Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

Co warto kupić w Rossmannie na promocji -49%?

Rossmann kusi nas promocjami. -49% na kolorówkę to nie lada gratka dla miłośniczek makijażu. Sama raczej z niej nie skorzystam, ponieważ na chwilę obecną mam wszystko to, czego potrzebuję. Ewentualnie skuszę się na jakiś lakier. Kasia:* wspominała o złotych i srebrnych emaliach, które w październiku mają wejść do sprzedaży. Niemniej chciałabym przedstawić Wam kosmetyki do makijażu, które zasługują na uwagę. Nie ma ich zbyt wiele, ponieważ ostatnimi czasy mam słabość do Golden Rose, a produktów tej marki nie dostaniemy w niemieckiej sieci drogerii. Co warto kupić w Rossmannie na promocji -49%?

co warto kupić w Rossmannie na promocji -49%


Kosmetyczne buble minionego roku

Po zachwytach nad ulubieńcami minionego roku w kategorii kolorówka nadeszła pora na przedstawienie kosmetycznych bubli. Nie ma ich zbyt wiele, żaden z produktów nie wyrządził mi krzywdy, po prostu nie sprawdził się w swojej roli i nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Oto 4 kosmetyczne buble minionego roku.



Marynarski granat


Powracam do typowych recenzji;) Dzisiaj pragnę przedstawić Wam lakier, z którym miałam trochę przygód. Na początku odpryskiwał mi po jednym dniu, ale dałam mu jeszcze jedną szansę i wówczas okazało się, że spełnia moje wymogi odnośnie trwałości. A już chciałam dodać go do listy bubli;) Mowa o Rimmelu 60 Seconds nr 850 Aye, Aye Sailor.

Kolor
Mamy tu do czynienia z pięknym granatem, który w zależności od oświetlenia może wpadać w czerń. Jest to naprawdę ciemny kolor, który po prostu trzeba lubić. Wygląda dość elegancko. Poprzez kontrast świetnie podkreśla bladość moich dłoni. Rzeczywiście kojarzy się z marynarskim motywem.

Wykończenie
Kremowe.

Ilość warstw
Przy jednej widoczne są prześwity, dlatego nakładam dwie.

Trwałość
Moje pierwsze spotkanie z tym lakierem nie należało do udanych. Zaczął odpryskiwać po 24 godzinach. Ale po jakimś czasie dałam mu jeszcze jedną szansę i okazało się, że jest w stanie wytrzymać 4 dni. Myślę, że przedłużenie trwałości należy łączyć ze zmianą konsystencji. Gdy zgęstniał, jego właściwości uległy zdecydowanej poprawie.

Czas schnięcia
Na pewno nie schnie w ciągu minuty. Trzeba zarezerwować nieco więcej czasu. Ale rzeczywiście należy do grona lakierów schnących dosyć szybko. Po 5 minutach jest twardy, ale lepiej poczekać jeszcze 7-8 minut, by nie odbiła się na nim faktura pościeli itp.

Smużenie
Pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia.

Utwardzanie płytki
Zauważyłam, że gdy mam nim pomalowane paznokcie, to stają się one wyraźnie twardsze.

Brudzenie pralek itp.
Lakier niestety pozostawia po sobie ślady na lodówkach, pralkach itp.

Łatwość zmywania
Strasznie brudzi skórę. Ta wada jest dosyć istotna, ponieważ oznacza, że trzeba znaleźć chwilę na oczyszczanie rąk z resztek lakieru.

Odbarwianie płytki
Jeśli nie zastosujemy żadnej bazy, to niestety odbarwi nam paznokcie.

Konsystencja
Początkowo rzadka, po dwóch tygodniach zgęstniała, co znacznie ułatwiło aplikację. Na początku musiałam nakładać 3 warstwy, by zakryć prześwity. Obecnie wystarczają 2.

Pędzelek
Grubszy. Bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ w moim przypadku skraca to czynność malowania paznokci.

Zapach
Typowy dla lakierów. Czuć różne rozpuszczalniki.

Kraj producencki
Francja.

Testowanie na zwierzętach
Rimmel należy do koncernu testującego na zwierzętach, dlatego więcej tego lakieru nie kupię.

