Rimmel Match Perfection Foundation



Wiem, że wygląda to fatalnie, ale chciałam Wam pokazać, jak radzę sobie z jego przechowywaniem


Jak każda z nas czasem trafiam na totalny bubel. Tym razem biorę na tapetę podkład Rimmel Match Perfection, odcień ivory.

Gama kolorów
Bardzo ograniczona. Jest ich stanowczo za mało, żeby móc dobrze dobrać podkład pod swój naturalny odcień skóry. Dla bladziochów nie ma praktycznie nic. Ten ivory jest najjaśniejszy, a dla mnie i tak był za ciemny, nawet latem. Nie ma mowy o indywidualnym wyborze podtonów, a przecież jasny podkład to dopiero połowa sukcesu. Największą zbrodnią jest nałożenie żółtego podkładu na różową cerę i różowego na żółtą. Ja tę zbrodnię popełniłam, ponieważ mam różowawą cerę, a ów podkład ma lekko żółte podtony, które mi ewidentnie nie służą.

Utlenia się
I to dość znacznie. Po upływie około pół godziny na naszej twarzy wykwita dorodna pomarańcza, przez co kosmetyk się odznacza na naszej twarzy. Ja dostałam ten podkład w prezencie, wcześniej go nie miałam, poszłam na zakupy do centrum handlowego, nałożywszy go na twarz, gdy weszłam do przymierzalni, to przestraszyłam się własnego odbicia, wyglądałam jak marchewka.

Kiepsko matuje
Ów efekt utrzymuje się góra 30 minut, co jest dla mnie bardzo słabym rezultatem, zważywszy na fakt, że producent obiecuje zmatowienie i jest ono obecne również w nazwie. Trzeba go zmatowić pudrem, co tworzy tapetę. Jeśli nie nałożę pudru, to błyszczę się jak smalec.

Zapycha
Wystarczy nałożyć go jeden raz, by wszystkie pory zostały zablokowane. Strasznie wchodzi w pory, podkreśla je.

Tworzy smugi
Trzeba się nieźle natrudzić, by ich nie uzyskać. Nakładanie niewielkiej ilości nie gwarantuje sukcesu, bo nawet wówczas jest w stanie zrobić smugi. Trzeba go rozsmarowywać przez dobrych kilka minut, a mimo to widać całą drogą wyrysowaną przez nasze palce. Kiepsko wtapia się w cerę.

Podkreśla suche skórki
Nawet jeśli normalnie tych skórek nie dostrzegamy, to po nałożeniu tego podkładu widzimy, gdzie za kilka dni skóra będzie nam schodzić płatami,

Nie wysusza skóry
Chociaż tyle dobrego, ale jednocześnie warto nadmienić, że nie nawilża, ale tego po nim też nie oczekiwałam.

Krycie
Coś tam kryje, ale głównie zaczerwienienia (ma żółte podtony), drobne niedoskonałości, z większymi pryszczami, bliznami potrądzikowymi sobie nie poradzi.

Czasami warzy się na twarzy
Nie wiem od czego to zależy, chyba od środowiska, jakie w danym dniu stworzy nasza skóra. Czasami nie obserwuję tego niekorzystnego zjawiska, a czasami wyglądam jak masa budyniowa, przy wytwarzaniu której nie dawkowałam budyniu, ale wlałam cały za jednym zamachem.

Konsystencja
Tłusta, nieprzyjemna w dotyku. Wyraźnie wyczuwalna frakcja oleju. Czasami odnoszę wrażenie, że produkt nie jest najlepiej zemulgowany.

Zapach
Dość trudny do określenia, ja wyczuwam delikatne nuty kwiatowe, całkiem przyjemny. Nawet go lubię.

Opakowanie
Szklane i to z dość delikatnego szkła. Jest ciężkie. Na dodatek raz mi upadł i opakowanie uległo częściowemu uszkodzeniu, nie rozpadło się na części, ale wyraźnie widać rysę, przez którą produkt czasami może przeciekać, dlatego obecnie ten podkład przetrzymuję w kilku warstwach folii.

Wydajność
Akurat pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Standardowa pojemność, czyli 30 ml, wystarcza na bardzo długo, wciąż go mam, chociaż akurat ten kosmetyk chciałabym wykończyć w tempie iście ekspresowym. Zamierzam tego dokonać przez przerwę świąteczną. Szkoda mi go wyrzucić, ale jednocześnie jest dość kiepski. Na szczęście moja mama się z nim polubiła (ma ciemniejszą karnację od mojej) i u niej nie błyszczy się, nie obserwuję również procesu utleniania. Myślę, że to kwestia rodzaju cery. Moja mama ma stosunkowo suchą cerę, a ja mieszaną w kierunku tłustej. Podejrzewam, że ten produkt najlepiej sprawdzi się w przypadku cery normalnej.

