Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty

Enzymatycznie, ale czy skutecznie?

Pielęgnacja mojej cery nastręcza sporo problemów. Z jednej strony muszę regulować wydzielanie sebum i złuszczać martwy naskórek, z drugiej muszę zachować wyjątkową ostrożność. Skłonność do naczynek, nadwrażliwość na wiele substancji stosowanych przy produkcji kosmetyków, utrudnia znalezienie dobrego peelingu. Zdesperowana, postanowiłam poszukać rozwiązania w sklepach z półproduktami. W ten oto sposób stałam się posiadaczką peelingu enzymatycznego EKO, którego dystrybucją zajmuje się Biochemia Urody. Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy warto w niego inwestować, to zapraszam do zapoznania się z poniższą recenzją.

Sposób użycia
Po umyciu twarzy, odmierzamy płaską łyżeczkę peelingu. Proszek wysypujemy na dłoń, po czym dodajemy odrobinę wody. Gdy uzyskamy gęstą papkę, nakładamy ją na twarz. Czekamy 5-10 minut (w tym czasie działają enzymy), po czym zmywamy peeling.

Usuwanie martwego naskórka
Początkowo obawiałam się, że tak delikatny peeling może okazać się nieskuteczny. Tymczasem okazało się, że doskonale usuwa zrogowaciały naskórek.

Wygładzanie
Po użyciu peelingu skóra jest gładka i jedwabista w dotyku.

Rozjaśnianie
Początkowo sądziłam, że tę obietnicę producenta można włożyć pomiędzy bajki. Tymczasem okazało się, że po jego użyciu skóra jest delikatnie rozjaśniona. Peeling nie jest cudotwórcą i na pewno nie poradzi sobie z naszymi przebarwieniami. Do ich całkowitego usunięcia potrzebujemy silniejszej artylerii. Aczkolwiek ten produkt ujednolica koloryt twarzy. Przebarwienia po wypryskach stają się ledwie widoczne.

Zmiękczenie skóry
To zjawisko rzeczywiście ma miejsce. Skóra po użyciu peelingu staje się miękka w dotyku.

Oczyszczanie
Nie przypuszczałam, że ten delikatny peeling jest w stanie poradzić sobie z moimi zaskórnikami. Zważywszy na fakt, iż niektóre silne preparaty drogeryjne okazywały się bezskuteczne. Tymczasem okazało się, że peeling enzymatyczny z BU usuwa 70% zaskórników zlokalizowanych na moim nosie. Z tymi na brodzie, niestety, nie daje sobie rady.

Matowienie
Twarz po wykonaniu peelingu jest matowa. Ten efekt utrzymuje się przez 4 godziny. Jednocześnie skóra twarzy jest jedwabista w dotyku.

Przyśpieszanie gojenia
Zauważyłam, że po wykonaniu peelingu, moje niedoskonałości szybciej się goją.

Nawilżenie
Peeling nie tylko nie wysusza naszej skóry, ale wręcz ją delikatnie nawilża

Podrażnienie(tak delikatny że codziennie)
Nie występuje. Aczkolwiek osoby uczulone na ananasa i papaję powinny uważać, ponieważ enzymy wyodrębnione z tych owoców mogą być odpowiedzialne za reakcję alergiczną.

Zapychanie
Jest to jedyny peeling, który mnie nie zapycha.

Peeling a naczynka
Produkt nie przyczynił się do zaostrzenia problemu z naczynkami. Peelingi enzymatyczne są wręcz polecane osobom borykającym się z tą niedogodnością.

Konsystencja
Peeling przypomina mąkę pszenną (typ 650).

Aplikacja
Jest trochę zabawy z miarowym odmierzaniem produktu i sporządzaniem papki, ale nie stanowi to dla mnie większego dyskomfortu.

Zapach
W internecie krążą sprzeczne opinie nt. zapachu tego peelingu. Ja wyczuwam w nim mleko w proszku, które uwielbiam. W tym miejscu muszę się do czegoś przyznać. Od dziecka uwielbiam podjadać mleko w proszku;) Jego smak i zapach zawsze poprawia mi humor;) Ot, małe zboczenie;P

Wydajność
Peelingu stosuję od maja i zużyłam dopiero połowę zawartości opakowania.

