Blogowanie jako pasja- czy warto wspominać o niej otoczeniu?


Pasje, choć wzbogacają nasze życie i czynią je ciekawszym, często spotykają się z brakiem zrozumienia. Chyba większość z nas przynajmniej raz w życiu usłyszała magiczną formułkę: „że też ci się chce marnować czas na takie rzeczy”. Te słowa padają przy okazji rozmowy nt. porannego joggingu, ćwiczeń z Chodakowską, czytania książek itp. Czasami sprawiają nam przykrość, ponieważ nie spotykamy się ze zrozumieniem i akceptacją znajomych. Nasze hobby traktuje się jako fanaberię, błahostkę. Znaczenie naszej pasji ulega deprecjacji. Podziwiam osoby, które potrafią opowiedzieć swoim znajomym o tym, iż prowadzą bloga kosmetycznego. O moim hobby wiedzą tylko nieliczni.

Dlaczego nie chwalę się swoim blogiem? Powodów jest kilka. Po pierwsze, nie mam w zwyczaju wychodzić przed szereg. Jeśli rozmowa schodzi na pewne tematy, a ja czuję, że znajduję się w przyjaznym otoczeniu, to mogę wspomnieć o swoich zainteresowaniach czy doświadczeniach. Nie uważam ich za powód do wstydu, ale zauważyłam, że pewne wyznania wzbudzają skrajne reakcje. Jedne osoby szczerze życzą nam satysfakcji, inne patrzą na nas jak kosmitów i śmieją się pod nosem. Wprawdzie wyrosłam już z przejmowania się tym, co ludzie powiedzą. Po prostu robię swoje. Mimo to uważam, że pewne informacje lepiej zatrzymać dla zaufanych osób. Po co wywoływać niepotrzebne dywagacje nt. źródeł i wielkości dochodów umożliwiających zakup kosmetyków?

Blogowanie wzbudza skrajne reakcje. Na pewno znajdą się osoby, które zarzucą nam, że cierpimy na nadmiar wolnego czasu, nie mamy przyjaciół, jesteśmy starymi pannami, z którymi nikt nie chce się spotykać, dlatego w wolnej chwili piszemy o głupotach. Mało tego, wykonujemy zdjęcia szamponom czy żelom pod prysznic. W innych z kolei obudzi się główny księgowy. Zaczną podliczać nasze wydatki, by na koniec stwierdzić, iż cierpimy na nadmiar pieniędzy. Niektórzy nawet nie zajrzą na bloga, tylko od razu przypną nam łatkę „pustaka”, który skupia się wyłącznie na swoim wyglądzie.

Jednak czy warto zaprzątać sobie głowę tym, co myślą inni? Ja wychodzę z założenia, że należy skupić się na tym, co sprawia nam przyjemność i nie przykładać zbyt dużej wagi do opinii otoczenia. Mimo to pewne informacje wolę zachować dla zaufanych osób. Nie chcę, by niektórzy znajomi zaglądali mi do portfela i podliczali wydatki. Wprawdzie nie kupuję kosmetyków za kilka tysięcy złotych, ale nie od dziś wiadomo, że kwestie finansowe budzą niezdrowe emocje.

Na początku o moim hobby wiedzieli tylko rodzice i TŻ. Trzeba było im jakoś wytłumaczyć sesje zdjęciowe, w którą główną rolę odgrywały szampony. Z czasem opowiedziałam o blogu swoim przyjaciołom Akurat rozmawialiśmy o fotografii, a ja wspomniałam o lampach imitujących światło dzienne. Przyjaciele zainteresowali się, dlaczego zależy mi na zakupie tego typu akcesoriów. Informacja o prowadzeniu bloga spotkała się z ich zrozumieniem. Moi przyjaciele od kilku lat prowadzą fora i blogi poświęcone grom komputerowym, dlatego nie widzą nic dziwnego w tym, iż dzielę się swoimi spostrzeżeniami nt. kosmetyków z internautkami. Później o swojej pasji opowiedziałam jeszcze paru osobom.

Ile osób z Waszego otoczenia wie o Waszej pasji? A może bliscy regularnie śledzą notki, które publikujecie? Jak Wasi znajomi i rodzina zareagowali na informację o prowadzeniu bloga kosmetycznego?

karminowe.usta

124 komentarze:

  1. U mnie wiedza o tym rodzice, rodzenstwo- dowiedzieli sie sami. Siostra odnalazla bloga ;). Wole byc jednak anonimowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i maz wiadomo wie od poczatku i to mi akurat nie przeszkadza :). Rodzina czasem cos dogaduje lub cytuje fragment tego co napisalam ;).

      Usuń
    2. Na partnera zawsze można liczyć podczas comiesięcznej aktualizacji włosów;) Niby mam statyw, ale tylko jedno na 200 zdjęć wychodzi ostre;)

      Usuń
    3. Oj to prawda. Ostatnie zdjecia(ktore niedlugo wstawie) zrobilam za pomoca domowego statywu(karton po soku ) :D. No coz ale meza wtedy nie bylo a chcialam umyc wlosy(czyli "zabic" to co chce pokazac). Zdjecia te najladniejsze sa krzywe :/

      Usuń
    4. Czasami są takie sytuacje, gdy musimy się zadowolić swoimi okrojonymi możliwościami. Ja ostatnio też korzystałam ze statywu, bo nikogo nie było w domu. Niestety, na zdjęciach wykonanych samowyzwalaczem widoczne jest ziarno...

      Usuń
  2. Ja też się blogiem 'nie chwalę', wie tylko mój TŻ i moja przyszła teściowa I(chociaż jeszcze im bloga nie pokazałam!), pracuję pomału nad drugim blogiem - handmade/krawieckim:)
    Jakoś czułabym się wiecznie na cenzurowanym, gdybym znajomym o blogu powiedziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym powiedziała o blogu większej grupie osób, to podejrzewam, że czułabym się na cenzurowanym. Każdą notkę sprawdzałabym chyba z 10 razy, podobnie jak zdjęcie.

      Usuń
    2. Dokładnie. W moim przypadku czułabym się pod jakąś presją, zmuszona do jakiejś tam konkretnej poprawności, niekoniecznie politycznej. Nie wiem, czy wiedząc, że czyta mnie np.nielubiana znajoma nie pisałabym mniej osobiście?
      Może ktoś by mnie rozliczał z tego co piszę, jak i o czym, ile wydaję i na co itd.
      Blog to trochę pamiętnik, a pamiętnik nie wszystkim się pokazuje:p

      Usuń
    3. Obecność pewnych osób czasami ogranicza naszą spontaniczność. Tak naprawdę blog niczym nie różni się od spotkań w gronie znajomych, na które nagle wkracza nielubiana koleżanka i część osób od razu milknie i porusza bardzo ogólną tematykę.

