Zapach mojego dzieciństwa zidentyfikowany:)

Od razu zaznaczam, że to nie jest flakonik Eternity tylko symbol;)


Wiem, że wczoraj miałam zrobić Tag, ale świętowałam zdaną sesję:)  Najpierw wyjście na miasto z kolegami, potem spotkanie z przyjaciółkami. Jak wróciłam do domu, było po 23 i nie miałam sił na napisanie czegokolwiek konstruktywnego. Tag pojawi się już niebawem, ale wcześniej muszę się z Wami podzielić swoją radością związaną ze zidentyfikowaniem zapachu dzieciństwa. Tu i ówdzie wspominałam, że jestem zakochana w kwiatowym zapachu, który wyczuwam czasami na ulicach, gdy mijam przypadkowe kobiety. Ta woń kojarzy mi się z dzieciństwem. Moja ciocia albo babcia miała w latach 90.  te perfumy. Jakiś czas temu odkryłam, że jedna pani pracująca na kasie w Kauflandzie używa tych perfum. Wówczas jej nie zapytałam, ponieważ stał za mną tłum i ludzie na pewno zaczęliby się awanturować, że my to gadu gadu, a oni czekają... Potem albo nie trafiałam na tę panią albo nie miała na sobie tego zapachu... Dzisiaj poszłam zrobić większe zakupy, ponieważ podczas sesji zjadłam dosłownie wszystko, co miałam. Nauka zawsze wzmaga u mnie apetyt;) I gdy tylko zaczęłam wykładać warzywa i owoce, poczułam ten wyjątkowy zapach, nie musiałam nawet patrzeć, kto pracuje na kasie, ja po prostu to wiedziałam;) Dzisiaj było mniej ludzi i zapytałam tej pani, jakich używa perfum, bo bardzo ładnie pachną:) I dowiedziałam się, że to Eternity Calvina Kleina. :) Sprawdziłam w internecie, tak, ten zapach był dostępny pod koniec lat 90.:)  Koniecznie muszę odwiedzić jakąś perfumerię i kupić flakonik tych perfum. Będę się chyba nimi upajać. One wprawiają mnie w lepszy nastrój za każdym razem, gdy tylko wyczuję je na ulicy:)

Poza tym odwiedziłam dzisiaj New Yorkera i nieźle bym się nadziała. Teraz przyjęli ciekawą strategię. Jak mamy wywieszone ubrania, to na części tabliczek jest podana cena:"9,95", a  obok stoją wiszą ciuchy opatrzone tabliczką "9,95 od". Byłam przekonana, że jedna ze spódniczek jest za 9,95 zł, już brałam ją nawet do przymierzalni, zadowolona, że przy tak niskiej cenię ostał się mój rozmiar i nagle zobaczyłam, że kosztuje 39,95 zł. Odstawiłam, bo to nie był ciuch, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, a poza tym nie lubię być manipulowana. Dlatego zachęcam do uważnego czytania tabliczek i sprawdzania cen, żeby przy kasie nie okazało się, że coś kosztuje więcej, niż sądziłyśmy. Bardzo lubiłam New Yorker za to, że wprost podawano cenę, nie tak jak w Camaeiu, że przy bluzkach "19,90", znajduję bluzkę za "89,90", a na samym dole tabliczki jest dopisane "od".

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam swoimi zachwytami i marudzeniem.;) Teraz zabieram się za taga:)

PS A Wy też czasem nabieracie się na "magiczne tabliczki" w sklepach? Znacie Eternity od Calvina Kleina? Też potraficie zachwycać się zapachem, który nagle wyczujecie na ulicy?:)

20 komentarzy:

  1. hmmm, to raczej nie strategia NY, tylko odwieszanie byle gdzie przez ludzi :/ bo u mnie przy tabliczkach z cenami prawie wszystkie rzeczy są w dobrej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory tak było, że zazwyczaj spotykałam się z ludzkimi pomyłkami, ale dzisiaj tylko jedna rzecz była w tej cenie, a reszta w wyższych. Zresztą na tabliczce potem doczytałam magiczne słowo "od". Obok stały wieszaki, na których były ciuchy w takich cechach jak na tabliczce. Sprawdziłam, na niej nie było słowa "od". Myślę, że ktoś wpadł na pomysł, że jak część będzie normalnych tabliczek, to ludzie przestaną je czytać i trafią na coś z "od 9,95 zł", w których ciuchy z reguły są w wyższych cenach. Fakt faktem, że nie raz i nie dwa trafiłam na niezwykle ciekawy sweter, który ktoś rzucił nie tam gdzie trzeba i akurat ten ciuch nie był objęty promocją.