Zmywanie
Usunięcie peelingu z powierzchni twarzy nie stanowi problemu. Tę czynność można sobie ułatwić, korzystając z wacików nasączonych hydrolatem:)

Łatwość przygotowania
Składając zamówienie, musimy sobie zdawać sprawę, że otrzymamy sproszkowane półprodukty, które należy ze sobą wymieszać. Nie jest to trudne ani pracochłonne.

Skład
Koloidalna mączka owsiana-za jej sprawą peeling jest jedwabisty w dotyku. Stanowi bogate źródło białek i tłuszczów, zawiera 4% beta-glukanu. Ten ostatni działa antyzapalnie i przeciwstarzeniowo.
Mleko+serwatka-działa złuszczająco, nawilżająco, rozjaśniająco. Za te właściwości odpowiedzialny jest kwas mlekowy.
Bromelaina-enzym otrzymywany z ananasa. Zaliczany do grupy proteaz. To oznacza, iż rozcina wiązania peptydowe występujące w białkach. Nasz martwy naskórek jest zbudowany w znacznej mierze z białek. Przyśpiesza gojenie ran, działa łagodząco.
Papaina-enzym otrzymywany z papai. Również zaliczany do grup proteaz. Działa identycznie jak bromelaina. Przyśpiesza gojenie ran, działa łagodząco.

Cena
Zestaw do sporządzenia peelingu enzymatycznego kosztuje 15,50 zł.

Dostępność
Peeling należy zamówić przez internet ze strony Biochemii Urody.

Reasumując: Jeśli macie problemy z naczynkami, to gorąco polecam peeling enzymatyczny z Biochemii Urody. Ten produkt rzeczywiście skutecznie usuwa martwy naskórek. Robi to na tyle delikatnie, iż nie zaostrza problemu z pękającymi naczynkami. Jest to produkt naturalny. Nie zawiera składników zapychających pory, dlatego mogą po niego sięgać właścicielki cery mieszanej i tłustej. Jego dodatkowym atutem jest to, iż reguluje wydzielanie sebum. Po jego użyciu twarz jest matowa. Jeśli nie macie problemów z naczynkami i jesteście przyzwyczajone do mocniejszych zdzieraków, to możecie być niezadowolone z tego kosmetyku. Na szczęście Biochemia Urody ma w swojej ofercie tradycyjne peelingi, które zawierają drobinki.

PS Jakie znacie inne, godne polecenia peelingi enzymatyczne? A może wolicie tradycyjne zdzieraki?

karminowe.usta

Hydrolat z kocanki


Jakiś czas temu zamówiłam sobie na Biochemii Urody hydrolat z kocanki. Zawartość butelki praktycznie dobiega końca, dlatego postanowiłam zamieścić recenzję.

Uczucie świeżości
Hydrolat pozostawia po sobie uczucie świeżości, które trwa ponad godzinę. Używam go zawsze po płynie micelarnym, żeby poczuć „czystość”. Płyn micelarny z AA pozostawia po sobie film, przez co czuję się niedoczyszczona, przemycie twarzy hydrolatem z kocanki przywraca mi komfort.

Usuwanie brudu
Hydrolat moim zdaniem nie służy do demakijażu, ale powinien oczyszczać twarz z cząstek kurzu. Z tym zadaniem świetnie sobie radzi. Nie ma mowy o usuwaniu nim podkładu, ponieważ robi to niedokładnie, ale od tego typu zadań są płyny micelarne;)

Matowienie
Po użyciu hydrolatu moja twarz jest mniej tłusta, ale nie matowa. Można powiedzieć, że kosmetyk z Biochemii Urody daje naturalny, zdrowy efekt. Nie błyszczymy się jak latarnia, ale nie jesteśmy też tak zmatowione, jakbyśmy opuściły właśnie sesję zdjęciową.

Zapach
Tu zdania na pewno będą podzielone. Gdy rozmawiałam z koleżanką o swoim zamówieniu, to gdy wspomniałam o hydrolacie z kocanki, usłyszałam, że strasznie śmierdzi. Ale postanowiłam sama to ocenić i nie żałuję, ponieważ moim zdaniem ten produkt przepięknie pachnie ziołami, łąką, jakąś leśną polaną. Jest to dość specyficzna woń, więc nie dziwię się, że nie każdemu przypada do gustu.

