, aczkolwiek w tych partiach ciała
nigdy nie miałam problemów z suchą skórą. Gdy korzystałam z
dobrodziejstw serum Eveline, mogłam zrezygnować z aplikacji
balsamu.
Wygładzenie/ujędrnienie
Za sprawą wyżej
wspomnianego produktu kondycja ud uległa znaczącej poprawie.
Preparat antycellulitowy uelastycznia skórę. Specyfik Eveline
polecam osobom, które skarżą się na spadek jędrności. Stosowany
regularnie przynosi pożądane rezultaty, aczkolwiek nie można
oczekiwać cudów. Preparat nie usunie cellulitu, aczkolwiek może
zmniejszyć jego widoczność.
Efekt termiczny
Przypadek sprawił, że
serum rozgrzewające trafiło w moje ręce. Udałam się do drogerii
z zamiarem kupna kosmetyku antycellulitowego. Z dwojga złego
preferuje specyfiki o właściwościach chłodzących. Nie
wiedziałam, że w skład serii Dermapharm wchodzą dwa produkty,
które fundują odmienne doznania termiczne. Pech chciał, że firma
Eveline umieściła je w identycznych opakowaniach. Gdy po raz
pierwszy sięgnęłam po koncentrat, przeżyłam szok. Miałam
wrażenie, że ktoś przypala mi skórę. Początkowo myślałam, że
kosmetyk wywołał reakcję alergiczną, ale przyjrzałam się
opakowaniu i odkryłam, że kupiłam serum rozgrzewające. W miarę
upływu czasu przyzwyczaiłam się do efektu termicznego.
Konsystencja
Preparat rozgrzewający
ma postać białej emulsji. Kosmetyk jest bardziej treściwy niż żel
antycellulitowy Pharmaceris. Szybko się wchłania i nie
pozostawia tłustej warstwy. Subtelny, silikonowy film przypadł mi
do gustu. Produkt nie brudzi ubrań.
Zapach
Pewnej soboty udałam się
na zakupy. Cały czas towarzyszył mi specyficzny zapach. Rozglądałam
się dookoła, próbując ustalić jego źródło. Byłam przekonana,
że mijam kwitnące krzewy. O dziwo, w pobliżu rosły wyłącznie
klony. Po powrocie do domu nadal czułam kwiatową woń. Po chwili
zastanowienia uświadomiłam sobie, że przyjemne doznania
zawdzięczam serum Eveline.
Opakowanie
W związku z tym, iż
specyfik znajduje się w tubie wykonanej z solidnego,
biało-niebieskiego plastiku nie mogłam kontrolować stopnia zużycia
produktu. Preferuję półprzeźroczyste opakowania, ponieważ
pozwalają uniknąć przykrych niespodzianek. Za sprawą kartonika,
na którym znajdują się szczegółowe informacje nt. składników
aktywnych, można odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia z
kosmetykiem profesjonalnym.
Wydajność
Preparat rozgrzewający
sięgnął dna po upływie miesiąca. Kosmetyk charakteryzuje się
mniejszą wydajnością niż intensywne
serum redukujące tkankę tłuszczową Eveline 4 D.
Cena
Za tubkę, w której
znajduje się 200 ml produktu, musimy zapłacić ok. 20 zł.
Dostępność
Skład
Aqua, Cetearyl
alcohol, Ceteareth-20, Mineral oil, Isopropyl myristate, Petrolatum,
Cholesterol, Glycerin, Propylene glycol, Dimethicone, Cetyl alcohol,
Caffeine, Octyldodecanol, Sodium polyacrylate, Hyaluronic acid,
Butylene glycol, Centella asiatica leaf extract, Ginkgo biloba leaf
extract, Equisetum arvense leaf extract, Laminaria hyperborea
extract, Sodium salicylate, Lecithin, Silica, Hedera helix leaf
extract, Vanilyl butyl ether, Phenoxyethanol, Methylparaben,
Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, DMDM hydantoin, Parfum,
Disodium EDTA, Lyral, Hexyl cinnamal, Hydroxycitronellal, Linalool,
Citronellol, Alpha-isomethyl ionone, Geraniol.