      Usuń
  3. Wiedzą moi rodzice, siostra (która jest wierną czytelniczką :D) i kilkoro znajomych. Nie mam problemu z mówieniem o tym. Jesli wśród znajomych poruszymy temat blogów to wtedy mówię, że mam własnego. Nigdy za to nie wychodzę przed szereg i nie rzucam bez sensu "a ja mam bloga". Nie mówię o tym jedynie w pracy. Tam nie potraktowaliby tego serio, a ja wyszłabym na niepoważną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pracy lepiej nie chwalić się pewnymi zainteresowaniami, ponieważ może zostać to źle odebrane. Chyba że staramy się o pracę jako konsultantka w perfumerii czy aspirujemy do miana dziennikarki, wówczas taka hobbystyczna działalność może być atutem;)

      Usuń
  4. specialnie jakoś nie chwalę się znajomym o blogu . Wie o nim mój narzeczony który wie że uwielbiam testowac kosmetyki , moja siostra i kilka koleżanek. Blog to takie moje hobby , lubię dowiadywać sie o nowosciach kosmetycznych i nie tylko .Odpoczywam przeglądając blogi i popijając herbatkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też relaksuję się w identyczny sposób:) Dobra herbata, netbook z dostępem do internetu i mogę przeglądać blogi, tutoriale, wątki urodowe na Wizażu;)

      Usuń
  5. Moi znajomi i rodzina wiedzą o blogu i mi kibicują, nigdy nie spotkałam się ze złą opinią, powątpiewaniem czy czymkolwiek prosto w twarz. Wręcz przeciwnie, ludzie są pozytywnie zaskoczeni i podziwiają mnie za pasję i za to, że znajduję na nią czas.Nie wiem, może ważne jest w jaki sposób o tym mówimy?Skoro sami nie jesteśmy pewni czy się tego wstydzimy to inni mogą to tak odebrać?A może zależy od kręgu jakim się otaczamy?Ja się blogowania nie wstydzę i czerpie z niego radość, którą lubię się dzielić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze strony najbliższych osób nie spotkało mnie rozczarowanie. Jednak wiem, że niektóre osoby zareagowałyby negatywnie. Potwierdza to ich dziecinne zachowanie, gdy przetrząsają internet, żeby znaleźć jakieś prywatne zdjęcie wykładowcy. Pamiętam, jak trafiły na jakiś artykuł z lokalnej prasy, w którym młody doktor zachęcał do adopcji psa, którego znalazł na osiedlu. Sam miał za małe mieszkanie, by zatrzymać u siebie owczarka niemieckiego. W artykule można było znaleźć zdjęcie zwierzaka zrobione w mieszkaniu ćwiczeniowca. Przez dobrych kilka miesięcy naśmiewano się z jego kafelków. Niektórzy wciąż nie dojrzali do pewnych rzeczy, dlatego z takimi osobami staram się poprawne stosunki ograniczające się do wspólnych spraw. Nigdy nie poruszam kwestii prywatnych.

      Usuń
    2. Swoją drogą najbardziej zaskoczyła mnie reakcja koleżanki, z którą zawsze rozmawiałam o kosmetykach. Wydawało mi się, że powinna zrozumieć moje hobby. Sama śledzi wszystkie nowinki. Ale stwierdziła, że pisanie to marnowanie czasu. Lepiej poczytać sobie opinie na Wizażu. Co ciekawe, gdyby wszyscy tak myśleli, to nie znaleźlibyśmy w internecie żadnych recenzji...

      Przyjaciele, rodzina i TŻ, a więc osoby najbliższe, stwierdziły, że mam fajne hobby. Tato i TŻ nawet naprawiali mój zestaw do fotografii bezcieniowej, a mama zawsze informuje o znalezieniu nowej drogerii;) Z kolei przyjaciele pytają, jaki zestaw warto kupić dziewczynie jako prezent;)

      Usuń
  6. jeśli chodzi o Tż to wiedział o blogu od początku, tak samo najbliższe koleżanki, inne dowiedziały się właśnie z blogów tych koleżanek, jako że miały dodanego mojego bloga do gadżetu "blogi ktore czytam" czy cos takiego. sama jakos nie mialam potrzeby mowic o tym wszystkim w koło, bo i po co? rodzice dowiedzieli sie o blogu gdy zaczelam nawiazywac pierwsze wspolprace i stwierdzili ze to super sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że w Twoim otoczeniu nie brakuje blogerek kosmetycznych:) Moje koleżanki chyba nie prowadzą blogów, chociaż nigdy nic nie wiadomo;) Może też mają obawy przed ujawnieniem się;)

      Usuń
  7. o moim blogu wie tylko mój chłopak, dwie najbliższe przyjaciółki i kilka dobrych koleżanek ze studiów. wiem, że koleżanki zaglądają, czytają i chwalą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że Twój blog zainteresował koleżanki:) Takie dyskusje na temat zamieszczanych notek muszą być bardzo przyjemne:)

      Usuń
  8. O moim blogu wie tylko mój TŻ i współlokatorka. Nie chcę jeszcze ujawniać go/się światu. Spotkałam się z większym zrozumieniem z ich strony (a nawet podziwem), niż się spodziewałam. Mój TŻ dziwi się, że nie chcę się ujawniać, że to jest super sprawa i że nie ma się czego wstydzić. A ja wolę uniknąć stresujących mnie reakcji ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bliskie osoby zazwyczaj reagują normalnie. Znają nas i wiedzą, że czerpiemy z tego radość. Niestety, reakcję niektórych osób trudno przewidzieć. Nawet jeśli nie usłyszymy wprost nic złego nt. naszych zainteresowań, to nie znaczy, że nasze notki nie będą dokładnie analizowane za naszymi plecami, łącznie z wytykaniem braku przecinka.

      Usuń
    2. Trafiłaś w sedno. Myślę tak samo.

      Usuń
  9. O mnie pierwszy dowiedział się chłopak a później przyjaciółki. Działalność wypłynęła dosyć szybko bo moja jest Youtubowa i łatwo mnie znaleźć. Dotarły do niej koleżanki z klasy a teraz już chyba cała szkoła wie, jak to bywa :D Oczywiście śmieszki były i pewnie będą, ale nie interesuje mnie to. Na początku było mi przykro, teraz zupełnie nie zwracam uwagi. Co zabawne nikt mi w oczy nie powiedział nic i nie wyśmiał, jedynie za plecami. Nie wyśmiewali nawet niczego konkretnego a sam fakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz ogromny dystans do takiego wyśmiewania za plecami i nie przejmujesz się opiniami innych. To bardzo przydatna umiejętność.

