Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling mechaniczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling mechaniczny. Pokaż wszystkie posty

Soraya peeling antybakteryjny do twarzy

Moja cera jest dość problematyczna, z jednej strony przetłuszcza się i ma tendencję do powstawania niedoskonałości, z drugiej od pewnego czasu moje czoło okropnie się łuszczy. Nie jest to kwestia złego nawilżenia, po prostu codziennie mam białe płaty suchej skóry. Aby nie wyglądać tragicznie, niemal codziennie stosuję peeling. To najprostsza droga do pozbycia się nieestetycznych suchych skórek. Soraya peeling antybakteryjny do twarzy to aktualnie mój numer jeden w walce o gładką twarz. Niestety, kosmetyk ten nie jest pozbawiony wad.

soraya peeling antybakteryjny


Esent korund kosmetyczny

Jako właścicielka mieszanej cery muszę pamiętać o regularnym wykonywaniu peelingu. Niestety, zapominalstwo w tej materii nie popłaca. Wystarczy, że nie pozbędę się martwego naskórka przy pomocy scrubu, a moja twarz zamienia się w istne pole minowe. Pojawiają się zaskórniki zamknięte i otwarte, które wyglądają nieestetycznie. Swego czasu używałam peelingów enzymatycznych, ponieważ moja cera jest płytko unaczyniona. Niestety, nie do końca spełniały one moje oczekiwania. Po ich użyciu czułam się niedostatecznie oczyszczona. W związku z tym postanowiłam wrócić do mechanicznych zdzieraków takich jak Esent korund kosmetyczny. Co sądzę o tym produkcie?

Esent korund kosmetyczny



Kosmetyczne odkrycia 2014 roku - pielęgnacja twarzy i ciała

Początek roku to doskonała okazja do podsumowań tego, co było. Od pewnego czasu blogerki prezentują swoich kosmetycznych ulubieńców. Bardzo lubię czytać tego typu notki, ponieważ dzięki nim odkrywam specyfiki, na które warto zwrócić uwagę. Gdy myślami wracam do 2014 roku, dochodzę do wniosku, że był on dla mnie niezwykle udany, chociaż rozpoczął się nieciekawie i dość ponuro. Z każdym kolejnym miesiącem sytuacja ulegała poprawie, równolegle odkrywałam ciekawe kosmetyki. Dzisiaj pragnę zaprezentować Wam listę produktów do pielęgnacji twarzy i ciała, które zaskarbiły sobie moją sympatię i z pewnością w przyszłości do nich powrócę. Na jutro zaplanowałam notkę poświęconą odżywkom do włosów, kolorówce i umilaczom kąpieli.

Moją największą zmorą są zaskórniki, grudki i wypryski. Pojawiają się znienacka, zazwyczaj przed ważnym wyjściem. Wprawdzie peelingi enzymatyczne pozwalają pozbyć się martwego naskórka, ale nie wygładzają twarzy tak spektakularnie jak mechaniczne zdzieraki. Te ostatnie potrafią odblokować pory z zalegającego sebum. O korundzie słyszałam wiele dobrego, aczkolwiek blogerki i vlogerki często zaznaczały, iż jest to najmocniejszy peeling, jakiego używały. W końcu jednak ciekawość okazała się silniejsza niż strach i przystąpiłam do testowania. Korund okazał się doskonałym zdzierakiem, nie pamiętam, kiedy miałam tak gładką skórę. Jeśli stosujemy go z umiarem, nie musimy obawiać się przykrych niespodzianek w postaci ran i zadrapań. Niewielką ilość białych drobinek mieszam z ulubionym żelem do mycia twarzy i delikatnie masuję skórę. Taki zabieg przyczynia się do wyeliminowania płytko osadzonych zaskórników i ogólnej poprawy kondycji cery.



