Matowa ciemnobrązowa szminka Basic




Ostatnio przejrzałam swoją kosmetyczkę i stwierdziłam, że nie posiadam ani jednej tak naprawdę matowej szminki. Postanowiłam to zmienić. Jakiś czas temu zainspirowała mnie gotka, którą spotkałam w centrum Wrocławia. Miała bardzo jasną cerę i ciemnofioletową matową szminkę. Uzyskany efekt był spektakularny. Jej jasna cera fantastycznie kontrastowała z ciemną fioletową szminką. Nadal poszukuję ciemnofioletowej matowej pomadki, na Wizażu dziewczyny podały mi kilka typów w tym jedną z serii Astora i Inglota. Jak będę w okolicach stoiska Inglota na pewno poszukam fioletu, ponieważ mam połowę ubrań w tymże kolorze. Ostatnio znudziły mi się połyskujące drobinki w pomadkach, zresztą wyglądają one nienaturalnie i od razu widać, że mam pomadkę na ustach. Tymczasem muszę zadowolić się ciemnobrązową matową szminką ze Schleckera marki Basic. W tejże drogerii były też pomadki Dark Lilac, ale ona po pierwsze, nie była matowa, zawierała drobinki, po drugie, była dużo jaśniejsza niż można by sądzić na podstawie obserwacji sztyftu.

Ciemnobrązowa matowa szminka ze Schleckera ma jeden istotny mankament. Produkty przeznaczone na sprzedaż nie posiadają numerka. Tester owszem zawierał numer i nazwę odcienia, ale problem pojawił się, gdy postanowiłam kupić tę szminkę i musiałam spędzić 15 minut na szukanie właściwej pomadki, gdyż te ustawione w rządku za testerem, były połyskujące. Wybierając swój wymarzony mat, musiałam uważać, żeby nie kupić identycznej pomadki z drobinkami. Z każdego odcienia oprócz Dark Lilac były dwie wersje szminki: matowa i połyskująca. Szukając swojej pomadki, doszłam do wniosku, że może należy się sugerować kolorem kuleczki na samym dole, nic bardziej mylnego, podobne odcienie wyglądają w niej identycznie, równie dobrze mogłam kupić przez przypadek ceglasty mat albo ceglastą połyskującą. Te kuleczki są zabawne, bo sugerują, że szminka ma dużą średnicę, a w rzeczywistości to złudzenie optyczne. Kulka leży u podstawy szminki, natomiast sama pomadka ma normalną średnicę. W końcu zaczęłam odkręcać poszczególne pomadki i patrzeć pod światło, czy nie widać połysku. Na szczęście tą metodą znalazłam właściwą pomadkę.

Szminka rzeczywiście jest matowa. Daje niezwykle naturalny efekt na ustach. Nasze usta wyglądają na wzbogacone w ciemny pigment. Nasze usta rają główną rolę, to na nich koncentruje się cała uwaga.

Ta szminka stanowi produkt 3 w 1. Nałożona bezpośrednio na usta bez bazy daje bardzo mocny efekt, jest to ciemny brąz wpadający w bordo, a pod pewnym kątem i w pewnym oświetleniu wpada nawet w czerń. Moja blada cera jest pięknie podkreślona. Wyglądam mrocznie, trochę jak topielica a trochę jak wokalistka Epiki. Moje pierwsze skojarzenie po przejrzeniu się w lusterku samochodowym (nie mogłam się powstrzymać z aplikacją szminki i zweryfikowaniem efektu, więc zrobiłam to na środku ulicy), to wokalistka Epiki. Szminka ma niestety tendencję do nierównomiernego rozkładu na ustach przy aplikacji prosto ze sztyftu.

Jeśli nałożę ją pędzelkiem na bazę w postaci pomadki ochronnej z Neutrogeny, wygląda bardzo subtelnie, naturalnie, lekko połyskuje, ale w takim wydaniu można iść do pracy czy też na uczelnię, nawet na egzamin;)

Jeśli nakładam ją prosto ze sztyftu na bazę z Neutrogeny, daje mroczniejszy efekt, ale nie aż tak mocny jak w przypadku, gdy na ustach nie ma pomadki ochronnej. W takim wydaniu możemy udać się na spotkanie ze znajomymi, do kina, pubu, na koncert:)

Moja kumpela zobaczywszy mnie po aplikacji bezpośrednio ze sztyftu i bez bazy, nazwała mnie „wampirzycą”. Co bardzo mi pochlebiło:)

Produkt jest naprawdę tani, kosztował jedyne 6,99 zł. I to bez żadnej promocji. Nie wiem, czy wysusza usta, mam ją zbyt krótko, ale pomimo że nakładałam ją parę razy bez bazy ochronnej, moje usta jeszcze nie popękały.

Szminka niestety ma taki średniawy zapach, nie wywołuje odruchu wymiotnego, ale też nie pachnie. Na szczęście woń jest mało intensywna i czuć ją tylko przy aplikacji produktu:)

Szminka jest bardzo wytrzymała, na moich ustach nawet bez bazy utrzymuje się 3 godziny, z bazą efekt jest przedłużony i utrzymuje się 4 h.

Jest jej dosyć dużo, zwłaszcza jak popatrzymy, ile produktu jest w sztyftach z Rimmela czy też Maybelline.
Jestem z niej zadowolona, ponieważ współgra z moimi ciemnobrązowymi tęczówkami. Jak na taką cenę, to myślę, że warto spróbować:) Kusi mnie jeszcze intensywna, jaskrawa czerwień, ale najpierw poszukam matowego fioletu:)

PS Jutro postaram się zrobić zdjęcie na balkonie, wtedy nie będę musiała używać lampy i kolor będzie bliższy rzeczywistości, bo na razie wygląda na brudny róż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...