Luźne refleksje w związku z sytuacją w Rossmannie



Tak naszło mnie dzisiaj na refleksję po wizycie w Rossmannie. Akurat stałam przy szafie Rimmela i wybierałam lakier do paznokci, gdy nastolatka wraz ze swoją mamą buszowały po szafach obok. Dziewczyna poprosiła mamę o pomoc w doborze pudru, ta ją ostentacyjnie olewała. W końcu dziewczyna znalazła puder dostosowany do swojej karnacji. Wtedy mama zainteresowała się córką i ją ofukała, że chce się „obsypać mąką” i „będzie wyglądać jak trup”. I kazała jej brać jakiś brązowo-pomarańczowy puder, który był dla dziewczyny za ciemny przynajmniej o 3 tony. Nastolatka stwierdziła, że nie chce być pośmiewiskiem dla otoczenia. I teraz najlepsze, w końcu matka wzięła pełnowartościowe produkty i zaczęła nimi mazać córkę. Zwróciłam jej uwagę, że testery są wysuwane, a ona używa kosmetyku, który potem ktoś kupi jako pełnowartościowy. Spojrzała na mnie z niesmakiem, ale na szczęście zakończyła testowanie towaru. Dziwię się, że obok stał ochroniarz i ekspedientka, którzy nie pomyśleli o tym, żeby zwrócić uwagę klientce. Tak to chodzą za człowiekiem i patrzą, jak dobiera sobie podpaski/tampony, a jak przyjdzie co do czego, to inni klienci muszą zwracać uwagę osobom, którym tester pomylił się z pełnowartościowym produktem.

Inna sprawa, to brak zainteresowania matki tym, co wybiera córka. Dziewczyna jest młoda, nie zna się jeszcze na tego typu produktach, więc powinno się jej wyjaśnić, że nie wszystkie kosmetyki pasują do jej młodej cery. Poza tym należy wyrobić dobre nawyki tj. dobieranie produktu do rodzaju skóry, sprawdzanie składu. Zwracając uwagę na takie kwestie można uniknąć katastrofy w postaci wysypu pryszczy, zaskórników i zapchanych porów. Inna kwestia to nauka akceptacji własnej skóry. Jasna cera to nie wada, którą trzeba za wszelką cenę ukryć. To działa oczywiście w każdą stronę. Nauka akceptacji to podstawa, inaczej rodzą się kompleksy. Ta sytuacja zrobiła na mnie spore wrażenie, czego dowodem jest ten wpis. Dlaczego poświęcam jej miejsce?

Po pierwsze, nie testuje się pełnowartościowych produktów, bo potem ktoś kupi taki wybrakowany kosmetyk.

Po drugie, oddech ochroniarza w Rossmannie prawie zawsze czuć na plecach, ale gdy przychodzi co do czego, to nie potrafi zwrócić uwagi na używanie pełnowartościowego towaru.

Poza tym pierwsze kosmetyki należy dobierać z córką, żeby nauczyć ją pewnych zasad i zapobiec katastrofie. Nie należy lekceważyć jej próśb o pomoc.

Ponadto uważajmy na to, co mówimy i robimy, bo nasze przypadkowe uwagi mogą przyczynić się do narodzin kompleksów. Mam znajomą z liceum, która często słyszała od swojej mamy, że wygląda na chorą, że jest za blada. Dziewczyna co drugi dzień leży na solarium i ma przesuszoną skórę. Przez te częste wizyty na solarium wygląda na starszą, niż jest. Ja zawsze słyszałam od otoczenia, że jestem chuda jak patyk, co miłe nie było. Moi rodzice na szczęście są mądrzy i zawsze podkreślali, że to zaleta. Moja przyjaciółka do dzisiaj cierpi na kompleks „za krótkiej szyi”. Siostra i mama tak długo jej to wmawiały, że dziewczyna naprawdę ma wykrzywiony obraz samej siebie.

Musiałam o tym napisać, bo pamiętam czasy, gdy byłam nastolatką i smarowałam się samoopalaczem, żeby nie narażać się otoczeniu i do tego nosiłam same szerokie bluzy, żeby ukryć, że jestem szczupła. Na szczęście przeszło mi, bo mam mądrych rodziców.

