Mój nudziak

Dzisiaj byłam zmuszona wyjść z mieszkania, żeby wydrukować pracę zaliczeniową, którą jutro będę bronić. Przez ostatnie parę dni pilnie przygotowywałam się do egzaminu, więc w ogóle nie wychodziłam z domu. Słyszałam od wielu osób, że mróz nieźle daje się we znaki, ale sama go nie doświadczyłam. Widziałam tylko piękne słońce za oknem. Gdy dzisiaj wyszłam z mieszkania, to myślałam, że się uduszę. To nie było przyjemne doznanie, dlatego postanowiłam, że w ramach zapominania o tej nieprzyjemnej porze roku zrobię dzisiaj post o jakimś kolorowym kosmetyku. Chyba jak większość najchętniej kupuję kolorówkę, bo nowy odcień cienia/szminki cieszy najbardziej:) W związku z tym będziecie zmuszone obejrzeć dzisiaj po raz kolejny moje wykrzywione usta. Jeszcze nie opanowałam techniki ich ładnego uchwytywania i zawsze wyglądam jakbym jedną stronę miała sparaliżowaną. Dzisiaj wezmę na tapetę pomadkę z Essence o numerze 52, czyli znaną większości „In the nude”.

Kolor
Jest dokładnie taki, jaki pragnęłam wypróbować. Mamy tu do czynienia z prawdziwym nudziakiem. Jeśli na co dzień lubicie delikatnie podkreślać usta lub wręcz jesteście do tego zmuszone (szkoła), to będzie dla Was idealny kolor. Patrząc na ten produkt obiektywnie, dostrzegam piękno tego odcienia. Na cudzych ustach bardzo mi się podoba. Do tego stopnia, że zapragnęłam zafundować sobie taki „naturalny look”, ale niestety ten kolor mi nie służy. Mam za jasną karnację, przez co kontury moich ust znikają, stapiają się ze skórą. Poza tym mam wrażenie, że moje usta są rozjaśnione, że moje usta do tej szminki są za mocno napigmentowane. I za każdym razem odnoszę wrażenie, że w takich kolorach wyglądam na chorą. Kolor określiłabym mianem kawy z mlekiem, cappuccino. Jest naprawdę ładny.
Tutaj kolor wygląda na różowy, ale nie jest takowy

Brak drobinek
Szminka nie zawiera żadnych drobinek. Ma kremowe wykończenie i taką samą konsystencję. Podoba mi się efekt, jaki daje na ustach. Moje wargi wyglądają na mokre, nawilżone, zdrowe. Jednocześnie nie jest to efekt lat 90., gdy królowały widoczne drobinki. Tutaj ich nie znajdziemy. Nie przepadam za perłą, dlatego cieszę się z wykończenia pomadki.


Suche skórki
Jeśli będziemy je miały, to ta szminka okaże się bezlitosna, podkreśli je. Kosmetyk może zebrać się wokół skórek w postaci nieestetycznych grudek. Aczkolwiek nie uważam tego za tak dużą wadę, by od razu przekreślać ten kosmetyk. Dlaczego dałabym mu mimo to szansę? Wynika to z faktu, że większość szminek, także tych ze średniej półki cenowej, podkreśla suche skórki. Naprawdę niewiele pomadek tego nie robi.
Tutaj kolor wygląda trochę bardziej realnie. Widać też ten tworzący się "biały nalot" . Przy okazji można zauważyć, że takie kolory mi nie służą.
Wewnętrzny nalot
Nie wiem, jak to opisać. Jak malujemy usta i potem je otwieramy, to zaznacza się granica pomiędzy zewnętrzną stroną, na którą naniosłyśmy kosmetyk a wewnętrzną, na którą nie aplikowałyśmy produktu. Czasami ta linia stanowi punkt, w którym zbiera się produkt i tworzy „nalot”. Tak jest w przypadku tej pomadki. Może nie jest to specjalnie widoczne, bo w końcu normalnie nie otwieramy tak szeroko ust, ale zauważyłam taki efekt, więc postanowiłam o nim wspomnieć. Ten nalot jest dosyć jasny, lekko białawy. Myślę, że na co dzień nie powinien stanowić zbyt dużej przeszkody.

Krycie
O dziwo to jest całkiem niezłe. Całkiem dobrze tuszuje naturalny odcień naszych ust. Pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Dobrze, że nie jest to 100% krycie, bo wówczas mogłybyśmy wyglądać nienaturalnie, jakbyśmy miały doklejone usta. Może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się, że w przypadku ciemnych pomadek dobrze jest, gdy kryją w 100%, a w przypadku jasnych, takich cielistych wystarczy krycie w granicach 80-90%, ponieważ potem nasze usta mogłyby wyglądać na zbyt wybielone i przez to sprawiać wrażenie żywcem wyjętych z lat 90. Moja mama wówczas szalała z białą pomadką, więc pewnie dlatego mam takie nietypowe skojarzenia;)


Odbija światło
Pomadka sprawia, że nasze wargi wyglądają na wilgotne. Powstaje tafla odbijająca światło i tym samym nasze usta sprawiają wrażenie większych.
Pozostałości kleju robią za "filtr powietrza":P

Zapach i smak
Essence stawia za każdym razem na wspomnienia z dzieciństwa i gumę z kaczorem Donaldem:) Uwielbiam tę podróż sentymentalną do beztroskich czasów.