      Usuń
  2. Ja jestem taka, że zawsze dokładnie sprawdzam cenę. Nawet jak jest tabliczka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę sprawdzić przed zakupem.:) Lepiej być ostrożną, zwłaszcza że wielu ludzi nie odwiesza rzecz na miejsce tak jak pisze Agusiak747. Dziwię się, że nie odwieszą ich na zbiorczym wieszaku przed przymierzalnią, jeśli takowy jest albo nie oddadzą jakiejś pracownicy, która często wydaje numerki i jednocześnie odbiera niechciane rzeczy.

      Usuń
  3. Uuu, no to teraz nie zasnę spokojnie, muszę powąchać te perfumy przy najbliższej okazji ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę się doczekać ich zakupu:) Ale wcześniej przetestuję na skórze, żeby się nie okazało, że akurat u mnie nie rozwijają się za ciekawie. Moja przyjaciółka ostatnio nadziałaby się przy jednym z zapachów Paco Rabanne. Początkowo był słodki, przyjemny, a po dwóch godzinach śmierdział jak maść z apteki. U mnie zmienił się w zapach jakiegoś szamponu.

      Usuń
    2. Tak, zdecydowanie najpierw przetestuj na własnej skórze, bo u każdego zapach rozwija się inaczej - co jest w sumie plusem, bo mimo używania takich samych perfum możemy i tak pachnieć w inny sposób...;)
      Ja w każdym razie kocham perfumy i jak jakiś zapach mi się ogromnie, ogromnie spodoba - muszę go mieć :))

      Usuń
    3. Ja też jestem perfumomaniaczką. Jak coś mi się spodoba, to ląduje na mojej półce. Cieszę się, że te same zapachy pachną inaczej, bo jesteśmy dzięki temu rozpoznawalne;) Ja mam słabość do ziemistych, kwiatowych i ziołowych zapachów. Jak taki poczuję i mi się spodoba, to mój portfel jest skazany na zmniejszenie objętości;)

      Usuń
    4. Ja tak miałam przy perfumach jose eisenberg. Zapach niesamowicie mi się podobał. Co przechodziłam koło Sephory, Douglasa to psikałam na papierek i wąchałam. W końcu zdecydowałam się kupić. Poszłam go S. i jeszcze raz wzięłam do ręki buteleczke, psiknęłam na nadgarstek i co? ROZCZAROWANIE ROKU, smierdziel jak nie wiem :D
      Momentalnie sie odkochałam :P

      Usuń
    5. Dlatego zawsze warto, gdy zapach wstępnie przypadnie nam do gustu, zaaplikować go na nadgarstek, choć niektórzy ludzie patrzą się często z dezaprobatą na coś takiego, ale nie warto kupować kota w worku.

      Usuń
    6. Ja teraz przed zakupem nie dojść, że psikam na nadgarstek to jeszcze nosze go przez dzień, wąchając i sprawdzając jaki jest. Zwykle też proszę o próbkę :)

      Usuń
    7. Ja też sprawdzam, jak się rozwija, bo czasem na początku czuję wspaniałe nuty, a po 3 godzinach ten zapach mnie przytłacza. Jeśli jest możliwość to proszę o próbkę:) Jeśli takowej nie ma, to korzystam z testera. Zauważyłam, że w malutkich perfumeriach chętniej dają próbki niż np. w Douglasach. Pamiętam, jak kiedyś poprosiłam o próbkę jakiegoś zapachu, pani się zgodziła, po czym przyniosła mi wymoczony w perfumach papierek wraz z podpisem, który się rozmazał pod wpływem alkoholu.:( Jak poprosiłam o taką próbkę, żeby móc się nią wypsikać, to popatrzono na mnie jak na wyłudzaczkę. To oczywiście zależy od sprzedawczyni, bo trafiam też na takie, które chętnie pomogą, nawet same proponują próbkę:)

      Usuń
  4. Ja tak miałam z perfumami "Indian Summer" Priscilla Presley.
    Przepiękny zapach budzący tyle miłych wspomnień.
    Za "czasów młodości" kosztował ok 50zł za 50ml. Ale wtedy jeszcze tak nie byłam przywiązana do zapachów.

