Żel do mycia twarzy z La Roche-Posay





Dzisiaj parę słów o żelu do mycia twarzy, z którym wiązałam ogromne nadzieje. Tyle dobrego słyszałam o hipoalergicznych i zdrowotnych właściwościach kosmetyków z La Roche-Posay, że gdy tylko zobaczyłam żel do mycia twarzy w promocji w Superpharmie, to uznałam, że muszę go mieć. Nie często można go nabyć za jedyne 18,99 zł. Pamiętam, że we wrześniu borykałam się ze strasznymi problemami skórnymi, miałam istny wysyp pryszczy, a że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej, to uznałam, że „Oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej” będzie w sam raz. Tym bardziej, że postanowiłam go stosować tylko na brodę, która jest pokryta skórą typowo tłustą. Zapewnienia, że produkt jest przeznaczony do cery wrażliwej, że nie zawiera mydła i ma pH 5,5 sprawiły, że uznałam ten preparat za wystarczająco bezpieczny.

Co obiecuje producent oczyszczającego żelu do skóry tłustej i wrażliwej Effaclar z La Roche Posay?
Nowa formuła. Effaclar żel łagodnie oczyszcza skórę tłustą i trądzikową. Zawiera składniki myjące odpowiednio dobrane do potrzeb skóry wrażliwej. Skutecznie eliminuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum pozostawiając skórę czystą i odświeżoną.
Z wodą termalną z La Roche-Posay, który koi i łagodzi podrażnienia-pH 5,5. Bez mydła. Bez barwników. Bez alkoholu. Bez parabenów”

Początkowo, tzn. przez pierwsze 5 dni użytkowania byłam z niego zadowolona. Skóra był matowa, pryszcze delikatnie przysuszone, ale po tym czasie, moja skóra stała się podrażniona, zaczerwieniona, zaczęła piec, łuszczyć się, pojawiły się nowe wykwity i to na dodatek ropne;/ Jednym słowem koszmar.

Nie łagodzi podrażnień
Producent zapewnia, że woda termalna ma je łagodzić, tymczasem nie zanotowałam czegoś takiego. Skóra po użyciu tego żelu jest bardzo podrażniona. Zdecydowanie nie jest to produkt dla cery wrażliwej.

Bez mydła
To fakt, produkt nie zawiera mydła, ale jak widzę Sodium Laureth Sulfate w składzie, to czasem zastanawiam się, czy nie wyrządza on naszej skórze większej szkody niż mydło stworzone z naturalnych składników. Pomimo obecności tego silnego detergentu się skusiłam, ponieważ zadziałała na mnie marka, o której słyszałam dużo dobrego. No i byłam zdesperowana, bo na mojej twarzy pryszcz leżał obok pryszcza;/ Żel bardzo dobrze się pieni, widać, że detergent robi swoje.


Skład
Rzeczywiście nie zawiera parabenów, sztucznych barwników i alkoholu. Zawiera również Zinc PCA, a jak wiadomo cynk reguluje pracę gruczołów łojowych. Coco-betaine jest łagodnym środkiem powierzchniowo czynnym i również możemy ją znaleźć w składzie. Za to plus dla producenta, ale na tym moje pochwały się kończą. Żel ma wśród ingredientów Sodium Laureth Sulfate, czyli silny detergent. Posiada również hexylene glycol, czyli środek konserwujący, który często jest używany jako zmiękczasz, pomaga zatrzymywać wodę, ale jest też silnym alergenem. PEG-120 Methyl Glucose Dioleate to silny roślinny zagęstnik do trudnych układów surfaktantów(czyli środków powierzchniowo-czynnych). Z tego, co wiem, jest on na liście alergenów. Żel jest również perfumowany, co może wiązać się z wystąpieniem reakcji alergicznych.

Pienienie
Żel pieni się naprawdę dobrze.

Zapach
Mamy tu do czynienia z morską wonią, która jest niewątpliwie sztucznie wytworzona, aczkolwiek jest całkiem przyjemna dla moich nozdrzy.

Konsystencja
Mamy tu do czynienia z przeźroczystym żelem.

Poparzenie
To niewątpliwie największy minus tego żelu. Poparzył moją brodę, która była czerwona, piekąca, wyglądałam jak wąż podczas wylinki. To naprawdę było bardzo nieprzyjemne. Swoją skórę doprowadzałam do porządku prawie 2 tygodnie. Musiałam brać Ibuprom, by móc funkcjonować, bo ból był tak silny.

Nie wysuszał niedoskonałości, powodował dalszy wysyp
Początkowo myślałam, że wysuszy moje pryszcze, ale tak się nie stało, z czasem spotęgował ich wysyp. Pryszcze miały charakter ropny, strasznie bolały i pozbywałam się ich niemalże przez 2 miesiące. Dopiero kuracja kwasami poradziła sobie z nimi.