PS Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten marudno-refleksyjny wpis. W następnym pochwalę się swoimi drobnymi łowami, chociaż miałam kupić tylko niebieski lakier do paznokci, na który zachorowałam, przeglądając wpisy na blogach;)

57 komentarzy:

  1. Dziewczyna chyba była mądrzejsza od matki... Przykro jest widzieć takie sytuacje, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest smutne, bo matka odebrała jej frajdę ze wspólnych zakupów.

      Usuń
  2. bardzo dobrze, że o tym wszystkim napisałaś :) ta baba z córką to jakaś patologia, jak można tak z dzieckiem w ogóle rozmawiać :| no i nie używanie testerów... cudnie, dlatego zawsze wybieram kosmetyki z samego końca, bo nigdy nie wiadomo, czy te co są z przodu nie były używane ;] jeżeli chodzi o "bladolicość", to na szczęście nigdy nie miałam z tym problemu, nikt tego nie krytykował, ja się do swojego koloru skóry przyzwyczaiłam i nie narzekam :) a jeżeli chodzi o podkłady i pudry to wolę wybrać ten w kolorze mąki, niż pomarańczowy który będzie się masakrycznie wyróżniał na granicy twarz-szyja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno czasem znaleźć jakiś nietykany kosmetyk. Kiedyś w Schleckerze bardzo spodobała mi się szminka w ołówku, ale każda była wymacana.

      Usuń
  3. Ja nie mieszkam z rodzicami od dawna a czasem tata potrafi na caly glos np. na dworcu, mowic jaka to jestem blada jak trup i szczupla :/. Za kazdym razem jak wraca do Polski to slysze .Nie mam zamiaru na sile sie opalac, moja skora bardzo wolno sie opala, kiedy wszyscy maja ladna opalenizne ja nadal wygladam jak wampir :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze nie są zabawne. Niby niewinne, ale to taka wbijana szpila. Nie zawsze taka komentująca osoba ma złe intencje, ale często nie licząc się ze słowami, sprawia przykrość.

      Usuń
    2. Wiesz jakos nie zwracam na to uwagi ale jednak troche mnie to denerwuje bo ja nie zmienie swojej skory, ma taki odcien. Zreszta po opalaniu mam tylko same przebarwienia ;)
      Dodatkowo denerwowalo mnie zwracanie uwagi na cienie pod oczami, teraz bez korektora ani rusz :/
      Bardziej draznili mnie znajomi, jak jeszcze do szkoly chodzilam, byly to komentarze w stylu, ze ja to chyba nic nie robie i z domu nie wychodze bo jestem tak blada ;). Raz na jakis czas mozna przetrwac ale jak sie ciagle takie cos slyszy to naprawde mozna miec dosc! Tak samo z włosami eh...
      Dobrze, ze teraz wiecej osob jest za jasna karnacja, kiedys bylo gorzej ;)

      Usuń
    3. Mnie i tak rozwalił komentarz mojego kolegi, gdy wróciliśmy na uczelnię po wakacjach. "Co ty robiłaś całe wakacje? W ogóle wychodziłaś z domu?". Wtedy mu kazałam wejść na Digarta i pooglądać moje zdjęcia powrzucane z wakacji. Dzięki temu uwierzył, że wychodziłam z domu.:)

      Usuń
  4. Moja mama też zawsze chciała żebym była bardziej opalona:) teraz się już pogodziła że jestem bledzioch. Choć zawsze mi mówi żebym się przyróżowała lub bronzerowała:):) ale ja kompleksów nie mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dużo zależy od tonu, jakim jest to wypowiadane;)

      Usuń
  5. Racja. W Rossmannie występują pewne wady.
    Bardzo nie lubię gdy łazi za mną ochroniarz. No kurcze nigdy nie przyszło mi do głowy żeby coś ukraść, a ten nawet gapi się jak się gimnastykuję w celu dobrania właściwego odcienia podkładu.
    Także dużym problemem jest niezabezpieczenie kosmetyków przed otwieraniem ich w sklepie. Później trafiają się wybrakowane czy wysuszone tusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że czasem człowiek się nagimnastykuje, żeby coś wyciągnąć, bo tak wepchane do tyłu i czuję się niekomfortowo, gdy ktoś śledzi moje niezgrabne ruchy.

      Usuń
  6. co do lakieru - byłam dzisiaj w Rossmannie i wszystkie z tej serii były już wykupione! sama byłam w szoku, bo dwa dni wcześniej były pierwszy raz wyłożone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że lakiery miały wzięcia, bo dziewczyna obok również stanęła przy szafie, pooglądała lakiery i poszła w kierunku szafy Rimmela;P

      Usuń
  7. ja tylko współczuję tej dziewczynie takiej matki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna pod tym względem naprawdę ma nieciekawie...