      Usuń
  10. u mnie wie rodzina najbliższa czyli mąż, rodzice, rodzeństwo, i teściowie. Są zadowoleni, że mam zajęcie i robię to co lubię. A reszcie nic do tego.
    Ja się nie interesuje innymi zainteresowaniami znajomych, a oni nie muszą wiedzieć o moich:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż chyba wspiera Cię od samego początku:) Odkąd pamiętam, Twoje zdjęcia były podpisywane jego pseudonimem;)

      Usuń
  11. Z racji tego, że do domu przychodziły kosmetyki i tak jak piszesz trzeba było wyjaśnić sesje zdj kosmetyków pierwsi dowiedzieli się rodzice ;)Teraz wie jeszcze kilka znajomych,ale generalnie jakos specjalnie się tym nie chwalę i nie rozgłaszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam jakoś wytłumaczyć rodzicom powiększającą się kolekcję pustych opakowań do kosmetyków, sesję z szamponami w roli głównej itp. Pamiętam minę mojego taty, gdy na początku mojej przygody z blogowaniem, zobaczył, jak uwieczniam żel pod prysznic. Nieźle go zamurowało;)

      Usuń
  12. Moi rodzice, najbliżsi znajomi wiedzą i kibicują. Ja jestem zadowolona ze swojego bloga, robię wszystko zgodnie z sobą, nie mam powodów do tego, aby się czegokolwiek wstydzic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę nasze blogi są powodem do dumy, bo mamy swoją pasję i dbamy o samorealizację:) Dzięki temu jesteśmy szczęśliwe, a na tym zyskuje nasze otoczenie;)

      Usuń
  13. Mój mąż wie o blogu, mama, bratowa, kilka koleżanek w pracy.
    Nie chodzę z przypiętą kartką "prowadzę blog kosmetyczny" , ale ogólnie moje koleżanki wiedzą, że mam hopla na tym punkcie.

    Jednak część rodziny ( szczególnie ta od strony męża) patrzy się krzywo, bo to marnowanie czasu. Lepiej sprzątać albo pić kawę i obrabiać tyłki wszystkim dookoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym społeczeństwie wciąż oczekuje się, ze kobieta będzie nieustannie troszczyła się o czystość mieszkania i stanie się to jej pasją. Na szczęście taki sposób myślenia powoli przechodzi do lamusa i coraz więcej osób rozumie, że każdy ma prawo do własnej pasji i samorealizacji.

      Usuń
  14. Całkiem sporo, choć niektórzy uważają, że marnuję czas na głupoty. O zaglądaniu do portfela już nie wspomnę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, dlaczego blogowanie bywa traktowane jako strata czasu... Ludzie mają różne zainteresowania, ale większość z nich nie budzi takich niezdrowych emocji...

      Usuń
  15. o mojej pasji wie mój facet i rodzice głównie :) no i niektórzy znajomi, którzy gdzieś tam mnie odkryli przez przypadek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)jak ja na przykład:)hihi,z reala odnalazłyśmy się w wirtualu:)o mnie wie mój mąż i...Zauroczona kosmetykami:)

      Usuń
    2. Widzę, że blogowanie sprzyja odnajdywaniu znajomych;) Fajnie, ze na siebie trafiłyście:) Ja nie pogniewałabym się, gdybym trafiła na bloga koleżanki;)

      Usuń
  16. Mieliśmy kiedyś klasowe spotkanie z doradcą zawodowym i każdy miał dokonać autoprezentacji. Opowiedziałam wtedy o Benningtonie - Fikusie Benjamina którego chciałam zamienić w bonsai, wspomniałam że stoi na moim biurku i, że towarzyszy mi - i tu ugryzłam się w język i zamiast powiedzieć "w pisaniu bloga" powiedziałam - w przeglądaniu książki do biologii :/ Sam kwiatek, który ma imię wydał się im wystarczająco dziwny :D

    PS: Za pierwszym razem czułam się nieco dziwnie, robiąc zdjęcie szamponom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nadaje imiona różnym rzeczom, które towarzyszą mi stale ;) Więc dla mnie to nie jest absolutnie dziwne ;)

      Usuń
    2. Ja też kiedyś ugryzłam się w język:P Miałam konwersatoria z fotografii i pokazywałam zdjęcie wykonane przy pomocy lamp imitujących światło dzienne. Prowadzący zapytałam mnie o oświetlenie, to powiedziałam o zestawie do fotografii bezcieniowej, który wykorzystałam podczas wykonywania zdjęcia. Chciałam powiedzieć nieco więcej na ten temat, na szczęście w porę ugryzłam się w język;)

      Ja też nazywam niektóre rzeczy;) Na netbooka mówię "topik";P

      Usuń
  17. Osobiście nie czuję potrzeby dzielenia się z nikim informacją o moim blogowaniu. Wie tylko chłopak i to wystarczy ;-)
    Oczywiście nie wiem, czy ktoś o blogowaniu wie i po prostu mi o tym nie mówi ... Ale to już pomijam ;)
    Ciekawa notka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie również nie czuję potrzeby opowiadania o swojej pasji nikomu więcej. Być może kiedyś grono osób poinformowanych się poszerzy. Nie wykluczam takiej możliwości, ale na razie nie odczuwam takiej potrzeby;)

      Usuń
  18. O tym, że prowadzę bloga, wie tylko mój partner.
    Powiedziałam mu jakieś trzy miesiące temu :)
    Bardzo mi kibicuje i wspiera!
    Niedawno, w prezencie od niego otrzymałam lustrzankę :)
    Właśnie po to, żeby zdjęcia na blogu były coraz lepsze.
    Powiem więcej, R. bardzo często pomaga mi i robi zdjęcia, które potem można u mnie zobaczyć.
    Sprawia mu to frajdę - mnie,również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lustrzankę kupiłam sama, za to moi rodzice od czasu do czasu dokupują mi różne akcesoria:)

      Przy okazji R. odkrył swoją pasję;) W ten sposób obydwoje czerpiecie satysfakcję z bloga;)

      Usuń
  19. O moim blogu wie tylko btayowq, bo to byl jej pomysl z tym blgiem :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, gdy bliska osoba zachęca nas do realizowania pasji:) Widać, ze masz dobry kontakt z bratową;)

      Usuń
  20. Zabawne że o tym piszesz,bo w weekend dowiedziałam się że mojego bloga czyta teściowa :D Okazało się że moja druga połówka chlapnęła i zapomniałam mi o tym wspomnieć ;] Poczułam się trochę dziwnie.
    Nie lubię tego rozgłaszać tak jak Ty, bo reakcje są różne. Oczywiście nikt w oczy jeszcze nie powiedział, że to strata czasu itd, inni wprost pytali ile na tym zarabiam (przy czym wykazali się ignorancją w stosunku do mojej osoby), inni jeszcze zaczęli do mnie dzwonić z prośbami o poradę co stało się bardzo przyjemne.
    Mimo wszystko wolę sama wybierać kto ma wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pytania o zarobki są bardzo krzywdzące. Tworzysz własne miejsce w sieci, robisz to z pasją, a tutaj pojawiają się sugestie, że znalazłaś sobie ciekawe źródło dochodu. Niektórzy po prostu nie rozumieją, że coś można robić dla przyjemności i nie trzeba koniecznie na tym zbijać kokosów.

