Próbki i "gratisy" w Rossmannach






Bardzo lubię dostawać różne próbki i gratisy przy zakupach. Niestety, coraz mniej sklepów daje drobne upominki przy zakupach.

W czwartek, tuż przed rozpoczęciem długiego weekendu, wpadłam do Rossmanna po parę drobiazgów, a wyszłam objuczona reklamówkami. Tu szampon, odżywka, płyn micelarny, pianka do golenia, czyli rzeczy potrzebne, ale na nich nie poprzestałam. Zaopatrzyłam się jeszcze w nowy fioletowy eyeliner we flamastrze marki Lovely skuszona wpisami innych blogerek, przepięknie pachnące masło do ciała, w dwa nowe żele pod prysznic, zapas pomadek ochronnych z Neutrogeny, odżywkę bez spłukiwania do sprężystych loków, krem do rąk i w parę innych rzeczy, których na chwilę obecną nie jestem w stanie sobie nawet przypomnieć. W każdym razie wydałam coś w okolicach 200 zł. Zazwyczaj raz w miesiącu robię większe zakupy, wydaję mniej więcej tyle samo i nigdy nic nie dostaję. Tym razem miła sprzedawczyni dała mi dwie próbki kremu z Nivei Q 10(przyda się dla mamy), organizer z logo Nivea za 2 grosze i zaproponowała płatki/ściereczki/farbę do włosów/klej za grosz. Mój wybór padł na płatki do demakijażu, ponieważ włosów nie farbuję, klej mam, a płatki zawsze szybko zużywam.

Wprawdzie nie doczekałam się nie wiadomo czego, ale to bardzo miłe dostać jakąś symboliczną próbkę, zwłaszcza dziś gdy o każdą bardzo trudno się doprosić. W Douglasie trzeba mieć dużo szczęścia, żeby dostać odlewkę podkładu na przetestowanie, a przecież nie sposób ocenić jego własności, nie mając go na twarzy przez cały dzień.

Swego czasu w „Naturach” do każdych większych zakupów dodawano wiele próbek, obecnie ten zwyczaj zaniknął, przynajmniej w mojej drogerii, gdzie można zrobić zakupy za 200 zł i nie dostać nawet próbki żelu pod prysznic.

A Wy lubicie dostawać takie drobiazgi przy zakupach? Czy owe próbki są dla Was uciążliwe, bo macie swoje sprawdzone kosmetyki i nie macie co robić z próbkami? Chętnie dają Wam próbki w drogeriach, czy macie podobne spostrzeżenia do moich?:)

13 komentarzy:

  1. Jasne, że uwielbiam dostawać próbki, ale w rossamnie czy naturze chyba nigdy nic nie dostałam, jeśli już to zgarniam próbki z douglasa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze lubię dostawać próbki, nawet jak są dla mnie niedopasowane - daję wtedy mamie, koleżance itp. to taki miły gest , świetna reklama ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bardzo lubię takie próbki :)
    to daje mi możliwość przetestowania kosmetyku zanim go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pośród moich koleżanek też jest właśnie taki zwyczaj rozdawania tego, co nam nie pasuje. Jak któraś dostanie np. krem do cery suchej, a ma mieszaną, to daje tej o cerze suchej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. i wten sposób więcej osób jest zadowolonych :D ja, bo dostałam próbkę, koleżanka, bo została obdarowana, drogeria, bo zadowolony klient wróci jak bumerang ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale wiele firm nie dba o to, by klient wrócił, co jest dziwne zwłaszcza dzisiaj w czasach wolnego rynku, gdy konsument może zagłosować portfelem.

    OdpowiedzUsuń
  7. najbardziej cieszyłabym się z kajeciku Nivea :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, nigdy nie dostałam w Rossmanie próbki, a uwielbiam takie dostawać. :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też się najbardziej ucieszyłam z kajeciku, bo lubię od razu wpisywać kiedy jest egzamin/kolokwium, żeby od razu widzieć, że coś już wtedy jest i wcześniej do tego przysiąść;) A tak daty wpisywane do różnych zeszytów niewiele dają, bo człowiek o nich zapomina;)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://biocosmetics-polska.pl/ - na ich stronie możesz kupić taką maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję:) Zaraz sobie oblookam co i jak:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakis cud, u nas nic nie dają.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...