Maseczka z jogurtem i granatem-hit czy kit?


Jesienią i zimą chętnie sięgam po sok z granatów. Lubię jego specyficzny smak i intensywną barwę. Soki, które leżą w sklepach tygodniami, jeśli nie zawierają „dodatków”, są pozbawione cennych składników. Przeciwutleniacze ulegają rozkładowi w ciągu kilkudziesięciu minut od przygotowania napoju. Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku soków, które w procesie produkcji są witaminizowane pochodnymi witamin o charakterze antyoksydacyjnym. Charakteryzują się one zwiększoną stabilnością. Od dwóch lat dysponuję wyciskarką do cytrusów, więc mogę przygotowywać własne napoje. Chętnie wyciskam sok z granatów, aczkolwiek nie potrafię przekonać się do konsumpcji pestek, które charakteryzują się wysoką aktywnością prozdrowotną. Tym razem postanowiłam ich nie wyrzucać. Przygotowałam maseczkę z granatów i jogurtu.

SKŁADNIKI
  • 2 łyżki stołowe „pozostałości” po wyciśnięciu soku z granatów
  • 2 łyżki stołowe jogurtu naturalnego


PRZYGOTOWANIE
Pozostałości granatów należy wymieszać z jogurtem naturalnym. Po uzyskaniu papki można przystąpić do aplikacji maseczki. Na głowę warto założyć czepek, ponieważ pozwala on uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek w postaci plam na posadzce. Maseczkę należy zmyć po upływie 30 minut.

UZYSKANE EFEKTY
Blask
Włosy ładnie lśnią, ale taki sam efekt mogę uzyskać przy wykorzystaniu oleju, którego aplikacja i zmywanie nastręcza mniej trudności.

Miękkość
Gładzenie włosów należy do przyjemnych doznań. Kosmyki są delikatne i miękkie w dotyku, ale ten sam rezultat mogłabym uzyskać po zastosowaniu oleju z pietruszki czy pomidora.

Gładkość
Łuski są częściowo domknięte. Moje włosy charakteryzowały się większym „poślizgiem” po zastosowaniu maseczki z jogurtu i awokado. Warto podkreślić, że nie doczekałam się efektu wyeksploatowanej miotły, więc nie mam nic do zarzucenia maseczce z granatów i jogurtu.

Rozczesywanie
Wprawdzie moje włosy nie były poplątane, ale znam sposoby, aby ich szczotkowanie nie nastręczało żadnych trudności.

Skręt
Wygląda całkiem przyzwoicie. Jeszcze parę tygodni temu byłabym nim oczarowana, ale apetyt wzrasta w miarę jedzenia;)

Obciążenie
Moje włosy nie są oklapnięte, wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie, że zyskały na objętości.

Przetłuszczenie
Po zastosowaniu maseczki moje włosy wyglądają świeżo.

Zmywanie
Myślałam, że będzie gorzej. Musiałam usunąć z włosów zaledwie 3 zagubione pestki, ale na szczęście były one na tyle duże, że nie sprawiło mi to trudności. Podczas mycia głowy należy zablokować odpływ, ponieważ pestki mogą przyczynić się do jego zatkania. Po umyciu głowy pozbierałam je i wyrzuciłam do kosza.

Zapach
Maseczka roztaczała wokół siebie przyjemną woń. Jej zapach kojarzy mi się z jogurtem żurawinowym, który od jakiegoś czasu jest dostępny na polskim rynku.

Reasumując: Od czasu do czasu decyduję się na domową maseczkę. Lubię eksperymentować i odkrywać nowe zabiegi służące moim włosom. Maseczka z granatem i jogurtem nie wyrządziła mi krzywdy, ale też nie zachwyciła na tyle, żebym w przyszłości do niej powróciła.

PS Lubicie sok z granatów? A może smakują Wam pestki pochodzące z tego owocu?

karminowe.usta

40 komentarzy:

  1. a ja tam sobie chętnie podgryzam pestki, więc na taką maseczkę się nie zdecyduję : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam z malinami;) Nie wyobrażam sobie, że mogłabym przerobić je na maseczkę. To moje ulubione owoce:)

      Usuń
  2. mmm bardzo lubię granaty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam granaty i wcinam z pestkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafię się przemóc. Z każdego owocu zawsze wygrzebuję pestki:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Eksperymentowanie sprawia mi frajdę;) Zawsze ciągnęło mnie do doświadczeń, dlatego poszłam na biotechnologię:)

      Usuń
  5. Pestki jak najbardziej. :) Jakoś nie stosowałam maseczki robionej własnoręcznie, ale używałam szamponów z wyciągiem z granatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię szampon, odżywkę i maskę Alterry z granatem:) Świetnie się u mnie sprawdzają, dlatego postanowiłam jakoś wykorzystać te nieszczęsne pestki:D I tak odnotowałam postęp. Jako dziecko jadłam tylko maliny, truskawki, poziomki i banany, ponieważ nie lubiłam pestek. Pozostałe owoce trafiały do wielkiej sokowirówki. Teraz mam wyciskarkę do cytrusów i chętnie przerabiam grejpfruty, pomarańcze, cytryny i granaty na sok:)

      Usuń
  6. ja chyba jeszcze nigdy nie jadłam granatu, nie przypominam sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do granatów przekonałam się 1,5 roku temu, ale wykorzystuję je głównie do przyrządzania soków:)

      Usuń
  7. granat to ja uwielbiam pałaszować ;) szkoda byłoby mi go na włosy czy twarz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam sok z granatów:) Pestek mi nie żal;) Mam do nich dziwną awersję:D