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Sądząc po emotce, Twoi bliscy i znajomi wykazali się zrozumieniem:) To wspaniale;)

      Usuń
  22. ja chyba mam jakieś zapędy ekshibicjonistyczne, bo w moim otoczeniu nie ma osoby, która by nie wiedziała...

    a to że ktoś mnie ocenia jako pustaka czy podlicza moje wydatki mnie nie interesuje. obchodzi mnie tylko, co myśli o mnie mój partner i najbliższa rodzina, bo oni mnie dobrze znają :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele też zależy od otoczenia:) Czasami po prostu można wyczuć, że takie wyznanie nie wzbudzi niepotrzebnych emocji, tylko spotka się ze zrozumieniem i akceptacją:) Ba, będzie stanowiło motywację do dalszej pracy;)

      Usuń
    2. mój facet to nawet się cieszy, że mam bloga, bo tu w UK mam tylko jedną koleżankę, z którą widuję się średnio raz w tygodniu, i przed blogiem potrafiłam mu tam coś gadać o kosmetykach czy makijażu,a to nie jego klimaty ;)

      Usuń
    3. Dzięki blogowi możesz się wygadać. Czytelniczki na pewno zrozumieją Twoją fascynację nową kolekcją kosmetyków, Twój partner mógłby poczuć się znudzony tą tematyką, poza tym raczej nie rozwijałby tematu;) Nie wiem, jak Twój TŻ, ale mój wszystko kwituje słowami: "jeśli ci się podoba i jesteś pewna, ze będziesz to nosić, to kup". A kobieta zawsze doradzi;)

      Usuń
  23. Tak sie składa, ze zawsze interesowalam sie czymś innym niż reszta. Zaczęło sie w podstawówce, zainteresowalam sie manga. Wielu ludzi to zaintersowanie budzi niezdrowe emocje, ja akurat miałam to szczęście, ze przyjaciele tylko mówili o mnie "a ona to zawsze jest inna" z uśmiechem na twarzy i nie potepiali tego. Potem doszły książki fantasy, słuchanie metalu, specyficzny ubiór, pisanie opowiadań, studiowanie mechaniki, naprawa komputerów, a teraz kosmetyki. Zawsze z duma mowilam o moich zainteresowaniach, a ludzi którzy tego nie rozumieją omijam. Za to poznałam masę innych ciekawych ludzi, dzięki moim różnym hobby. Przyjaciele, mimo ze maja inne zainteresowania chcą zobaczyć co ja robię, ale jeśli ich to nie interesuje to po prostu nie poruszają tego tematu :) mój chłopak w pełni mnie rozumie, bo tez ma swoje zboczenie, które ja akceptuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz być niezwykle interesującą osobą, ponieważ łączysz w sobie bardzo różnorodne zainteresowanie:)

      Kiedyś manga rzeczywiście wzbudzała dziwne komentarze, ale ostatnio stała się dość modna. Przy okazji widać, jak wiele osób podąża za trendami...

      Swoją drogą mam nadzieję, że nikt nigdy nie postanowi wykreować trendu na metal, bo ta wspaniała muzyka tylko by na tym ucierpiała...

      Usuń
    2. Moje gimnazjalne zainteresowania wzbudzały spore zainteresowanie. Raz nawet moja mama została wezwana przez wychowawczynię do szkoły, bo nie podobało się jej to, że za bardzo pasjonuję się piłką nożną, formułą 1 i skokami narciarskimi. Nauczycielka była przekonana, że tato albo bracia mnie do tego zmuszają:D Co ciekawe, nie mam braci;)

      Usuń
    3. Czy jestem interesującą osobą... Uważam, że życie jest zbyt krótkie, aby polegało tylko na praca-dom-praca-dom :)
      Moim zdaniem metal jest zbyt specyficzny żeby zrobił się z tego jakiś trend, a z mangą to miałam to szczęście, że to prawdziwe zainteresowanie od zera, bo kiedy ja byłam dzieckiem wszystko dopiero się rozwijało i należę do tego pokolenia, które tworzyło pojęcie mangi w Polsce. Aż łezka w oku się kręci ;)

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł przekształcenia metalu w kabaret naśladujący metal. Ostatnio zauważyłam wysyp pseudogotyckich zespołów, które nie potrafią stworzyć właściwego klimatu. Jakieś 1-2 lata temu jeden z nich starał się nawet o występ na festiwalu w Opolu. W życiu nie nazwałabym tej muzyki gotykiem i pewnie nawet nie zwróciłabym uwagi na tę kapelę, gdy moja przyjaciółka nie znalazła w internecie jakiegoś wywiadu, w którym to członkowie zespołu określali swoją muzykę mianem gotyku...

      Usuń
    5. Swoją drogą parę lat temu niewiele osób śledziło sagi o wampirach. Po
      "Zmierzchu" rozpętał się szał i doczekaliśmy się wielu marnych produkcji i książek stworzonych z myślą o łatwym zarobku...

      Usuń
  24. u mnie wiedzą wszyscy, choć na początku miałam opory, ale teraz się nie ukrywam. jak komuś się nie podoba to trudno. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twoje podejście, może kiedyś też zmienię nastawienie. U mnie i tak widać postęp, ponieważ na początku wiedzieli tylko rodzice, potem przyjaciele i TŻ, potem powiedziałam jeszcze koleżance.

      Z kąśliwymi komentarzami bym sobie poradziła, ale nie chciałabym, żeby zaglądano mi do portfela. Już i tak niektórzy komentują, że zbyt często kupuję nowe buty...

      Usuń
    2. Wiesz co, ja się tym kompletnie nie przejmuję. Kupuję to na co mnie stać, nie kradnę, nie zabieram nikomu więc czemu miałabym się tym martwić? :) Chociaż zauważyłam, że dość rzadko pokazuję zakupy na blogu, może dlatego, że kupuję zawsze jedną rzecz, następnym razem kolejną itd i później nie pamiętam o wszystkich.

