Ten róż mineralny towarzyszy mi od
paru lat, dość długo leżał zapomniany, a wszystko to za sprawą
problemów z jego aplikacją. Przy rozcieraniu robi okropne, czerwone
plamy, bardzo brzydko to wygląda. Na szczęście kosmetyki mineralne
przy higienicznej aplikacji są wieczne, ponieważ nie zawierają
wody, która sprzyja namnażaniu mikroorganizmów. Jak sprawdził się
u mnie Annabelle Minerals róż mineralny Romantic po kilku latach?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Róż do policzków NARS Angelika
NARS Deep Throat stał się moim
ukochanym różem rok temu, gdy trafił w moje ręce. Niestety, po
tylu miesiącach codziennego stosowania sięgnął dna. Postanowiłam
kupić kolejne opakowanie, a to jest niedostępne w perfumeriach
Sephora. Musiałam zatem rozejrzeć się za godnym zamiennikiem.
Uznałam, że skoro mojej kapryśnej cerze służył róż NARS, to
pozostanę wierna marce. W ten oto sposób w sierpniu zamówiłam róż
do policzków NARS Angelika. Nie jestem jednak zadowolona z zakupu i
bardzo żałuję zmarnowanych pieniędzy. Dlaczego? O tym
przeczytacie poniżej.
Kobo Professional mineralny róż do policzków Raspberry pink
Kocham róże, wspaniale ożywiają
twarz, dzięki nim lico wygląda młodo i świeżo. Nie przepadam za
bronzerami, mam szczupłą twarz i nie muszę jej dodatkowo
konturować. Rozświetlacze nie do końca mi pasują, bo nie
przepadam za efektem glow. Róże to jest to. A pomyśleć, że
kiedyś w ogóle ich nie używałam. Od listopada zeszłego roku
stosowałam NARS Deep Throat, ten malinowy, brudny róż miał
uniwersalny odcień. Niestety, został wycofany, na stronie Sephory
jest niedostępny. Początkowo zamówiłam inny róż NARS Angelika,
ma śliczny, chłodny odcień i prezentuje się niezwykle delikatnie,
ale złoty brokat psuje cały efekt. Szukałam godnego następcy i
tak trafiłam na Kobo Professional mineralny róż do policzków
Raspberry pink. Czy przypadł mi do gustu?
NARS Deep Throat róż do policzków
Marka NARS stała się
niemal legendą w świecie blogerek urodowych. Przyznaję, nie
rozumiałam zachwytów różami tej firmy, zwłaszcza
najpopularniejszym odcieniem, czyli Orgasm. Dość długo marka NARS
w ogóle nie była dostępna w Polsce. Blogerki zamawiały ją ze
Stanów lub stamtąd przywoziły. Choć lubię się czasem pomalować,
to nie dobrnęłam jeszcze do punktu, w którym histerycznie
poszukiwałabym kosmetyków za granicą. W końcu jednak NARS pojawił
się w perfumeriach Sephora, a pod koniec ubiegłego roku dane było
mi wypróbować dwa produkty tej marki. Jak wypadł NARS Deep Throat
róż do policzków?
Too Faced Happily Ever Lasting Lip & Cheek Duo
Kosmetyki Too Faced
szturmem zdobyły moją sympatię. Bardzo cenię sobie paletkę
Chocolate Bar ze względu na świetną jakość cieni, których
blendowanie stanowi czystą przyjemność. Too Faced Happily Ever
Lasting Lip & Cheek Duo to zestaw, który składa się z
miniaturki różu Justify My Love oraz trwałej pomadki w
płynie Melted Peony. Niewielkie pojemności kosmetyków są ich
zaletą. Przynajmniej mam pewność, że spożytkuję je przed
upływem terminu ważności. Na wykorzystanie pomadki i różu mamy
12 miesięcy.
Słodko i cukierkowo
Swoją przygodę z różem
rozpoczęłam w grudniu zeszłego roku. Nigdy wcześniej nie używałam
tego kosmetyku, ponieważ byłam przekonana, że zarumienione
policzki narażą mnie na śmieszność. Aplikacji tego produktu
nauczyłam się, korzystając z róży dołączonych do palety
Sephory. Dzisiaj zaprezentuję Wam swój pierwszy, świadomie wybrany
róż. Jest nim wkład do magnetycznej paletki Inglota kryjący się
pod kodem *96.
Kolor
Mamy tu do czynienia z
cukierkowym różem. Ten odcień za uniwersalny. Będzie pasował
zarówno młodej dziewczynie, jak i dorosłej kobiecie. Cudownie
ożywia twarz i sprawia, że wygląda ona zdrową i wypoczętą.