Może uczulać
Ten „prozdrowotny” żel zawiera tyle potencjalnych alergenów i silnych detergentów, że może uczulać. Nie wiem, czemu jest podpisany jako żel do cery tłustej i wrażliwej.

Oczyszcza twarz, ale niedokładnie
Twarz na pewno jest częściowo oczyszczona, ale nie usuwa wszystkich zanieczyszczeń z jej powierzchni, nie radzi sobie z pozostałościami pudru po demakijażu płynem micelarnym. Aczkolwiek jeśli nie pudrowałam lica, to z wydzielinami moich gruczołów łojowych radził sobie całkiem nieźle.

Skóra mniej się błyszczy
Żel redukuje błyszczenie się skóry, ale po upływie około tygodnia, nasza skóra przestaje ulegać jego matującym właściwościom i błyszczy się tak niezdrowo. Moim zdaniem wygląda to jak taka skórka białego chleba, która jest taka ciemnobrązowa i mocno błyszcząca. Nie wiem jak to zobrazować.

Po nim zrezygnowałam z żeli
Ten żel sprawił, że totalnie zraziłam się do tego typu produktów i teraz twarz myję micelami i wodą termalną, jest zdecydowanie lepiej. Moja skóra odwdzięcza się mi lepszą kondycją:)

PS A Wy używacie kosmetyków La Roche-Posay? Czy kupujecie czasami kosmetyk tylko dlatego, że cieszy się dobrą renomą, a potem okazuje się, że trafiłyście na totalny bubel? Jakie były Wasze największe rozczarowania na tym polu? Jakich żeli używacie? A może i Wy się do nich skutecznie zraziłyście?

12 komentarzy:

  1. ja nie miałam przyjemności używać tego żelu, a moim ulubionym jest póki co Vichy Normaderm, który polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam go kupić, ale w ostatniej chwili zorientowałam się, że jest do cery tłustej, a ja mam suchą :P

    OdpowiedzUsuń
  3. i kto by pomyślałm,że taki drogi żel a tak beznadziejny :) W ogóle niezłą promocje wyrwałaś :)
    A co do tego kuriera co wyglądał jak policjant to ostro :D ja bym chyba nie otworzyła :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdarza mi się kupić kosmetyk, który ma dobre opinie, a dla mnie to bubel. Mimo wszystko jednak wole przekonać się na własnej skórze jak działa dany kosmetyk, niż tylko polegać na opiniach innych osób.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uzywam Vichy normaderm,
    a o tym słyszałam same złe opinie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja żałuję, że zasugerowałam się radami na forach, żeby kupić Effaclar albo maść cynkową. Ani to ani to mi nie pomogło, ale maść cynkowa chociaż mnie tak nie poparzyła. Po prostu nie pomogła, ale efektów ubocznych też nie było.
    Vichy Normaderm, zapamiętam sobie na wypadek, gdybym jednak kiedyś postanowiła kupić jakiś żel:)

    Cat Girl, ja się zorientowałam, że to kurier, bo dostrzegłam, że ma jakieś pudło, a policja by mnie nie nachodziła z pudłem:D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja effaclar nawet lubię, chociaż idealny nie jest - nie znalazłam jeszcze żelu idealnego, u mnie jest tak jak napisała PureMorning, muszę wszystko sprawdzić u siebie, bo zachwalany kosmetyk nie zawsze jest dobry dla mnie i nie sugeruję się zasłyszanymi gdzieś opiniami - np. tu kilka osób poleca vichy normaderm, a dla mnie ten żel to porażka wielka, w ogóle nie trafiłam na żaden kosmetyk z firmy vichy który by nie działał na moją skórę negatywnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie trafiłam jeszcze nigdy na dobry żel do twarzy. Niby żele do cery suchej nie powinny wysuszać, a tym bardziej nie powinny tego robić cerze mieszanej, a tymczasem i one potrafią ze mnie zrobić węża w trakcie wylinki.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja jestem na etapie jego testowania, też dorwałam go na tej promocji co ty ale stosuję go około 2 tygodni i powiem tyle, że żel jak żel na razie nie ma rewelacji ale nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak poczujesz, że skóra zaczyna Ci się wysuszać i piec, to odstaw, ja popełniłam błąd, że dalej się tym myłam, pomimo skutków ubocznych i wyrządziłam sobie ogromną krzywdę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka dni temu też zrecenzowałam ten żel - byłam zadowolona z tego jak oczyszcza, szkoda tylko, że przy okazji wysuszył moją skórę na wiór :( Aha, ja swój kupiłam w jeszcze lepszej promocji, bo za niecałe 13 zł ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Te promocje powinny były nas zastanowić, bo ten żel na nich kosztował jak produkt Nivea, a tak mocno przecenia się marnej jakości produkty...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...