      U mnie od początku wiedzieli wszyscy najbliżsi o blogu, koleżanki pomagały wybierać nazwę:P jednak miałam opory przed obcymi, ale z biegiem czasu, kiedy machina ruszyła i coraz więcej osób zaczęło mnie odwiedzać pomyślałam sobie, że nie mam żadnego powodu do wstydu, wręcz przeciwnie, mogę być z siebie dumna, wstawiłam więc swoją fotkę w pasku bocznym, zaczęłam się częściej 'ujawniać', a to, że ktoś się śmieje pod nosem i uważa, że to głupota, cóż - współczuję mu nudnego, smutnego życia bez jakiejkolwiek pasji. :) i tyle;)

      Usuń
    3. W ogóle, przeczytałam wszystkie komentarze i jestem zaskoczona, że tak wiele z Nas boi się ujawnić i przyznać do swojej pasji. Serio! Dziewczyny, przecież my odwalamy kawał roboty i tutaj nie ma żadnego powodu do wstydu, zażenowania czy innych uczuć tego typu. :))

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że też kiedyś odważę się na zamieszczenie fotki. Masz rację, że nie ma w tym nic wstydliwego, bo tak naprawdę zamiast siedzieć przed telewizorem i oglądać "Pamiętniki z wakacji", piszemy własne teksty, staramy się poprawić jakość swoich zdjęć, poszerzyć wiedzę nt. kosmetyków. Na razie jednak wstrzymam się z ujawnianiem;) Prawdopodobnie będzie mi łatwiej, jak skończę studia. W pracy tego moje hobby nie powinno nikogo interesować;)

      Usuń
  25. Myślę, że samo prowadzenie bloga w społeczeństwie jest uważane jako odważne, jednak blog urodowy kojarzy się z "wymalowaną lalunią", dla której najważniejszą sprawą w życiu jest szminka i podkład :) Ja jednak nie ukrywam tego, moi znajomi wiedzą i nikt nie powiedział mi nic złego z tego powodu. Kilu z nich nawet mnie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogi polityczne i opisujące problemy społeczne są traktowane jako dziennikarstwo obywatelskie i bardzo często spotykają się z uznaniem. Kosmetyki są traktowane trochę jak fanaberia...

      Usuń
  26. ja ogólnie, że tak powiem, w realu swojego bloga nie ukrywam - wie cała moja grupa ze studiów, sporo znajomych, Kuba (no to chyba wiadomo? XD) i rodzice... jednak nie byłabym w stanie np. wrzucić linka do swojego bloga na prywatnego FB - po prostu wtedy miałoby do niego dostęp wiele, może niezbyt proszonych tam, osób. po prostu :) a nie spotkałam się jeszcze z nierozumieniem tego zajęcia, w sumie dzięki temu, że ludzie wiedzą, to często mnie pytają o kosmetyki itp. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę trzeba znaleźć złoty środek i dokonać swoistej filtracji znajomych. Nie każdy zrozumiałby ideę, za to mógłby wykorzystać tę informację w celach przez nas niepożądanych, że tak to ujmę;)

      Usuń
    2. Takie doradzanie jest bardzo przyjemnym zajęciem;) Sama prośba o pomoc sprawia dużo radości:) Ostatnio pomagałam wybrać prezent dla jego dziewczyny i było to naprawdę miłe przeżycie;)

      Usuń
  27. O moim blogu wie tylko mój chłopak. W sumie to nie zamierzałam mu nic mówić, ale był akurat u mnie, gdy przeczytałam maila, że wygrałam u kogoś rozdanie. Byłam tak podekscytowana, że podzieliłam się z nim tą nowiną i opowiedziałam przy okazji o blogu. Nie wiem czemu, ale bardzo się ucieszył, codziennie tam zagląda i ciągle mnie pyta, kiedy i o czym będzie kolejna notka :P Z jednej strony to fajnie, że zaakceptował moje zajęcie, ale z drugiej strony nie lubię czuć się pod presją :P Nikomu więcej nie zamierzam "chwalić" się blogiem, podejrzewam, że nie zostałoby to mile przyjęte. Ale głównym powodem jest to, że nie chcę być pod ich oceną, wolę pozostać anonimową, dlatego nie wstawiam na blogu żadnych swoich zdjęć, ani nie piszę o życiu prywatnym. Ostatnio doznałam wielkiego szoku, gdy wśród blogerek zobaczyłam jedną dziewczynę ze swojej uczelni, a co gorsza - z drugą jestem na jednym roku :P Najgorzej jednak jest mi robić zdjęcia. Dzielę pokój ze współlokatorką, która oczywiście nic o blogu nie wie. Przez to, że non stop jest w mieszkaniu, okazję do robienia zdjęć mam jedynie w łazience (o wiele wcześniej muszę tam zanosić dany kosmetyk) lub korzystam z krótkiej chwili, gdy wychodzi do sklepu :] Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh w łazience zawsze jest dobre światło ;)
      Ja też na początku blogowania ukrywałam swoją pasję przed współlokatorką i robiłam fotki jak jej nie było ;)

      Usuń
    2. Ja na szczęście nie muszę się ukrywać ze swoim arsenałem i lampami. Zdjęcia wykonuję swobodnie. Bliscy wiedzą, w jakim celu uwieczniam szampony;)

      Ze strony rodziny, przyjaciół czy TŻta nie czuję presji. Nikt mnie nie wypytuje, czy będzie dzisiaj notka i o czym zamierzam pisać;) Jak coś przeczytają, to czasami skomentują: "widzę, że moja miska robi karierę jako naczynie do rozrabiania maseczek";) Takie komentarze mnie nie stresują. Ale nie chciałabym, żeby o mojej pasji wiedzieli znajomi, których reakcji nie mogę przewidzieć. Jeśli się dowiedzą, to nie będę nad tym ubolewać, ale o pewnych rzeczach wolę rozmawiać w bliskim kręgu osób;)

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karminowe usta, kolejny bardzo ciekawy wpis- skuszę się dziś na komentarz, bo zazwyczaj tylko zaglądam i Cię czytam :)

      Nie wstydzę się blogowania, bo:

      - nie wstydzę się, że porządkuję i wzbogacam moją wiedzę

      - nie wstydzę się, że "trzymam rękę na pulsie"

      - nie wstydzę się, że dzięki blogosferze lepiej planuję wydatki(wiem, czego unikać jako potencjalnego bubla, a na co oszczędzać, by cieszyć się z dobrego wyboru)

      - nie wstydzę się, że może dzięki moim własnym doświadczeniom pomogę komuś w wyborze odpowiedniego dla siebie produktu

      - nie wstydzę się, że dzięki wpisom na blogu staram się doskonalić swój styl pisania, wpajać i odświeżać zasady ortografii ( hehe ;))

      Mimo wszystko o blogu wiedzą tylko najbliższe, zaufane osoby.

      Nie będę ryzykować, że hobby, które jest dla mnie ważne, zostanie zmieszane z błotem przez przypadkowych ludzi, którzy:

      - nie mają o zielonego pojęcia o pracy, dobrej woli i szczęściu, jakie wkłada się w tworzenie bloga i które można zyskać w ten sposób

      - zbyt ograniczonych, aby wykazać tolerancję wobec innego sposobu spędzania wolnego czasu, niż np. ten w stylu ekipy z New Jersey ;)

      - wiecznie węszących sensacje, aby komuś dokuczyć...