Wykończenie
Róż zawiera srebrne,
dość duże drobinki. Szkoda, że Inglot nie posiada w swojej
ofercie matowego odpowiednika odcienia kryjącego się pod kodem 96.
Na szczęście pojedyncze drobinki nie są zbyt widoczne, ale musimy
uważać, by produkt nie osypał się na naszą brodę, ponieważ
wówczas doczekamy się niechcianego błysku.
Pigmentacja
Określiłabym ją jako
średnią. Tym różem nie zrobimy sobie krzywdy, ale nie musimy też
nanosić dziesięciu warstw, by dostrzec go na swoich policzkach.
Uważam to za dobre rozwiązanie. Jeśli chcemy delikatnie ożywić
twarz, wówczas nakładamy jedną, cienką warstwę produktu. Gdy
zależy nam na mocniejszym efekcie, ponawiamy aplikację. Teraz,
kiedy jako tako umiem aplikować róż, mogę pozwolić sobie na
mocniej napigmentowany kosmetyk.
Bezpieczeństwo
Tym różem nie zrobimy
sobie krzywdy. Myślę, że używany z umiarem nadaje się do szkoły,
ponieważ delikatnie ożywia twarz.
Konsystencja
Otrzymujemy kosmetyk,
który dość mocno pyli. W związku z tym podczas aplikacji trzeba
zachować ostrożność, ponieważ na naszej odzieży mogą osiąść
drobinki różu.
Efekt
Róż sprawia, że
wyglądamy młodo i zdrowo. Nasza twarz sprawia wrażenie wypoczętej.
Dzięki odrobinie różu nasze lico nie wygląda płasko.
Trwałość
Róż utrzymuje się na
twarzy przez 4 h, po upływie tego czasu zaczyna blednąć. Produkt
znika równomiernie, więc nie musimy się obawiać nieestetycznych
plam.
Zapychanie
Róż z Inglota nie
przyczynił się do powstania zaskórników.
Zapach
Dość specyficzny.
Kojarzy mi się z różem ukrytym w toaletce mojej babci. Wyczuwam w
nim chemiczne nuty, mimo to jego woń uważam za przyjemną.
Wydajność
Z tego różu korzystam
regularnie od kwietnia bieżącego roku i dopiero od niedawna widać
dno.
Opakowanie
Otrzymujemy wkład do
paletki magnetycznej. Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie,
ponieważ same decydujemy, jakie odcienie się w niej znajdą.
Testowanie
na zwierzętach
Inglot nie testuje swoich
produktów na zwierzętach.
Skład
Niestety, do wkładów
nie dołączają informacji o składzie kosmetyku.
Cena
Zakup wkładu to wydatek
rzędu 15 zł.
Dostępność
Róż można nabyć na
stoiskach Inglota.
Reasumując:
Myślę, iż jest to dobry produkt dla osób rozpoczynających swoją
przygodę z różem. Jego cukierkowy dobrze komponuje się każdą
karnacją. Jego średnia pigmentacja umożliwia stopniowanie efektu.
Na pewno nie zrobimy sobie nim krzywdy. Jego dodatkowym atutem jest
niska cena. Żałuję, że Inglot nie ma w swojej ofercie matowego,
cukierkowego różu. Nie każda kobieta preferuje blask. Choć
wcześniej byłam negatywnie nastawiona do róży posiadających
drobinki, to kosmetyk sprawdził się u mnie na tyle dobrze, iż mam
ochotę wzbogacić swoją kolekcję o kolejne wkłady.
PS Macie swój ulubiony
róż? Sięgacie czasem po róże, które posiadają drobinki, a może
omijacie je szerokim łukiem?
karminowe.usta
Koralowy róż Sephora
Dzisiaj pora na drugi róż z paletki Sephora. Postanowiłam rozdzielić ich recenzje, ponieważ każdy z nich jest nieco inny i zasługuje na uwagę;) Róż koralowy z drobinkami z pewnością nie pasuje do każdej karnacji i nie każdej kobiecie przypadnie do gustu.
Konturowanie twarzy
Ten róż zdecydowanie nie nadaje się do tego zadania. Jego rolą jest nadanie świeżych rumieńców, które ożywią twarz. Można nim delikatnie podkreślić kości policzkowe, ale ich nie uwypuklimy:)
Dla kogo
Myślę, że ten cukierkowy róż doskonale sprawdzi się u wszystkich dziewczyn, niezależnie od tego, czy mają jasną, czy ciemną karnację. Nie mają też znaczenia podtony. Zarówno ciepłym, jak i chłodnym typom urody powinien pasować. Osobiście uważam, że cukierkowy róż jest uniwersalny:)
Wykończenie
Matowe. Gdy zależy mi na bardzo naturalnym i delikatnym efekcie, sięgam po ten róż. Jest to doskonały kosmetyk, gdy uczymy się robić rumieńce, ponieważ z nim nie sposób przedobrzyć. Jest to po prostu niemożliwe;)
| Dla porównania. Po lewej koralowy, po prawej cukierkowy. |
Wchodzenie w pory
Róż nie wchodzi w moje pory, ale czasami odnoszę wrażenie, że podkreśla je, zbierając się wokół nich.
