Krem przeciwsłoneczny z Dax Sun





Nie sądziłam, że znalezienie filtrów o tej porze roku będzie aż tak trudne. Naiwnie wierzyłam, że pozostaną w sklepach pojedyncze egzemplarze produktów o SPF 30 i 50+. Tymczasem w większości drogerii odesłano towar do hurtowni, ponieważ jesienią i zimą mało ludzi kupuje tego typu kosmetyki. W jednym ze sklepów znalazłam mleczko do opalania z Bielendy SPF 6. Postanowiłam zakupić ponownie filtr apteczny do twarzy. Poszłam do swojej ulubionej apteki i tam również spotkał mnie zawód. Nie było filtrów, których mogłabym używać. W końcu udałam się do jednej z drogerii w celu nabycia kremu do twarzy na dzień. Przez przypadek znalazłam Ochronny krem do twarzy na słońce SPF 30z Dax Sun.

Tradycyjnie zacznę od paru słów od producenta:
Krem ochronny SPF 30 zapewnia bezpieczeństwo delikatnej skórze o wysokiej wrażliwości na promienie słoneczne.
  • Skuteczną ochronę przed oparzeniami słonecznymi gwarantuje fotostabilny system filtrów ochronnych UVA/UVB Balance, zgodny ze standardami UE.
  • Ochronę i naprawę DNA zapewnia DNA-Bio-Regenerator- naturalny wyciąg z nasion bawełny, bogaty w peptydy
  • Intensywną pielęgnację zapewniają skórze gliceryna, olej z bawełny i wyciąg z Tara Tree, które silnie nawilżają, regenerują i chronią przed przedwczesnym starzeniem się skóry.
Preparat wodoodporny-chroni skórę również podczas kąpieli.
Nie powoduje podrażnienia fototoksycznego.
Kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów”

Tani
Niby od ceny nie powinno się zaczynać, ale za wartą podkreślenia uważam cenę tego kosmetyku. Zapłaciłam za niego zaledwie 12 zł, bez promocji. W porównaniu do filtrów z apteki, których ceny rozpoczynają się od 50 zł, jest to naprawdę niewielki wydatek. Preparat z całą pewnością jest wart swojej ceny. Co więcej, uważam, że mogłabym zapłacić za niego nawet 25 zł, bo spełnia swoją rolę i sprawuje się lepiej od niejednego aptecznego specyfiku.

Obłędny zapach
To jest zapach mojego dzieciństwa. Pamiętam, że moja ciocia w latach 90. używałam perfum o podobnej woni, którą bardzo lubię. Jest to kompozycja kwiatowa. Niestety, nie wiem, jaką nazwę noszą te perfumy, które wciąż są produkowane, ponieważ spotykam czasem na mieście kobiety otulone tym charakterystycznym zapachem. Jedna pracownica Kauflandu używa tych perfum. Chyba przy najbliższej okazji zapytam się o ich nazwę;) To się nazywa zamiłowanie do zapachów;P

Konsystencja kremu
Filtr ma konsystencję białego kremu. Jest dość treściwy, ale nie aż tak tłusty i ciężki jak kremy Nivea( te tradycyjne zamknięte w ciemnoniebieskim metalowym opakowaniu). Choć wolę lekkie żele i kremy, to ten mi o dziwo nie przeszkadza. Może dlatego że mimo wszystko jest to konsystencja bardziej leista od tłustych kremów stosowanych na zimę.

Szybko się wchłania.
To ogromna zaleta tego specyfiku. Wcześniej korzystałam z filtrów marki Eucerin. Ich fluidy SPF 50+ wchłaniały się wolniej od kremu z Dax Sun. Po jego nałożeniu muszę odczekać jakieś 5 do 7 minut, potem mogę spokojnie przystąpić do makijażu. Jest to dla mnie bardzo ważne, zwłaszcza teraz gdy muszę szybko wyjść na uczelnię, a każda minuta snu jest na wagę złota.

Nawilża
Krem rzeczywiście nawilża. Ostatnio miałam przesuszoną skórę na brodzie. Dzięki stosowaniu tego kremu powoli wraca do optymalnego nawilżenia. Myślę, że stosując ten specyfik, można zrezygnować z kremów na dzień. Chyba że ktoś ma bardzo suchą skórę, która jest bardzo wymagająca i musi być naprawdę mocno nawilżana.

Skóra nie jest matowa
Skóra po nałożeniu kremu daleka jest od matu. Aczkolwiek tragedii też nie ma. W przypadku Eucerinu często miałam bardzo tłustą powłokę na twarzy. Tutaj nie pojawia się efekt „użycia smalcu”. Skóra błyszczy się i wymaga zmatowienia, ale mimo wszystko wygląda to „zdrowo”.

Ma naprawiać uszkodzone DNA
Obietnicy naprawy uszkodzonego DNA nie jestem w stanie zweryfikować na chwilę obecną, ale mam nadzieję, że rzeczywiście ów proces zachodzi. Ta obietnica producenta jest jednym z czynników, które skusiły mnie na zakup tego kremu.

UVA/UVB
Specyfik z Dax Sun zawiera filtry UVA i UVB. Jest to bardzo ważne, bowiem wciąż zdarza się, że kupujemy produkt chroniący tylko przed jednym „rodzajem” promieni UV.

Zamknięcie
Podoba mi się. Nie muszę się bawić w odkręcanie/zakręcanie, które kończy się upaćkaniem opakowania. Lubię rozwiązania ułatwiające życie, a z takowym mamy tutaj do czynienia.