      - zakładających, że skoro robisz coś "publicznie" (choć przecież pod pseudonimem...), to pewnie uważasz się za "Gwiazdę", "Wyrocznię", "Specjalistkę od wszystkiego","Pannę Samochwałę" - niepotrzebne skreślić ;)

      Niestety temat blogowania- choć przecież nie ma w nim nic złego- dla osób niewtajemniczonych, postronnych nadal jest zbyt ciężki do przełknięcia... mówię to opierając się niestety na własnych doświadczeniach.

      Usuń
    2. Zauważyłam, że ludzie widząc, że ktoś robi coś publicznie np. pokazuje makijaże, to mają prawo wchodzić z butami w jego życie. Pewnych rzeczy nigdy by nie powiedzieli, gdyby ta sama osoba pozostawała anonimowa. Niektórzy publikację pewnych rzeczy odczytują jako nieme pozwolenie na szeroko pojętą krytykę, która daleko wykracza poza działalność, która jest przedmiotem publikacji.

      Prowadząc bloga, wciąż pracuję nad swoim językiem. Z ortografią nigdy nie miałam większych problemów, największe trudności sprawiała mi składnia. Poza tym pisząc notkę, trzeba stosować się do zasad logiki, co także pomaga porządkować myśli. Przedstawiać je w sposób zrozumiały dla odbiorców.

      Blog to także okazja do pracy nad zdjęciami, poznawaniu ustawień aparatu, jego zastosowań. Uczymy się również reakcji swojego ciała, skóry, włosów. Niestety, nie każdy spojrzy na to z tej perspektywy.

      Usuń
  29. Ciekawa notka :)
    Też mam w moim otoczeniu kilka osób, które by tego nie zrozumiały. Z rodziny wiedzą tylko nastoletnie kuzynki. Nawet mój mąż nie wie, ale on nie interesuje się komputerami, więc nawet nie wie co to blog ;)
    Wie kilka moich przyjaciółek i znajomych ze studiów.
    Raz nawet znajoma, po której bym się tego nie spodziewała, spytała mnie o radę dotyczącą jakiegoś kosmetyku.
    Jakoś nie mam potrzeby się tym chwalić - ta pasja jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi przyjaciele czasami pytają się, co kupić dziewczynie na prezent. To jest bardzo miłe:) Cieszę się, że mogę im pomóc, doradzić. A oni są zadowoleni, że nie muszą kombinować z wyborem prezentu;)

      Usuń
  30. w zasadzie o mojej pisaninie wie tylko kilka osób - mama, bliskie koleżanki ze studiów. nie odczuwam potrzeby chwalenia się blogiem, zwłaszcza, że często kończy się to docinkami z cyklu 'a, ma bloga a nie umie się malować'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również podejrzewam, że ujawnienie moich zainteresowań szerszemu gronu znajomych, mogłoby się zakończyć tego typu docinkami. Być może pojawiłyby się też docinki nt. suchych skórek, z którymi wciąż nie umiem się uporać, choć zaciekle z nimi walczę...

      Usuń
  31. U mnie wie mój chłopak oraz koleżanka. Oboje mnie wspierają :) Moi rodzice nie wiedzą, a sesje szamponów jakoś udaje mi się zrobić w samotności, bez widzów. Rodzice nie muszą wiedzieć, bo pewnie po każdej notce by było, że w tym czasie mogłam pozmywać naczynia, podłogi, pozamiatać kurze, pouczyć się i inne "ważniejsze rzeczy". No i tak jak pisałaś - rozliczanie ile na co poszło pieniędzy i co mogłabym innego z nimi zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo tak naprawdę zależy od charakteru osób, z którymi utrzymujemy relacje. Moi rodzice nigdy nie wyliczają mi "zmarnowanego" czasu. Za to podejrzewam, że znajomi mogliby stwierdzić: "ma bloga, a wciąż nie umie podkreślać oczu","tej to się musi przelewać", "niby zna kosmetyki, ale nie znalazła porządnego kremu" itp.

      Usuń
  32. Ja swój blog trzymam w tajemnicy, ciekawe czy ktoś znajomy go kiedyś odkryje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami się zastanawiam, czy ktoś nie odkrył mojej twórczości. Być może nawet śledzi moje wpisy, ale się do tego nie przyznaje:D Wiem, że jedna koleżanka z grupy obserwuje bloga sabbathy, więc prawdopodobnie nie ogranicza się tylko do niego i buszuje w sieci;)

      Usuń
  33. U mnie wiedzą tylko rodzice i siostra. Jest im to raczej obojętne, a z tego co wiem tylko siostra od czasu do czasy czyta bloga. O blogu nie mam zamiaru mówić nikomu z otoczenia koleżanek. Powód? Dobrze wiem jak naśmiewały się z dziewczyny, którą znają, że prowadzi photobloga, dlatego ja wolę spokojnie pisać notki, nie przejmując się, co na ich temat powiedzą koleżanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos fotoblogów, to adres mojego zna parę osób, które też mają swoje konta i publikują prace. Pozostałych osób o tym nie informuję, ponieważ nie czuję takiej potrzeby. Mimo to uważam, że w moim otoczeniu fotoblog spotkałby się z większym zrozumieniem niż blog kosmetyczny.

      Usuń
  34. Kolejny raz Twój punkt widzenia jest identyczny jak mój. U mnie wiedzą rodzice - trochę ich to zadziwia, ale starają się wykazać zrozumienie. Chłopak traktuje jak normalną rzecz, bo sam ma pasję - dla mnie dodanie posta jest tak ważne jak jego oglądnięcie meczu Barcelony. Gdy na wakacjach wyjechałam, nawet dodał raz czy dwa, wskazany przeze mnie stworzony wcześniej post. Ponad to u mnie wiedzą jedynie 3 przyjaciółki, jedna czyta każdego posta i komentuje czasem w realu. U mnie powody niemówienia są podobne, ale też trochę inaczej to wygląda. Chodzę do (teoretycznie) najlepszego liceum w Polsce, gdzie dodatkowo większość osób jest dość dobrze usytuowana finansowo. Tym bardziej więc zajmowanie się kosmetykami, czy myśli o pójściu na kosmetologie nie spotykają się tu ze zrozumieniem. Dodatkowo nie chciałabym, żeby tak jak mówisz ktoś uważał, że nie mam co robić z pieniędzmi. Każdy ma własne priorytety. Wolę wydawać pieniądze na kosmetyki niż np. ubrania, taki mój wybór. Patrząc na same kosmetyki niektórym wydaje się, że mam dużo kasy, a ja czasem czuję wręcz ukłucie zazdrości patrząc na te wszystkie foteczki znajomych z wakacji po całym świecie, najnowsze elektroniczne gadżety, markowe ubrania, buty, bo mnie nie stać na wszystko na co mam ochotę, tak jak wiele ludzi z mojego otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie jest to jakaś chorobliwa zazdrość, raczej nadzieja, że kiedyś będę mogła sobie pozwolić na więcej, jak na to zapracuję. Zapomniałam że o moim blogu wie jeszcze mama mojego chłopaka, która generalnie blogi odwiedza, nawet sama chciała kiedyś założyć, więc hobby aprobuje - swoją drogą wiele kosmetyków widziałam już i u mnie i u niej - nic dziwnego skoro podobno chłopacy wybierają dziewczyny podobne do swych matek ;)

      Usuń
    2. Zauważyłam, że ludzie na podstawie pojedynczych przedmiotów lubią komuś przypisywać bogactwo lub biedę. Jak widzą u kogoś drogi krem/pomadkę, to od razu zaczynają mu zazdrościć dobrej pozycji materialnej. A tymczasem ten kosmetyk to zakup, na który odkładało się od jakiegoś czasu.