Butelka
Prosta, ale elegancka zarazem. Lubię lakiery, w których zakrętka jest czarna.

Skład
Nie zamieszczono go na butelce, a w Rossmannie nie widziałam żadnej ulotki na stoisku Rimmela.

Cena
Z tego, co zauważyłam, to te lakiery są ciągle na promocji w Rossmannie i Superpharmie.

Dostępność
Rossmann, Superpharm, Schlecker, stoisko kosmetyczne w Realu i Tesco.

Reasumując: lubię ten lakier za ciemnogranatowy kolor, kremowe wykończenie i 4-dniową trwałość. Do jego plusów zaliczam również utwardzenie płytki. Niewątpliwym minusem tego lakieru jest brudzenie skóry podczas zmywania.

PS Lubicie ciemny granat na paznokciach? Malujecie paznokcie co drugi dzień, czy czekacie aż ten, który macie zacznie odpryskiwać? Ja zazwyczaj jestem leniwa i czekam na pierwsze odpryski:D

karminowe.usta

Lazurowe Wybrzeże od Rimmela


Dzisiaj pragnę zaprezentować Wam lakier, z którym ostatnio bardzo się polubiłam. Jest to o tyle zaskakujące, że nigdy wcześniej nie malowałam paznokci na turkusowo. Bohaterem dzisiejszej notki będzie Rimmel 60 Seconds nr 825 Sky High.

Kolor
Typowo letni, kojarzy się z wakacjami nad Lazurowym Wybrzeżem. Mamy tu do czynienia z intensywnym turkusem, który fantastycznie ożywia dłonie. W końcu w wakacje możemy pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa także w manicure;)

Wykończenie
Kremowe. Lakier nie zawiera drobinek.

Ilość warstw
Przy jednej kryje całkiem nieźle, ale nie w 100%. Przy dwóch otrzymujemy gwarancję, że prześwity nie występują;)

Schnięcie
60 s to lekka przesada, ponieważ na przyschnięcie musimy poczekać troszkę dłużej, ale rzeczywiście jest to jedna z najszybciej zastygających emalii, z jakimi miałam do czynienia.

Trwałość
Manicure utrzymuje się na paznokciach przez 4 dni. Wprawdzie mamy tutaj już lekko wytarte końcówki, ale nie jest to zbyt widoczne i nie wygląda nieestetycznie.

Brudzenie lodówek etc.
Czasami zdarza się, że pozostawiam po sobie ślad na lodówce, pralce etc., ale to tego typu zjawisk nie dochodzi tak często, jak ma to miejsce w przypadku krwisto czerwonych lakierów:)

Pęcherzyki
Podczas aplikacji mogą powstawać pęcherzyki, które szybko znikają i koniec końców nie mamy ich na paznokciach.

Smużenie
Nie występuje.

Pędzelek
Wygodny, krótki i gruby, czyli taki, jaki lubię najbardziej. Wygodnie się nim operuje, a co najważniejsze dzięki niemu znacznie oszczędzam na czasie. Jeden-dwa ruchy i paznokieć jest pomalowany.

Konsystencja
Dosyć gęsta, dlatego produkt dosyć dobrze kryje już przy pierwszej warstwie. Lubię taką konsystencję, ponieważ nie muszę się obawiać, że lakier z pędzelka skapnie mi na podłogę. Jednak to rozwiązanie nie jest też pozbawione wad. W miarę upływu czasu lakier będzie stawał się coraz bardziej tępy i gęsty, co może utrudniać aplikację.

Opakowanie
Proste, a jednocześnie ładne. Szklana butelka i czarna zakrętka. Klasyka.

Testowanie na zwierzętach
Niestety, Rimmel należy do koncernu testującego na zwierzętach. Dowiedziałam się o tym jakiś czas po zakupie lakieru.

Kraj producencki
Lakier został wyprodukowany we Francji.

Skład
Nie został podany na opakowaniu. Uważam to za minus, ponieważ lubię wiedzieć, co kupuję. A tak robię zakupy niejako w ciemno.