Nie przesusza
Kosmetyk sam w sobie, pomimo iż jest matowy, nie przesusza mojej mieszanej cery. Nie szkodzi jej.
| Po lewej koralowy, po prawej cukierkowy |
Nie zapycha
Mnie ten róż nie zapchał. Aczkolwiek każdy może zareagować na niego inaczej.
Podkreślanie suchych skórek
Uwydatnia przesuszony naskórek.
Pigmentacja
Produkt jest średnio napigmentowany. Trzeba się trochę namachać, żeby uzyskać efekt, ale bez przesady;) Ja zazwyczaj dwukrotnie nanoszę pędzelkiem róż, by uzyskać pożądany efekt. Pamiętam, że na początku mojej przygody z różem, wystarczyło mi tylko jedno muśnięcie;) Ale dla lepszego efektu wolę wykonać dwa;)
Gdy skóra się przetłuszcza
Wówczas róż zaczyna wyglądać mało estetycznie. Wówczas wszystkie pory są jeszcze mocniej podkreślone.
Produkcja
O zgrozo, jest to wyrób chiński. Jak go nabywałam, jakoś nie zwróciłam na to uwagi. Niestety, odkąd to przeczytałam, mam pewne obawy związane z jego stosowaniem. Na szczęście kosmetyk niebawem zakończy żywot.
Odświeża
Jest to róż typowo ożywiający naszą twarz. Rumieńce są bardzo naturalne. Ja bardzo go lubię, ponieważ świetnie imituje na mojej bladej skórze, naturalne rumieńce. Gdy się uszczypnę w skórę policzków, to pojawiają się takie różowawe rumieńce;)
Trwałość
Na moich policzkach dobrze utrzymują się przez 3-4 godziny. Po tym czasie zaczyna znikać, ale na szczęście schodzi równomiernie;)
Zapach
Nie stwierdziłam, aby ten kosmetyk posiadał jakąś woń.
Konsystencja
Róż nie jest źle zmielony, ale nie miałabym nic przeciwko gdyby był bardziej miałki i mniej pylił. Wprawdzie pod tym względem daleko mu do pudru bambusowego z BU, przy używaniu którego unosi się biała poświata, ale mimo to jego drobinki lubią wędrować na dywan.
Brak drobinek
Ten róż nie posiada drobinek, co jest dobrym rozwiązaniem, gdy zależy nam na matowym wykończeniu makijażu.
Wydajność
Używam go od grudnia i powoli zaczyna się kończyć. Ale trzeba podkreślić, że to róż z paletki. Gdy kupujemy ten kosmetyk pojedynczo, wówczas zyskujemy większą ilość produktu. I tak nie jest najgorzej z tą wydajnością, ponieważ używam go naprawdę często i po każdej poprawce makijażu, nanoszę go od nowa, więc zdarza się, że aplikuję go kilka razy dziennie.:)
Skład
Ten owiany jest tajemnicą. Niestety, gdy kupowałam paletkę, nie zwróciłam na to uwagi. Wtedy zachwycałam się samą paletką, nie zwracając uwagi na najistotniejsze kwestie. Ale mam zamiar zużyć te produkty i po prostu następnym razem lepiej przyjrzeć się produktowi pod kątem pochodzenia i ingredientów.
Dostępność
Nie wiem, czy jeszcze znajdziecie w sklepach tę paletkę. Jeśli tak, to wyłącznie w sieci perfumerii Sephora.
Reasumując: jest to naprawdę niezły róż. Podoba mi się efekt, jaki daje. Naturalny i delikatny. Jeśli boicie się różu i efektu „ruskiej baby”, to zachęcam od rozpoczęcia przygody z tym kosmetykiem od takiego uniwersalnego odcienia:)
PS Używacie na co dzień różu? Na jakie odcienie stawiacie? Wolicie róże w kamieniu czy w kremie?
Cukierkowy róż Sephora
Postanowiłam zrecenzować róże, które znajdują się w paletce Sephory 01 So Belle Palette. Dzisiejszy wpis poświęcam jaśniejszemu, cukierkowemu odcieniowi.
