Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Odkąd rozpoczęłam swoją przygodę z makijażem, a było to dobrych kilkanaście lat temu, mam ogromną słabość do cieni do powiek. Jako nastolatka chciałam mieć do dyspozycji wszystkie kolory tęczy – na wykończenie nie zwracałam wówczas większej uwagi. W czasach gimnazjum i liceum wystarczały mi paletki cieni do powiek, które otrzymałam w prezencie od cioci z Niemiec. Zawierały one około 80 różnych odcieni – w większości perłowych i dawały ogromne pole manewru. Na studiach przeżywałam inglotomanię – zaczęłam przywiązywać większą wagę do jakości, więc z każdych zakupów w pobliskim Solarisie wracałam z nowym wkładem do paletki magnetycznej. Przez moją toaletkę przewinęły się wszystkie matowe cienie i kilka perłowych. Z perspektywy czasu nie wiem, co zachwycało mnie we wkładach Inglota. O ile perły i cienie zawierające drobinki na ogół wyróżniają się dobrą jakością, o tyle maty zazwyczaj wypadają słabo. Niektóre są tak kiepsko napigmentowane, że trudno cokolwiek z nimi zdziałać. Inne z kolei mają konsystencję kredy i ciężko się z nimi pracuje. Dobre, matowe cienie Inglota mogę polecić na palcach obu rąk. Do tej pory nie używałam cieni z wyższej półki, jednak Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek zrewolucjonizowała moje podejście. Widzę naprawdę ogromną różnicę pomiędzy kosmetykami za 10 i 180 zł. Przy tych droższych wcale nie trzeba być mistrzem pędzla, by uzyskać satysfakcjonujący efekt.


Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek


Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek - kolory

Choć od pewnego czasu wychodziłam z założenia, że lepiej samemu skomponować własną paletkę, umieszczając w niej tylko takie cienie do powiek, które rzeczywiście będziemy używać, dzięki Too Faced Chocolate Bar paletce do makijażu oczu zmieniłam nastawienie. Rzeczywiście w większości przypadków lepiej zdać się na własny gust i doświadczenie – jeśli wiemy, że na co dzień sięgamy tylko po dwa cienie – beż i czekoladowy brąz, to lepiej na nich poprzestać. Niemniej osoby, które cenią sobie większy wybór, mogą być zadowolone z gotowych paletek pod warunkiem, że zawierają one odcienie, które do siebie pasują, a jednocześnie widać pomiędzy nimi sporą różnicę. Chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu Naked od Urban Decay. Owszem, paletka zawiera cienie idealne do codziennego makijażu oczu, niemniej niektóre są do siebie tak podobne, że po zblendowaniu praktycznie nie widać różnicy. Z kolei zestaw krzykliwych kolorów, które kompletnie do siebie nie pasują, to nie moja bajka. W ogóle nie wyobrażam sobie, że mogłabym malować się neonowymi cieniami do powiek. Przy moim typie urody wyglądałabym w nich jak błazen.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Czy możliwe jest stworzenie paletki idealnej dla takiej marudy jak ja, która nie znosi monotonii, a zarazem nie lubi szaleć z krzykliwymi kolorami? Choć mogłoby się wydawać to nierealne, taki set rzeczywiście istnieje. Jest paletka cieni do powiek Too Faced Chocolate Bar. Jej fenomen polega na tym, że producent dokładnie przemyślał wszystkie kwestie, niewykluczone, że wcześniej przeprowadził jakieś badania wśród konsumentów. Przede wszystkim otrzymujemy paletkę, w której znajduje się 16 różnych kolorów. Każdy jest unikalny i pozwala stworzyć nietuzinkowy, a zarazem bezpieczny makijaż oczu. Nie ma tutaj kolorowego szaleństwa w postaci neonów, ale znajdziemy oliwkę, róż, fiolet, fiolet wpadający w bordo oraz brązy w kilku wydaniach. Dla mojej piwnej tęczówki jest to idealny zestaw. Każdy z 16 cieni do powiek dobrze się z nią komponuje i z pewnością nie będzie leżał odłogiem. Właścicielki błękitnych i zielonych oczu też powinny być zadowolone z Too Faced Chocolate Bar paletki cieni do powiek.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek


Producent na etapie projektowania paletki wziął pod uwagę fakt, iż po jasne cienie, które nakładamy pod łuk brwiowy, sięgamy częściej niż po pozostałe. W związku z tym White Chocolate i Champagne Truffle są znacznie większe od pozostałych wkładów. To rozwiązanie bardzo mi odpowiada, ponieważ przy każdym makijażu korzystam z ich dobrodziejstw. Na pochwałę zasługuje także nadanie poszczególnym odcieniom sympatycznych nazw, które kojarzą się z czekoladowymi łakociami. Dzięki temu w tym miejscu mogę bez przeszkód omówić poszczególne odcienie.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek


Gilded Ganache to piękny, oliwkowy cień o perłowym wykończeniu. Bardzo dobrze się w nim czuję i chętnie po niego sięgam.
White Chocolate – to biel z domieszką beżu, dzięki czemu nie musimy obawiać się, że po nałożeniu kosmetyku na powiekę będziemy wyglądać nienaturalnie niczym kartka papieru. Bardzo przyjemny odcień o matowym wykończeniu, który najczęściej służy mi do wypełniania przestrzeni pod łukiem brwiowym. Sprawdza się też przy blendowaniu cieni i wówczas, gdy chcemy nieco zmienić ich kolor. Np. w połączeniu z Semi-sweet daje szarość, której brakuje mi w Too Faced Chocolate Bar.
Milk Chocolate – to ciepły, stosunkowo jasny odcień brązu, który służy mi w dziennym makijażu do podkreślania załamania powieki. W tej roli sprawdza się wyśmienicie dzięki matowemu wykończeniu. To trochę taka kawa z mlekiem lub kakao rozpuszczalne;)
Black Forest Truffle – to fiolet z domieszką bordowych nut. Poniekąd przypomina mi koktajl z owoców leśnych. Zawiera drobinki, mimo to nadaje się do makijażu dziennego.
Trip Fudge – bardzo ciemny, chłodny brąz o matowym wykończeniu. To jedyny cień, z którym miewam problemy, ponieważ muszę nakładać go w naprawdę minimalnych ilościach, by nie wyglądać karykaturalnie. Źle czuję się w ciemnych makijażach oczu. Mam wrażenie, że podkreślają one mój kanciasty nos, z którego nie jestem zadowolona.
Salted Caramel – ciepły brąz ze sporą domieszką łososia o matowym wykończeniu. Nieco ceglasty, ale, o dziwo, dobrze się w nim czuję. Najczęściej nakładam go na powiekę ruchomą, a załamanie podkreślam Semi-sweet.
Marzipan – przypomina różowe złoto, wykończenie perłowe. Bardzo dobrze czuję się w tym cieniu nałożonym na powiekę ruchomą.
Semi-sweet – ciepły, czekoladowy brąz, który jest bezpieczny i pasuje niemal każdej kobiecie. Matowe wykończenie sprawia, iż nadaje się do podkreślania załamania powieki. Świetnie sprawdza się przy korygowaniu opadającej powieki. To cień, który można zestawić niemal z każdym z paletki Too Faced Chocolate Bar, może z wyjątkiem Champagne Truffle, nie do końca współgra też ze Strawberry Bon Bon.
Strawberry Bon Bon – to matowy róż, dość żywy, dlatego wciąż nie mam pomysłu na zagospodarowanie tego cienia. Zastanawiałam się, czy nie nakładać go na policzki, ponieważ bardzo dobrze czuję się w takich odcieniach, dzięki nim moja blada twarz wygląda zdrowo i promiennie. Jednak raczej nie używam ich w makijażu oczu.
Candied Violet – to chłodny fiolet zawierający sporą ilość drobinek. Bardzo chętnie po niego sięgam, ponieważ świetnie podkreśla moją piwną tęczówkę. Takiego odcienia fioletu szukałam od dobrych kilku miesięcy, w końcu mogę poczuć się usatysfakcjonowana.
Amaretto – to brąz wpadający w bordo o perłowym wykończeniu, niezwykle przyjemny w aplikacji.
Hazelnut – przypomina masło orzechowe, ciepły odcień brązu o perłowym wykończeniu i świetnej pigmentacji.
Creme Brulee – klasyczne złoto o perłowym wykończeniu.
Haute Chocolate – ciemniejszy i zarazem chłodniejszy odcień brązu, który charakteryzuje się perłowym wykończeniem.
Cherry Cordial – to fiolet z domieszką bordo, który może podkreślać sińce pod oczami. Zawiera niewielką ilość drobinek. Należy do wymagających odcieni, nie każda kobieta będzie w nim wyglądać korzystnie. Początkowo w ogóle nie miałam na niego pomysłu, z czasem jednak zaczęłam podkreślać nim załamanie powieki. Należy jednak zachować umiar, w przeciwnym wypadku można wyglądać niezdrowo. Przy pomocy takich cieni wizażyści bardzo często malują aktorów, którzy grają ofiary wypadków.
Champagne Truffle – to jasny fiolet o perłowym wykończeniu, po który sięgam zawsze wtedy, gdy nie mam zbyt wiele czasu na makijaż. Wówczas nakładam go na całą powiekę ruchomą, tuszuję rzęsy i ... wychodzę z domu;) Bardzo ładnie rozświetla spojrzenie i podkreśla moją brązową tęczówkę na zasadzie kontrastu. Mam wrażenie, że zmiękcza rysy twarzy, dlatego często to właśnie on idzie w ruch:)