Długo poszukiwałam kosmetyku do oczyszczania twarzy, który mogłabym stosować na co dzień. Niestety, specyfiki dedykowane cerze tłustej i mieszanej wysuszają moją skórę na wiór. Nawet dermokosmetyki potrafią zafundować mi Saharę i podrażnienie. W moim przypadku o wiele lepiej sprawdzają się delikatne pianki myjące opracowane z myślą o właścicielkach suchej skóry. Na początku zeszłego roku trafiłam na żel adresowany do cery normalnej i mieszanej, który okazał się doskonałym zamiennikiem delikatnych preparatów myjących. Mowa o produkcie Sylveco. Rumiankowy żel do mycia twarzy świetnie usuwa zanieczyszczenia, sebum, jak również resztki podkładu. Niezwykle łagodnie obchodzi się z moją problematyczną skórą, po jego użyciu nigdy nie doświadczyłam pieczenia, zaczerwienienia czy wysypki, stosowany regularnie nie wysusza cery. Obkurczanie porów to jego dodatkowy atut, redukcję widoczności kraterów zawdzięczamy kwasowi salicylowemu, który wchodzi w skład żelu. Z dobrodziejstw kosmetyku korzystam od roku, zauważyłam, że blizny i plamy stanowiące pamiątkę po wypryskach wyblakły i przestały szpecić moją twarz. Rumiankowy żel do mycia twarzy przyczynił się również do opanowania problemu niedoskonałości. Te nadal lubią o sobie przypominać, ale skala zjawiska jest zdecydowanie mniejsza. Z czystym sumieniem mogę polecić rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco osobom, które walczą z trądzikiem.



Sylveco odżywcza pomadka z peelingiem
Moje wargi są niezwykle kapryśne, większość drogeryjnych pomadek ochronnych nie zapewnia im dostatecznego nawilżenia i natłuszczenia. Odkąd odkryłam, że służy im naturalna pielęgnacja, pozostaję wierna sztyftom na bazie olejów roślinnych. Pomadki Sylveco znam i bardzo cenię, odkryłam je na początku studiów magisterskich. Gdy na rynku pojawiło się połączenie sztyftu ochronnego i peelingu, musiałam je wypróbować. Bardzo lubię różanego zdzieraka Pat&Rub, który pachnie i smakuje jak konfitura dodawana do pączków, ale jego aplikacja nastręcza trudności. Mieszanka cukru i olejów roślinnych lubi ściekać z palca wprost na podłogę. Z produktem, który został opracowany przez naszą rodzimą firmę Sylveco, wiązałam spore nadzieje. Pomadka z peelingiem spełniła moje oczekiwania. Nie tylko nawilża usta, pokrywając je warstwą ochronną, ale też usuwa martwy naskórek dzięki drobinkom cukru trzcinowego zawartym w sztyfcie. Pomadka z pewnością doczeka się szerszej recenzji.





Sylveco kremowy żel do mycia ciała z pod prysznic z arniką
Postanowiłam wyróżnić ten kosmetyk, ponieważ należy do wąskiego grona produktów do mycia ciała, które nie tylko nie wysuszają skóry, ale wręcz delikatnie ją nawilżają. Pomimo iż żel pachnie cytrusami, chętnie korzystałam z jego dobrodziejstw. Nasza rodzima firma nie oszczędza na składnikach, naturalny olejek eteryczny z werbeny egzotycznej jest niezwykle przyjemny w odbiorze. W niczym nie przypomina komponentów zapachowych wykorzystywanych w płynach do naczyń czy preparatach do czyszczenia podłóg. Żel pieni się przyzwoicie, a jego kremowa formuła wpływa korzystnie na kondycję skóry.





Sylveco łagodny żel do higieny intymnej
To kolejny niezwykle udany produkt naszej rodzimej firmy. Niewiele jest żeli do higieny intymnej, które dobrze wspominam. Specyfik Sylveco przypadł mi do gustu, ponieważ spełnia swoją podstawową rolę i nie podrażnia okolic intymnych. Po wysuszającym żelu Soraya okazał się miłą niespodzianką. Chętnie do niego powrócę. Jeśli poszukujecie łagodnego specyfiku do higieny intymnej, a nie macie dostępu do sklepu zielarskiego, z czystym sumieniem mogę Wam polecić Naturaginum od grupy Adamed.