Działanie przeciwbakteryjne
Odkąd używam hydrolatu, na mojej twarzy niespodzianki pojawiają się zdecydowanie rzadziej, dlatego uważam, że rzeczywiście wykazuje działanie przeciwbakteryjne. Gdy namiętnie uczyłam się do egzaminów i praktycznie nie wychodziłam z domu, to nic nie nakładałam na twarz. Twarz przemywałam wyłącznie kocanką. Wówczas miałam ją idealnie gładką.

Stan skóry
Wygląda zdecydowanie lepiej. Wszelkie ranki goją się zdecydowanie szybciej, przebarwienia po pryszczach stopniowo się rozjaśniają. Twarz staje się coraz gładsza. Wiadomo, nie są to spektakularne efekty i nie pojawiają się od razu. Ja kocanki używam od dwóch miesięcy i pewne rzeczy obserwuje dopiero od niedawna (rozjaśnianie przebarwień).

Zapychanie
Nie zapycha.

Uczulanie
Mnie nie uczulił, ale w hydrolacie obecne są olejki eteryczne, więc nie każdemu posłużą. Dlatego radzę wykonać test przed pierwszym zastosowaniem kosmetyku. Warto przetrzeć wewnętrzną część ręki hydrolatem, jeśli zaczną pojawiać się odczyny zapalne, zaczerwienienie, świąd, pieczenie, to nie ma co ryzykować i przemywać kosmetykiem twarz.

Wydajność
Ja z hydrolatu korzystam kilka razy w ciągu dnia i przy moim tempie zużycia, jedna butelka starcza na około 2 miesiące.

Nawilżanie
Nie zaobserwowałam jakiegoś spektakularnego nawilżenia, ale też nie wysuszył mi skóry. To mi całkowicie wystarcza.

Redukcja zaczerwienień
Mam problemy z naczynkami, odkąd używam hydrolatu, moja twarz jest zdecydowanie mniej zaczerwieniona.

Film
Po jego użyciu nie czuję się specjalnie tłusta, lepka. Nie pozostawia tłustego filmu i chwała mu za to, bo tego typu efekty wywołują u mnie dyskomfort. Natomiast odnoszę wrażenie, że skóra po przemyciu hydrolatem z kocanki jest bardziej napięta, ściągnięta. Nie wiem, jak to określić. Jest to przyjemne doznanie. Mam wrażenie, że kosmetyk ściąga pory, obkurcza je.

Butelka
Ten śliczny odcień granato-fioletu upiększa moją toaletkę. Jeśli skierujemy ją pod światło, wówczas widzimy, ile produktu nam jeszcze pozostało.

Skład
Destylat z kwiatu kocanki- w medycynie ludowej stosowano ją przy kaszlu, gorączce. Znajduje zastosowanie również w kosmetyce, ponieważ pozwala uporać się z naczynkami, a tym samym zaczerwienieniami na twarzy. Działa obkurczająco i zmniejsza opuchlizna. Pozwala szybko pozbyć się siniaków, obtłuczeń i zaczerwienień skóry. Działa przeciwzapalnie i łagodząco. Mogą stosować go osoby zmagające się trądzikiem różowatym, podrażnieniami. Jeśli jesteśmy niewyspane i mamy sińce pod oczami, to możemy użyć hydrolatu z kocanki, powinien je zredukować. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że hydrolat stosowany pod oczy, nie podrażnia ich. Ponadto sprzyja gojeniu i zabliźnianiu ran. Zmniejsza widoczność wcześniej powstałych blizn i śladów potrądzikowych. Stymuluje powstawanie nowych, zdrowych komórek skóry. Zwalcza wolne rodniki, które przyczyniają się do procesów starzenia. Można stosować go po depilacji, ponieważ zapobiega stanom zapalnym.
Benzyl alcohol-alkohol benzylowy, pełni funkcję konserwantu.
Dehydroacetic acid-pełni funkcję konserwantu. Jest zaliczany do jednych z delikatniejszych środków przedłużających trwałość produktu. Bardzo rzadko, alem zdarza się, że wywołuje alergie.

Cena
Za hydrolat zapłacimy 19,90 zł + koszty przesyłki.

Dostępność
Można go zamówić wyłącznie w sklepie internetowym Biochemii Urody.

Reasumując: jestem oczarowana tym hydrolatem. Zmniejsza widoczność porów, redukuje zaczerwienienie, przyspiesza gojenie blizn, wygładza skórę, rozjaśnia plamy po pryszczach, zmniejsza częstotliwość wykwitu niespodzianek. A do tego przepięknie pachnie i jest tani. Jego jedyną wadą jest konieczność składania zamówień przez internet i oczekiwania na przesyłkę.