      Usuń
  8. Kurde, myślałam, że problem z ochroną dotyczy tylko mojego Rossmana. I bez względu czy jestem w moim osiedlowym czy w centrum handlowym, ZAWSZE ochrona patrzy na mnie jak na złodziejkę. Raz nawet przeszukali mi reklamówkę sądząc, że 15min bezowocnego szukanie koloru na pewno skończyło się kradzieżą lakieru za 5zł ;/. Byłam też świadkiem kradzieży w Rossmanie- podleciała banda szczeniaków, złapała w ręce produkty do stylizacji włosów i wybiegła. Co zrobiła ochrona? Ochroniarz potuptał za nimi prosząc by odłożyli te produkty! Przychodzi co do czego, to nie potrafią nic zrobić, ale zwykłą klientkę, która nie wybiegnie ze sklepu traktują jak złoczyńcę.

    Co do kompleksów- nie ma dobrego koloru cery. Ja miałam zawsze śniadą, a śmiali się ze mnie i tak. "Mohikanin" czy "Czerwona twarz"... Miałam problemy z trądzikiem i byłam szalenie chuda, co zaowocowało także "szkieletorem", "anoreksją", "chudzielcem", ale to już klasyka... Na szczęście mama mówiła, że nie mam po kim być gruba i to nic złego, a z trądziku wyrosnę, choć płakałam nad nim długo. I miała rację- dziś Ci którzy mnie przezywali, wiele razy próbowali się ze mną umówić, a "koleżanki" które się ze mnie śmiały przypominają zwielokrotnione siebie, ale z podwójnym podbródkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ochroniarze są zawsze pierwsi do łażenia za normalnymi klientkami, ale jak ktoś zaczyna się awanturować, kraść, to ich nie ma... Albo udają, że tego nie widzą. Nie lubię tego dziwnego spojrzenia, gdy stoję 15 minut przy szafie z lakierami. Ja po prostu nigdy nie umiem się zdecydować na kolor i to trochę trwa, a patrzy się na mnie jak na złodziejkę...

      Usuń
    2. ja też nierzadko chciałabym sobie PRZETESTOWAĆ TESTERY. ale jak się taki patrzy na mnie to mi głupio. kiedyś podejdę do ochroniarza i zapytam, który kolor bardziej przypomina fuksję i który jest ładniejszy. aż im w pięty pójdzie.

      Usuń
  9. Bardzo ważny post. Ja dziś w Rossmannie chciałam obejrzeć sobie szminki Wibo ale wszystkie testery miały pourywane te guziczki od otwierania i nie szło zobaczyć koloru bo opakowanie jest ciemnofioletowe:/ Przeszłam do szafy Rimmel po pomadkę(tą od Kate) i co? Nie było wcale testerów, a same szminki "wyeksponowane" tak że pożal się Boże, po prostu wymieszane z regularnymi kolorami. Swoją drogą zawsze zastanawia mnie co ludzie robią z tymi testerami- błyszczyki są zawsze powylewane a pomadki połamane, a niektóre wyglądają nawet jakby ktoś próbował je zjeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że tylko ja trafiam na pogryzione pomadki-testery. To wygląda paskudnie, ale też świadczy o co poniektórych klientach, którzy z kulturą są na bakier. A opakowania od testerów fluidów są zawsze umaziane produktem i nie sposób się nie upaćkać, chcąc wydobyć co nieco na rękę.

      Usuń
  10. Mi od dziecka wszyscy powtarzali, że jestem "taka okrąglutka", że "dobrze wyglądam". Wyrobił mi się obraz małej toczącej się kulki. Aż schudłam i wszyscy nagle stwierdzili, że jestem taka "drobniutka".
    Ze skrajności w skrajność.
    Mnie irytuje jak się na mnie patrzą w drogerii jakbym przyszła po swój pierwszy błyszczyk, a nierzadko mam większą wiedzę na temat tego, czego szukam niż sprzedawcy. Cóż. Małymi krokami, swoim myśleniem i propagowaniem myśli może uda się nam zmienić świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czasem zdarza się, że sprzedawca traktuje nas protekcjonalnie. Czasem zapytam sprzedawczynię, czy to aby ten sam cień, co wskazany przeze mnie tester i zdarza się, że słyszę: a co pani myśli, że ludzie ich nie brudzą, dlatego mają inny kolor. Osłabia mnie coś takiego. Przecież można sprawdzić albo powiedzieć to bez złośliwości.