Isana Med Urea 5,5% emulsja do ciała
Wprawdzie nie choruję na atopowe zapalenie skóry, ale zimą moja skóra przeżywa gorszy okres i wygląda przerażająco. Z przesuszonymi, łuszczącymi się łydkami i łokciami doskonale radzi sobie Isana emulsja do ciała z mocznikiem. Już po pierwszym użyciu świąd staje się mniej dotkliwy, a po kilku dniach kondycja skóry wyraźnie się poprawia. Emulsja została opracowana z myślą o wrażliwcach i alergikach, nie zawiera komponentów zapachowych i zbędnych składników, które wprawdzie poprawiają walory użytkowe produktu, ale też zwiększają ryzyko wystąpienia niepożądanych reakcji. Emulsja Isana Med świetnie nawilża skórę i otacza ją subtelną warstwą ochronną.



karminowe.usta

Najmocniejszy peeling mechaniczny? - Zrób Sobie Krem Korund Mikrodermabrazja

Peeling stanowi podstawę pielęgnacji mojej kapryśnej cery. Wykonuję go systematycznie, ponieważ martwy naskórek stanowi doskonałą pożywkę dla bakterii i tym samym sprzyja powstawaniu nieestetycznych krost. W liceum i na początku studiów korzystałam z gruboziarnistych scrubów. W tej kategorii mam nawet swoich faworytów. Zdzierak Perfecty, zawierający łupiny orzecha włoskiego, spisywał się bez zarzutu. Po jego użyciu cieszyłam się gładką i czystą skórą. Niestety, peelingi mechaniczne nie służą kruchym naczynkom. Chcąc uniknąć pajączków, zainteresowałam się dobroczynnymi enzymami pozyskiwanymi z ananasa i papai. Zarówno bromelaina, jak i papaina należą do proteaz. Oznacza to, iż „tną” białka, które wchodzą w skład martwego naskórka, na prostsze cząstki. W miarę upływu czasu zauważyłam jednak, iż moja kapryśna cera potrzebuje czegoś mocniejszego. Postanowiłam pozbyć się czarnych najeźdźców, zwanych również zaskórnikami, sięgając po mechaniczne zdzieraki. Czy korund mikrodermabrazja ze Zrób Sobie Krem spełnił pokładane w nim nadzieje?

Zrob-Sobie-Krem-korund-mikrodermabrazja


Usuwanie martwego naskórka

Poszukując w internecie informacji o korundzie, można natknąć się na opinie, iż to niezwykle mocny zdzierak. Nic dziwnego, że przed pierwszym użyciem odczuwałam niepokój, spodziewałam się ostrych drobinek, które mogą przerwać ciągłość naskórka. Nie chciałam pokaleczyć sobie twarzy, toteż przygotowałam scrub do rąk. Niewielką ilość korundu połączyłam z olejem słonecznikowym i przystąpiłam do masażu dłoni. O dziwo, moja mieszanka okazała się niezwykle łagodna dla skóry. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, iż umiar stanowi klucz do sukcesu. Gęstość zawiesiny należy dostosować do aktualnych potrzeb skóry. W przypadku mojej cery sprawdzają się delikatne peelingi mechaniczne, toteż łączę żel do mycia twarzy z niewielką ilością proszku o metalicznym połysku. Następnie nanoszę mieszankę na lico i wykonuję delikatny masaż. Koncentruję się na strefie T, ponieważ to miejsce w sposób szczególny upodobały sobie zaskórniki. Korund doskonale usuwa martwy naskórek i przygotowuje twarz na przyjęcie dobroczynnych substancji zawartych w kremie. Zauważyłam, że po użyciu scrubu kosmetyki szybciej się wchłaniają, a cera wygląda lepiej. Jednocześnie zmniejsza się ilość zaskórników otwartych. Niewątpliwie korund służy mojej skórze, cieszę się, że dałam mu szansę, chociaż oczyma wyobraźni widziałam twarz skąpaną w bliznach.

Zrob-Sobie-Krem-korund-mikrodermabrazja


Gładkość

Odkąd rozstałam się z peelingiem gruboziarnistym Perfecty, nie miałam tak gładkiej skóry. Na odpowiednio przygotowanym „gruncie” każdy podkład wygląda lepiej. Na co dzień używam minerałów, które bezlitośnie podkreślają suche skórki, toteż przywiązuję dużą wagę do systematycznego stosowania scrubów. Moją zmorą są zaskórniki zamknięte, walka z nimi stanowi nie lada wyzwanie. Za każdym razem, gdy cieszę się, że wyszłam na prostą, następuje wysyp. Wprawdzie korund nie rozwiązał problemu raz na zawsze, ale zauważyłam, że ten naturalny zdzierak wyraźnie zredukował liczbę niespodzianek.