      Trafiłaś na bardzo fajną teściową:) Macie wspólne pasje, więc tematów do rozmów Wam nie zabraknie, a i Twój TŻ ma inne podejście do tego, że lubisz poznawać kosmetyki;)

      W niektórych środowiskach pewne tematy budzą sporo kontrowersji. Od członków takich społeczności wymaga się przestrzegania pewnych niepisanych zasad, co czasami jest dość trudne i ograniczające. Zauważyłam, że na moim ścisłym kierunku dość dziwnie podchodzi się do działalności artystycznej...

      Usuń
  35. U mnie wie niewiele osób. Podejrzewam, że wielu znajomych nawet nie podejrzewa mnie o takie zainteresowania bom umysł ścisły i jakoś to tak średnio pasuje. Chyba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ludzie czasami tworzą cały obraz danej osoby, kierując się wyłącznie jej wykształceniem czy ocenami. Nie zapomnę, jak niektóre osoby z roku zdziwiły się, że nie chcę robić doktoratu, bo przecież mam dobre oceny. Ja zupełnie inaczej widzę swoją przyszłość, a dobre oceny nie zawsze przekładają się na chęć kontynuowania pracy naukowej...

      Usuń
  36. u mnie wie siostra, Tżt, rodzice i kilka koleżanek. Rodzicom to nie przeszkadza;) tata się nawet zaoferował, że mi specjalną lampe pierścieniową kupi;) koleżankom się to podoba chociaż przypuszczam, że spokojnie znalazłabym osoby, które by stwierdziły, że osoby,które prowadzą takie blogi jak mój to typowe pustaki, które tylko marnują czas;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojemu tacie też spodobało się moje hobby;) Naprawiał już parę razy zestaw do fotografii bezcieniowej.

      Niektórzy znajomi bardzo pozytywnie reagują na takie informacje, ale zazwyczaj można wyczuć i w pewnym stopniu przewidzieć, ze będą nam kibicować;) Ja na razie pomyliłam się tylko odnośnie jednej osoby, która choć interesuje się kosmetykami, to pisanie własnych opinii uważa za stratę czasu, bo lepiej bazować na tym, co jest dostępne w internecie.

      Usuń
  37. u mnie wie duża liczba znajomych:) rodzina też wie:) ale moje rodzeństwo (czytaj brat) stwierdził że jestem niemnormalna bo prowadzę bloga. no i oczywiscie jak dla niego to jest straszna strata czasu:/ i jak tu być madrym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że brat nie wykazał zrozumienia. Może z czasem się przekona, że daje Ci to dużo satysfakcji i nie jest bezwartościowe. Tak naprawdę mogłabyś spędzać wolny czas siedząc na Snobce, oglądając telewizję, a jednak dajesz ludziom coś od siebie, tworzysz.

      Usuń
  38. Na początku wiedział tylko TŻ, później troszkę więcej osób w razie potrzeby (np. rodzice gdy nawiązałam współpracę i przyszła paczka). Nie kryję się ze swoim blogomaniactwem ale też nie chwalę się tym na prawo i lewo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli odwrócimy sytuację, to wiem tylko o blogu TŻ i jednej koleżanki - nie są to jakieś pokaźne tłumy :)

      Usuń
    2. Moi rodzice i TŻ zawsze znają wszystkie szczegóły. Gdy zamawiałam zestaw do fotografii bezcieniowej, to dałam im znać, żeby podczas odbioru zajrzeli do paczki i sprawdzili stan żarówek i pozostałych elementów. Dobrze, że wcześniej wiedzieli o blogu, bo nie widzieli nic dziwnego w tego typu zamówieniu;)

      O czym Twój TŻ prowadzi bloga? Pisze o komputerach, samochodach, sporcie, a może porusza muzyczną tematykę?:)

      Usuń
  39. Mam tak samo jak Ty, nie lubię wychodzić poza szereg. U mnie o blogowaniu wie tylko mój ukochany i dobrze mi z tym, nie chcę się czuć pod odstrzałem wzroku innych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak anonimowość zapewnia nam pewien komfort. Nie czujemy się oceniane, kontrolowane i rozliczane. Świadomość, że nasi znajomi, w tym osoby, za którymi nie przepadamy, śledzą nasze wydatki czy problemy ze skórą może być dość krępująca.

      Usuń
  40. Nie wspominam raczej o blogu z powodów, które sama wymieniłaś. Z całym szacunkiem do moich znajomych i przyjaciół, osoby po studiach mają tendencję do uważania, że rozmowy o kosmetykach czy dbaniu o urodę to wstyd, bo to oznaka bycia pustakiem. To coś jak temat tabu, pomimo, że przecież każda dziewczyna kosmetyki kupuje i ich używa, niektórzy mniej, inni więcej, ale robi to każda z nas. Ale jednak wolą udawać, że są ponad to, więc gdybym jeszcze powiedziała, że mam bloga, to pewnie wywołałabym skandal :P
    O blogu więc wiem ja i mój narzeczony, który jakoś specjalnie się nie zdziwił i czasem nawet gdy coś mi kupi mówi "to teraz będziesz miała o czym pisać na blogu" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój TŻ zawsze zwraca mi uwagę: "nie otwieraj maseczki, bo jeszcze nie zrobiłaś jej zdjęć", za co jestem mu wdzięczna, bo czasem o tym zapominam;)

      kirei, też zauważyłam, że pewne tematy w pewnych kręgach osób uchodzą za wstydliwe. Gdy w Rossmannie była promocja -40% na kolorówkę, to wszystkie moje koleżanki pognały po porannym wykładzie na łowy, ale rozmowy o kosmetykach nie zawsze są zbyt dobrze odbierane. Wiem, przy kim mogę sobie na nie pozwolić, a przy kim lepiej się wstrzymać. Raz się zapędziłam w rozmowie z przyjaciółką i nie zauważyłam, ile osób nadmiernie interesuje się wyborem eyelinera w odcieniu kobaltu. Co ciekawe kpiące spojrzenia pochodziły od koleżanek, koledzy zareagowali na to normalnie.