Cena
Lakier kupiłam na promocji za 7,99 zł. Na co dzień kosztuje 9,99 zł, a więc całkiem sporo jak na zwykły lakier.

Dostępność
Drogerie sieci Rossmann, Schlecker, Superpharm, dział kosmetyczny w Realu i Tesco.

Reasumując: lakier ma śliczny kolor i całkiem niezłą jakość. Wygodny, gruby pędzelek sprawia, że malowanie paznokci jest przyjemnością. Ale raczej więcej go nie kupię. Jest dużo dobrych, tanich lakierów, w ciekawych kolorach, których producenci nie testują na zwierzętach.

PS Lubicie takie żywe kolory? Pozwalacie sobie na nie tylko w wakacje, czy zdarza Wam się pomalować paznokcie na turkusowo także w inne pory roku, gdy chodzicie do pracy/na uczelnię?

karminowe.usta

Rimmel Lasting Finish 030 double decker red

Myślę, że używanie lakieru od marca, pozwoliło mi na wyrobienie sobie o nim zdania. Dzisiaj nadeszła pora na recenzję emalii do paznokci Rimmel Lasting Finish 030 double decker red.

Kolor
Piękna, żywa, strażacka czerwień, która cudownie kontrastuje z moją jasną cerą, ożywia ją. Poza tym jest to kolor bardzo kobiecy.:)

Wykończenie
Kremowe, eleganckie, czyli dokładnie takie, jak lubię:)

Trwałość
Na moich paznokciach wytrzymuje 3-5 dni. Kiedy robiłam badania do pracy magisterskiej, lakier odpryskiwał po 3 dniach. Gdy nie jestem narażona na działanie chemikaliów, to manicure wykonany tym lakierem wytrzymuje na mojej płytce nawet 5 dni.

Brudzenie
Lakier pozostawia po sobie ślady na lodówce, pralce, kartce itp. Jest to nieestetyczne. Jeśli mamy do oddania jakieś ważne dokumenty, rozdziały pracy magisterskiej, projekty, nie powinnyśmy malować nim paznokci.

Zmywanie
Usuwa się go bezproblemowo.

Zabarwianie paznokci
Jeśli będziemy go często stosować, to może powodować odbarwienie płytki, dlatego dobrze jest nałożyć pod spód jakąś bazę.

Zapach
Mocny, chemiczny, charakterystyczny dla lakierów do paznokci.

Opakowanie
Niby proste, walcowate, ale czarna nakrętka dodaje mu elegancji. Napisy wykonano białą farbą, na razie nie schodzą.


Konsystencja
Nie jest wodnista ani zbyt gęsta. Jak dla mnie idealna.

Pędzelek
Wygodny, dobrze wyprofilowany, dosyć szeroki, w związku z czym maluje się nim szybko. Przymocowany jest do stosunkowo długiej rączki, co ułatwia aplikację.

Nie smuży
Lakier nie pozostawia smug.

Pojemność
8 ml, to dosyć dużo. Jeśli chodzi o ten lakier, to bardzo go lubię, dlatego pewnie zużyję w znacznym stopniu, nim zdąży zaschnąć. Natomiast nie wiem, czy zdecydowałabym się na inny kolor, po który sięgam rzadziej, ponieważ szkoda byłoby mi wyrzucać pieniądze (znaczne ilości produktu) do kosza.

Kraj producencki
Lakier wyprodukowano w Hiszpanii.
Ilość warstw
Lakier dobrze kryje już przy pierwszej warstwie, co pozwala zaoszczędzić czas, ale ja wolę nakładać dwie, aby mieć 100% pewność, że nie wystąpią żadne prześwity.

Schnięcie
Lakier zasycha naprawdę szybko, bo już po 3 minutach, ale ja wolę jeszcze chwilę poczekać, nim dotknę klawiatury laptopa;)

Skład
Niestety, producent go nie podał, co uważam za wadę, ponieważ jako konsumentka mam prawo się z nim zapoznać.

Cena
Ja miałam szczęście i trafiłam na ten lakier w Rossmannie, gdy kosztował 9,99 zł, ale obecnie jest on dostępny za 16,99 zł. To dosyć sporo jak na lakier do paznokci.