Rozjaśnienie

Gdy na twarzy zalega martwy naskórek, cera nabiera ziemistego odcienia. Po użyciu peelingu jej koloryt ulega poprawie. Lubię patrzeć na swoje odbicie w lustrze po zakończonym peelingu. Delikatnie zaróżowiona cera wygląda zdrowo i naturalnie. Odkąd regularnie stosuję korund, drobne blizny uległy spłyceniu i tym samym stały się mniej widoczne.

Zrob-Sobie-Krem-korund-mikrodermabrazja


Wysuszenie/nawilżenie

Drobinki łączę ze sprawdzonym żelem do mycia twarzy, toteż nie grożą mi suche placki. Niezwykle cenię sobie to rozwiązanie, ponieważ nie muszę szukać łagodnego peelingu. Wystarczy, że zmieszam niewielką ilość korundu z kosmetykiem, który nigdy mnie nie zawiódł. Po pozbyciu się martwego naskórka zazwyczaj sięgam po odżywczą maseczkę, która przywraca skórze optymalny poziom nawilżenia.

Zapychanie

Połączenie korundu ze sprawdzonym żelem/olejem stanowi świetne rozwiązanie dla osób, które zmagają się z zaskórnikami. Tak przygotowany peeling dokładnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i nie przyczynia się do powstania nowych niedoskonałości.

Zrob-Sobie-Krem-korund-mikrodermabrazja


Zrób Sobie Krem Korund Mikrodermabrazja - podrażnienie

Mimo iż drobinki korundu są ostre, nie wyrządziły krzywdy kruchym naczynkom. Z dobrodziejstw tego naturalnego zdzieraka korzystam od 10 miesięcy, w tym czasie stan cery nie uległ pogorszeniu. Podejrzewam, że gdybym zagęściła zawiesinę, na twarzy pojawiłyby się nowe teleangiektazje. Sięgając po korund, pamiętam o umiarze, ograniczam się do delikatnego masażu. Siła tarcia odgrywa niezwykle istotną rolę. Nawet kilka ziarenek może przerwać ciągłość naskórka, jeśli będziemy szorowali skórę.

Konsystencja

Największym atutem korundu jest to, iż jego konsystencję, a co za tym idzie działanie, możemy dostosować do aktualnych potrzeb skóry. Osoby, których naczynka znajdują się w dobrym stanie, raczej przygotują gęstą pastę, podczas gdy wrażliwcy poprzestaną na wodnistym peelingu z niewielką ilością drobinek. Warto jednak pamiętać, iż korund nie jest pozbawiony wad. Po usunięciu martwego naskórka należy dokładnie oczyścić twarz z cząsteczek o metalicznym połysku. To zadanie może nastręczać trudności.

Zrob-Sobie-Krem-korund-mikrodermabrazja


Opakowanie

200 g korundu znajduje się w plastikowym, przeźroczystym słoiczku. To wygodne rozwiązanie, ponieważ mamy pewność, że zużyjemy produkt do końca.

Wydajność

W związku z tym, iż peeling mechaniczny ze względu na jego inwazyjność wykonuję okazjonalnie, korund sięgnął dna po 10 miesiącach użytkowania. Wynik ten uważam za satysfakcjonujący.

Cena

Zakup 200 g produktu stanowi wydatek rzędu 8,90 zł.

Dostępność

Korund można kupić w sklepach internetowych, które zajmują się sprzedażą półproduktów. Mój pochodzi ze Zrób Sobie Krem.

Skład

100% Alumina.

Podsumowanie

Zalety
  • doskonale usuwa martwy naskórek, radzi sobie również z zaskórnikami otwartymi
  • pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku
  • przywraca cerze zdrowy koloryt, wraz z martwym naskórkiem znika ziemisty odcień
  • stosowany z umiarem ani razu nie podrażnił skóry, nie przyczynił się do powstania nowych teleangiektazji
  • nie zapycha
  • konsystencję peelingu można dostosować do aktualnych potrzeb skóry
  • wysoka wydajność, słoiczek, w którym znajdowało się 200 g produktu, sięgnął dna po 10 miesiącach użytkowania
  • niska cena.