Wykończenie

Poszczególne cienie w paletce Too Faced Chocolate Bar różnią się wykończeniem, aczkolwiek maty należą tutaj do mniejszości. Większość wkładów zawiera drobinki lub wpada w perłę. Matowym wykończeniem charakteryzują się: White Chocolate. Milk Chocolate, Triple Fudge, Salted Caramel, Semi-sweet, Strawberry Bon Bon (łącznie 6 cieni). Cherry Cordial pozornie wygląda jak mat, w praktyce jednak zawiera pojedyncze drobinki o naprawdę niewielkiej średnicy. Nie widać ich jednak z daleka, toteż można przy pomocy tego cienia podkreślać załamanie powieki. Black Forest Truffle i Candied Violet zawierają shimmer. Z kolei Gilded Ganache, Marzipan, Amaretto, Hazelnut, Creme Brulee, Haute Chocolate i Champagne Truffle charakteryzują się perłowym wykończeniem.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Pigmentacja

Cienie z paletki Too Faced Chocolate Bar są stosunkowo dobrze napigmentowane. Większość już po naniesieniu na skórę daje intensywny kolor. Oczywiście pod względem pigmentacji najlepiej wypadają cienie o wykończeniu perłowym - przyzwyczaiłam  się, że to właśnie one niezależnie od marki przysparzają najmniej problemów.  Nie mam większych zastrzeżeń także do wkładów z shimmerem. W przypadku matów sytuacja jest bardziej złożona. Z jednej strony mamy świetnie napigmentowane cienie - Salted Caramel, Triple Fudge, Milk Chocolate. Do Semi-Sweet też nie mam większych zastrzeżeń. White Chocolate to dość specyficzny odcień - na zdjęciach i skórze może tego nie widać, ale w rzeczywistości jest on bardzo dobrze napigmentowany. Aby się o tym przekonać, można nanieść na rękę inny ciemniejszy cień i musnąć go bielą. Od razu widać, że kolor uległ mocnemu rozjaśnieniu. Strawberry Bon Bon wypada najgorzej pod względem pigmentacji, ale i tutaj nie ma tragedii. Dobra baza pod cienie, w tym Too Faced Shadow Insurance, rozwiązuje problem.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Konsystencja i stopień zmielenia