Dostępność
Można go nabyć w Rossmannie, Schleckerze, Superpharmie, Naturze, na stoisku kosmetycznym w Tesco i Realu.

Reasumując: bardzo lubię ten lakier ze względu na jego trwałość, wykończenie, konsystencję, szybki czas schnięcia, łatwość aplikacji i żywy odcień czerwieni. Nie polecam go jakoś szczególnie, ponieważ jest dość drogi, a z całą pewnością można znaleźć równie dobre lakiery w niższej cenie. Chociażby decydując się na lakier Charming Classic, który kosztuje zaledwie 3 zł.

PS A Wy lubicie takie intensywne, żywe czerwienie na paznokciach? Używałyście lakierów Lating Finish z Rimmela? Jakie macie odczucie związane z ich stosowaniem?

Ciemnofioletowy cień Rimmel London Colour Rush 370 Intensive






Są takie cienie do powiek, w których widać dno. Mam trzech takich ulubieńców;) Dziś o jednym z nich. Mowa o pojedynczym cieniu do powiek Colour Rush marki Rimmel, odcień 370 Intensive.

Kolor
Mamy tu do czynienia z ciemnym fioletem, który mi przypomina dojrzałą śliwkę węgierkę. Uwielbiam fiolety, mam ich pokaźną kolekcję, ale ten jest moim faworytem;) Czasami lubię zaszaleć i pokryć nim całą powiekę, ale najczęściej używam do zaznaczania zewnętrznego kącika oczu albo zaznaczania załamania powieki. Na koncercie Closterkellera zestawiłam go z matowym brązem z Essence, co wyglądało dość ciekawie;) Miałam wizję artystyczną, która wyszła całkiem nieźle;) Mojej przyjaciółce, zajmującej się makijażem, bardzo przypadła ona do gustu;)

Matowy
Cień może nie jest idealnie matowy, zawiera niewielkie, nienachalne drobinki, aczkolwiek daje całkiem przyzwoite wykończenie, które z daleka wygląda na matowe, dopiero przyglądając się mu wnikliwie, można zauważyć, że nie jest 100% matem;)

Ciemny
Jest to kolor ciemny, intensywny, który raczej nadaje się na wieczorne wyjścia, koncerty. Aczkolwiek tak go lubię, że czasami maluję sobie nim oczy na uczelnię.;)

Dobrze się blenduje
Cień nadaje się do łączenia z innymi kolorami, ponieważ daje się dobrze rozetrzeć.

Można stopniować efekt
Jeśli nałożymy go niewiele na pędzel, to uzyskamy bardzo delikatny makijaż oczu. W miarę dokładania kolejnych warstw, efekt staje się bardziej intensywny i widoczny. Zatem można dostosować go do okazji. Aczkolwiek ten cień może budzić kontrowersje, ponieważ daje efekt topielicy, zasinionego spojrzenia, który osobiście uwielbiam. Przy bladej cenie wygląda rewelacyjnie, świetnie kontrastuje z cerą. Ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi taki efekt. Niektóre osoby mogą uważać, że przez ten cień wyglądają na chore.

Słabo napigmentowany
Cień należy do słabo napigmentowanych. Z jednej strony to dobrze, bo nie zrobimy sobie nim krzywdy, efekt można stopniować. Z drugiej strony, jeśli potrzebujemy intensywnego ciemnego fioletu, to musimy się nieźle namachać i trochę pokombinować.


Najlepiej nakłada się na mokro
Cień zyskuje na intensywności przy aplikacji na mokro. Wówczas na naszych powiekach możemy dostrzec śliwkę węgierkę;)


Na bazie niewiele zyskuje na intensywności
Bazy pod cienie są w stanie podbić intensywność wielu cieni do powiek. Ale z tym sobie niespecjalnie radzą. Bardziej przydatna od bazy okazuje się szklanka z wodą;)


Na powiekach utrzymuje się kilka godzin
Jak już nałożymy ten cień na mokro, to na powiekach powinien utrzymać się 4 h, a na bazie do 6 h(ale kolor wtedy wygląda na jaśniejszy). W miarę upływu czasu kolor blaknie, aczkolwiek nadal jest widoczny.