PS Znacie kocankę? Akceptujecie jej zapach? Jak u Was spisał się ten produkt? Jakie inne hydrolaty możecie polecić?:)

karminowe.usta

Puder bambusowy z filtrem


Puder bambusowy z Biochemii Urody bardzo zaprzyjaźnił się z moją kapryśną cerą. Dlatego gdy się skończył, zamówiłam kolejne opakowanie. Tym razem postawiłam jednak na pewną modyfikację. Zainteresowała mnie wersja z filtrem UV. Jak wiecie, nie opalam się i staram się zabezpieczać słońcem, jak mogę. Wersja z filtrem UV została wzbogacona o tlenek cynku, mineralny, naturalny filtr. Poza tym puder bambusowy ma od pewnego czasu nowe opakowanie.

Kolor
Jego kolor może wystraszyć co poniektóre z Was. Otrzymujemy bowiem biały proszek. Nie jest to jednakże produkt wyłącznie do gotów. Jeśli nie użyjemy nadmiernej ilości kosmetyku i dobrze go rozetrzemy, to idealnie dopasuje się do naszego naturalnego kolorytu. Nie będziemy wyglądały na obsypane mąką, ponieważ otrzymujemy produkt rzeczywiście transparentny.

Matowienie
Puder świetnie matuje. Daje taki efekt, że można nim wykonywać makijaże do sesji zdjęciowych, jeśli nie będą trwały one dłużej niż 4 godziny, ponieważ po tym czasie konieczne są poprawki spowodowane przez nadmierny błysk na twarzy. Jeśli naniesiemy go w większej ilości na krem tonujący/podkład uzyskujemy nieskazitelną cerę. Niestety, nie jest to rozwiązanie na co dzień, ponieważ wówczas widać, że co nieco mamy na twarzy. Ale jeśli zamierzamy pozować do zdjęć, można wykorzystać ten sposób.

Granulacja
Puder jest naprawdę drobno zmielony, dzięki temu daje się łatwo rozetrzeć i w odpowiedniej ilości jest na twarzy niewidoczny.

Pylenie
Wersja z filtrami UV, podobnie jak wersja bez filtrów strasznie pyli. Dlatego nie należy nakładać pudru w pomieszczeniach, gdzie mamy dywany i w okolicy komputerów, telewizorów itp. Ja nakładam go pędzlem w przedpokoju, ponieważ mam tam kafelki, które mogę łatwo wyczyścić. Po aplikacji pudru trzeba otrzepać ubranie.

Zapychanie
Puder nie zapchał mnie, choć jestem na to bardzo podatna.

Zapach
Posiada delikatną woń, która kojarzy mi się z mąką.

Krycie
Przy cienkiej warstwie uzyskujemy tylko efekt zmatowienia, ale przy aplikacji większej ilości kosmetyku, można zakryć co nieco, zwłaszcza drobne przebarwienia i zaczerwienienia.

Bielenie
Jeśli nałożymy większą ilość produktu albo źle rozetrzemy kosmetyk, wówczas możemy uzyskać efekt jak po wyjściu z młyna.

Uczulanie
Puder nie uczulił mnie, nie podrażnił, nie przyczynił się do powstania zaczerwienia.

Trwałość
Na twarzy utrzymuje się kilka godzin. Moje lico pozostaje matowe przez 4 godziny, po tym czasie potrzebne są drobne poprawki.

Wydajność
Stosuję go codziennie, zazwyczaj dokonuję poprawek w ciągu dnia. Starcza mi na nieco ponad 2 miesiące intensywnego używania.

Współpraca z podkładami/preparatami tonującymi
Bardzo dobrze współpracuje z innymi kosmetykami. Świetnie matuje mój ekologiczny krem tonujący z filtrem. Akurat mogę sobie na to pozwolić, ponieważ składniki obu kosmetyków „nie żrą się”.

Widoczność
Jeśli nie przesadzamy z ilością, jest naprawdę niewidoczny.