      Usuń
  41. O tym blogu wie bardzo niewiele osób. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pewnych rzeczach lepiej wspominać wybranym osobom, którym można zaufać;) Nikt nie chciałby być odwiedzanym przez nielubianą znajomą, która lubi podliczać nasze wydatki;)

      Usuń
  42. Kolejny fantastyczny i bardzo merytoryczny wpis :-). Ogromnie spodobało mi się wyrażenie - "budzi się w kimś główny księgowy" :-).
    O moim blogu wie już całkiem sporo osób z mojego otoczenia, na początku reagowali zdziwieniem. Jednak nie chwalę się tym na prawo i lewo, bo nie widzę sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że w przypadku jakiegokolwiek zagadnienia nie warto wychodzić przed szereg, ponieważ nasze społeczeństwo inaczej podchodzi do wyznań w stylu "wygrałam konkurs fotograficzny". Ludzie raczej uznają, że zadzieramy głowę, obnosimy się ze swoim sukcesem. W niektórych krajach uczy się dzieci opowiadania o swoich osiągnięciach. W nas od dziecka zaszczepia się źle pojmowaną pokorę...

      Usuń
  43. Istnienia mojego bloga jeszcze nikt nie odkrył w sieci. Rodzice, bracia bliźniacy, bratowa wiedzą tylko, że go prowadzę. Rodzice widzieli jak gimnastykuje się robiąc zdjęcia ;) to powiedziałam, że prowadzę bloga. Bratowej często doradzałam na temat pielęgnacji włosów i tak samo wyszło... bardzo często podrzucam jej kosmetyki. A bliźniacy jak to bliźniacy sami zrobili wywiad z rodzicami.

    Pamiętam jak powiedziałam koleżance, że nakładam olej na włosy to się śmiała :D po czym przyszła i dokładnie pytała jak, i po co...mimo to wtajemniczona nie jest :)

    nie chwale się bo po co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim otoczeniu olejowanie włosów i dbanie o nie cieszy się sporym zainteresowanie. Jak opowiadam o nowo odkrytym oleju, to spotykam się z zainteresowaniem. Ale jak poruszam kwestię tuszy, cieni czy kremów, to zaczynają się kpiące spojrzenia. Nie rozumiem tej dychotomii.

      Rodzinie chyba najłatwiej opowiedzieć o swoim hobby:) Przynajmniej tak wnioskuję na podstawie większości wpisów;) Jednocześnie jest to niezwykle pomocne, bo bliscy mogą odebrać ewentualne paczki czy też skonstruować prowizoryczny namiot bezcieniowy;)

      Usuń
  44. Prowadziłam kiedyś bloga z biżuterią, o którym wiedziało trochę osób z mojego otoczenia, ale to ciut inny charakter pisaniny :-)
    O moim blogu kosmetycznym wie mąż i najbliższa rodzina, ale oni akurat się nie interesują :-) Natomiast zupełnie przypadkiem okazało się, że zagląda do mnie koleżanka z pracy TŻ'ta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biżuteria jest traktowana jako dokonania artystyczne, pewna forma zarobku, dlatego też taka informacja spotyka się z innym odbiorem;) Opisywanie wrażeń związanych z nowo zakupionych lakierów przez niektórych będzie odczytane jako przejaw próżności.

      Usuń
  45. też wolę być anonimowa, chociaż wiedzą o nim znajomi, mama ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak anonimowość pozwala nam na zachowanie spontaniczności, nie czujemy się w żaden sposób ograniczone, kontrolowane i ograniczane...

      Usuń
  46. Bloga trzymam w tajemnicy, moje otoczenie nie do końca podeszłoby to tego "na serio" co nie przeszkadza nikomu w pisaniu i dzwonieniu z hasłem: "Mam za 2 dni randkę i wielkiego pryszcza, co robić!" albo "Powiedz mi co mam kupić za mazidło abym była piękna bo cała się łuszczę!"
    Blog jest mój, świeżutki na razie, na etapie przedszkolnym, ale sprawia już teraz sporo frajdy i pozwala robić to co bardzo lubię więc nie zrezygnuję, niech gadają co chcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie zainteresowanie modą i wizażem traktują niepoważnie. Zresztą podobne reakcje budzą studia artystyczne. Przez pewien czas obok mojej katedry urzędował wydział sztuki. Jego studenci budzili kpiny i stali się obiektem żartów.

      Usuń
  47. U mnie wie tylko moja koleżanka,która sama ma bloga kosmetycznego ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy któraś z moich znajomych nie prowadzi takowego;) Widzę, że sporo z Was ma koleżankę, która podziela Waszą pasję;) Ja przekonuję swoją przyjaciółkę do założenia bloga, ponieważ jej makijaże to istne dzieła sztuki:) Często prosimy ją, żeby wysyłała nam zdjęcia swojego makijażu w formie MMSa;)

      Usuń
  48. nikt, wspomniałam o tym jednej dobrej koleżance, dopytuje się o adres, ale nie mam odwagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym innym jest świadomość, że ktoś posiada ogólną wiedzę nt. naszych zainteresowań, a czym innym podanie jego adresu do wiadomości. Kiedyś wspominasz o blogu, to najwyżej zostaniesz oceniona jako osoba cierpiąca na nadmiar wolnego czasu. Ale podanie adresu sprawia, że jesteśmy na cenzurowanym...

      Usuń
  49. Ale jestem zaskoczona wypowiedziami! Dziewczyny które mają tak dobre blogi nie mówią o tym?

    No rozumiem te powody, ale...
    A może trzeba mówić, żeby przełamać schematy?

    Hmmm, muszę się nad tym zastanowić.
    Ja tam gadam jak kto pyta o blogu;) Jak nie pyta to czasem też:D:D chociaż do wielu przedmówczyń mi daleko:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że część z nas w pewnym momencie nabierze takiego dystansu, że będzie potrafiła o tym swobodnie opowiadać. Myślę, że niektórzy potrzebują na to więcej czasu;) Ja na początku nie chciałam nikomu mówić o blogu, a później dowiedziało się parę osób;) Trzeba też wyczuć, czy mamy do czynienia z przyjaznym środowiskiem;)

      Usuń
  50. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ludzie traktują to jako fanaberię. A to moje życie i mój blog. Tylko ja mogę decydować o jego wpisach i tematyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W blogowaniu najlepsza jest niezależność. Tak naprawdę nikt nie narzuca nam tematyki czy tonu wypowiedzi. Oczywiście, wybierając pewien styl, musimy się liczyć z tym, że nie trafimy do każdego odbiorcy, ale nikt nie decyduje o tym, co możemy opublikować. Nie mamy nad sobą naczelnego i sztabu marketingowców, którzy decydują o tym, w jakim kierunku powinno iść wydawnictwo/portal, aby zmaksymalizować zyski.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...