Matowa czerwień w roli głównej


Do zakupu mojego pierwszego ołówka do ust przekonał mnie jego odcień i wykończenie. Cenię sobie klasykę, a matowa, krwista czerwień doskonale wpisuje się w ten nurt. Świetnie komponuje się zarówno z suknią wieczorową, jak i noszoną na co dzień koszulą w kratę. Czy matowy ołówek do ust z Inglota z serii AMC, który kryje się pod numerem 21, zasługuje na uwagę?

Kolor
Moje pierwsze spotkania z omawianym produktem okazały się ogromnym rozczarowaniem. W salonie i na blogach widziałam krwistą czerwień, tymczasem na moich ustach gościła delikatna poświata. Konsystencja ołówka przypominała kredkę świecową. Już chciałam spisać kredkę na straty, gdy przypomniałam sobie słowa jednej vlogerki, która przez kilka tygodni walczyła z cieniami Yves Rocher. Okazało się, że zdarcie wierzchniej warstwy produktu, doprowadziło ją do dobrze napigmentowanego kosmetyku. Sięgnęłam po chusteczki higieniczne i przystąpiłam do dzieła. Rzeczywiście po zdarciu wierzchniej warstwy, moim oczom ukazała się krwista czerwień, która na ustach prezentuje się niezwykle kobieco.

Wykończenie
Inglot nie rzuca słów na wiatr. W przypadku ołówka do ust kryjącego się pod numerem 21 mamy do czynienia z matowym wykończeniem. Cenię sobie klasyczne rozwiązania, jakoś nie potrafię przekonać się do drobinek. Wybierając pomadkę, stawiam na mat lub satynę.

Trwałość
Zanim pozbyłam się wierzchniej warstwy produktu, byłam niezadowolona z trwałości ołówka. Utrzymywał się na moich ustach przez 1-1,5 h, co trudno uznać za satysfakcjonujący rezultat. Gdy dobrałam się do głębszych warstw kosmetyku, odkryłam jego niezwykłą trwałość. Krwista czerwień trwa na swojej pozycji przez 6-7 h. Oczywiście, w tym czasie kolor nieco traci na intensywności. Ołówek znosi drobne podjadanie, ale konsumpcja dwudaniowego obiadu czy sycącej kolacji, wiąże się z koniecznością dokonania poprawek. Produkt Inglota w miarę równomiernie schodzi z ust, w związku z tym nie musimy się obawiać efektu konturówki.

Pigmentacja
Jeśli zdecydujecie się na zakup ołówka i nagle okaże się, że jego pigmentacja nie spełnia Waszych oczekiwań, to warto pozbyć się wierzchniej warstwy produktu przy pomocy chusteczek higienicznych. Dzięki temu rozwiązaniu mogę cieszyć się intensywną, krwistą czerwienią, która świetnie kryje już po nałożeniu pierwszej warstwy kosmetyku.

Nawilżenie
Ołówek nie wykazuje właściwości nawilżających. Większość matów charakteryzuje się skłonnością do wysuszania ust. Niestety, produkt Inglota nie stanowi wyjątku. Korzystając z jego dobrodziejstw, musimy pamiętać o stosowaniu dobrych pomadek ochronnych.

Podkreślanie suchych skórek
Kosmetyk Inglota zasługuje na miano detektora nierówności i martwego naskórka. Pod tym względem matowe pomadki są bezlitosne.

Migracja
Ołówek nie migruje poza kontur ust pod warunkiem, że przed jego aplikacją dobrze wytrzemy wargi, tym samym pozbywając się resztek sztyftu o właściwościach nawilżających. Gdy będziemy stosować się do tej zasady, możemy zapomnieć o czerwonych plamach na zębach.


Konsystencja
Produkt charakteryzuje się stosunkowo ciężką, tępą formułą. W związku z tym aplikacji ołówka mogą towarzyszyć pewne trudności. Równomierne pokrycie ust jest możliwe tylko wówczas, gdy mamy do czynienia z nawilżonymi wargami. Gdy korzystam z ołówka, nie towarzyszy mi nadmierne uczucie lepkości.