Filtr
Przez wielu tlenek cynku uważany jest za najlepszy filtr. Niemniej ten składnik budzi wiele kontrowersji, ponieważ jeśli wielkość drobin tego związku jest nieodpowiednia, może wnikać do naszego organizmu, a w przypadku gdy występuje w nadmiarze może działać szkodliwie. Tutaj producent zapewnia o właściwym zmieleniu tego składnika. Filtr zawarty w pudrze rzeczywiście chroni, jeśli nie jesteśmy narażone na długotrwałą ekspozycję na mocne słońce. W dni, gdy mamy do czynienia z częściowym zachmurzeniem, stosuję sam puder i nie zauważyłam, żebym się opaliła. Przy mocniejszym słońcu stosuję połączenie krem tonujący z filtrem+ puder bambusowy.

Opakowanie
Puder otrzymujemy w eleganckim, niebieskim, plastikowym opakowaniu. W środku mamy sitko, które umożliwia dozowanie odpowiedniej ilości produktu, trzeba jednakże zachować ostrożność, ponieważ sitko lubi od czasu do czasu odpaść, zwłaszcza przy intensywnych ruchach;) Opakowanie w miarę upływu czasu zaczyna się rysować. Niemniej jest o wiele wygodniejsze od swojego poprzednika, który to przypominał większą fiolkę po zużytych lekach.

Forma, w jakiej do nas przychodzi
Producent wysyła do nas w oddzielnych opakowaniach puder i tlenek cynku, to my musimy zmieszać ze sobą te dwa półprodukty przy użyciu dołączonej, plastikowej bagietki. Nie jest to trudne i nie trwa długo. Nie odbieram tego jako niedogodności.

Testowanie na zwierzętach
W dobie nadmiernego testowania na zwierzętach, zamawiając kosmetyki z Biochemii Urody mamy pewność, że sprawiając sobie przyjemność, nie przyczyniamy się do cierpienia żadnego zwierzęcia.

Skład
Puder bambusowy-jest to bezpieczny, naturalny produkt, nieobciążający naszej wątroby i cytochromu P450. Łodygi bambusa stanowią bogate źródło krzemu. Krzemionka posiada właściwości sorpcyjne, w związku z czym absorbuje nadmiar sebum. Działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga procesy gojenia. Reguluje aktywność gruczołów łojowych. Bez obaw stosuję go na filtry, ponieważ jest to składnik neutralny, który nie powinien ich destabilizować. Nie zawiera komedogenów, zatem nie powinien zapychać porów. Polecany do cery tłustej i mieszanej.
Tlenek cynku- mineralny filtr UV, uważany za skuteczniejszy od dwutlenku tytanu.

Cena
Zapłaciłam za niego 18,90 zł +koszty przesyłki. Uważam, że jest to naprawdę tani produkt, zważywszy na jego jakość.

Dostępność
Można go zamówić na Biochemii Urody.

Reasumując: polecam. To świetny produkt w niskiej cenie. Świetnie matuje, nie zapycha, a zawarty w nim tlenek cynku chroni naszą twarz przed szkodliwym wpływem promieniowania słonecznego. Jest to produkt dla każdego, ponieważ jest naprawdę transparentny. Można go wykorzystać przy amatorskiej sesji zdjęciowej:) Na pewno zamówię go i to nie raz. Jedyną jego wadą jest pylenie i konieczność oczekiwania na przesyłkę. Niestety, nie dostaniemy go stacjonarnie.

PS Używacie pudrów z filtrami UV? Zwracacie uwagę, czy tego typu produkty chronią przed słońcem? Korzystałyście już z nowej wersji pudru bambusowego z Biochemii Urody?

karminowe.usta

Puder bambusowy z Biochemii Urody


Od pewnego czasu zachwalam wszędzie puder bambusowy z Biochemii Urody. W końcu nadeszła pora na jego recenzję, tym bardziej, że niebawem pozostanie mi po nim jedynie opakowanie. Nie wiem, jak tego dokonałam. Dla wielu posiadaczek pudru bambusowego z BU będzie to zapewne zaskakujące, ale w ciągu dwóch miesięcy praktycznie zużyłam ten kosmetyk. Wiem, że moja przyjaciółka spożytkowała tylko 1/3 opakowanie w ciągu roku, ale ja używam go nie tylko na twarz;)

Kolor
Puder jest biały, co może budzić niepokój wśród posiadaczek ciemniejszej karnacji. Na szczęście po właściwej aplikacji dostosowuje się do naszego naturalnego kolorytu. Jest to produkt transparentny. Nadaje się do każdego odcienia skóry. Przy mojej bardzo jasnej karnacji jest idealnym rozwiązaniem. Dotychczas kupowałam drogeryjne pudry transparentne, które posiadały żółte pigmenty. W związku z tym, iż jestem chłodnym typem urody, uzyskiwałam efekt chorej na żółtaczkę. Ten produkt jest naprawdę transparentny.

