Podkład mineralny z Golden Rose



Już od pewnego czasu rozważałam zakup podkładu. Ale długo nie kupowałam żadnego, bo ten był za ciemny, tamten za żółty, jeszcze inny się utleniał albo robił efekt maski, wchodząc w pory. Ostatnio nabawiłam się trochę pryszczy, jak to zwykle bywa przed okresem. Ponieważ przestało mi się to podobać, postanowiłam zatuszować swoje niedoskonałości. Od pewnego czasu polowałam na podkłady z Golden Rose, ponieważ jest to jedyna łatwo dostępna firma produkująca jasne podkłady o różowawym odcieniu, czyli takim, jaki naturalnie ma moja skóra. Podkłady tej firmy nie są drogie, mogę je nabyć w niektórych galeriach handlowych, a co za tym idzie, istnieje opcja ich wcześniejszego przetestowania.

Już wcześniej testowałam podkłady tej firmy, przez cały dzień chodziłam z ręką wysmarowaną testerem. Produkt w ogóle się nie utlenił, co jest rzadkością. Do tej pory próbowałam naprawdę różnych rzeczy, były podkłady ze średniej i najwyższej półki. Dotychczas żaden mnie nie zadowolił, bo albo były za ciemne albo za żółte lub utleniały się w kierunku pomarańczy.

W poniedziałek zdecydowałam się zakupić podkład, udałam się na wrocławskie stoisko Golden Rose, a tu niespodzianka, nie ma mojego najjaśniejszego upatrzonego podkładu. Pani kazała mi przyjść na drugi dzień. Przyszłam, ale okazało się, że chwilowo producent nie ma na stanie najjaśniejszych odcieni. Pani zaproponowała przetestowania odcienia 03. Spróbowałam od niechcenia. Byłam pewna, że będę miała do czynienia z ciemnicą. Gdy wycisnęłam trochę podkładu na przegub ręki, rzeczywiście wyglądał nieciekawie, przypominał karmel. Zaczęłam go rozsmarowywać i wklepywać. Po zakończeniu procesu rozprowadzania, moim oczom ukazał się nieprawdopodobny widok. Podkład idealnie pasował do mojej cery, był jasnoróżowawy. Wyszłam na zewnątrz galerii handlowej, by zobaczyć, czy nie mam do czynienia z grą światła. Ku mojemu zdziwieniu podkład w świetle dziennym nadal prezentował się nienagannie. Ponieważ pamiętałam, że 01 nie utleniał się, postanowiłam zaryzykować i kupić ciemniejszy odcień, który na dobrą sprawę okazał się tylko od pół tonu ciemniejszy od tego najjaśniejszego.

Producent na opakowaniu podaje,że podkład dopasowuje się do naturalnego odcienia naszej skóry i coś w tym chyba musi być, skoro 03 prezentowała się na mojej skórze idealnie. Bałam się, że będzie trochę inaczej, gdy nałożę podkład na twarz, ale i na twarzy prezentuje się nienagannie.

Dobra, ja już to od jakiegoś czasu opisuję całą historię, ale nadal nie napisałam, z którym podkładem Golden Rose mam do czynienia, bo Golden Rose Golden Rose nierówny. Jestem szczęśliwą posiadaczką Golden Rose Mineral Make-Up SPF 15 Liquid Powder Mineral Foundation z witaminami A i E.

Parę słów od producenta:
„Podkład mineralny. Wodoodporny o bogatej kompozycji 8 minerałów, pokrywa wszelkie niedoskonałości cery. Dopasowuje się do naturalnego odcienia skóry, odżywia ją i nawilża. Posiada filtr UV SPF 15 oraz przeciwutleniacze, witaminy A i E, opóźniające proces starzenia się skóry. Bezzapachowy, nie zatyka porów, gdyż nie zawiera talku i wosku”

Produkt z całą pewnością jest bezzapachowy. To akurat uważam za zaletę, bo wszelkiej maści syntetyczne perfumy mogą wywoływać alergię i podrażniać naszą skórę.

Różowawy odcień, dla mnie jest to ogromna zaleta, gdyż jestem naturalnie różowawa. Większość drogeryjnych podkładów jest żółtawa. Gdy nałożę na różową cerę żółty podkład wyglądam na osobę, która ma poważne problemy z wątrobą.