    Dopiero po porodzie mój zmysł węchu niesamowicie się wyostrzył (żyję z tym do teraz:P) no i zaczęło się szukanie tych perfum. Zostały one w którymś tam roku wycofane z produkcji, zniknęły ze sklepów..
    Na allegro 265zl za 20ml.. Żadne inne perfumy nie pachniały choć w minimalnym stopniu podobnie.. Ten zapach mnie normalnie prześladował, wystarczyło, że zamknęłam oczy i czułam go (po tylu latach)

    W końcu ktoś przez wizaż "dał mi cynka" do Pani, która sprzedaje rozlewane zapachy i o dziwo wśród nich były te perfumy (inne firmy nie oferowały ich).
    Zbieg okoliczności był taki, że okazało się, że ta Pani mieszka 25km ode mnie.
    Normalnie z trzęsącymi się rękoma otwierałam perfumy, nie musiałam podnosić nakrętki do nosa, bo już mój nos wyczuł, że to TO (oczywiście w pełni ich nie odzwierciedliły, ale zapach niemal identyczny).

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, ze jest Wizaż:) Najgorzej jak zapach zostanie wycofany ze sprzedaży, to wówczas ciężko znaleźć jakąś odlewkę albo coś podobnego. Ten zapach zawsze za mną chodził. W pewnym momencie zastanawiałam się, czy jest on w ogóle produkowany, czy kiedykolwiek poznam jego nazwę. Trudno byłoby dowiedzieć się od cioci, co używała kilkanaście lat temu, gdy byłam u babci i wisiał różowy ręcznik nad wanną;) Raczej by tego nie pamiętała;) To dla mnie, przez ten cudowny zapach, ta chwila stała się ważna;)

      Cieszę się, że znalazłaś coś zbliżonego do tego zapachu. Muszę zaproponować Twój sposób mojej przyjaciółce, bo od lat szuka jednego, wycofanego już, zapachu Isabelli Rossellini. Nie pamiętam jego nazwy, ale ona ma ją zapisaną, więc może znajdzie jakąś firmę produkującą podobne zapachy:)

      Usuń
    2. Ale się uśmiałam z tym wspomnieniem "i wisiał różowy ręcznik nad wanną". Ojj skąd ja to znam :)


      Ta Pani, o której pisałam, ma w swojej ofercie jedne perfumy Rossellini "Manifesto".
      W razie czego napisz mi maila to Ci prześlę liste co ona tam ma i podam maila do niej.

      Usuń
    3. Przekażę przyjaciółce informację o Manifesto, bo nie pamiętam, czy o ten zapach jej chodziło:) W razie czego, spodziewaj się maila ode mnie:)

      Usuń
  5. oj trzeba uważać na te ceny :( czasem to niezła manipulacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo promocje typu:"Kup 3 produkty, jeden dostaniesz gratis", a na dole małym druczkiem "dotyczy towarów z takiej, a takiej kolekcji".

      Usuń
  6. gratuluje zdanej sesji :) perfum nie znam. Co do paznokci to mam takiej dlugosci jak na fotce z 26 grudnia, dlugo ich nie zapuszczalam szybko rosna ;) na kompie dobrze mi sie pisze ale na tel mam male przyciski i byl problem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Mi paznokcie też rosną całkiem szybko:) Mam tylko problem z tym na palcu wskazującym na prawej ręce, ciągle mi się końcówka rozdwaja. Pozostałe są naprawdę silne, podejrzewam, że to od pisania na kompie i komórce. Na telefonie rzeczywiście ciężko pisać, będąc posiadaczką nieco dłuższych paznokci.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...