Nie warzy się
Cień nie roluje się ani nie warzy na moich powiekach.

Nie podrażnia
Cień nie podrażnia moich wrażliwych oczu, przy czym odradzam jego aplikację na linię wodną, ponieważ efekt jest bardzo krótkotrwały, a sam pędzel może podrażnić naszą spojówkę. Innymi słowy poniesione koszty nie są warte uzyskanego efektu.


Osypuje się
Trzeba zaopatrzyć się w waciki kosmetyczne, ponieważ cień zawsze się osypie, przez co można uzyskać efekt podbitych oczu po nieprzespanej nocy. Ale większość cieni, zwłaszcza tych w kamieniu, wykazuje tendencję do osypywania się, więc nie uważam tego za jakąś większą wadę, która dyskwalifikowałaby ten kosmetyk.


Skład
Daleki od ideału, taki ma większość cieni do powiek z tej klasy cenowej, wyjątkiem jest nowa seria Joko bez parabenów.

Dostępność
Nie wiem, czy ta seria jest jeszcze dostępna w sklepach, ale wiem, że wciąż można kupić podobne odcienie pojedynczych cieni z Rimmela w takich podłużnych opakowaniach. Ta nowsza seria dostępna jest w Superpharmie, Rossmannie, Naturze.

Cena
Coś koło 20-23 zł.

Nie dla osób z sińcami
Jeśli budzicie się z sińcami pod oczami, to ten cień nie jest dla Was, bo tylko spotęguje ten efekt, będziecie wyglądały na pobite.

Zapach
Chemiczny, pudrowy. Charakterystyczny dla cieni w kamieniu.

Trzeba się nieźle namachać
Ponieważ cień naprawdę jest słabo napigmentowany, najpierw trzeba go wydrapać z kamienia, a potem kilkukrotnie powtórzyć aplikację.

Dobrze zmielony
Cień jest dobrze zmielony, nie mamy do czynienia z grudkami.

Opakowanie
Zwykłe, plastikowe, z biegiem czasu napis zaczyna się ścierać, ale chociaż opakowanie się nie rozpadło, wciąż spełnia swoją funkcję. Cień nie otwiera się samoistnie, więc można go spokojnie nosić w torebce.

PS A Wy lubicie takie ciemnofioletowe cienie, czy unikacie ich? Lubicie efekt topielicy? Znacie cienie Rimmela? Jakie wykończenie najbardziej lubicie?

Rimmel Glam`Eyes Lash Flirt



To będzie moja pierwsza recenzja tuszu do rzęs. Aż trudno uwierzyć, że do tej pory żadnego nie opisywałam, pomimo iż jest to jeden z kosmetyków, które najczęściej używam. Na pierwszy ogień pójdzie tusz Rimmela Glam`Eyes Lash Flirt Volume and Lift Mascara w odcieniu black.

Nie zauważyłam efektu zalotnych rzęs
Nazwa mogłaby wskazywać na to, że nasze rzęsy będą wyglądały uwodzicielsko, tymczasem nie są ani trochę podkręcone, na dodatek tusz lubi robić owadzie nóżki, przez co całość wygląda bardzo nieestetycznie.

Aplikacja tuszu wymaga czasu
Nie da się pomalować rzęs szybko, ponieważ trzeba zaopatrzyć się w zestaw chusteczek, którą pozwolą nam zebrać nadmiar tego ciągliwego produktu, co wcale nie jest takie łatwe.
Skleja rzęsy

Tusz skleja rzęsy i to popisowo. Nie są to dwie sklejone rzęsy, ale całe kępki. Zbieranie nadmiernej ilości kosmetyku ze szczoteczki niewiele daje, ponieważ tusz mimo to działa niczym klej. Myślę, że to zasługa jego konsystencji, która jest zbliżona do nadzienia krówki.

Ciężko pomalować rzęsy w wewnętrznym kąciku oka
Szczoteczka nie ułatwia tego zadania, zawsze sobie nią pomaluję nos, ponieważ jest niewygodna w użyciu. Podobny problem pojawia się w przypadku zewnętrznej kępki rzęs, ona również jest wiecznie niedomalowana, można się bawić szczoteczką, ustawiać ją pod różnym kątem, ale mimo poświęconego czasu, trudno zaobserwować pożądany efekt. Część rzęs wciąż jest niepokryta tuszem.