Podkład jest dość trwały w normalnych warunkach, tzn. temperaturze 24 stopni Celsjusza, pełnym słońcu i przy wychodzeniu na zakupy/uczelnię. Nie wiem, jakby sprawował się w bardziej ekstremalnych warunkach, ponieważ ze względów zdrowotnych nie mogłam w ostatnim czasie jeździć na rowerze czy też biegać. Jak nakładam go koło 11, to do 18 spokojnie utrzymuje się na twarzy. Nie spływa, nie zbiera w zagłębieniach.
Niestety, trzeba go bardzo uważnie rozcierać, ponieważ lubi pozostawiać nieestetyczne smugi. Trzeba nakładać go w niewielkich ilościach i rozsmarowywać przez około 5 minut, wtedy wygląda naprawdę dobrze.

Uczucie tłustości to mój największy problem. Nie było chyba podkładu, w którym bym się nie czuła niczym smalec. Ten też sprawia, że czuję się tłusto, choć tak naprawdę w ogóle się nie tłuści na twarzy, nawet po kilku godzinach. Ale nic na to nie poradzę, że czuję się tłusto i niekomfortowo i chyba w związku z tym nie będę go stosowała zbyt często, zwłaszcza przed zajęciami na uczelni, bo mam nieodparte wrażenie, że mój podkład widzą osoby z samego końca korytarza i wyglądam na zaszpachlowaną tapeciarę. Nie chcę być sztuczna. Bliskie mi osoby twierdzą, że tego podkładu w ogóle nie widać, ale ja wciąż mam wrażenie, że jest widoczny i wyglądam paskudnie. Moja mama stwierdziła, że mam manię prześladowczą na punkcie podkładów.

Ku mojemu zdziwieniu podkład Golden Rose nie zapycha. Do tej pory nie wierzyłam w zapewnienia producentów o niezapychaniu. Uważałam,że skoro coś jest tak tłuste i lepkie, to siłą rzeczy musi zapchać. A tu taka miła niespodzianka;)

Podkład naprawdę się nie utlenia. Efekt pomarańczowej skórki tym razem nie będzie miał miejsca. Podkład pomimo upływu czasu wciąż pozostaje jasnoróżowy. Nie wiem, jaką formułę zastosował producent, ale naprawdę zdaje egzamin. Na mnie utleniał się nawet True Match z L`Oreala, czy zachwalany na Wizażu podkład Bourjoisa.


Podkład jest lepki, byłam pewna, że będę się po nim jeszcze bardziej świeciła, na szczęście nie potęguje efektu latarni, nie mamy do czynienia z matowym wykończeniem, ale satyna, którą uzyskujemy, nie jest najgorsza, tym bardziej, że po 15 minutach nie zamienia się w smalec;)

Dobrze maskuje, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Oczywiście większych kulfonów się nie pozbędziemy, ale te mniejsze, jak również gojące się ranki, staną się praktycznie niewidoczne. Nie jest to krycie takie, z jakim mamy do czynienia w przypadku Revlonu, ale dla mnie jest całkiem zadowalające;) Zresztą nie chciałabym mieć do czynienia z tak silnym kryciem, bo wtedy ma się do czynienia z odpowiednią treściwą konsystencją podkładu.

Podkład nie podkreśla porów, w moim przypadku jest to bardzo istotne, ponieważ na moim nosie występują prawdziwe kratery. Pory po nałożeniu produktu stają się mniej widoczne.

Nie podkreśla suchych skórek, jeśli nie są to suche skórki odłażące płatami i widoczne gołym okiem. Jeśli skóra jest tylko trochę przesuszona, to produkt z Golden Rose tego nie uwidoczni.

Ładnie się wtapia niczym BB cream. Wprawdzie trzeba poświęcić trochę czasu równomiernemu rozprowadzaniu produktu, to końcowy efekt gejszy jest tego wart:) Wiele dziewczyn na swoich blogach pokazuje jak wygląda ich twarz przed, a jak po nałożeniu BB cream. Po skóra wydaje się taka jednolita, aksamitna, tak samo jest w przypadku podkładu Golden Rose.

Wyrób zawiera filtr, jest on słaby, SPF 15 to stanowczo za niska ochrona w przypadku mojej cery, która sympatyzuje z przebarwieniami. Ale dobrze,że pomyśleli o ochronie skóry przed szkodliwym promieniowaniem UV. Im więcej preparatów z filtrami, tym bezpieczniej się czuję.

Produkt nie zawiera parabenów, które zapychają, uczulają i działają estrogennie.