Rozdrobnienie
W opakowaniu jego drobinki mogą wydawać się całkiem spore, ponieważ lubią zbierać się w postaci białych kuleczek przypominających granulki mleka w proszku. Ale nałożone na pędzel są naprawdę niewielkie. Jest to bardzo drobno zmielony puder.

Matowanie
Z jego pomocą można zapobiec błyszczeniu się strefy T. Jeśli nie lubimy płaskiego matu, to nabieramy mniejszą ilość produktu, wówczas uzyskujemy bardziej naturalny efekt. Jednakże w ciągu dnia należy dokonać reaplikacji kosmetyku, ponieważ po jakichś 4-5 godzinach zaczynamy się błyszczeć.

Zapychanie
Puder mnie nie zapchał. Moja kapryśna, mieszana cera zaprzyjaźniła się z nim.

Podrażnienie
Puder nie wywołuje żadnych reakcji alergicznych, świądu, pieczenia. Nie przyczynia się również do powstawania zaczerwienień. Cały sekret tkwi w naturalnym składzie.

Podkreślanie skórek
Ja wychodzę z założenia, że jeśli mamy przesuszoną skórę, to każdy sypki puder to podkreśli. Nie ma innego wyjścia, trzeba zrobić peeling i nawilżyć skórę, a także pamiętać o prawidłowym nawodnieniu organizmu.

Wysuszanie
Kosmetyk nie przesusza skóry, pomimo swej sypkiej formy.

Ładniejsza skóra
Odnoszę wrażenie, że odkąd odstawiłam pudry drogeryjne na rzecz bambusowego, moja skóra jest ładniejsza. Niespodzianki pojawiają się rzadziej, a jeśli już przypęta się jakiś pryszcz, to szybko znika. Zaskórniki też pojawiają się rzadziej. Mi po prostu nie służą kosmetyki konserwowane parabenami, gdyż te związki zapychają mi pory. Ostatnio nawet usłyszałam, że mam ładną, niezapchaną cerę, co było dla mnie ogromnym komplementem.

Krycie
Przy użyciu tego kosmetyku nie ukryjemy wszystkich niedoskonałości. Do tego służy korektor. Drobne przebarwienia, zaczerwienienia rzeczywiście stają się mniej widoczne, ale ropnych zmian, dużych pryszczy puder nie zamaskuje. Aczkolwiek jeśli użyjemy większej ilości produktu, to można dosyć dobrze zatuszować drobne żyłki, przebarwienia, wyrównać koloryt skóry.

Efekt do sesji zdjęciowej
Jak już wspominałam, puder bambusowy daje płaski mat, co pożądane podczas sesji zdjęciowej. Gdy wiem, że będę miała robione zdjęcia, to używam właśnie tego pudru do wykończenia makijażu. Efekt jest rewelacyjny.

Zapach
Puder niby jest bezzapachowy, ale mimo to wyczuwam lekki zapach, który jest trudny do określenia. Nazwałabym go naturalnym;) Moim zdaniem podobnie pachnie mąka pszenna;)

Smak
Puder pyli, więc czasami siłą rzeczy przedostaje się do jamy ustnej i wówczas wyczuwam słony posmak.

Bieli
Jeśli go nie rozetrzemy prawidłowo, to uzyskamy efekt młynarza. To nie jest kosmetyk, którym lekko przyprósza się twarz. Trzeba go rozetrzeć kolistymi ruchami.

Aplikacja
Produkt należy nakładać przy użyciu pędzla. Jego aplikacja przypomina nakładanie podkładu mineralnego. Dokonujemy tego kolistymi ruchami. Produkt trzeba dobrze rozetrzeć, w przeciwnym razie uzyskamy efekt mąki. Na naszej twarzy pozostaną białe plamy. Biały proszek przyklejony do skóry nie wygląda zbyt dobrze.

Pyli
Moim zdaniem to największa wada tego pudru. Aplikuję go zawsze w przedpokoju, ponieważ łatwiej jest mi go potem zmieść z kafelków niż czyścić z niego dywan. Jest to niezwykle kłopotliwe, ponieważ kosmetyk bardzo łatwo wciera się w wykładzinę i jest go potem trudno stamtąd usunąć. Po aplikacji muszę się zawsze otrzepywać, ponieważ lubi osypywać się na ubranie i włosy. Podczas nakładania unosi się biały pył, który lubi wnikać do nosa i powoduje odruch kichania.