Podsumowanie
Zalety
- wyraźnie uelastycznia skórę
- wykazuje działanie nawilżające
- szybko się wchłania i pozostawia subtelny film
- kwiatowy zapach, którego nie powstydziliby się twórcy perfum
- dostępność.
Wady:
- kosmetyk wykazuje działanie rozgrzewające, ten efekt nie każdemu przypadnie do gustu
- serum nie grzeszy wydajnością
- opakowanie nie pozwala kontrolować stopnia zużycia produktu.
karminowe.usta
Wyrzutki ostatnich tygodni
Ostatnio odnoszę
wrażenie, że czas pędzi jak szalony. Robiąc porządki,
zorientowałam się, że zapomniałam o zdenkowanych kosmetykach.
Uzbierałam sporą ilość pustych opakowań. Jeśli chcecie
dowiedzieć się, jakie specyfiki towarzyszyły mi przez ostatnie
tygodnie, zapraszam do lektury:)
Archipelag Piękna korund mikrodermabrazja
Długo zastanawiałam się, czy ten półprodukt nie zaszkodzi mojej wrażliwej cerze. Korund bywa określany mianem mocnego zdzieraka, a naczynka nie przepadają za intensywnym tarciem. Na szczęście moc peelingu można dostosować do aktualnych potrzeb skóry. Niewielka ilość białego proszku w połączeniu z rumiankowym żelem do mycia twarzy Sylveco potrafi zdziałać cuda. Korund usuwa suche skórki. Za jego sprawą pozbyłam się zaskórników, które upodobały sobie mój nos. W moim przypadku peeling odgrywa niezwykle istotną rolę. Pozwala pozbyć się martwego naskórka, który stanowi doskonałą pożywkę dla bakterii wywołujących trądzik.
Cieszę się, że mogłam
poznać ten kosmetyk. Żel okazał się strzałem w dziesiątkę.
Choć specyfik swoje działanie zawdzięcza łagodnym detergentom, te
doskonale oczyszczają skórę. Osoby, które mają cerę mieszaną,
z pewnością docenią fakt, iż wyżej wspomniany produkt reguluje
pracę gruczołów łojowych. Odkąd stosuję rumiankowy żel
Sylveco, strefa T przetłuszcza się nieco wolniej. Jednocześnie
kosmetyk zmniejsza widoczność porów. Za sprawą wyżej
wspomnianego specyfiku niedoskonałości szybciej znikają z twarzy.
AA Wrażliwa Natura
płyn micelarny
Bardzo lubię ten
niepozorny kosmetyk. Ubolewam nad tym, iż firma Oceanic postanowiła
wycofać specyfiki z serii „Wrażliwa Natura”. Mój ulubiony
micel doskonale usuwa podkład mineralny. Jednocześnie radzi sobie z
tuszem, cieniami i eyelinerem. Od kilku miesięcy szukam godnego
następcy. Niestety, wiele płynów micelarnych przegrywa w starciu
z maskarą My Secret. Wbrew pozorom, wspomniany tusz nie jest
wodoodporny. Poszukiwania godnego następcy utrudnia fakt, iż moje
ślepie wykazują ponadprzeciętną wrażliwość na popularne
substancje myjące.
Ten kosmetyk uwiódł
mnie zapachem. Jako miłośniczka kwiatowych kompozycji zapachowych
nie mogłam przejść obojętnie obok tego zdzieraka. Scrub spełnił
moje oczekiwania. Producent wiernie odzwierciedlił zapach bzu. Scrub
dobrze usuwa martwy naskórek, aczkolwiek nie nazwałabym go mocnym
zdzierakiem. W związku z tym, iż mam problem z żyłami na nogach,
stawiam na peelingi o umiarkowanej mocy. Kosmetyk nie pozostawia
lepkiej warstwy, ponieważ nie zawiera parafiny.