Rzeczywiście skład produktu jest dość przyzwoity, wiele składników mineralnych i naturalnych ekstraktów, choć i związków typowo syntetycznych nie brakuje. Ale jak na produkt za 24 złote, skład jest naprawdę przyzwoity. Niektóre droższe podkłady są bardziej syntetyczne.

Produkt nie zawiera alergenów i rzeczywiście nie uczula, ani nie podrażnia naszej skóry.

Taniość to jedna z licznych zalet tego produktu. Za swój podkład zapłaciłam 24 złote. Czyli niewiele jak na tę jakość.

Produkty Golden Rose są dostępne zarówno w internecie, jak również w stacjonarnych sklepach. W niektórych galeriach istnieje stoisko tej firmy. Można ich szukać również w drogeriach. Warto sprawdzić na stronie firmy, gdzie w naszej okolicy można je dostać.

Produkt zawsze musi mieć jakąś wadę, w przypadku tego podkładu jest to pompka, która nabiera zawsze zbyt dużą ilość kosmetyku. I tu pojawia się problem, bo na twarz wszystkiego nie naniosę, a szkoda zmywać.

Ciekawe opakowanie, z taką propozycją opakowania jeszcze się nie spotkałam. Wygląda na większą tubkę z fluidem, a jednocześnie mamy do czynienia z pompką.

Wracając do opakowania, to irytuje mnie wiecznie spadająca nakrętka, której nie można tak naprawdę mocniej nałożyć na pompkę. Nie wiem, czy trafiłam na wadliwy egzemplarz, czy wszystkie tak mają, ale na dłuższą metę jest to irytujące i niehigieniczne.

Pompka łatwo się brudzi, co również jest niehigieniczne, ale można przetrzeć ją ręcznikiem papierowym, przy czym produkt jeszcze bardziej się rozmazuje i brudzi pompkę.

Pojemność tego produktu jest standardowa. Myślę, że spokojnie starczy go na pół roku dla osób codziennie korzystających z podkładów. U mnie będzie chyba zalegał latami.

Duży wybór kolorów, w tym wiele jasnych odcieni należy uznać niewątpliwie za zaletę. W naszym kraju promuje się niezdrową opaleniznę i w ten trend wpisują się również producenci, rzucający na rynek karmel pod napisem ivory.

Z firmy Golden Rose polecam również korektory w sztyfcie pokrywające niedoskonałości. Można kupić biały, białożółty i białoróżowy korektor, wszystko zależy od naturalnego odcienia naszej skóry;)


8 komentarzy:

  1. Sporo sie utrzymuje skoro od 11 do 18 :) I niedrogi :) Ja niestety nie mam dostępu do tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  2. No całkiem dobrze się trzyma, bo droższe potrafią nam szybciej spłynąć;)Szkoda, że nie możesz kupić stacjonarnie, ale można też przez sklep internetowy Golden Rose:)

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie szukam czegoś dla siebie żeby ujednolicić cerę może się skuszę ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To idealny podkład do ujednolicania cery:) Nie daje efektu maski, nie ma w sobie pomarańczowych podtonów i nie utlenia się. Aczkolwiek lojalnie ostrzegam, że zawiera silikony. Moja skóra je lubi, ale wiem, że każda reaguje nieco inaczej...

      Usuń
  4. Na razie zamówiłam sobie BB krem ze SkinFood do cery mieszanej, ale przy najbliższym buszowaniu po centrum handlowym na pewno zmolestuję stanowisko GR przez Twoją recenzję :)
    Btw. Wiesz może, czy dostanę ten podkład w kolorze jasnym, ale o tonacji żółtej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widziałam żadnego podkładu o żółtej tonacji, aczkolwiek brakowało wielu odcieni. Być może znajdziesz coś cieplejszego na dobrze zaopatrzonej wyspie GR:)

      Usuń
    2. Aa, numeracja nie odzwierciedla stopnia jasności:) 1 może być ciemniejsza od 8;) Kierując się do stanowiska GR, dobrze zaopatrzyć się w chusteczki, bo trzeba sporo przetestować, aby trafić na właściwy odcień;)

      Usuń
  5. Najlepszy podkład jaki miałam ma Dermika, True Magic, delikatny ale dobrze kryjący, wyrównuje koloryt i maskuje drobne zmarszczki a skóra wygląda na świeżą i młodą, w dotyku jest mila jak aksamit.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...