Konturowanie twarzy
Ten róż zdecydowanie nie nadaje się do tego zadania. Jego rolą jest nadanie świeżych rumieńców, które ożywią twarz. Można nim delikatnie podkreślić kości policzkowe, ale ich nie uwypuklimy:)
Dla kogo
Myślę, że ten cukierkowy róż doskonale sprawdzi się u wszystkich dziewczyn, niezależnie od tego, czy mają jasną, czy ciemną karnację. Nie mają też znaczenia podtony. Zarówno ciepłym, jak i chłodnym typom urody powinien pasować. Osobiście uważam, że cukierkowy róż jest uniwersalny:)
Wykończenie
Matowe. Gdy zależy mi na bardzo naturalnym i delikatnym efekcie, sięgam po ten róż. Jest to doskonały kosmetyk, gdy uczymy się robić rumieńce, ponieważ z nim nie sposób przedobrzyć. Jest to po prostu niemożliwe;)
Wchodzenie w pory
Róż nie wchodzi w moje pory, ale czasami odnoszę wrażenie, że podkreśla je, zbierając się wokół nich.
Nie przesusza
Kosmetyk sam w sobie, pomimo iż jest matowy, nie przesusza mojej mieszanej cery. Nie szkodzi jej.
Nie zapycha
Mnie ten róż nie zapchał. Aczkolwiek każdy może zareagować na niego inaczej.
Podkreślanie suchych skórek
Uwydatnia przesuszony naskórek.
Pigmentacja
Produkt jest średnio napigmentowany. Trzeba się trochę namachać, żeby uzyskać efekt, ale bez przesady;) Ja zazwyczaj dwukrotnie nanoszę pędzelkiem róż, by uzyskać pożądany efekt. Pamiętam, że na początku mojej przygody z różem, wystarczyło mi tylko jedno muśnięcie;) Ale dla lepszego efektu wolę wykonać dwa;)
Gdy skóra się przetłuszcza
Wówczas róż zaczyna wyglądać mało estetycznie. Wówczas wszystkie pory są jeszcze mocniej podkreślone.
Produkcja
O zgrozo, jest to wyrób chiński. Jak go nabywałam, jakoś nie zwróciłam na to uwagi. Niestety, odkąd to przeczytałam, mam pewne obawy związane z jego stosowaniem. Na szczęście kosmetyk niebawem zakończy żywot.
Odświeża
Jest to róż typowo ożywiający naszą twarz. Rumieńce są bardzo naturalne. Ja bardzo go lubię, ponieważ świetnie imituje na mojej bladej skórze, naturalne rumieńce. Gdy się uszczypnę w skórę policzków, to pojawiają się takie różowawe rumieńce;)
Trwałość
Na moich policzkach dobrze utrzymują się przez 3-4 godziny. Po tym czasie zaczyna znikać, ale na szczęście schodzi równomiernie;)
Zapach
Nie stwierdziłam, aby ten kosmetyk posiadał jakąś woń.
Konsystencja
Róż nie jest źle zmielony, ale nie miałabym nic przeciwko gdyby był bardziej miałki i mniej pylił. Wprawdzie pod tym względem daleko mu do pudru bambusowego z BU, przy używaniu którego unosi się biała poświata, ale mimo to jego drobinki lubią wędrować na dywan.
Brak drobinek
Ten róż nie posiada drobinek, co jest dobrym rozwiązaniem, gdy zależy nam na matowym wykończeniu makijażu.
Wydajność
Używam go od grudnia i powoli zaczyna się kończyć. Ale trzeba podkreślić, że to róż z paletki. Gdy kupujemy ten kosmetyk pojedynczo, wówczas zyskujemy większą ilość produktu. I tak nie jest najgorzej z tą wydajnością, ponieważ używam go naprawdę często i po każdej poprawce makijażu, nanoszę go od nowa, więc zdarza się, że aplikuję go kilka razy dziennie.:)
Skład
Ten owiany jest tajemnicą. Niestety, gdy kupowałam paletkę, nie zwróciłam na to uwagi. Wtedy zachwycałam się samą paletką, nie zwracając uwagi na najistotniejsze kwestie. Ale mam zamiar zużyć te produkty i po prostu następnym razem lepiej przyjrzeć się produktowi pod kątem pochodzenia i ingredientów.
Dostępność
Nie wiem, czy jeszcze znajdziecie w sklepach tę paletkę. Jeśli tak, to wyłącznie w sieci perfumerii Sephora.
Reasumując: jest to naprawdę niezły róż. Podoba mi się efekt, jaki daje. Naturalny i delikatny. Jeśli boicie się różu i efektu „ruskiej baby”, to zachęcam od rozpoczęcia przygody z tym kosmetykiem od takiego uniwersalnego odcienia:)
PS Używacie na co dzień różu? Na jakie odcienie stawiacie? Wolicie róże w kamieniu czy w kremie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)