Dziś zaprezentuję krem wybielający, który pomógł mi uporać się z moimi przebarwieniami. Jestem osobą o jasnej karnacji, szczególnie wrażliwą na działanie promieni słonecznych, bowiem wystarczy tylko parę minut na słońcu bez mocnego filtru i już zaczynam przypominać muchomora.






Prezentowany przeze mnie krem to Pharmaceris Albucin Intensive, czyli Intensywny krem wybielający na noc. 
* Zawiera on witaminy C i E, czyli odżywia naszą skórę i chroni ją przed starzeniem, gdyż obie witaminy zapobiegają powstawaniu wolnych rodników. Witamina C, czyli kwas askorbinowy dodatkowo może przyczyniać się do rozjaśniania skóry, podobnie jak inne kwasy.
* Producent wspomina i potrójnym kompleksie wybielającym i papainie. Papaina to enzym roślinny, od pewnego czasu odgrywający dość znaczną rolę w przemyśle biotechnologicznym. Pozyskiwany jest z Carica papaya. Papaina jest proteazą, tzn. , że rozkłada białka. Ten enzym wykorzystywany jest w peelingach enzymatycznych, które są wskazane dla osób o cerze wrażliwej, suchej. Do tych funkcji dochodzi jeszcze jedna, wykorzystana w preparacie Pharmaceris, jest to zdolność do wspomagania procesu wybielania.

Teraz parę słów od producenta:
„Wskazania: krem polecany jest do pielęgnacji skóry z przebarwieniami oraz nierówną pigmentacją.
Działanie: Krem rozjaśnia skórę i skutecznie redukuje plamy i przebarwienia, dzięki potrójnemu kompleksowi wybielającemu, który blokuje syntezę melaniny na kilku poziomach. Działanie rozjaśniające i wybielające wspomaga papaina, która przyspiesza złuszczanie zewnętrznych, przebarwionych warstw naskórka, umożliwiając głębszą penetrację substancji wybielających. Witamina E chroni skórę przed efektami przedwczesnego starzenia się.
Delikatność: krem zawiera w swoim składzie emulgatory spożywcze, które spełniając najwyższe standardy jakości, zapewniają niezwykle delikatne działanie.
Efekt: skóra twarzy odzyskuje zdrowy wygląd i równomierny koloryt.
Sposób użycia: Przebarwione obszary skóry smarować kremem codziennie wieczorem. Efekt wybielający powinien być widoczny po 4-8 tygodniach stosowania. W czasie stosowania kremu oraz 10 tygodni po zakończeniu kuracji należy unikać długotrwałego eksponowania skóry na słońce. W celu zapewnienia maksymalnej ochrony przed promieniowaniem słonecznym zalecane jest stosowanie kremu ekranu SPF 50+”

Krem wybiela, ale trzeba być cierpliwym
Krem rzeczywiście wybiela, ale trzeba zachować cierpliwość, początkowo nie widać jakichkolwiek zmian, po 4 tygodniach przebarwienia są rozjaśnione, tracą na intensywności, ale nadal są zauważalne. Dopiero po dłuższym stosowaniu są niemalże niewidoczne. Ale dla takiego wybilenia naprawdę warto odczekać te 8 tygodni.

Krem wybiela też skórę z resztek opalenizny
W zeszłym roku w wakacje trochę złapało mnie słońce, bo byłam parę razy na basenie. O tych paru chwilach przyjemności oprócz przebarwień przypominały mi resztki opalenizny, które nie chciały za żadne skarby zejść. Mogłam stosować 2 razy w tygodniu peelingi gruboziarniste, efektu nie było widać. Wyglądało to niezwykle paskudnie, bo dawało efekt niedomycia;( Dopiero ten krem z Pharmaceris sprawił, że pozbyłam się resztek opalenizny. Nakładałam go na całą twarz, nie tylko na przebarwienia i nic złego mi się nie stało:) Straciłam w końcu resztki opalenizny, z czego jestem naprawdę zadowolona;)

Ładnie wchłania się do matu
Chociaż producent nigdzie nie pisze, że krem ma właściwości matujące, to przepięknie wchłania się do matu. Szkoda, że jest do stosowania na noc, bo mogłabym w końcu pochwalić się zdrowo wyglądającą skórą.

Zapycha czy nie zapycha?
Początkowo w ogóle mnie nie zapychał, pod koniec kuracji zaczął wchodzić w pory i nie chciał z nich łatwo wychodzić. Nic dziwnego, na samym początku składu możemy znaleźć Paraffinum Liquidum i glicerynę, czyli związki znane ze swoich zdolności do zapychania.

Kiedy go używać?
Należy używać go na noc, ale oprócz tego jest to kuracja, którą lepiej stosować wiosną, jesienią, zimą. Nie jest wskazane korzystanie z jego dobrodziejstw w okresie letnim. Ja stosowałam go na wiosnę i mimo że bywało pochmurnie, to nakładałam na twarz krem z najwyższym filtrem (SPF 50+). Ponieważ żaden filtr nie chroni nas w 100%, to używanie kremu z Pharmaceris w lecie byłoby dość ryzykowne i mogło zakończyć dla naszej skóry katastrofą. Powoli nadchodzi jesień i planuję powrócić do jego stosowania.

Zapach
Jest ledwie wyczuwalny, ale jest. Taki typowo apteczny.

Nie wywołuje alergii
Producent zapewnia, że mamy do czynienia z „kompozycją zapachową bez alergenów” i tak też jest. Krem nie wywołał u mnie żadnych niepożądanych reakcji.

Wydajny
Ma stosunkowo małą pojemność-30 ml, stosowałam go na całą twarz codziennie przez 8 tygodni i jeszcze zostały mi resztki, które trzymam w lodówce, więc jest całkiem wydajny:) Myślę, że dużą rolę odgrywa tu fakt, że można wziąć z opakowania dokładnie tyle produktu, ile nam potrzeba, nie wycieka nadmiernie z opakowania.

Nie wysusza skóry
Mam cerę mieszaną, stosowałam go na całą twarz, nie wysuszył jej, ale też nie nawilżył, ale nie taka jego funkcja. Ma wybielać, a nie nawilżać. Dlatego należy oprócz kremu z Pharmaceris stosować również krem na noc.

Nie jest tłusty
Ma przyjemną konsystencję, nie pozostawia uczucia tłustości, co dla mnie jest bardzo ważne. Jest lekki.

Twarz ma mniejszą skłonność do opalania
Rzeczywiście producent miał rację pisząc o hamowaniu syntezy melaniny. Gdy po egzaminie się popłakałam, spłynęły resztki filtru, całe popołudnie i wieczór spędziłam na pełnym słońcu, mimo to moja skóra ani trochę się nie opaliła. Miałam dużo szczęścia w nieszczęściu, gdyż pomimo złamania zakazu przebywania na słońcu, nic się mojej skórze nie stało.

Stosunkowa taniość
Preparaty wybielające nie należą do tanich. A nie zawsze są skuteczne. Krem z Pharmaceris spełnił swoją funkcję i jednocześnie nie jest aż tak drogi. Zapłaciłam za niego w Superpharmie 39,99 zł.

Efekt
Efekt utrzymuje się co najmniej kilka tygodni. Dopiero pod koniec sierpnia zauważyłam pod okiem 2 nowe przebarwienia. Będę musiała się ich pozbyć jesienią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...