Wyznaję zasadę, iż
lepiej zapobiegać niż leczyć. W związku z tym chętnie korzystam
z dobrodziejstw kosmetyków modelujących sylwetkę. Po raz pierwszy
trafiłam na żel antycellulitowy, który nie funduje atrakcji
termicznych. Zdaję sobie sprawę, że tego typu doznania są chwytem
marketingowym. Efekty chłodzące/rozgrzewające mają nas utwierdzić
w przekonaniu, iż kosmetyk naprawdę działa. Produkt Pharmaceris
charakteryzuje się lekką, żelową konsystencją. Wchłania się
błyskawicznie. Pozostawia subtelny, silikonowy film. Świeża,
kwiatowo-cytrusowa woń sprawiła, iż systematycznie sięgałam po
żel antycellulitowy. Kosmetyk spełnia swoją rolę, doskonale
ujędrnia i wygładza skórę. Niestety, sięgnął dna po dwóch
tygodniach regularnego stosowania.
Kosmetyk zawiera
naturalne oleje, które służą moim wysokoporowatym włosom. Za
sprawą oliwki moje fale stają się błyszczące i elastyczne.
Nawilżone kosmyki nie przysparzają problemów podczas
szczotkowania. Produkt Babydream fur Mama charakteryzuje się wysoką
wydajnością, o czym świadczy fakt, iż na zdjęciu można zobaczyć
stare opakowanie oliwki. Za sprawą intensywnej, kwiatowo-pudrowej
woni olejowanie włosów było ucztą dla nosa.
Gdy zależy mi na
lśniących włosach, sięgam po wyżej wspomniany szampon. Kosmetyk
doskonale oczyszcza kosmyki, jednocześnie nie podrażnia skóry
głowy. Chętnie sięgam po produkty tej firmy, ponieważ nie
wysuszają skalpu. Wprawdzie szampony Alterry zawierają SCS, ale
działanie detergentu neutralizują substancje o właściwościach
nawilżających. Wyżej wspomniany specyfik nie każdemu przypadnie
do gustu. Podejrzewam, że może obciążać niskoporowate włosy.
Bielenda peruwiańska
sól do kąpieli z acai i awokado
Kosmetyk sprawdził się
jako umilacz kąpieli. Sól barwi wodę na żółto-zielonkawy
odcień. Świeża, kwaskowata woń działa odprężająco, pozwala
zapomnieć o problemach. Kosmetyk nie wysuszył mojej skóry. W
związku z tym, iż produkty na bazie soli zazwyczaj mi nie służyły,
obawiałam się, że spotkanie z wyżej wspomnianym umilaczem kąpieli
zakończy się podrażnieniem. O dziwo, nie odnotowałam pieczenia,
zaczerwienienia czy wysypki. Niestety, peruwiańska sól do kąpieli
nie jest pozbawiona wad. Wydobycie kosmetyku stanowi nie lada
wyzwanie. Sól wykazuje tendencję do zbrylania. Zauważyłam, że
problem można rozwiązać, uderzając butelką o kant wanny.
W związku z tym, iż
peeling okazał się strzałem w dziesiątkę, postanowiłam
zainwestować w umilacz kąpieli. Płyn Joanny sprostał moim
oczekiwaniom. Kosmetyk powinien usatysfakcjonować miłośników
piany. Niezapomniane doznania zawdzięczamy SLES. Wyżej wspomniany
specyfik nie wysusza skóry. W związku z tym, iż producent wiernie
odzwierciedlił zapach bzu, wieczorna kąpiel stanowi ucztę dla
nosa.
AA Sensitive Nature Spa
żel pod prysznic z borówką
Na rynku kosmetycznym
nieustannie pojawiają się nowe żele pod prysznic. W związku z tym
rzadko wracam do produktów, które wcześniej gościły w moim
łazience. Borówkowy żel pod prysznic można uznać za wyjątek
potwierdzający regułę. Kosmetyk zaskarbił sobie moją sympatię
apetyczną wonią. Borówka charakteryzuje się specyficznym
zapachem. Firma Oceanic wiernie odzwierciedliła tę woń.