Wygładza
Puder fantastycznie wygładza optycznie naszą twarz. Gdy ją dotkniemy, to wyczuwamy pryszcze, nierówności, ale na oko ich nie stwierdzimy.

Opakowanie
Białe, plastikowe, które kształtem przypomina mi pojemnik na próbkę moczu. Jest strasznie niewygodne. Najlepiej jest kupić opakowanie na puder sypki albo wykorzystać pojemnik po innym kosmetyku. Ja bawię się wprawdzie w nasypywanie pudru na zakrętkę, ale zawsze wydobędę go za dużo. Potem zsypuję go z powrotem do opakowania, ale nie odbywa się to bez strat. Puder osypuje się przy tym na posadzkę. Poza tym jest to rozwiązanie mogące budzić zastrzeżenia higieniczne. Ale szkoda jest mi wyrzucać nadmiar nabranego kosmetyku. Za każdym razem myję pędzle, więc w pewnym stopniu minimalizuję zagrożenie mikrobiologiczne. Ale na nasza skóra jest zasiedlona przez mikroflorę, która nie wyrządza nam żadnej krzywdy, więc pewnie jakieś mikroorganizmy przenoszę do opakowania z pudrem.

Nie wchodzi pory
Zatem nie podkreśla naszych kraterów. Wręcz przeciwnie, redukuje ich widoczność.

Wykorzystanie
Ja używam go nie tylko do matowienia strefy T. Jest również niezastąpiony przy matowieniu dekoltu uprzednio wysmarowanego kremem z filtrem. Chyba przez ten dekolt zużywa się w tempie iście ekspresowym.

Wydajność
Otrzymujemy dużą ilość produktu, ale on niestety pyli i osypuje się na podłogę. Jeśli do tego dodam matowienie nafiltrowanego dekoltu, to rozumiem, dlaczego puder wystarczył mi tylko na dwa miesiące. Wiem, że większości użytkowniczek starcza na rok albo nawet jest wyrzucamy do kosza z powodu przekroczenia terminu. Wszystko zależy od tego, jak często używamy pudru i czy nakładamy go tylko na strefę T czy również na dekolt.

Skład
100% puder bambusowy. Jest to bezpieczny, naturalny produkt, nieobciążający naszej wątroby i cytochromu P450. Łodygi bambusa stanowią bogate źródło krzemu. Krzemionka posiada właściwości sorpcyjne, w związku z czym absorbuje nadmiar sebum. Działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga procesy gojenia. Reguluje aktywność gruczołów łojowych. Bez obaw stosuję go na filtry, ponieważ jest to składnik neutralny, który nie powinien ich destabilizować. Nie zawiera komedogenów, zatem nie powinien zapychać porów. Polecany do cery tłustej i mieszanej.

Cena
Gdy kupowałam go w marcu, zapłaciłam 12-14 zł. Teraz jest droższy i występuje w nowych opakowaniach, które sprawiają wrażenie bardziej funkcjonalnych. Ale trzeba pamiętać, iż jeśli kupujemy tylko ten puder, to koszty przesyłki to niemal drugie tyle. Ja lubię robić zamówienie z koleżankami. Wówczas dzielimy się kosztami przesyłki.

Dostępność
Wyłącznie za pośrednictwem sklepu internetowego Biochemia Urody.

Reasumując: pomimo niedoskonałości w postaci pylenia, myślę, że jest to produkt godny polecenia. Moja skóra polubiła go, dlatego na pewno zamówię puder bambusowy, ale chyba wybiorę wersję z filtrem UV. Tlenek cynku to świetny filtr fizyczny, a moja skóra potrzebuje ochrony, ponieważ jest bardzo wrażliwa na promienie słoneczne. Właśnie przeżywam inwazję drobnych piegów. One na szczęście znikną wraz ze słońcem. Produkt świetnie matuje, nie zapycha porów i rzeczywiście jest transparentny.

PS Znacie ten puder? Kupowałyście kiedyś jakieś kosmetyki na Biochemii Urody? Jeśli tak, to jakie uważacie za godne polecenia? Jakiego pudru używacie obecnie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...