Esencja kobiecości, czyli Forbidden Flower od Lolity Lempickiej



Na wiosnę poszukiwałam kwiatowego, zmysłowego zapachu. Testowałam kolejne perfumy, aż natrafiłam na Lolitę Lempicką Fleur Defendue Forbidden Flower. Ten zapach jest wręcz stworzony dla mnie. Czuć w nim mój ukochany anyżek:) Anyż rozpala moje zmysły do tego stopnia, że gdy tylko go poczuję, muszę go mieć;) W ten sposób stałam się posiadaczką wielu różnych rzeczy, począwszy od zmysłowej Loli, a skończywszy na maśle do ciała;)

Na Wizażu w dziale KWC znalazłam parę informacji nt. wspomnianej powyżej kompozycji zapachowej:

Najnowszy (maj 2008) zapach Lolity Lempickiej stworzony we współpracy z Annick Menardo.

Nazwa oznacza zakazany kwiat ('Forbidden Flower') a sam zapach nie jest tak niewinny na jaki wygląda na pierwszy rzut oka...



Kategoria: orientalno-kwiatowa


Nuty zapachowe: kwiat absyntu, piwonia, kwiat anyżu, mimoza, liście truskawek, fiołek, piżmo, migdały, kwaśne wiśnie”

Nazwa perfum w pełni odzwierciedla ich dzikość, namiętność, nieokiełznaność, zmysłowość. Ta kompozycja jest dość specyficzna, z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, bowiem jest to intensywny kwiatowo-orientalny zapach, w którym bardzo mocno przebija się anyżek oraz absynt. Z własnego doświadczenia wiem, że sam anyż wzbudza skrajne reakcje. Są osoby, które podobnie jak ja i moja przyjaciółka, wprost upajają się tym cudownym, zmysłowym zapachem, ale też mam przyjaciela, którego zapach anyżu drażni, wywołuje uczucie swędzenia w nosie. Kwiat absyntu jest też dość specyficzny, nie każdy go polubi. Dlatego nie są to perfumy dla każdej kobiety.

Moim zdaniem Forbidden Flower to najlepsza kompozycja Lolity Lempickiej, która do tej pory trafiła do sprzedaży. Znam różne wersje „jabłuszka” i pozostałe wydają mi się zbyt ostre, niepasujące młodym kobietom. Ten zapach Lempickiej jest inny. Pomimo dzikości mamiącej zmysły, jest w niej też ukryta pewna doza delikatności, subtelności. Przez co perfumy powinny pasować zdecydowanym kobietom, które jednocześnie lubią podkreślać swoją kobiecość.

Rzeczywiście w perfumach przebija się kilka różnych zapachów, można wyczuć zarówno anyż, absynt, jak i mimozę, fiołka, piżmo, migdały czy też kwaśne wiśnie. W przypadku Saharienne miałam wrażenie, że mam do czynienia z jednym głównym zapachem będącym wynikiem współpracy różnych nut. Tutaj mamy do czynienia z wielogłosowością, żaden komponent nie traci swej autonomii. Kompozycja przypomina związek dwojga ludzi, którzy wspólnie żyją, ale jednocześnie mają swoich przyjaciół, swoje pasje.

Cała kompozycja jest zamkniętej we flakoniku, który sam stanowi dzieło sztuki. Tradycyjnie mamy do czynienia z jabłkiem, które jest bogato zdobione. Na buteleczce można zobaczyć kwiaty, liście, wszystko bardzo precyzyjnie wykonane. Wokół atomizera mamy złotą otoczkę przypominającą kształtem jabłko, na którym z boku zostało wyryte serce przebite strzałą. Samo spoglądanie na taką buteleczkę jest istną ucztą dla oka. Zarówno buteleczka, jak i zapach sprawiają, że przez chwilę czujemy się jak księżniczki po przebudzeniu w luksusowej komnacie.