Wady
  • peeling należy przygotować we własnym zakresie, to wada dla osób, które cenią sobie gotowe rozwiązania
  • korund to dobre rozwiązanie dla osób, które znają umiar. Jeśli o tym zapomnimy, możemy uszkodzić skórę
  • dostępność, nie natknęłam się jeszcze na korund w sklepie stacjonarnym. Nie każdy jest przekonany do zakupów przez internet, warto też pamiętać, iż do ceny półproduktu należy doliczyć koszt dostawy.


karminowe.usta

Żegnajcie zaskórniki!

Ze względu na naczynka staram się unikać mocnych zdzieraków. Regularnie stosuję peelingi enzymatyczne. Odkryłam produkty, które w dyskretny sposób usuwają martwy naskórek. Czasem jednak odczuwam niedosyt. Zdaję sobie sprawę, że bromelaina i papaina nie uporają się z czarnymi kropami, które upodobały sobie mój nos. W związku z tym okazjonalnie korzystam z dobrodziejstw mechanicznych zdzieraków. Czy orzechowo-morelowy peeling marki Soraya, który wchodzi w skład serii „So Pretty”, uporał się z zaskórnikami w strefie T?

Soraya-So-Pretty-peeling-orzechowo-morelowy

Usuwanie martwego naskórka

Drobinki pozyskane z łupin orzecha włoskiego oraz cząsteczki polietylenu spełniają swoją funkcję. Ten duet przynosi natychmiastowe rezultaty. Za sprawą zdzieraka z linii „So Pretty” pozbywam się martwych komórek i zaskórników otwartych. Pokuszę się o stwierdzenie, że pory w strefie T lśnią czystością;) Pamiętam, że swego czasu podobny efekt uzyskiwałam za sprawą peelingu gruboziarnistego Perfecty. Na korzyść produktu marki Soraya przemawia fakt, iż kosmetyk zawiera stosunkowo delikatne drobinki.

Soraya-So-Pretty-peeling-do-twarzy-orzechowo-morelowy

Gładkość

W związku z tym, iż bohater niniejszej recenzji rozprawia się z suchymi, odstającymi skórkami, twarz staje się gładka i przyjemna w dotyku. Zadbane lico chętnie współpracuje z minerałami. Podkład EDM nie wchodzi w załamania.

Rozjaśnienie

Gdy widzę, że lico nabiera ziemistego odcienia, wiem, że do akcji musi wkroczyć peeling. Za sprawą orzechowo-morelowego zdzieraka twarz odzyskuje zdrowy koloryt.

Soraya-So-Pretty-peeling-orzechowo-morelowy

Nawilżenie/wysuszenie

Działanie specyfiku nie ogranicza się do usuwania martwego naskórka. W przypadku wyżej wspomnianego kosmetyku kremowa konsystencja przekłada się na właściwości nawilżające. Peeling pozostawia tłusty film. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią tego typu „atrakcje”. Na szczęście problem można łatwo rozwiązać. Wystarczy, że po użyciu zdzieraka sięgniemy po żel do mycia twarzy.

Soraya So Pretty peeling  orzechowo-morelowy - zapychanie

Choć bohater niniejszej recenzji charakteryzuje się treściwą konsystencją, nie odnotowałam zwiększonego wysypu zaskórników. Jednocześnie kosmetyk marki Soraya nie zaostrzył przebiegu trądziku, z którym zaciekle walczę.

Soraya-So-Pretty-peeling-do-twarzy-orzechowo-morelowy

Podrażnienie

Wyżej wspomniany zdzierak nie zaszkodził moim naczynkom. Korzystając z jego dobrodziejstw, przestrzegam kilku zasad. Raz w tygodniu wykonuję delikatny masaż. Koncentruję się na zanieczyszczonej strefie T, omijam płytko unaczynione policzki.

Konsystencja

W kremowej bazie, która ociera się o brudny róż, zatopiono 2 rodzaje drobinek: sproszkowane łupiny orzecha włoskiego oraz polietylen. Choć cząsteczki są stosunkowo delikatne, spełniają swoją rolę. Warto zachować umiar, ponieważ nadmierne tarcie może przyczynić się do przerwania ciągłości naskórka.

