Podkład Soraya lifting make-up





Dzisiaj postanowiłam zrobić wpis-ciekawostkę. Chyba każda z nas chociaż raz w życiu kupiłam za ciemny podkład. I ja nie ustrzegłam się przed tym błędem i jakiś czas temu, zaopatrzyłam się w podkład Lifting make-up marki Soraya, odcień 03, czyli naturalny. Kupiłam go pewnego zimowego popołudnia. Ponieważ na zewnątrz było już ciemno, zasugerowałam się sztucznym oświetleniem i to był ogromny błąd.

Słowa producenta:
Lifting make-up doskonale kryje wszelkie niedoskonałości cery oraz zapewnia matowe wykończenie makijażu. Dzięki wyjątkowej formule zawierającej składnik liftingujący natychmiastowo poprawia napięcie skóry oraz modeluje owal twarzy. Wygładza drobne zmarszczki, intensywnie nawilża i odżywia skórę”

Nazwa a kolor
Nazwa kłóci się z kolorem. Naturalny kolor w naszym kręgu kulturowym to średni beż, tymczasem serwuje się nam produkt o odcieniu przypominającym karnację Hiszpanek. Kolor jest zdecydowanie za ciemny nie tylko dla mnie, wyjątkowego bladziocha, ale również mojej mamy, która ma śniadą cerę.

Matowienie
Podkład rzeczywiście nie ma zbyt tłustej konsystencji, choć lekki też nie jest. Nie przyczynia się do wzmocnienia połysku naszej skóry, delikatnie ją matuje. Jednakże nie ma mowy o płaskim macie.

Utlenia się
Zasadniczo ta własność nie powinna nas dziwić. Większość podkładów dostępnych w polskich drogeriach utlenia się w kierunku pomarańczy, tak jest i w tym przypadku. Na naszej twarzy tworzy się wyjątkowo nienaturalny efekt.

Podkreślanie suchych skórek
Jeśli chodzi o podkreślanie suchych skórek, to trudno mi się wypowiedzieć, gdy go używałam, nie miałam takowych.

Ładnie pachnie
To chyba największa zaleta tego produktu. Trudno mi określić ten zapach, ale wyczuwam w nim pewne odmiany kwiatów.

Miła konsystencja, która łatwo się rozprowadza
Szkoda, że kosmetyk ma tak koszmarne odcienie, bo jeśli chodzi o konsystencję, to gwarantuje dobre rozprowadzenie kosmetyku na naszej twarzy. Można to zrobić równomiernie, wystarczy tylko trochę się postarać. Nie trzeba na rozprowadzaniu spędzać 8 minut, wystarczy dosłownie chwila. Jego rozprowadzanie to prawdziwa przyjemność.
Efekt maski
Ponieważ kolor, w którego jestem posiadaniu jest dla mnie o kilka tonów za ciemny, zatem odcina się od reszty ciała. Ma na tyle dobrą konsystencję, że gdyby wyprodukowany bardzo jasny odcień, to byłby idealny. Sama konsystencja nie stwarza efektu sztuczności i przesady.

Zapycha
Niestety, zapycha, bo ma w składzie m.in. silikony, które prawdopodobnie mają odpowiadać za efekt liftujący i naprężenia skóry pozbawionej jędrności.

Delikatnie napina
Kosmetyk rzeczywiście lekko napina naszą skórę, ale nie ma tu mowy o efekcie godnym wstrzyknięciu botoksu czy też wypełniacza.
Nie daje całkowitego krycia
Jeśli mamy poważniejsze niedoskonałości, to nie poradzi sobie z nimi. Przy lżejszym możemy zaobserwować zamaskowanie problemu.

W odżywcze moce podkładów nie wierzę
Ten również nie poprawi stanu naszej skóry, aczkolwiek jej nie wysuszy, myślę, że temu niekorzystnemu zjawisku zapobiega panthenol.

Nie mam zmarszczek
Zatem trudno mi się wypowiedzieć nt. Ich wypełnienia i ukrycia. Ale nie sądzę, by ten kosmetyk miał tak niezwykłe właściwości. Ponieważ lekko napina naszą skórę, zatem pewnie zaobserwujemy minimalne wygładzenie i nasza twarz będzie prezentować się trochę lepiej.

Modelowanie
Modeluje owal twarzy, jeśli użyjemy go jako bronzera, poza tym wiadomo, że przyciemnione fragmenty twarzy sprawiają wrażenie chudszych.

Nie najgorsza pompka
Spotykałam się z naprawdę wieloma pompkami. Jedne z nich sprawowały się lepiej, inne gorzej, a jeszcze inne w ogóle nie pozwalały na wydobycie produktu. Tutaj można wydobyć kosmetyk nawet wtedy, gdy w opakowaniu znajdują się jego resztki.

Dość niezłe opakowanie
Wygląda dość estetycznie, porządnie, nie niszczy się, nie ma tendencji do odkształceń.

Nakładka
Nakładka na pompkę ma ponadprzeciętną tendencję do zsuwania się i odsłaniania dozownika, przez co jest on nieustannie narażony na zanieczyszczenie mikroorganizmami i wirusami obecnymi w powietrzu.

9 komentarzy:

  1. Aaale masakryczny kolor ;o
    I teraz post wygląda dużo czytelniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor jest straszny:D Cieszę się, że jest czytelniej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. MASAKRA! Jak to jest kolor naturalny to niech mnie diabli wezma ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. a faktycznie jak bronzer w plynie wyglada :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I to jest chyba jedyna możliwość jego spożytkowania, no chyba że ma się bardzo ciemną karnację.

    OdpowiedzUsuń
  6. to kolor faktycznie naturalny....wydaje mi się, że nie tylko soraya ma z tym problem bo jak kiedyś zobaczyłam kolor jakiegoś podkładu lirene, który miał być naturalny a był jak dla opalonego skwarka to od razu od niego odeszłam....
    szkoda tylko wyrzuconych pieniędzy ;)
    http://shpcdream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, dużo firm ma z tym problem, Lirene, Soraya, Eveline, Maybelline, Rimmel. Ich jasne kolory są tak "jasne", że z powodzeniem mogłyby robić za samoopalacze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używam od wielu lat podkładów Soraya, może po prostu ten jest zbyt ciemny. Mnie sie tez kiedyś udało kupić jakiś za ciemny i wyglądałam jak po długim snie w solarium, ale dobrałam sobie odcien dla mnie pasujący i jest ok. Trzeba spróbować z jaśniejszym i powinno być lepiej. Soraya ma dużo fajnych i kryjących i matujących podkładów, i mają naprawdę naturalne kolory. Jestem wierna Soray juz wiele lat, mam baze koloryzującą i podkład,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkłady marki Soraya odpowiadają mi pod względem konsystencji, ponieważ zapewniają matowe wykończenie. Niestety, ich kolorystyka znacznie odbiega od mojej karnacji. Najjaśniejsze odcienie są dla mnie za ciemne.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...