Opakowanie
Zwykłe, proste. Mamy fragment przeźroczystego plastiku, przez co produkt może kojarzyć się z kosmetykami sprzedawanymi za 3 zł na bazarkach. Ale opakowanie nie jest najważniejsze. Poza tym trudno oczekiwać cudów za parę złotych.

Naklejka
Szminki Essence są dość nietypowo zabezpieczane. Producent na zamknięcie produktu nanosi naklejkę, która ma odstraszyć potencjalnych sprawdzaczy pełnowartościowych kosmetyków. Naklejka informuje nas, czy produkt nie był wcześniej używany, ale też odpowiada za zbieranie wszelkich pyłów i kurzy. Resztki kleju chętnie łapią wszelkie drobiny.


Lubi się topić
Tej szminki zdecydowanie nie polecam pakować do torebki w okresie letnim, gdy wyruszamy na miasto, ponieważ roztopi się nam niczym lody.

Może wysuszać
Dlatego nanoszę ją zawsze na pomadkę ochronną i dzięki temu nie uskarżam się na żadne problemy z pogorszeniem kondycji moich warg.

Nie wyszłabym w niej na mróz
Ponieważ ma mało treściwą konsystencję i wydaje mi się, że nie tylko nie zabezpieczy naszych ust przed destrukcyjnym wpływem niskiej temperatury, ale może zadziałać jako katalizator procesu pierzchnięcia. Mam wrażenie, że produkt zawiera wodę. Niestety, nie udało mi się dokopać do żadnych składów tych pomadek.

Trudno ustalić skład
Parokrotnie próbowałam dokopać się do składu tej szminki, ale moje próby zakończyły się niepowodzeniem. Jeśli któraś z Was zna ich skład, to będę wdzięczna, jeśli podzielicie się ze mną tą wiedzą.

Trwałość
Produkt zaczyna znikać z ust po upływie godziny.

Wydajność
Myślę, że ta szminka powinna wystarczyć na co najmniej 2 miesiące intensywnego użytkowania. Jest dość miękka, dlatego dłuższego żywota nie przewiduję.

Nie zrobimy sobie nią krzywdy
Jest to bardzo naturalny odcień, dzięki czemu nawet jeśli wyjedziemy poza kontur warg, to nie będzie to tak widoczne jak w przypadku czerwieni.

Aplikacja
Dość przyjemna, kosmetyk rozprowadza się równomiernie.

Konsystencja
Kremowa, miękka. Bardzo przyjemna i lekka.

Dostępność
Można ją nabyć w Naturze, Douglasie i Superpharmie. Nie jest to produkt limitowany.

Cena
Coś koło 8-9 zł. Jest tania.

Reasumując: Myślę, że ze szminki zadowolone będą osoby, które lubią nudziaki i te, którym nie przeszkadza konieczność stosunkowo częstej reaplikacji kosmetyku. Warto kupić tę pomadkę, jeśli jeszcze nie wiecie, czy cielaczki Wam pasują. Za parę złotych możecie ocenić, czy czujecie się komfortowo, mając na ustach taki kolor. Ja cieszę się, że gdy zachorowałam na „nude”, nie sięgnęłam od razu po kosmetyk ze średniej czy wyższej półki cenowej, ponieważ wiem, że taki kolor mi nie służy. Wyglądam na wybieloną, chorą. Mam jasną cerę i przez to moje usta „znikają”.

PS Lubicie nudziaki? Dobrze się w nich czujecie?

20 komentarzy:

  1. jest na tyle fajna, że mogłabym ja kupić... tym bardziej za te cene i w tym kolorze (bo nudziakow mam malo, za malo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli znajdziesz ją gdzieś na półce w drogerii, to polecam:) Nie jest zła:)

      Usuń
  2. Ja najlepiej się czuję właśnie w takich kolorach (choć wzdycham nad pięknymi żywymi, nasyconymi kolorami na ustach kogoś).
    Nie miałam tej szminki, choć zawsze jak jestem w Naturze to rozważam jej zakup :D Wydaje mi się jednak, że na moich ustach nie będzie taka nude.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za każdym razem jak widzę moją przyjaciółkę w pomarańczy, nie to nie mogę oderwać wzroku, ale wiem, że mi takie kolory nie służą.

      Usuń
  3. mam ją i jestem z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że polubiłaś się z nią:)

      Usuń
  4. uwielbiam tą pomadkę :) idealna na co dzień, bardzo delikatna :) tylko na moich ustach wygląda inaczej niż na Twoich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest bardzo naturalna i pasuje do dziennego looku:)

      Usuń
  5. Mnie nie powaliła- zarówno kolorem, jak i trwałością

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godzina czasu to naprawdę niska trwałość, ale dla kogoś kto chce przetestować kolor nie jest najgorsza.

      Usuń
  6. ladnie wyglada, troche jak blyszczyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście na ustach wygląda jak cielisty błyszczyk:)

      Usuń
  7. Miałam ją i lubiłam ;) Jak pozużywam wszystko co mam albo przynajmniej część to chyba kupię ponownie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję coś zużyć i dopiero wtedy kupić albo coś czerwonego albo czarną szminkę;)

      Usuń
  8. Śliczna, tylko szkoda, że mało trwała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... Ja mam też śliczną szminkę z Avonu, która znika po niespełna godzinie...

      Usuń
  9. ich pomadki są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo tanie, więc warto testować;)

      Usuń
  10. Pisałaś 2 razy o tej samej pomadce? :P
    http://karminoweusta.blogspot.co.uk/2011/11/in-nude-pomadka-z-essence.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że dopadła mnie skleroza;) Dziękuję za zwrócenie uwagi:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...