Soraya-So-Pretty-peeling

Soraya-peeling-orzechowo-morelowy

Zapach

Intensywna, owocowa woń budzi we mnie mieszane uczucia. Można odnieść wrażenie, że producent pomylił peeling do twarzy ze scrubem do ciała. W przypadku kosmetyków, które nakładam na lico, preferuję specyfiki pozbawione walorów zapachowych. Choć tego typu atrakcje zachęcają do systematycznej pielęgnacji, często podrażniają skórę.

Soraya-So-Pretty-peeling

Opakowanie

Zdzierak znajduje się w biało-różowej, plastikowej tubce. U jej ujścia umieszczono zamknięcie typu zatrzask. To rozwiązanie przypadło mi do gustu, ponieważ nie przepadam za nakrętkami, które wyślizgują się z mokrych rąk. Choć opakowanie charakteryzuje się dziewczęcą estetyką, produkt nie jest adresowany wyłącznie do nastolatek. Propozycja grafików wpisuje się w moje preferencje, najwyraźniej drzemie we mnie duże dziecko;)

Soraya-So-Pretty

Wydajność

Od 1,5 miesiąca korzystam z dobrodziejstw orzechowo-morelowego peelingu. Do mojej dyspozycji pozostała 1/3 zawartości opakowania. Wydajność kosmetyku uważam za satysfakcjonującą.

Cena

Za tubkę, w której znajduje się 75 ml produktu, musimy zapłacić ok. 12 zł.

Dostępność

Zdzieraka z serii „So Pretty” widuję w Rossmannie i Kauflandzie.


Skład

Aqua, Juglans regia shell powder, Glyceryl stearate SE, Glycerin, Polyethylene, Sodium laureth sulfate, Cetearyl alcohol, Cetyl alcohol, Cocamidopropyl betaine, Salicylic acid, Glyceryl stearate, PEG-100 stearate, Triethanoloamine, Cetyl acetate, Carbomer, Ceteareth-20, Polysorbate 60, Stearyl acetate, Oleyl acetate, Acetylated lanolin alcohol, Prunus armeniaca fruit extract, Butylene glycol, Salix alba bark extract, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl cinnamal, Citronellol, Geraniol, Buthylphenyl methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, Alpha-isomethyl ionone, Benzyl salicylate, Limonene, Cl 15510.


Reasumując: Gdy pragnę pozbyć się martwych komórek i zaskórników otwartych, sięgam po zdzieraka z linii „So Pretty”. Pokuszę się o stwierdzenie, że za jego sprawą pory w strefie T lśnią czystością;) W związku z tym, iż produkt marki Soraya rozprawia się z suchymi, odstającymi skórkami, lico staje się gładkie i chętnie współpracuje z minerałami. Jednocześnie kosmetyk przywraca twarzy zdrowy odcień. W przypadku bohatera niniejszej recenzji kremowa konsystencja przekłada się na właściwości nawilżające. Peeling pozostawia tłusty film. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią tego typu „atrakcje”. Na szczęście problem można łatwo rozwiązać, sięgając po ulubiony żel/piankę. Choć zdzierak charakteryzuje się treściwą konsystencją, nie odnotowałam zwiększonego wysypu zaskórników. Wyżej wspomniany produkt nie zaszkodził moim naczynkom. Korzystając z jego dobrodziejstw, przestrzegam kilku zasad. Raz w tygodniu wykonuję delikatny masaż. Koncentruję się na strefie T, omijam płytko unaczynione policzki. W kremowej bazie zatopiono 2 rodzaje drobinek: sproszkowane łupiny orzecha włoskiego oraz polietylen. Choć cząsteczki są stosunkowo delikatne, warto zachować umiar, ponieważ nadmierne tarcie może przerwać ciągłość naskórka. Intensywna, owocowa woń budzi we mnie mieszane uczucia. W przypadku kosmetyków, które nakładam na lico, preferuję specyfiki pozbawione walorów zapachowych. Z przyjemnością zużyję orzechowo-morelowy peeling, ale nie wiem, czy w przyszłości sięgnę po kolejne opakowanie tego specyfiku.

PS Z jakich zdzieraków korzystacie, gdy chcecie usunąć zaskórniki otwarte? Co myślicie o dodawaniu intensywnych kompozycji zapachowych do kosmetyków, które mają bezpośredni kontakt z twarzą?


karminowe.usta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...