Wszystkie cienie, niezależnie od wykończenia i koloru, są bardzo drobno zmielone, dzięki czemu praca z nimi stanowi czystą przyjemność. Paletka Too Faced Chocolate Bar uwiodła mnie konsystencją. Cienie Inglota są kredowe i trudne w użytku, ich blendowanie wymaga sporej praktyki. Tymczasem Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek zapewnia nam komfort, o jakim wcześniej mogłam tylko pomarzyć. Wszystkie cienie są kremowe, wręcz „mokre”, toteż charakteryzują się wysoką przyczepnością. Bardzo dobrze nakłada się je na gołą powiekę, niepokrytą wcześniej primerem. Cienie praktycznie się nie osypują, a ich blendowanie jest bajecznie proste. Nie ma przy tym znaczenia, czy sięgam po pędzel Zoeva, La Rosa (mój ulubiony) czy fioletową kuleczkę Essence. Każdy z nich świetnie rozciera granicę między cieniami. Trwa to dosłownie chwilę. Paletkę cieni do powiek Too Faced Chocolate Bar mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, nawet osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z makijażem. Z perspektywy czasu widzę, że warto zainwestować w jedną, droższą paletkę niż kupować kolejne niskopółkowe cienie w nadziei, że te w końcu okażą się przyjemne w obsłudze. Gdybym miała policzyć, ile wydałam na wkłady Inglota, pojedyncze cienie Miyo i Bell, uzbierałaby się z tego suma, która pozwoliłaby mi na zakup kilku paletek Too Faced.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek


Aplikacja i blendowanie

Do tej pory makijaż oczu nie był moją mocną stroną, wciąż nie czuję się mistrzem w tej dziedzinie, ale dzięki paletce Too Faced Chocolate Bar odkryłam, że korygowanie opadającej powieki może przebiegać szybko i sprawnie. Przy tak dobrych kosmetykach nie są potrzebne wybitne umiejętności. Cienie praktycznie blendują się same, wystarczy przyłożyć do skóry odpowiedni pędzel.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek – trwałość

Baza pod cienie w moim przypadku jest koniecznością. Przy tak tłustych i opadających powiekach mogę tylko pomarzyć o trwałym makijażu bez użycia primera. Niemniej postanowiłam sprawdzić, jak cienie z paletki Too Faced Chocolate Bar radzą sobie solo. O dziwo, okazały się całkiem trwałe. Bez bazy wyglądały nienagannie przez 4 godziny. To świetny wynik, zważywszy na fakt, że niektóre bazy pod cienie, vide Hean i Inglot, są tak słabe, że zapewniają 4-godzinną trwałość makijażu. Później cienie zaczynają się na nich rolować. Cienie z paletki Too Faced Chocolate Bar na ogół nakładam na bazę Too Faced Shadow Insurance, na których prezentują się nienagannie przez cały dzień.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek
Baza pod cienie: Too Faced Insurance Shadow, cienie z paletki Too Faced Chocolate Bar - Creme Brulee i Semi-Sweet, brązowa kredka do oczu Melkior Professional, tusz do rzęs Too Faced Better Than Sex, podkład mineralny Everyday Minerals odcień Fair, róż Too Faced Justify My Love, bronzer Alverde - jaśniejsza połówka, usta matowa szminka w kredce Golden Rose nr 04

Podrażnienie

Ostatnio, głównie przez pracę przy komputerze, moje oczy stały się bardzo wrażliwe. Wystarczy namalować kreskę wzdłuż powieki, by po chwili policzki zalał potok łez. Na szczęście cienie z paletki Too Faced Chocolate Bar są dobrze tolerowane przez moje wrażliwe oczy. Odkąd korzystam z ich dobrodziejstw, ani razu nie doświadczyłam podrażnienia.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Wydajność

Podejrzewam, że paletka cieni do powiek Too Faced Chocolate Bar wystarczy mi na długo. Gramatura cieni jest dosyć spora, a ja nie maluję oczu do pracy, ponieważ nie jestem w stanie pracować przy komputerze, nie zakraplając oczu co kilka godzin.

