Zapach zmysłowej kusicielki, czyli Saharienne



Dzisiaj po raz pierwszy podejmę się recenzowania perfum. Od jakichś dwóch tygodni jestem szczęśliwą posiadaczką wody perfumowanej Yves Saint Laurent Saharienne. Ta kompozycja zapachowa bardzo przypadła mi do gustu, chociaż w internecie można spotkać skrajne opinie na jej temat. Nasze gusta zapachowe są bowiem zupełnie inne, każdy inaczej odbiera te same zapachy, chociażby z tego względu, że wiążą się z nimi inne wspomnienia.

Może na początku przytoczę trochę informacji wyszperanych w sieci:

Zapach wprowadzany wiosną - latem 2011 r.

Nuty cytrusowo - aromatyczne.

Nazwą nawiązuje do wylansowanej ponad pół wieku wcześniej słynnej marynarki - kurtki, która stała się symbolem ówczesnej kolekcji.

Zapach nieokiełznany, nieco zwierzęcy - dla kobiet charyzmatycznych i pewnych siebie i drapieżnie uwodzicielskich.
Zapach nieokiełznany, nieco zwierzęcy - dla kobiet charyzmatycznych i pewnych siebie i drapieżnie uwodzicielskich.
Kategoria: cytrusowo - aromatyczna
Nuty zapachowe:
nuta głowy: limonka, mandarynka, bergamotka
nuta serca: płatki białych kwiatów, liście pomarańczy, pączki czarnej porzeczki
nuta bazy: różowy pieprz, imbir
Cena: ok. 250zł / 50ml”
Informacje pochodzą z KWC na Wizażu:)

Zapach Saharienne przywołuje w mej pamięci wodę perfumowaną z Diora, której również jestem szczęśliwą posiadaczką. Escale a Pondichery z Diora jest kuzynką Yves Saint Laurenta, jeśli chodzi o kompozycję zapachową:) Mam słabość do tego typu zapachów:)

Zapach perfum jest niezwykle trwały. Jeśli spryskam nimi szyję i włosy rano, to nawet po północy zapach jest wciąż wyczuwalny. Jest on wręcz stworzony dla kobiet, które lubią czuć się ubrane w zapach przez cały dzień. Ja należę do ich grona. Otulona ulubionym zapachem czuję się zmysłowo, kobieco. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy, ten zdecydowanie mobilizuje do działania, pobudza, sprawia, że czujemy się jeszcze bardziej pewne siebie niż zazwyczaj. Jest konkretny, silny. Jeśli ktoś nie lubi tak zdecydowanych zapachów, nie powinien kupować Saharienne. Czując te perfumy na swoim ciele, mam zdecydowanie lepszy nastrój, według mnie jest wręcz stworzony na jesienne i zimowe wieczory, ponieważ ma działanie antydepresyjne, przywołuje na myśl słoneczne chwile, wakacyjny wypoczynek i wyciąga z odrętwienia.

Po umyciu włosów, jeśli były wcześniej spryskane Saharienne, czuć mgiełkę tego zapachu. Taki osłabiony w wyniku mycia zapach, nadal pozostaje zmysłowy i przyjemny dla powonienia. Wczoraj na wyjście z przyjaciółką użyłam tych perfum, a dzisiaj gdy potrząsnę gwałtowniej głową, do moich nozdrzy dociera zapach pustyni, cytrusów, białych kwiatów, bergamotki:)

Dość mocny, wspominałam już o tym wcześniej. Ten zapach jest naprawdę wyczuwalny, nie tylko dla nas, ale również dla otoczenia i to przez cały dzień. Zatem jeśli pracujemy w urzędzie, gdzieś, gdzie mamy duży kontakt z ludźmi, to nasze otoczenie może się czuć rozdrażnione tą przenikliwą wonią. Jest to zapach kontrowersyjny, silny, zdecydowany, zatem jedne z nas będę go kochać tak jak ja, a inne nienawidzić z dokładnie tego samego powodu.

Ja lubię wiosenne zapachy na jesień, bo nie duszą. Poza tym taki zapach lata orzeźwia, pobudza zmysły i optymistycznie nastraja, gdy za oknem plucha. Poza tym latem ta kompozycja może dusić same posiadaczki, dlatego kupiłam Saharienne dopiero teraz we wrześniu, gdy nie ma już takich upałów, jest czym oddychać:)

Zapach rozwija się na naszej skórze. Na początku czuć bardzo silne uderzenie nut korzennych, dopiero później dochodzą do głosu nuty cytrusowo-kwiatowe, pod koniec dnia czuć głównie kwiaty.
Cały czas za nami chodzi, więc nie drażliwców. Nie każda z nas lubi czuć ten sam zapach przez cały dzień. Nie jest to kompozycja stworzona dla tych z nas, które szybko nudzą się zapachem.

Perfumy są umieszczone w przepięknej, eleganckiej butelce. Flakonik wygląda niczym wykonany z kryształu i daje nam uczucie luksusu. Oprócz zapachu, cenię w perfumach piękne opakowanie, które chociaż przez chwilę stwarza wrażenie bycia księżniczką. To znacznie poprawia humor, co jest bardzo ważne zwłaszcza jesienią i zimą, gdy za oknem ciapa, szybko robi się ciemno.

Otulona Saharienne czuję się niezwykle kobieco, seksownie i kusząco. Wdychając tę wyjątkową woń, nie sposób nie roztaczać wokół siebie kobiecej aury.

Perfumy w moim przekonaniu są warte swej ceny, ponieważ czuję się w nich kobieco, zmysłowo, poprawiają mi humor i mają wspaniale zdobiony flakonik.

karminowe.usta

2 komentarze:

  1. Tak szczerze to nigdy nie spotkałam sie z ta perfumka :) ale zapach nie jest dla mnie bo ja wole zapachy kwiatowe

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swoje perfumy nabyłam w Sephorze:) Każda z nas ma inny gust:) Jeśli chodzi o kwiatowe, to też lubię takie kompozycje, ale w składzie perfum muszą znajdować się także nuty korzenne:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...