Opakowanie
Sztyft zamknięty jest w czarnym ołówku wykonanym z grubego, matowego plastiku, dzięki czemu prezentuje się niezwykle elegancko. Ołówek jest zakończony połyskującym, czarnym, plastikowym elementem, którego nie potrafię przekręcić w celu wydobycia kosmetyku. W związku z tym podejrzewam, że w pewnym momencie będę zmuszona sięgnąć po temperówkę. Ta perspektywa nie wzbudza mojego entuzjazmu.

Zapach
Produkt charakteryzuje się plastikową wonią, ale jest ona na tyle delikatna, że należy zbliżyć sztyft do nosa, aby poczuć ten specyficzny zapach.

Wydajność
Z ołówka korzystam od kilku miesięcy i nie stwierdziłam większego ubytku. W związku z tym uważam, iż produkt Inglota jest wydajny.

Testowanie na zwierzętach
Inglot nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach.

Cena
Zakup ołówka stanowi wydatek rzędu 20 zł.

Dostępność
Salony i wyspy Inglota.

Skład
PPG-2 myristyl ether propionate-tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę. Pełni również rolę zagęstnika. Ułatwia aplikację kosmetyku.
Mica- mika, nadaje żądany kolor i właściwości odbijające.
Titanium dioxide-dwutlenek tytanu. Jest dodawany do pudrów, podkładów i szminek, w celu ich rozjaśnienia i zapewnienia ochrony przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym.
Microcrystallina wax- powstaje w procesie odolejowania wazeliny. Składnik konsystencjotwórczy. Tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę.
Copernicia cerifera Carnauba wax-wosk uzyskiwany z liści Copernicia cerifera, palmy pochodzącej z Brazylii. Tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę.
Bis-diglyceryl polyacyladipate-2- składnik konsystencjotwórczy.
Ricinus communis (castor) seed oil-olej rycynowy. Olej roślinny otrzymywany z nasion rącznika pospolitego przez wyciskanie oleju na zimno i wygotowywanie z wodą, ta procedura ma zniszczyć toksyczną rycynę. Ma właściwości nawilżające.
Silica-krzemionka. Silnie chłonie wodę. Stabilizator emulsji, przedłuża trwałość kosmetyków, chroni przed ich rozwarstwianiem. Zwiększa lepkość.
Polyethylene-w kosmetykach stosowanych na skórę i włosy odpowiada za wytwarzanie warstwy okluzyjnej, która chroni przed utratą wody.
Synthetic beeswax- syntetyczny wosk pszczeli. Tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę.
Octyldodecanol-tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę. Ułatwia aplikację kosmetyku. Chroni emulsję przed rozwarstwieniem.
Beeswax/cera alba-wosk pszczeli. Emolient, emulgator, substancja ochronna. Substancja pochodzenia zwierzęcego. Po dodaniu wosku pszczelego pomadka staje się twardsza, przyczepniejsza, zwarta. Działa wygładzająco i natłuszczająco, tworzy ochronny, stabilny film. W przypadku osób uczulonych na pyłki może wystąpić podrażnienie.
Dimethicone-substancja pochodzenia chemicznego, pochodna silikonu. Pełni funkcję emolienta i substancji antystatycznej. Składnik ten jest stosowany jako emulgator lub koemulgator w mieszaninach olej-woda. Substancja nawilżająca, natłuszczająca i wygładzająca.
Capryl glycol- substancja ta posiada liczne właściwości. Działa konserwująco, natłuszczająco. Nadaje skórze miękkość, elastyczność i gładkość.
Phenoxyethanol- pełni rolę środka konserwującego. Zapobiega rozwojowi bakterii gramdodatnich i gramujemnych, jak również chroni przed namnażaniem drożdży.
Persea gratissima oil-olej z awokado otrzymany w wyniku tłoczenia jego ziaren na zimno. Stanowi bogate źródło następujących witamin: A,B, D, E, H, K, PP. Działa silnie nawilżająco. Jest adresowany do osób mających skórę suchą, dojrzałą, wrażliwą.
Hexylene glycol- substancja otrzymywana metodami chemicznymi. Stosowany w charakterze środka zmiękczającego i utrzymującego wilgoć. Może wywoływać alergie.
May contain:
Boron nitride-ma postać białego proszku. Substancja zwiększająca przyczepność kosmetyku.
Lauroyl lysine- aminowa pochodna kwasu otrzymywanego z oleju kokosowego. Sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Pełni również funkcję wiążącą. Znajdziemy go w cieniach do powiek i kosmetykach o żelowej formule.
Red 6-barwnik.
Red 6 lake-barwnik.
Red 7 lake-barwnik.
Red 33-barwnik.
Yellow 5 lake-barwnik.
Blue 1 lake-barwnik.
Carmine-karmin, barwnik.
Iron oxides-tlenki żelaza, barwniki.
Manganese violet-barwnik.