Kwaskowato-słodka kompozycja idealnie wpisuje się w moje potrzeby.
Żel doskonale oczyszcza ciało, nie wysuszając przy tym skóry.
Choć kosmetyki z serii Sensitive Nature Spa nie należą do
najtańszych, ich cena idzie w parze z jakością.
Nivea Powerfruit Relax
żel pod prysznic o zapachu borówki
Po sukcesie żelu AA z
serii Sensitive Nature Spa postanowiłam zapoznać się z borówkową
propozycją marki Nivea. Ten kosmetyk sprawił mi miłą
niespodziankę. Spodziewałam się bliżej nieokreślonej, słodkawej
woni, tymczasem producent doskonale odzwierciedlił zapach borówki.
Żel usuwa zanieczyszczenia i nawilża skórę. Podejrzewam, że za
walory pielęgnacyjne odpowiada olej słonecznikowy.
Fenjal kremowy żel pod
prysznic z różą
Na blogach kosmetycznych
czyhają pokusy. Gdy trafiłam na wpis poświęcony żelowi Fenjal,
wiedziałam, że muszę go mieć. Jako miłośniczka kosmetyków o
różanym zapachu pognałam do Rossmanna i nie zawiodłam się. Żel
spełnia swoją rolę, doskonale usuwa brud. Specyfik nie wysusza
skóry. Osoby, które lubią woń róży damasceńskiej, zachęcam do
zapoznania się z wyżej wspomnianym produktem.
Do tego kosmetyku wracam
za każdym razem, gdy moja skóra przeżywa okres buntu. Choć żel
jest stosunkowo łagodny, doskonale usuwa zanieczyszczenia. Gdy
korzystam z jego dobrodziejstw, mam wrażenie, iż obok mnie znajduje
się sernik. Specyficzny zapach kosmetyku zaskarbił sobie moją
sympatię.
Alterra dezodorant w
kulce z melisą i szałwią
Tego dezodorantu nie
polecam osobom aktywnym oraz tym, które pocą się pod wpływem
stresu. Kulka zdaje egzamin w spokojne, leniwe dni. Ziołowo-cytrynowa
woń przypadła mi do gustu.
Isana bezacetonowy
zmywacz do paznokci
Wiem, że wiele osób
jest zadowolonych ze zmywacza Isany. Niestety, ten produkt nie zdaje
u mnie egzaminu. Usuwanie kremowego lakieru wymaga kilku wacików i
sporej ilości zmywacza. Nie grzeszę cierpliwością, toteż staram
się unikać tego produktu. W związku z tym, iż w pobliskim
Rossmannie wybór jest ograniczony, czasem zdarza się, iż różowy
zmywacz ląduje w moim koszyku.
Bielenda bezacetonowy,
witaminowy zmywacz do paznokci
Ten produkt spełnia moje
oczekiwania. Nie mogę na niego narzekać. Zmywacz usuwa lakier, nie
wysuszając płytki. Niestety, posiada jedną wadę. Za każdym
razem, gdy zmywam kolorową emalię, w powietrzu unosi się woń
charakterystyczna dla męskiej wody kolońskiej.
Verona bezacetonowy
zmywacz do paznokci ze skrzypem
O zmywaczach z nakrętką,
przypominającą kwiatek, krążą legendy. Te produkty nie cieszą
się zbyt dobrą opinią, często bywają traktowane jako relikt
przeszłości. O dziwo, zmywacz Verony przypadł mi do gustu.
Doskonale usuwa lakier. Nie wysusza paznokci i skórek.
PS Korzystacie z jednego
kosmetyku tak długo, aż sięgnie dna czy otwieracie kilka produktów
z danej kategorii? Jeśli mieliście do czynienia z wyżej
wspomnianymi specyfikami, chętnie poznam Waszą opinię na ich
temat:)
karminowe.usta
Profilaktyka antycellulitowa
Cellulit jest zmorą
milionów kobiet na całym świecie. Wprawdzie jeszcze nie zadomowił
się na moim ciele, ale należę do osób obciążonych genetycznie.