Preparat łatwo dozować
Otwór jest na tyle mały, że możliwe jest dozowanie pożądanej dawki kosmetyku. Można nabrać nawet minimalną ilość kremu.

Ochrona przed słońcem
Twarz się nie opala. Nie wiem, czy w lecie mogłabym nadal chwalić się bladoróżowym licem, ale na jesienną aurę jest w sam raz. Obecnie nie ma tak dużo słońca, a i czas ekspozycji na promieniowanie uległ znacznemu skróceniu, ponieważ rozpoczęły się zajęcia i większość dnia spędzam na uczelni. Myślę, że 30 mi całkowicie wystarczy na jesień. Na lato i późną wiosnę z pewnością sięgnęłabym po krem z SPF 50. Warto nadmienić, iż Dax Sun ma w swojej ofercie także kosmetyki z najwyższym filtrem.

Przyjemnie się rozsmarowuje
Ten krem ma w sobie coś niezwykłego. Nie każdy krem rozsmarowuje się łatwo i przyjemnie. W przypadku tego kosmetyku jest inaczej. Jego aplikacja to prawdziwa przyjemność. Może dzieje się tak za sprawą konsystencji, która choć stosunkowo treściwa, to jednak nie tak ciężka jak tradycyjnego kremu Nivea. Poza tym specyfik jest wręcz pochłaniany przez naszą skórę.

Współpracuje z pudrem w kamieniu
Bardzo bałam się, że choć produkt ma w nazwie krem do twarzy, to jednak będzie wchodził w niepożądane reakcje z pudrem w kamieniu, warzył się. Na opakowaniu nie znalazłam żadnej informacji, że można na niego nakładać puder i fluid. Jego zakup był więc pewnym ryzykiem. Na szczęście okazało się, że krem dobrze współpracuje z pudrem w kamieniu. Jak już zapewne wiecie nie przepadam za podkładami i używam ich od wielkiego dzwonu.

Nie czuć go na twarzy
Tzn. nie daje uczucia tłustości, które jest niezwykle niekomfortowe. Krem jest praktycznie niewyczuwalny na twarzy. O jego aplikacji przypomina nam jedynie intensywna, kwiatowa woń, która pobudza zmysły i poprawia humor;)

Na razie nie zapycha
Ale nie wiem, jak będzie na dłuższą metę. Zawiera bowiem glicerynę i Paraffinum Liquidum, wprawdzie nie widnieją one na pierwszych miejscach w składzie, to jednak są na tyle wysoko, że mogą o swoim istnieniu przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie.

Ma perfumy, które nie uczulają
Tak twierdzi producent. Mnie one nie uczulają, nie powodują zaczerwienienia, swędzenia, wysypki. Ale ja nie jestem posiadaczką aż tak wrażliwej cery.

Długi skład
Zazwyczaj im dłuższy skład, tym bardziej alergogenny produkt. Ten krem ma dość dużo elementów składowych, więc osoby o skłonnościach do uczuleń, powinny najpierw zrobić test i nałożyć niewielką ilość specyfiku np. na rękę.

Nie nadaje się na zimę
Kosmetyk nie nadaje się do stosowania w zimie, ponieważ na pierwszym miejscu ma wodę, która będzie się przyczyniać do pękania skóry, jej łuszczenia.

Ma parabeny
Zatem jeśli nie stosujecie kosmetyków zawierających konserwanty, to ten krem nie jest dla Was.

Stabilny
W przeciwieństwie do filtrów z Soraya, które pod wpływem słońca lubią tworzyć żółte plamy i rozwarstwiać się, produkt z Dax Sun jest pozbawiony tychże wad. Nie ma tendencji do utleniania się.

Nie robi barwnych plam
Nawet jeśli jakimś cudem znajdzie się na naszej odzieży, nie należy panikować. Nie tworzy barwnych plam. Ponieważ mamy do czynienia z kremem, to na materiale pozostanie tłusta warstwa, która zniknie po pierwszym spotkaniu z wodą i proszkiem do prania.

5 komentarzy:

  1. Czasami dochodze do wniosku,że jestem nierozsadna, np teraz - zdałam sobie sprawe,że nie używam kremów z filtrem. Dobrze,że nie smaże sie na solarium bo w ogóle na starość wyglądałabym jak kalafior ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. zostałaś otagowana, zapraszam do zabawy
    http://siouxieandthecity.blogspot.com/2011/10/tell-me-about-yourself-award.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Solarium naprawdę jest niezdrowe. Jeśli nie chodzisz po słońcu, tylko przemykasz do szkoły, to nie ma co się obawiać. Chociaż ja mam istną manię i nawet jak pada smaruję się filtrem, bo przez 15 minut będę szła na piechotę w kierunku uczelni:D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja porzuciłam filtry, ciężko znalezc cos stabilnego bez silikonów (dimethicone) i innych zapychaczy takich jak parafina. Często ładuję też do filtrow alkohol, a żeby taki filtr nadal się pod makijaz to druga sprawa, więc wolę miec szybciej zmarszczki, chyba, ze znajde filtr,który nada sie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już wolę oczyszczać twarz kilka razy w tygodniu, jestem maniaczką nakładania filtrów, bez nich nie wychodzę z domu, nawet z psem na spacer xD Gdybym się nie filtrowała wyglądałabym jak muchomor, bo mam wyjątkową tendencję do powstawania przebarwień.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...