Reasumując: Choć pierwsze spotkania z ołówkiem nie należały do udanych, to pozbycie się wierzchniej warstwy produktu zmieniło moje podejście. Świetna pigmentacja, matowe wykończenie i kilkugodzinna trwałość przemawiają na korzyść kosmetyku Inglota. Przy czym należy pamiętać, iż tego typu produkty są niezwykle wymagające. Matowe pomadki podkreślają suche skórki, dlatego musimy zadbać o dobrą kondycję ust. Pomimo iż ołówek posiada wady, zamierzam przyjrzeć się pozostałym odcieniom.

PS Jak zapatrujecie się na tego typu produkty? Czy korzystałyście z ołówków do ust? A może pozostajecie wierne tradycyjnym pomadkom?
karminowe.usta

74 komentarze:

  1. Taki kolor, przy bladolicej cerze zawsze robi na mnie super wrażenie, klasa sama w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:) Takie czerwienie świetnie ożywiają bladą twarz:) W związku z tym często po nie sięgam;) W końcu moja twarz nabiera wyrazu;)

      Usuń
  2. Muszę się zapoznać z ofertą kolorystyczną, bo za klasyczną czerwienią u siebie na ustach nie przepadam, ale idea produktu bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz też bardziej stonowane odcienie:) Widziałam nawet pastelowy róż:) Jest w czym wybierać;)

      Usuń
    2. W takim razie, wkrótce wybiorę się do inglota :)

      Usuń
    3. Daj znać, czy wyprawa zakończyła się owocnie;)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze produktu do ust w formie kredki. Ten kolor jest naprawdę piękny! Szkoda, że Inglot nie zachwycił od pierwszego użycia - wiele osób zraża się po początkowej fazie używania, gdy kosmetyk nie spełnia ich oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W salonie ta kredka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zdziwiłam się, że na ustach widzę tylko kolorową poświatę. Inez w jednym z filmików wspominała o cieniach Yves Rocher. Skusiła się na nie ze względu na świetną pigmentację testera, a w domu przeżyła rozczarowanie. W końcu doszła do wniosku, że w sklepie dochodzi do starcia wierzchniej warstwy kosmetyku i tutaj rzeczywiście tkwił klucz do sukcesu. Skorzystałam z tej metody i rzeczywiście dostrzegłam różnicę:)

      Usuń
    2. Ciekawa sprawa z tą warstwą wierzchnią: ilekroć kupuję cień w Inglocie pani zawsze mnie informuje, że po starciu warstwy wierzchniej cień będzie miał kolor jak na testerze. Coś w tym jest :D

      Usuń
    3. Odnoszę wrażenie, iż coś dodają do wierzchniej warstwy, żeby ta lepiej się prezentowała;) Mnie jeszcze nikt nie informował o tym rozwiązaniu, ale filmik Inez zapadł mi w pamięć;)

      Usuń
  4. Oglądałam tę kredkę podczas ostatniej wizyty w Inglocie, ale zdecydowałam się na pomadkę. Ale teraz czuje się mocno zainteresowana i chyba następnym razem wybiorę sobie jakiś ciekawy kolor, cena jest bardzo przyjazna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór odcieni ołówków jest dość spory, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie;) Te kredki są naprawdę świetnie napigmentowane i trwałe. Za 20 zł nie znajdziemy równie dobrego kosmetyku do ust:)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Od pewnego czasu sięgam po nią niemal codziennie. Cieszę się, że dałam jeszcze jedną szansę temu ołówkowi, ponieważ po starciu wierzchniej warstwy, zobaczyłam zupełnie inny kosmetyk. Świetna pigmentacja i trwałość przemawiają na korzyść tego ołówka:)

      Usuń
  6. cudownie wygląda, śliczny kolor. posiadam matową kredkę z e.l.f w odcieniu tea rose, i jest to jeden z moich ulubionych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku z e.l.f., ale jeśli tylko będę miała sposobność, to przyjrzę się ich matowym kredkom, ponieważ to rozwiązanie przypadło mi do gustu:)