W związku z tym, iż hołduję zasadzie: „lepiej zapobiegać niż
leczyć”, profilaktycznie wcieram w skórę kosmetyki modelujące
sylwetkę. Zawsze mogę liczyć na preparaty Eveline. Produkty tej
firmy stosuję profilaktycznie. Czy Eveline Slim Extreme 4 D
intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową spełniło moje
oczekiwania?
Nawilżenie
Kosmetyk sprawił mi miłą
niespodziankę. Okazało się, że serum Eveline przyzwoicie nawilża
uda i pośladki. W związku z tym po użyciu preparatu modelującego
sylwetkę nie muszę sięgać po tradycyjne masła i balsamy.
Oszczędność czasu i pieniędzy uważam za atut wyżej wspomnianego
produktu.
Wygładzenie
Za sprawą serum Eveline
skóra jest gładka i miękka. Zdaję sobie sprawę, iż ten efekt w
pewnym stopniu zawdzięczam silikonom. W specyfikach do pielęgnacji
ciała ich obecność mi nie przeszkadza. Za sprawą tych substancji
aplikacja kosmetyku nie przysparza problemów.
Ujędrnienie
Chętnie sięgam po
preparaty Eveline przeznaczone do modelowania sylwetki, ponieważ
spełniają swoją rolę. Wyżej wspomniane specyfiki przywracają
skórze jędrność i elastyczność. Odkąd stosuję intensywne
serum redukujące tkankę tłuszczową, uda i pośladki wyglądają
lepiej. Mam nadzieję, że systematyczne wcieranie kosmetyków
modelujących sylwetkę pozwoli mi uniknąć nieestetycznych zmian.
Moja skóra regularnie rozciąga się i kurczy. Należę do kobiet,
które przed okresem chodzą opuchnięte wskutek zatrzymywania wody w
organizmie.
Efekty termiczne
Tego typu „atrakcje”
zawsze mnie irytowały. Z dwojga złego wolę chłodzenie niż
rozgrzewanie. Na szczęście serum Eveline funduje mi to pierwsze.
Początkowo nie potrafiłam przyzwyczaić się do termicznych doznań.
30 minut po aplikacji odczuwałam nieprzyjemne mrowienie, które nie
pozwalało mi zmrużyć oka. Na szczęście człowiek posiada
zdolności adaptacyjne. Po kilku tygodniach chłodzenie przestało
absorbować moją uwagę.
Podrażnienie
Choć efekt chłodzenia
okazał się irytującą atrakcją, nie odnotowałam niepożądanych
reakcji w postaci świądu, pieczenia czy wysypki. Warto jednak
pamiętać, iż mentol i składniki aktywne serum mogą przyczyniać
się do wystąpienia alergii. W związku z tym przed użyciem
preparatu zalecam wykonanie próby uczuleniowej.
Konsystencja
Biała, lekka emulsja z
miejsca zaskarbiła sobie moją sympatię. Serum charakteryzuje się
żelowo-kremową konsystencją. Jest nieco bardziej treściwe niż
żel-kremantycellulitowy Pharmaceris. Kosmetyk szybko się wchłania,
a jego aplikacja nie nastręcza trudności. Podejrzewam, że za brak
komplikacji odpowiadają silikony, dzięki którym produkt gładko
sunie po skórze.
Film
Preparat pozostawia
warstwę ochronną. Ta powłoczka jest charakterystyczna dla
kosmetyków na bazie silikonów. Nie odczuwam dyskomfortu z powodu
filmu, jaki funduje mi serum Eveline. Warstwa ochronna w niczym nie
przypomina lepu na muchy.
Zapach
Na korzyść kosmetyku
przemawia świeża, mentolowo-kremowa woń. Choć w kompozycji
pobrzmiewają chemiczne nuty, polubiłam ten specyficzny zapach.