      Usuń
  11. takie wpisy są potrzebne, na swojego ochroniarza mam sposób, tam gdzie on jest idę niby szukać, on ucieka w inne miejsce ja za nim i po chwili znika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu sprawiasz, że robi mu się głupio;) Muszę wypróbować Twój patent. Bo w Rossmannie można poczuć się jak gwiazda, mająca osobistego ochroniarza;P Hihi:)

      Usuń
  12. Ehh.. tak niestety bywa ale córka niedługo będzie już sama chodziła na zakupy bez "inteligentnej" mamusi- a sytuacja w rossmanach jest po prostu tragiczna (ochroniarze, obsługa- z małymi wyjątkami)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam zazwyczaj nie ma co pytać o porady, bo większość ekspedientek się nie zna, zresztą się nie dziwię, bo nie zatrudniają tam osób po kosmetologii tylko zwykłych ludzi;) Ale część osób jest uprzejma i pomoże w znalezieniu konkretnej rzeczy typu żel pod prysznic z Alterry (w zależności od drogerii znajduje się w różnych miejscach), a inni coś odburkną. A przecież przyjemniej się żyję, gdy ludzie są dla siebie zwyczajnie uprzejmi.

      Usuń
  13. ten wpis nie jest marudny, tylko prawdziwy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najgorsze... I najsmutniejsze zarazem...

      Usuń
  14. Oj tak, wpajanie dobrych zwyczajów jest bardzo ważne, ja np. nie miałam skąd czerpać nauk, bo moja mama praktycznie się nie maluje i dlatego długo nie korzystałam z dóbr kosmetycznych. Na szczęście dzięki temu nie miałam problemów ze skórą, zapychaniem, czy solarium :)
    Moi rodzice są raczej mądrzy, ale aż tyle wsparcia, ile potrzebowałam, to ja nie miałam, niestety. I mam niestety zakrzywione widzenie siebie i nieco problemy w relacjach z ludźmi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama mi zawsze kolorystycznie pomagała, bo ma do tego talent, podobnie jak do przedmiotów ścisłych. Ale jak byłam mała, to nie miał mi kto pomagać z wypracowaniami i przedmiotami humanistycznymi. Rodzice się starali, ale to ścisłowcy, podobnie jak ja i zawsze było ciężko, ale dawaliśmy radę;)

      Usuń
    2. Pod względem nauki bylo super, zresztą nadal jest i jestem im za to bardzo wdzięczna, ale już psychikę to mam nieco wypaczoną. Jakbym mieszkała w USA, chodziłabym na terapię :P

      Usuń
    3. Z rodzicami różnie bywa, czasem nieświadomie zaszczepiają w nas coś, co potem utrudnia nam życie.

      Usuń
  15. hm, chyba żyjemy w paralelnych wszechświatach, bo w moim nikomu się nie wytyka faktu, że jest chudy. za to własna babcia jest pierwszą osobą w życiu, która bezpardonowo wyśmiewa twoją nadwagę w wieku 10 lat.
    swoją drogą, mi kiedyś ochroniarz z rossmana zwrócił uwagę, że mam rozwiązane sznurówki. a użył do tego takiego tonu, jakbym właśnie ukradła najdroższe perfumy, lol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwiązane sznurówki toż to zagrożenie;P Mogłaś się na nich potknąć i upuścić te najdroższe perfumy;P

      Usuń
  16. Masz racje w 100% u nas jest to samo ochroniarz zerka przez ramię a dziewczyny testują co chcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że ochroniarze wychodzą z założenia, że dopóki nic nie kradną, to jest okej, a na ten używany kosmetyk i tak znajdzie się nabywca, który go weźmie i w domu zauważy wwybrakowanie.

      Usuń
  17. No cóż niektórzy nie wiedzą co to testery.. A ci panowie ochroniarze w Rossmannie doprowadzają mnie do szału.. Nic spokojnie nie można zobaczyć bo łazi za tobą i się gapi czy czegoś nie ukradniesz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś to strasznie krępowało, ale z czasem się przyzwyczaiłam i teraz nie mam problemu, żeby stać i dobierać produkt. Kiedyś szybko brałam ten, który wydawał mi się dobry i szłam do kasy, bo czułam się nieswojo.