      Usuń
  7. Ostatnio coraz bardziej interesują mnie tego typu produkty :) Stałam się posiadaczką kredki z Revlona, to może i na Inglota przyszła pora? ;D Podoba mi się, że znika równomiernie, bo nie ma nic gorszego niż efekt konturówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przyglądałam się kredkom Inglota, ale nie było odcienia, który prezentowała Hexx, a to on wzbudził moje największe zainteresowanie;)

      Masz rację, ten efekt konturówki nie dodaje nam uroku. Moja ciocia ma świetną pomadkę z Golden Rose. Sama skusiłabym się na taką wiśnię, gdyby równomiernie znikała z ust...

      Usuń
  8. Hmmm, średnio mi się podoba.
    O ile w ołóweczku wygląda całkiem ok, to na ustach już troszkę gorzej.
    Ale to kwestia upodobania, oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:) Ja dzisiaj miałam podobne odczucia, przyglądając się kredkom Revlonu. Patrząc na sztyft, przygarnęłabym większość odcieni, ale po zrobieniu swatchy, okazało się, że żaden nie spełnia moich oczekiwań, a odcienia prezentowanego przez Hexx nie było.

      Usuń
  9. Bardzo lubię inglotowe ołówki chociaż mają swoje minusy, Dla mnie strasznie irytujące było ostrzenie ich - totalnie odporne na ostrza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja jeszcze nie ostrzyłam swojego ołówka. Aczkolwiek ten twardy plastik sugeruje, iż nie będzie to łatwe zadanie. Chyba będę musiała poprosić TŻta o pomoc, bo obawiam się, że może mi zabraknąć cierpliwości i siły;)

      Usuń
  10. Jeszcze nie próbowałam tych ołówków, zwykle sięgam po tradycyjne pomadki. Ten kolor zdecydowanie przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zazwyczaj sięgam po tradycyjne pomadki, ale ostatnio skusiłam się na ołówek. Jestem z niego zadowolona. Na swoją kolej czeka jeszcze podobny produkt z Alverde:) Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym w przypadku drugiego ołówka również nie postawiła na czerwień;)

      Usuń
  11. Super kolorek:) ja od dłuższego czaję się na coś matowego do ust z Inglota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto przyjrzeć się ołówkom, ponieważ wybór odcieni jest ogromny. Na pewno znajdziesz coś dla siebie;)

      Usuń
  12. Podoba mi się ;) Tak seksownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam;) Czerwień na ustach i od razu pewność siebie wzrasta;)

      Usuń
  13. dla mnie chyba za matowa:P a kolor cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację;) Coś w tym jest, bo dzisiaj po raz pierwszy zaczęłam ubolewać nad brakiem przeźroczystego błyszczyka, którym mogłabym pociągnąć usta;)

      Usuń
  14. Uwielbiam maty na ustach. Czerwienie są piękne jednak uważam, że zupełnie do mnie pasują. Może kiedyś się skuszę na jakąś czerwień w ramach eksperymentu, jednak na razie pozostanę wierna różom wszelkiej maści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kiedyś zdecydujesz się na eksperymenty, zawsze możesz poprosić koleżankę, która jest konsultantką Avonu o taki niewielki tester, który czasem dorzuca się do zamówienia;)

      Róże też są piękne:) Najważniejsze, żeby pomadka odzwierciedlała Twoje preferencje:)

      Usuń
  15. do takiego kosmetyku trzeba mieć nienaganne usta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego zaraz zabieram się za składanie zamówienia w sklepie Pat&Rub;) Chyba skuszę się na ten różany peeling zaprezentowany przez zoilę:)

      Usuń
  16. Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się opisać ten produkt, bo krążę nad nim od dłuższego czasu ;)
    Od czasu wspaniałej szminki z Revoltaire (Catrice) nałogowo wręcz szukam matowych kosmetyków do ust, które będą równie lekkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że w czasach, gdy szminki z limitki Revoltaire cieszyły się dużą popularnością w blogosferze, nie miałam dostępu do Hebe czy Natury;)