Pokuszę się o stwierdzenie, iż serum charakteryzuje się wonią
typową dla preparatów modelujących sylwetkę.
Opakowanie
Produkt znajduje się w
plastikowej, czerwono-srebrnej tubie. Nie mam problemów z wydobyciem
specyfiku, ponieważ serum spływa do ujścia wskutek grawitacji.
Zamknięcie typu zatrzask uważam za przemyślane rozwiązanie. Nie
lubię siłować się z korkiem, ponieważ ten zazwyczaj wyślizguje
się z tłustych, nakremowanych rąk.
Wydajność
Po 3 miesiącach
codziennego stosowania kosmetyk sięgnął dna. Jego wydajność
uważam za satysfakcjonującą. W tym miejscu warto wspomnieć, iż z
żelem-krememantycellulitowym Pharmaceris pożegnałam się po dwóch
tygodniach.
Cena
Za tubkę intensywnego
serum redukującego tkankę tłuszczową musimy zapłacić ok. 20 zł.
Dostępność
Astor, Hebe, Rossmann,
Superpharm.
Skład
Aqua, Butylene glycol,
Globularia cordifolia callus culture extract, Zingiber zerumbet
extract, Caffeine, Centella asiatica leaf extract, Glycerin, Alcohol,
Sodium polyacrylate, Paraffinum liquidum, Trideceth-6, Hyaluronic
acid, Vitis vinifera seed oil, Cyperus esculentus tuber extract,
Xanthan gum, Cetearyl alcohol, Sodium salicylate, Lecithin, Silica,
Malus domestica fruit cell culture extract, Laminaria hyperborea
extract, Betaine, Menthol, Panthenol, Allantoin, Polysorbate 20,
PEG-20 glyceryl laurate, Tocopherol, Linoleic acid, Retinyl
palmitate, Parfum, DMDM hydantoin, Methylchloroisothiazolinone,
Methylisothiazolinone, Hexyl cinnamal, Linalool, Hydroxycitronellal,
Limonene.
Reasumując:
Intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową świetnie nawilża
uda i pośladki, toteż nie muszę sięgać po tradycyjne masła i
balsamy. Za sprawą kosmetyku Eveline skóra staje się gładka i
miękka. Zdaję sobie sprawę, że ten efekt częściowo zawdzięczam
silikonom, ale w specyfikach do pielęgnacji ciała ich obecność mi
nie przeszkadza. Za sprawą wyżej wspomnianych substancji kosmetyk
gładko sunie po skórze. Serum przywraca jędrność i elastyczność
problematycznym partiom ciała. Mam nadzieję, że systematyczne
wcieranie preparatów modelujących sylwetkę ustrzeże mnie przed
cellulitem. Decydując się na zakup specyfiku Eveline, musimy liczyć
się z efektem chłodzenia. Nie przepadam za doznaniami termicznymi,
aczkolwiek po kilku tygodniach przyzwyczaiłam się do tego typu
„atrakcji”. Kosmetyk nie podrażnił mojej skóry, aczkolwiek
przed użyciem serum zalecam wykonanie próby uczuleniowej. W
preparacie nie brakuje potencjalnych alergenów. Produkt
charakteryzuje się lekką, kremową-żelową konsystencją. Szybko
się wchłania. Pozostawia silikonową powłoczkę, aczkolwiek nie
towarzyszy jej dyskomfort. Świeża, mentolowo-kremowa woń przypadła
mi do gustu. Intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową
Eveline spełniło moje oczekiwania.
PS W jaki sposób dbacie
o problematyczne partie ciała, w których lubi pojawiać się
cellulit? Stawiacie na systematyczną pielęgnację, a może
skłaniacie się w kierunku ćwiczeń i masaży? Jaki kosmetyk
antycellulitowy zaskarbił sobie Waszą przychylność?
karminowe.usta
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.png)


























.png)
.png)

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)