      Usuń
  18. Dzisiaj stałam prawie godzinę przy szafie z lakierami, bo nie byłam pewna jaki chcę kolor. Pan ochroniarz się kręcił i kręcił, aż w końcu po 15 minutach chyba stwierdził, że faktycznie mam problem i nie mogę się zdecydować na kolor i sobie poszedł męczyć kogoś innego. Niby taka ich praca, ale nie przepadam za tym, jak ktoś mi sapie w kark.

    I cieszę się, że ktoś napisał, iż powinniśmy uważać na to co mówimy. Niby to tylko słowa, ale potrafią zranić i potem człowiek tworzy sobie w głowie krzywy obraz siebie i trudno potem to zmienić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że trafiłaś na normalnego ochroniarza, który doszedł do wniosku, że nie wyprowadzasz lakierów w torebce, tylko próbujesz podjąć decyzję;)

      Usuń
  19. Ta matka była mniej rozgarnięta niż córka.. Widać sama nie wiedziała w jaki sposób się dobiera puder czy podkład. Nie zauważyłaś co sama miała na twarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona akurat była brązowa i to cała. Albo solarium, albo wakacje, albo samoopalacz. Ludzie mają różną wizję piękna, ale nie powinni zaszczepiać w dzieciach kompleksów. To, że córka jest blada, nie znaczy, że brzydka.

      Usuń
  20. Dobra notka.
    Zachowanie matki karygodne. Raz, że macała nowe produkty, dwa swoim zachowaniem wcale dziecku nie pomaga, a może jej tylko krzywdę zrobić. Szkoda dziewczyny ...

    Mi też ciągle mówiono, że wyglądam jak kościotrup, że nie mam piersi, a rodzina komentowała niby żartobliwie "nie jedz tyle bo przytyjesz" (oczywiście chcieli żebym ważyła więcej, ale dla mnie te żarty, były stwierdzaniem faktów) itd. Do dziś mam problem z akceptacją swojego ciała ... nawet mój M nie potrafi mnie przekonać, że powinnam przytyć i że nie wyglądam źle. Pamiętam, że jak przytyłam na 1 roku studiów, każda wizyta u rodziców/ciotek/kuzynek kończyła się dwuznacznymi pytaniami. Męczyło mnie to, więc znowu schudłam. Teraz co słyszę? Na początku studiów tak fajnie wyglądałaś, weź w końcu przytyj. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że czasem to słowa bardziej krzywdzą niż czyny.
    Bladość w mojej rodzinie też była w pewien sposób krytykowana, w wakacje prześcigali się kto jest bardziej opalony (samo słońce, zero solariów)... Dopiero rok temu się opamiętałam i przestałam opalać. Teraz cenię sobie bladą twarz, mimo że wiele osób widzi w tym chorobę :/ Ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle ja uwielbiam teksty:" nie bój się wziąć więcej kanapek, od tego nie przytyjesz" albo "tobie otyłość od chipsów nie grozi, więc jedz". Po pierwsze, jem wtedy, kiedy chcę. Po drugie, jem to, co chcę. Nie będę jadła produktów zawierających rakotwórcze substancje, akurat kalorie nie mają tu nic do rzeczy. Ale przez to wiele osób uważa, że jestem na diecie...

      Usuń
  21. Tak czytam i troche nie rozumiem ;)
    Jak to bladosc brzydka?
    Jakos tak zaraz po liceum skonczylam na dobre z opalaniem i caly wesoly rok chodze sobie blada jak trup.
    Z natury mam bardzo jasna karnacje (kupowanie podkladu to masakra - wszystkie sa dla mulatow ;) ), do tego unikam slonca, stosuje filtry.
    I w ogole mi to nie przeszkadza, do glowy mi nie przyszlo ze to jest 'brzydkie". Wrecz przeciwnie, nieco mnie bawi ta pogon za opalenizna bo wiem ze za pare lat ta opalenizna sie zwroci przeciwko nim :)
    Dziwczyny z wpisu bardzo szkoda :(
    W rossmannie ochroniarze doprowadzaja mnie do szalu.
    No co ja poradze ze czasem lubie postac sobie przed lakierkami i sie pogapic zastanawiajac sie czy ktoregos potrzebuje ;)
    No i to macanie produktow. Stoje sobie wlasnie i sie gapie a tu Pani obok tez sie zastanawia nad lakierami tylko ze sie zastanawia "bardziej" to znaczy odkreca sobie po kolei :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem dumna ze swojej bladości i lubię ją podkreślać, czym budzę zaciekawienie wielu osób. Czasem pojawiają się komentarze o tym, że solarium by się przydało. Ale nie zwracam na to uwagi. Nadmierne opalanie skutkuje szybkim starzeniem.