Zapach

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek pachnie niezwykle apetycznie. Gdy pierwszy raz wzięłam ją do rąk, poczułam najprawdziwszą czekoladę. Na uwagę zasługuje również fakt, że cienie Too Faced zawierają naturalne kakao. To prawdziwa zmysłowa rozkosz bez żadnych konsekwencji dla naszej figury.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Opakowanie

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek ma niezwykłą oprawę. Producent zadbał, aby wszystkim kojarzyła się z tabliczką mlecznej czekolady. Żłobienia na brązowym, metalowym opakowaniu przypominają kostki czekolady. Wewnątrz paletki znajdziemy lusterko, w którym możemy przeglądać się, wykonując makijaż. Bardzo lubię takie rozwiązania, ponieważ łączą w sobie walory estetyczne z użytkowymi. Opakowanie paletki jest niezwykle solidne i działa bez zarzutu.

Too Faced Chocolate Bar paletka cieni do powiek

Cena

Za paletkę cieni do powiek Too Faced Chocolate Bar zapłacimy w Sephorze 179 zł. To niewiele zważywszy na fakt, iż produkty te charakteryzują się świetną jakością. Jeśli przeprowadzimy dokładne obliczenia, okaże się, iż za jeden cień Too Faced płacimy tyle samo co za wkład Inglota, który w zależności od odcienia różni się jakością.

Dostępność

Kosmetyki Too Faced są dostępne wyłącznie w perfumeriach Sephora, w tym także w sklepie internetowym.

karminowe.usta


84 komentarze:

  1. Opakowanie zachęca do zakupu, szczegolnie łakomczuchów. Z zawartości najbardziej podoba mi się złotko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki paletce Too Faced Chocolate Bar w końcu polubiłam złoto, którego do tej pory unikałam jak ognia;)

      Usuń
  2. bardzo ładne kolorki, idealne na codzien w moim przypadku ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealne na co dzień, ale odpowiednio połączone sprawdzą się też w makijażu wieczorowym:)

      Usuń
  3. ta paletka to moje marzenie, niestety nie sądzę, abym kiedyś mogła się na nią skusić, kolory ma piękne - w większości dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w tych kolorach większość kobiet będzie wyglądała korzystnie:)

      Usuń
  4. Po samym patrzeniu na tą paletkę chciałabym jeśc czekoladę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś poczuła jej zapach, to z pewnością Twój apetyt by wzrósł:)

      Usuń
  5. Świetna recenzja :) Bardzo bym chciała mieć tą paletkę w swojej kolekcji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Too Faced Chocolate Bar to naprawdę świetna paletka, którą mogę polecić Ci z czystym sumieniem:)

      Usuń
  6. Piękne kolory. Bardzo moje odcienie. Kolor amaretto mnie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Amaretto jest obłędny:) Ostatnio coraz bardziej się do niego przekonuję:)

      Usuń
  7. Kusząca jest ta paletka :) a makijaż bardzo ładny :)
    Pozdrawiam
    labonnyblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dziękuję za miłe słowa nt. mojego makijażu:)

      Usuń
  8. Mam semi sweet i również jestem bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie paletki Too Faced są bardzo udane – widzę, że w internecie zbierają przychylne recenzje:)

      Usuń
  9. Dobrze znam te zestawy kilkudziesięciu cieni w jednej palecie, z którymi miałaś do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te palety z kilkudziesięcioma cieniami stanowiły niegdyś marzenie każdej dziewczyny;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Może warto zasugerować bliskim, że chętnie przygarnęłabyś paletkę Too Faced Chocolate Bar jako prezent urodzinowy?