      Jeśli chodzi o ołówki z Inglota, to jest w czym wybierać;) Przy tylu wariantach kolorystycznych każdy powinien znaleźć coś dla siebie;) Jeśli zobaczysz, że tester jest dobrze napigmentowany, a w domu uzyskasz delikatną poświatę, to daj ołówkowi jeszcze jedną szansę i pozbądź się zewnętrznej warstwy produktu:)

      Usuń
    2. Tak mi się przypomniało (w czas), że gdybyś chciała nadrobić Colour Bomb z Revoltaire, to do stałej oferty wszedł odcień podobno identyczny- Matt About Pink (póki co nowości z Catrice są dostępne póki co tylko w Hebe, ale pamiętam, że chyba tam częściej kupujesz :P)

      Usuń
    3. Dziękuję za pamięć i cenną informację:) Spisałam sobie nazwę tej pomadki. Z pewnością przyjrzę się Matt About Pink podczas najbliższej wizyty w Hebe:) Dobrze kojarzysz:) W Hebe bywam co najmniej raz w tygodniu;)

      Usuń
  17. Jak dla mnie kredka z Inglota jest najgorsza - po pierwszym temperowaniu będziesz wiedziała dlaczego :P No i jej właściwości nie do końca mi leżą, nie nadaje się na co dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że moja radość z posiadania tego ołówka minie wraz z pierwszym temperowaniem;) Jednak patrząc na wydajność, nie sądzę, aby ten nieprzyjemny moment miał szybko nastąpić;)

      Ten ołówek rzeczywiście nie nadaje się na co dzień, ponieważ na dłuższą metę może wysuszać usta. Poza tym nie zawsze można sobie pozwolić na intensywny kolor.

      Usuń
    2. Ja za to zdecydowanie bardziej lubię ich matowe pomadki - to samo co w kredce tylko forma lepsza :)

      Usuń
    3. Skoro chwalisz sobie matowe pomadki Inglota, to będę musiała się za nimi rozejrzeć:) Wizja temperowania nie nastaraja mnie optymistycznie;)

      Usuń
  18. miałam kiedyś ich korektor w kredce. ostrzenie jej to był koszmar. dlatego już Ci współczuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korektora w kredce jeszcze nie widziałam, ale to może i dobrze, bo jeszcze coś by mnie podkusiło;) Zaczynam się bać tego temperowania. Ten gruby plastik sugeruje, iż nie będzie to łatwe zadanie...

      Usuń
  19. Uwielbiam czerwień na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też:) Moja sympatia znalazła odzwierciedlenie w składzie mojej pomadkowej kolekcji;) Dominuje w niej czerwień:)

      Usuń
  20. Mam inny kolor i na moich problematycznych ustach niezbyt dobrze wygląda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ołówek z powodzeniem może robić za detektor suchych skórek. Czasem mam wrażenie. że moje usta są w dobrej kondycji, po czym nakładam czerwień i okazuje się, że moje wyobrażenie było błędne... W związku z tym postanowiłam się zaopatrzyć w peeling różany z Pat&Rub. Niestety, nawet regularne stosowanie pomadki ochronnej nie jest w stanie uchronić mnie suchymi skórkami...

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam ten ołówek, aczkolwiek czasem dopada mnie irytacja. Mam wrażenie, że moje usta znajdują się w dobrej chwili, po czym okazuje się, że produkt Inglota wykrywa suche skórki;/

      Usuń
  22. żałuję i ubolewam ale taka piękna czerwień jest nie dla mnie buuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Twój typ urody nie pozwala na noszenie klasycznego wydania czerwieni... Ja z kolei nie mogę sobie pozwolić na brąz w makijażu oczu, bo nie wyglądam w nim zbyt korzystnie...

      Usuń
  23. Szkoda ,że ni trwały ten ołówek do ust :) Ja nigdy nie korzystam z ołówków :) Muszę przyznać ,że ten ma przepiękny kolor. Boska czerwień <3


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ołówek jest trwały, tylko trzeba zetrzeć warstwę wierzchnią, która trochę przypomina kredkę świecową;)

      Usuń
  24. matko z córką, jaka piekna *_* uwielbiam takie intensywne czerwienie! niestety sama źle w takich wyglądam, ale kocham podziwiać na innych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie z pomadkami z pomarańczowymi tonami. Podziwiam je na cudzych ustach, ale sama nie moge sobie na nie pozwolić, ponieważ jestem chłodnym typem urody;)

      Usuń
  25. Przepiękny kolor! Uwielbiam klasykę, choć do czerwieni na swoich ustach jeszcze nie jestem w 100% przekonana. Za to ołówka do ust nigdy w życiu jeszcze nie używałam, myślę, że póki co pozostanę przy pomadkach, choć ten Inglot prezentuje się obiecująco:).