      Usuń
  22. Powiedzmy sobie szczerze, że brązowienie lub pomarańczowienie swojej twarzy (do granicy z szyją:P) jest w Pl jakąs plagą!!! zarówno wśród nastolatek jak i dojrzałych pań... nie wiem skąd taka "moda" sie bierze ale wygląda to nie ciekawie. Pudry, które moznaby nakładac pod kości policzkowe dla wysmuklenia, nakładane sa na cała twarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ludzie uważają, że wtedy wyglądają na zdrowszych i lepiej sytuowanych. Opalenizna wielu kojarzy się z dobrą pozycją materialną, pozwalającą na wakacje w ciepłych krajach...

      Usuń
    2. wiesz, w krajach południowych typu Hiszpania, Portugalia, Włochy, Francja- opalenizna tez jest strasznie modna, jest prześciganie się kto wygląda na bardziej opalonego- a przecież oni tam mają dużo lepsza pogodę. Szczegolnie w nadmorskich miejscach, codziennie! chodzi sie na 2-3godziny na plaże. I tak od maja do końca września. A w weekendy to nie da się nigdzie bliżej plaży zaparkować, ogromne korki w miasteczkach- bo wszyscy jadą na plaże. :)

      Usuń
    3. Może to też sposób pokazania innym: mam lepszą sytuację niż wy, mogę codziennie odpocząć na plaży... Wydaje mi się, że to pewien sposób manifestacji...

      Usuń
  23. zgadzam się z Tobą co do słowa...

    u mnie w naturze np zaklejają taśmą lakiery, żeby babony nie odkręcały :x

    co do krytyki, ja zawsze miałam wbijane szpile (kiedykolwiek chcę coś zmienić, zaszaleć...)
    czarne paznokcie: "jakieś weselsze byś mogła zrobić"
    różowe: "za jaskrawe"
    zielone: "wyglądasz jak topielica"
    wczorajsza czerwona kreska: "wygląasz jakbyśmaiła jęczmień"

    itd itp...w sumie wiem, że to róznica pokoleń i te sprawy, ale mogliby zrozumieć, że jestem młoda i mogę czasem zaszaleć, czasy się zmieniły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia z kolei nie potrafi pojąć, że się nie opalam, a ciotka, że nie hoduję krzaczastych brwi. Masz rację, że różnicy pokoleniowej nie przeskoczymy...

      Usuń
  24. Może to stąd bierze się ta bardzo widoczna na ulicach nieumiejętność w kolorystycznym dobraniu produktów do twarzy...
    Też czasem słyszę, że wyglądam na chorą, ale już w ogóle mnie to nie rusza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio usłyszałam od jednej koleżanki, że podkład powinien być o ton ciemniejszy od naszej karnacji, ponieważ tylko wtedy zdrowo wyglądamy. W rzeczywistości powinien być jaśniejszy, ponieważ i tak się utleni.

      Mnie już takie komentarze nie ruszają:) Człowiek z czasem nabiera dystansu.

      Usuń
  25. to jest własnie to , wezmie caly produkt otowrzy wymaze a potem to sprzedaja :/ czasem nawet nie ma jak sprawdzic bo nie ma testerow:? a to ze ochroniarze chodza za nami to jakas masakra ja zawsze jak ide z siostra to mamy go obok:/ bezsensu bo patrzy na rece i wogole glupio jakby mieli nas za jakies zlodziejki pfff drazniace myslalam ze tylko ja tak mam ale widze ze nie ja sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle wczoraj chciałam kupić pędzel do różu. Obeszłam parę drogerii i w końcu weszłam do Rossmanna. Długo nie umiałam się zdecydować, czy chcę pędzel EcoTools czy Ellite. Pan ochroniarz cały czas patrzył tak, jakbym zamierzała któryś z nich wrzucić sobie do torebki... To jest naprawdę ogromny dyskomfort. Oni powinni zainwestować w monitoring i ochroniarze powinni wszystko śledzić przez komputery. Wtedy nie czułybyśmy się jak potencjalne złodziejki...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...