      Usuń
  11. świetne zdjęcia, dokładnie odwzorowują odcienie. bardzo podoba mi się ta paleta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się jak najlepiej oddać odcienie poszczególnych cieni. Cieszę się, że moje zdjęcia przypadły Ci do gustu:)

      Usuń
  12. Śliczna jest ta paleta, ale takich kolorków już troszkę mam , więc muszę się powstrzymywać przed zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, jak spożytkujesz to, co masz, to warto dać szansę paletce Too Faced Chocolate Bar:)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam, ostatnio używam tylko cieni Too Faced:)

      Usuń
  14. Aż nabiera się smaczka na tę paletę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletka na dodatek obłędnie pachnie czekoladą i wzmaga apetyt;)

      Usuń
  15. Uwielbiam tę paletę <3 ja również mam opadającą powiekę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie w ogóle nie widać opadającej powieki – to znaczy, że dobrze ją tuszujesz makijażem:)

      Usuń
  16. Gdybym nie miała tyle palet pewnie bym się na nią skusiła, ale ostatecznie mój wybór padł na paletę TF z matami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ja kiedyś skuszę się na paletkę Too Faced z matowymi cieniami do powiek:)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. To prawda – nie ma praktycznie żadnego, może poza truskawką, z którego nie byłabym zadowolona:)

      Usuń
  18. Piękna paletka i piękny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa nt. moich poczynań makijażowych:)

      Usuń
  19. Słodkie cacko. I to pachnące :) Cienie też śliczne, i przyjemne w używaniu, bo miałam okazję. Ale cena- boli... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena nie należy do niskich, ale warto od czasu do czasu sprawić sobie jakąś drobną przyjemność;)

      Usuń
  20. piękna jest i pewnie w przyszłości do mnie trafi :) choć bon bons podoba mi się troszkę bardziej :) a poza tym na razie przechodzę fascynację cieniami Zoevy i The Balm, a Too Faced zostaiwam sobie na trochę dalszą przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Zoevy mam tylko bazę pod cienie i pędzle, ale może kiedyś skuszę się na przetestowanie cieni:)

      Usuń
  21. Uwielbiam tę paletę, ale chyba jeszcze bardziej Bon Bons ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie Too Faced – niezależnie od paletki – są genialne:)

      Usuń
  22. Fantastyczna i rzeczowa recenzja, ta paletka to moje ''cieniowe'' chciejstwo na 2016 rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to chciejstwo już niebawem uda Ci się spełnić:)

      Usuń
  23. Wszystko jest tak pięknie dopracowane w tej palecie że ich cena to Pikuś. Wato mieć takie cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletka Too Faced Chocolate Bar to inwestycja na dłużej:) Cienie są naprawdę świetne jakościowo, więc nie istnieje ryzyko, że po jej zakupie będzie nas ciągnęło do szukania czegoś lepszego;)

      Usuń
  24. Kiedyś na pewno ją kupię, bo... ponoć pięknie pachnie. :D No i wygląda cuuudnie. :) Też mam opadającą i tłustą powiekę i niestety z tego powodu nie za bardzo lubię się malować, bo... po prostu nie widać różnicy między prostym a skomplikowanym makijażem. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. U mnie niemal w ogóle nie widać różnicy między makijażem oczu a jego brakiem. Mam tak opadające powieki, że chyba tylko wizażysta z wieloletnim doświadczeniem mógłby coś zdziałać.

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto sprawić sobie tę paletkę, ponieważ jakość cieni jest fenomenalna i nieporównywalna z tańszymi setami.

      Usuń
  26. mam i bardzo lubię. zużycie widać szczególnie po cieniu Marzipan :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzipan to piękny cień, który bardzo polubiłam:)

      Usuń
  27. Faktycznie po przeliczeniu za cień wychodzi tyle, co za wkład Inglota ;) Mam tę czekoladkę i również polubiłam :) No i zgadzam się z tym, że cienie Inglota szału nie robią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy patrzę na pewne sprawy z perspektywy czasu, to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że na pewnych rzeczach w ogóle nie warto oszczędzać. Lepiej kupić dobre kozaki za kilkaset złotych niż tańsze za sześćdziesiąt i po dwóch tygodniach wrócić do sklepu z reklamacją, bo but się rozkleił. To samo dotyczy płaszczy, bluzek i spodni. Te droższe na ogół są lepsze jakościowo i służą nam przez lata. Jak widać paletka droższych cieni to lepsza inwestycja niż zakup pojedynczych wkładów Inglota, których jakość pozostawia sporo do życzenia. Naprawdę nie rozumiem, co mną kierowało, gdy znosiłam do domu kolejne wkłady. Chyba tak na mnie zadziałała blogosfera, w której wiele osób chwaliło Inglota za świetne cienie. Wydaje mi się, że cały czas wierzyłam, że w końcu trafię na cienie, które rzeczywiście będą dobre, a to nie następowało... Przez jakiś czas byłam nawet przekonana, że w ogóle nie potrafię się malować, skoro nie umiem nic wykrzesać z tych cudów...