Perfumy mają nietypowy atomizer. Pamiętam swoje pierwsze aplikacje, kiedy to zamiast skierować aromatyczną mgiełkę na ciało, kierowałam ją w powietrze. Trzeba być uważnym i znaleźć dziurkę, nie sugerować się nietypowym zakończeniem. Ja się parę razy nabrałam przez to nietypowe zakończenie. Byłam przekonana, że perfumy wylecą z tego miejsca, gdzie jest „parasol”, tymczasem otwór znajduje się po przeciwnej stronie;)

Nie tylko butelka cieszy oko, zmysły pobudza również samo papierowe pudełko, które jest utrzymane w kolorze bzu. Ten jasny fiolet pobudza, nastraja optymistycznie. To również nie koniec z obcowania ze sztuką użytkową, gdy otwieramy pudełko, musimy podnieść żółtą zakładkę, która ma nietypowy kształt, przypominający postrzępiony liść dębu...

Lola jest kobieca, wesoła. Sam zapach jest bardzo wiosenny, jak na Lempicką dość lekki, ale jednocześnie wyrazisty. Jest wprost stworzony dla kobiet, które lubią być zauważalne. Ten zapach nie pozwoli nikomu przejść obojętnie. Idealny dla kobiet lubiących życie i wyrazistość.

Zapach rozwija się. Tuż po aplikacji czuć mocne, orientalne nuty, przebija się głównie piżmo. Dopiero z czasem zaczynamy wyczuwać anyż, absynt. Na samym końcu możemy upajać się zapachem kwiatów z lekką domieszką anyżku i wiśni.

Perfumy Lolity Lempickiej są dość trwałe, ale nie tak jak wspomniany wcześniej Saharienne. Utrzymują się na ciele długo, czasami nawet cały dzień, ale po kąpieli, umyciu głowy są praktycznie niewyczuwalne. Saharienne przywierał do nas na dłużej.

Brak normalnego zamknięcia to moim zdaniem jedyna wada. Ta plastikowa nakładka, który u góry i tak pozostawia wlot powietrza, jest brzydka i strasznie niepraktyczna. Wolałabym, żeby tak piękna i gustowna buteleczka została zestawiona z pięknie zdobionym korkiem. Tak jak nie daje się do pięknej porcelanowej misy plastikowej łyżki, tak nie powinno się takiej nakładki dawać do flakonika Loli.

Mocny zapach, ale nie aż tak jak Saharienne, nosiłam go na uczelnię i nikt nie zemdlał, nikogo specjalnie nie dusił, z tym, że nie dawałam go nie wiadomo ile, tylko delikatnie się skrapiałam.

Zapach kojarzy mi się z zakazanym ogrodem, przywołuje na myśl moją ulubioną powieść z dzieciństwa pt. „Tajemniczy ogród”. Lola kryje w sobie mnóstwo tajemnic, bo nigdy nie wiemy, czy zapach, który aktualnie odczuwamy, będzie taki sam za kilka godzin. A może anyż zostanie zagłuszonym zapachem piwonii?

Skropiona tymi perfumami czuję się tak, jakbym była otulona milionem kwiatów i zmysłowym anyżem. To bardzo esencjonalne wrażenie.


Lola Lempicka nie należy do klasy perfum z półki „tylko dla bogaczy”. Normalnie kosztuje około 180 zł, a w promocji można ją nabyć za 100 zł, mam na myśli 30 ml flakonik:) W porównaniu do perfum od Chanel, cena jest naprawdę dość znośna. Choć tanie to one nie są, za to trwałość i zapach wynagradzają zainwestowane pieniądze:)

4 komentarze:

  1. Mogłabym w nie zainwestować! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę warto zainwestować, jeśli jesteś fanką takich zapachów:) Naprawdę poprawiają humor:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam 80/10 ml. Wymieniłam się z pewną wizażanką, oddałam jej klasyczną Lolitę, a ona Mi Fleur Defendue:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się wymieniać perfumami lub choćby odlewkami poszczególnych propozycji:) Dzięki temu można poznawać nowe zapachy i zdecydować się na perfumy, po które nigdy same byśmy nie sięgnęły:) W drogeriach lubię dostawać próbki perfum. Parę razy dzięki nim sięgnęłam po pełnowymiarowy flakon:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...