    Oj, jeśli chodzi o jakieś działanie przeciw rozdwajaniu się paznokci i wzmacniające to nie wiem czy oliwka sobie da radę! Ale u mnie bardzo dobrze nawilża i pielęgnuję, ale też nie kosztuje dużo to można wypróbować, bo wiadomo u każdego jest inaczej;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odcienie pomadek zawsze należy dobierać do swoich preferencji;) Mamy się w nich dobrze czuć;) Swego czasu panowała moda na nudziaki. Uległam jej, ale szybko pożałowałam, bo przy moim typie urody wskazane są żywsze kolory;)

      Skorzystam z tego olejku. Jeśli nie pomoże płytce, to chociaż opanuje problem suchych skórek;)

      Usuń
  26. Matowe pomadki raczej nie nadaja sie do moich ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wykończenie jest bardzo wymagające. Nie sprawdzi się przy ustach skłonnych do pierzchnięcia... Regularnie nawilżam usta, mimo to ołówek często podkreśla suche skórki;/

      Usuń
  27. Ołówek do ust bardzo mnie przekonuje. Szukałam też od dawna takiej czerwieni, chociaż zawsze mam wrażenie, że przy tak czerwonych ustach moja skóra wydaje się prawie biała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ołówki z Inglota są świetnie napigmentowane i trwałe, aczkolwiek parę dziewczyn wspomniało o trudnościach podczas temperowania. Podejrzewam, iż nie będzie to łatwe zadanie, zważywszy na grubość plastiku.

      Ten efekt wybielenia skóry nie stanowi dla mnie problemu, ponieważ takie czerwienie jednocześnie rozjaśniają zęby;)

      Usuń
  28. Bardzo ładny odcień :) Ja czerwieni mam wystarczająco dużo, a ostatnio ich za bardzo nie noszę, bo mam makijażowego lenia i maluję się tylko jak mam więcej czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio ograniczyłam się do pudru i pomadek;) Nie mam natchnienia do malowania oczu i konturowania twarzy;) Ostatnio strasznie się rozleniwiłam;)

      Usuń
  29. ja kiepsko wygladam w matach,ale Tobie świetnie pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maty są piękne, ale jednocześnie bardzo wymagające... Podkreślają każdą suchą skórkę, mogą też pogarszać kondycję warg...

      Usuń
  30. chętnie bym spróbowała, jednak z zakupem czegoś do ust wstrzymuję się aż doprowadzę je do należytego porządku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby Twoje usta jak najszybciej powróciły do dobrej kondycji:) Moje są wyjątkowo podatne na pierzchnięcie, dlatego zawsze mam przy sobie pomadkę ochronną. Nakładam ją nawet na noc, aby uniknąć przykrych niespodzianek po przebudzeniu...

      Usuń
  31. Bardzo elegancka czerwień! Dobrze wygląda na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczne odcienie czerwieni dobrze komponują się z moją karnacją, dlatego chętnie po nie sięgam:) Takie pomadki wspaniale ożywiają moją bladą twarz;)

      Usuń
  32. Mam w odcieniu 20, również czerwień, jednak wpadająca w pomarańcz :)
    Strasznie jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Tobie również przypadły do gustu ołówki z Inglota:) Ja nie wyglądam zbyt dobrze w czerwieni z pomarańczowymi tonami, ale lubię podziwiać ten odcień na cudzych ustach:)

      Usuń
  33. A czy wiecie jak te kredki strugac? probowalam zwykla temperowka, ta taka duza, no i nic nie zostalo tylsko sam "rysik".. Poki sie nie zlamie bedzie ok a pozniej do wyrzucenia,, maie jakies rady? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie nie temperowałam swojej kredki. O dziwo, ten wystający rysik okazał się niezwykle wydajny. Obawiam się, gdy przystąpię do tej czynności, ogarnie mnie szewska pasja;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...