      Usuń
  8. Pestki są fajniuchne :D
    Twoje włosy są przecudne, ach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam tyle dobrego o właściwościach tych pestek, ale nie potrafię się do nich przekonać. Dla mnie pestki to zło i zawsze je wyrzucam:D W przypadku cytrusów nauczyłam się sprawdzać, czy mam do czynienia z partenokarpią. Gdy na końcu owocu jest takie "wgłębienie", to znaczy, że owoc został zawiązany bez zapłodnienia i nie ma pestki. Kiedyś tego nie wiedziałam i od czasu do czasu trafiałam na mandarynki z pestkami, co bardzo mnie irytowało;)

      Usuń
    2. No proszę. Przyznaję, że tego nie wiedziałam. Teraz będę mądrzejsza, dzięki! :)

      Usuń
    3. Ja się tego dopiero dowiedziałam na studiach, a jestem po klasie biologiczno-chemicznej;)

      Usuń
  9. a ja mam pytanie techniczne- mówisz o wyciskaniu soku z granatów... w sokowirówce czy wyciskarce? (bo sama nigdy nie wiedziałam jak się do nich zabrać)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz poprawię ten błąd z sokowirówką. Miałam na myśli taką wyciskarkę do cytrusów. Zabrakło mi tego określenia i użyłam sformułowania "sokowirówka";)

      Kroję granaty tak jak pomarańcze i korzystam z wyciskarki, ot cały sekret;) Trzeba tylko uważać na ubrania, bo można je łatwo pobrudzić.

      Usuń
    2. hmmm, w takim razie muszę się jeszcze zaopatrzyć w wyciskarkę (sokowirówkę już mam) bo uwielbiam smak soku z granatów, ale dotąd pijałam tylko gotowy. Pamiętam, jak kiedyś kupiłam granata w całości i prawie płakałam, bo nijak się nie dało tego soku z niego zjeść ;)

      Usuń
    3. Ten sok bryzga po całej kuchni;) Ja zawsze jak zabieram się za granaty,to ubieram fartuch:) Zawsze się przy tym pobrudzę;)

      Usuń
  10. Lubię pestki z granatów, są pyszne z pastą orzechowo-bakłażanową lub pieczonym bakłażanem. Zastosowanie granatu do włosów ograniczam do Alterrowej maseczki z granatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiem przekonać się do bakłażanów. O ile w leczo mi smakują, o tyle faszerowane trudno mi przełknąć, ale to kwestia odpowiedniego przyrządzenia. Ale taka pasta mogłaby stanowić całkiem ciekawe połączenie smaków. Lubię orzechy. Pastę przyrządzasz z orzechów włoskich czy laskowych?

      Usuń
  11. Takie maski nie sa dla mnie :(. Ostatnia owocowa znowu wyplukala mi indygo i teraz tydzien przed farbowaniem maja juz spory brazowy polysk :D. Plus tego- indygo jednak nadal zmywa mi sie z wlosow bo juz mialam watpliwosci :p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pewność, że nie oszukano Cię podczas zakupów i nie sprzedano jakichś chemikaliów zamiast indygo;) Mi akurat taki jaśniejszy połysk nie przeszkadza, ale jest to bardzo indywidualna kwestia:)

      Usuń
  12. Nie stosowałam nigdy żadnej maski owocowej. Ciekawe,jak ta z granatem zadziałałaby na moje kłaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, czy taka maska przyniosłaby u kogoś rewelacyjne rezultaty:) Ja zaliczyłabym ją do grona średniaków;) Jeśli do tego dodać stosunkowo duży nakład pracy, to nie wygląda to za dobrze;)

      Usuń
  13. Jednym słowem za dużo roboty dla średniego efektu :)
    Bardzo lubie pestki z granata, ale soku jeszcze nigdy nie piłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam;) Wolę korzystać z prostszych rozwiązań, a zaoszczędzony w ten sposób czas spędzić na zdobieniu paznokci;)

      Sok ma dość specyficzny smak, ale mi odpowiada. Lubię w nim tę cierpką nutę:)

      Usuń
  14. Uwielbiam jeść te pestki ! Co do włosów to jeszcze nie robiłam takiej maseczki , ale skoro takie efekty mozna uzyskac łatwiejszym sposobem to pójde na łatwiznę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te pestki jesz same, czy z czymś łączysz? Ja próbowałam jeść same, ale niespecjalnie przypadły mi do gustu...

      Usuń
  15. Uwielbiam jeść pestki, same :) Sok też mile widziany!

    Ja się trzymam z daleka od takich wynalazków do twarzy czy do ciała bądź włosów. Wybieram tradycyjne rozwiązania czyli gotowce :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotowce to ogromny komfort;) Nie trzeba ich przygotowywać, myć naczyń. Wystarczy użyć:)

      Usuń
    2. Ze mnie jest leniwiec w tej kwestii :) po prostu nie przemawiają do mnie takie kombinacje.

      Usuń
    3. Rozumiem;) Ja też jestem leniwa i nie umiem się zebrać w sobie, żeby zrobić własny keczup:) A pomidorów latem nie brakuje;) Co roku się za to zabieram, ale bezskutecznie:)

      Usuń
  16. o kurczaki, jakie masz piękne włosy! padam z zazdrości! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze padam z zazdrości, gdy widzę Twoje wspaniałe, nieziemsko długie rzęsy:)

      Usuń
  17. ja lubie jesc granat :) piekne masz wlosy ;)
    Mam nadzieję, że zagościsz u mnie na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa nt. włosów:)

      W miarę możliwości będę starała się do Ciebie powracać:) Aczkolwiek wielkimi krokami zbliża się sesja, więc mogę cierpieć na czasowe braki;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...