Nie nadaje się na filtr
Źle współpracuje z filtrami, przy niektórych rozwarstwia się.

Cena
Moim zdaniem zbyt wysoka na tak kiepską jakość, średnio kosztuje 25 zł.

Dostępność
Można go znaleźć w Rossmannie, SuperPharmie, Naturze.

Nie zasycha zbyt szybko
To akurat uważam za zaletę, bo można go próbować równomiernie rozsmarować, nanosić pewne korekty, bez konieczności gnania po płyn do demakijażu.

Łatwo o efekt maski
Ponieważ po pierwsze się utlenia, po drugie dla totalnych bladziochów jest za ciemny, po trzecie, tworzy smugi i podkreśla suche skórki. Odznacza się na twarzy.

Nie dopasowuje się do odcienia skóry
Dla mnie jest po prostu za ciemny, powiedziałabym wręcz, że w opakowaniu prezentuje się lepiej niż na mojej twarzy.

Filtr
SPF 15 to zawsze coś. Nie jest to duża ochrona, ale zawsze lepszy rydz niż nic. Pamiętam, że gdy skończył mi się filtr we wrześniu i szukałam nowego, to smarowałam się tym podkładem i pomimo zwiedzenia połowy miasta, nie opaliłam się, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem.

Skład
Ma trochę zapychaczy, syntetyczne konserwanty.

Szybko znika z twarzy
Bardzo szybko zaczyna znikać z twarzy. Już po 3 godzinach widać znaczne ubytki. Nie jest to na pewno podkład do pracy czy na wesele, ponieważ spłynie z twarzy.

Reasumując: wolę podkład Golden Rose. Był tańszy i spisywał się o niebo lepiej.

A Wy miałyście ten podkład? Jak się u Was sprawdził? Jakich podkładów używacie? A może nie przepadacie za nimi?  

13 komentarzy:

  1. Nie miałam go i widzę, że dobrze ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaki podkład polecasz dla bladziuchów?

    OdpowiedzUsuń
  3. Z drogeryjnych to Golden Rose jest nie najgorsza, z Calvina Kleina można coś dorwać, jeśli ma się po prostu jasną karnację, ale nie jest ekstremalnie bladą. Revlon Colorstay Buff można mieszać z jaśniejszymi, ale nie kryjącymi podkładami, ale to wymaga trochę czasu za każdym razem.
    Poza tym zauważyłam, że do Tk Maxx czasem przywożą podkłady z Anglii, tam jest duża rozpiętość kolorów, ale nie wiem, jak z datą ważności i czy podczas transportu produkt się nie zepsuł...

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam go kiedyś i też nie był zadowolona:( smugi, zapychacz, podkreślone suche skórki fuuu nie lubię go

    OdpowiedzUsuń
  5. Podkład powinien upiększać, a ten niestety nas oszpeca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojojoj :/ Przelej go do innej buteleczki lub przełóż do słoiczka i puść go dalej w świat, nie ma sensu się męczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba moja mama go zużyję, bo jej służy. Kryje jej naczynka:) Ale pomysł ze słoiczkiem dobry, muszę się tylko odpowiednio ubrać na wypadek zapaćkania się nim;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też go nie kupiłam chociaż byłam blisko. Teraz się cieszę. Ja szukam podkładu, który trzyma się długo.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie uzywam podkladow...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli... Jesteś podobnym bladziochem do mnie, a więc mogę coś Tobie polecić. Od jakiegoś czasu używam podkładu Bell Perfect Skin w odcieniu 10 Porcelain. Jest świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już długo nie rozjaśniałam włosów anie nie szalałam z ich kolorem, jedynie na brąz farbowałam co 1,5 miesiąca i teraz chciałam zaszaleć no i masz babo placek yy znaczy zniszczone końcówki:(
    Na jakiś czas mam spokój z wariacjami :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Motylico, też słyszałam dużo dobrego o tym podkładzie z Bell, dlatego z nadzieją udałam się do drogerii, niestety, dla mnie jest jeszcze trochę za ciemny, ale jak na drogeryjne podkłady to istny jaśnioch;)

    Let`s Talk Beauty, chyba popracowali nad formułą, bo słyszę same pozytywne komentarze dotyczące żelu.

    Kamuś xoxo, szkoda mi Twoich włosów, bo wiem, co to znaczy popsuć sobie dobre włosy w wyniku farbowania. Dlatego darowałam sobie ostatnio farbowanie, od czerwca wracam do natury;) Nie jest źle, choć początkowo koleżanki się dziwiły, że mam jaśniejsze włosy, bo jednak do tej pory czerń, a teraz ciemny brąz, to jest różnica;) Teraz same mówią, że jak kolor trochę zszedł, to ta różnica się zatarła i całość wygląda naturalnie;)

    PS Biorę się za recenzję;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...