      Usuń
  28. Paleta jest bardzo ładna, może kiedyś się na nią skuszę, ale obecnie mam tyle palet, że zakupu kolejnych nie planuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja też muszę przystopować z zakupami niektórych kosmetyków i zużyć to, co mam;)

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. A praca z nimi to czysta przyjemność:)

      Usuń
  30. Mam sporo cieni na chwilę obecną i nie kuszą mnie kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię, cieszę się, że czujesz się cieniowo zaspokojona:)

      Usuń
  31. Czasem jest lepiej wydać więcej i dostać kosmetyk naprawdę świetnej jakości ;) Piękne kolory,kocham brązy na oczach :) nie mam w swojej kosmetyczce żadnej paletki do makijażu :O same cienie jednokolorowe i to może 2 z których czasem korzystam :) Z taką paletą mogłabym się zaprzyjaźnić i polubić malowanie swoich oczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są rzeczy, na których nie warto oszczędzać, bo na kupowaniu tańszych zwyczajnie tracimy więcej, niż wydaliśmy na jeden droższy, a zarazem solidny przedmiot.

      Usuń
  32. Jedna z moich ulubionych palet ;) Semi-Sweet też jest fajna a nowość Bon-Bon podbiła moje serce mini serduszkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Too Faced wie, jak przekonać do siebie kobiety oprawą swoich kosmetyków;)

      Usuń
  33. sliczne ma kolorki ta paletka;) szkoda ze az tyle kosztuje;)

    p.s zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom nie jest taka droga, jeden cień kosztuje tyle samo co pojedynczy wkład Inglota:)

      Usuń
  34. Zastanawiałam się nad nią, ale w końcu wzięłam tą najnowszą Chocolate Bon Bons. Są świetne! :) na moim blogu napisalam co nieco o trzeciej paletce z czekoladowej serii.

    OdpowiedzUsuń
  35. śliczne są te paletki, chodzą za mną od bardzo dawna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może już niebawem spełnisz swoje kosmetyczne chciejstwo:)

      Usuń
  36. Super kolorki, akurat w moim stylu i śliczny makijaż :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory cieni są niezwykle uniwersalne i powinny pasować większości kobiet:)

      Usuń
  37. Paleta jest piękna, mam na nią ogromną ochotę.

    Wiesz, za każdym razem gdy czytałam, że po co kupować Urban Decay skoro mamy Make Up Revolution, to aż mną szarpało.
    Nie dość, ze te tanie palety w ogóle by nie powstały gdyby nie mieli się czym zainspirować, to jakość cieni jest nieporónywalna i tak może pisać ktoś kto w życiu nie malował się np. Urban Decay czy Too Faced

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzę, że w ogóle nie ma porównania między Too Faced a cieniami za 10 zł. Tymi pierwszymi każdy, nawet taka niezdara jak ja, jest w stanie uzyskać ładny makijaż:)

      Usuń
  38. Uwielbiam takie odcienie, na co dzień. Jest naturalnie i może być wieczorowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tylko od nas zależy, jaki efekt końcowy uzyskamy:)

      Usuń
  39. Mam już kilka paletek cieni do powiek, ale z chęcią przygarnęłabym jeszcze jedną! Chocolate Bar jest śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest śliczna i naprawdę przyjemna w obsłudze;)

      Usuń
  40. Paleta takich kolorów jakie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najlepiej czuję się w takich naturalnych odcieniach. Nie dla mnie neony;)

      Usuń
  41. Paletka jest świetna :) Bardzo ładny makijaż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio używam tylko paletki Too Faced Chocolate Bar:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...