Wystarczy jedna warstwa
Tusz podkreśla rzęsy już przy nałożeniu pierwszej warstwy.

Dobry do malowania dolnych rzęs
Moim zdaniem szczoteczka dołączona do tego tuszu, idealnie sprawuje się w przypadku podkreślania dolnych rzęs. Doskonale do nich dociera i dolne rzęsy są idealnie rozdzielone. Nie wiem, dlaczego występuje tak drastyczna różnica w przypadku malowania górnych i dolnych rzęs. Być może to kwestia mojego nawyku makijażowego. Najpierw maluję górne rzęsy i być może wtedy pozbywam się nadmiaru produktu, dopiero później przystępuję do upiększania rzęs dolnych.

Silikonowa szczoteczka
Mamy tu do czynienia z silikonową szczoteczką, która przypomina nieco grzebyk. Jakoś nie mam szczęścia do tego typu aplikatorów. Moim zdaniem szczoteczka jest zbyt giętka, przez co trudno się nią precyzyjnie posługiwać. Uważam, że najlepsze aplikatory to te, które wykazują ograniczoną ruchomość, ponieważ malowanie się zupełnie sztywną szczoteczką także nie należy do łatwych i przyjemnych.

Tuszu zbiera się za dużo
Aplikator nabiera zbyt dużą ilość kosmetyku. Dzieje się tak za każdym razem, dlatego trzeba wyposażyć się w chusteczki higieniczne i dokładnie oczyścić szczoteczkę z produktu.

Ciągliwa konsystencja
Tusz jest wyjątkowo ciągliwy, przypomina mi krówkę albo cukierki z toffi. Ciężko ściąga się jego nadmiar ze szczoteczki. Tusz po prostu się ciągnie niemiłosiernie.

Zapach typowo chemiczny
Czyli charakterystyczny dla tuszy do rzęs. Nie przeszkadza mi, choć jestem osobą szczególnie wrażliwą na zapachy.

Trudno równomiernie pomalować rzęsy
Zauważyłam, że tusz skleja część rzęs w kępki, inne pokrywa delikatnie. Wygląda to wyjątkowo nieestetycznie. Taki efekt uzyskiwałam, będąc nastolatką i ucząc się techniki tuszowania rzęs.

Efekt ksero
Tutaj mam z nim pewien problem, ponieważ rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że trochę tuszu pokrywającego dolne rzęsy odbije się gdzieś pod okiem.

Problemy przy zmywaniu
Tusz nie jest wodoodporny, ale problem z demakijażem wynika z powstawania owadzich nóżek, który trudno usunąć. Normalnie przykładam wacik zawierający płyn dwufazowy do usuwania makijażu oczu i czekam minutę. Tutaj trzeba rozdzielić rzęsy przy pomocy paznokci albo grzebyka do rozczesywania rzęs, po czym należy ponownie przyłożyć wacik nasączony płynem do demakijażu. Mechaniczne rozdzielanie rzęs, osłabia je.

Wydajny
Tusz, pomimo usuwania nadmiaru kosmetyku, jest wydajny. Używam go regularnie od 5 miesięcy i jeszcze mam się czym malować.

Nie zasycha
Tusz, mimo upływu 9 miesięcy od otwarcia, wciąż nie zaschnął, aczkolwiek od samego początku charakteryzuje się gęstą konsystencją.

Cena
Z tego, co kojarzę, tusz można nabyć za około 20 zł. Nie jest to produkt najtańszy, ani też najdroższy. Powiedziałabym, że jeśli rozpatrywać cenę, to mamy tu do czynienia ze „średniakiem”.

Łatwo dostępny
Dostaniemy go w Superpharmie, Naturze, Rossmannie.

Czasem powoduje łzawienie
W związku z powyższym odradzam go takim wrażliwcom jak ja i osobom noszącym szkła kontaktowe.

Wydłuża rzęsy
Rzęsy stają się wyraźnie dłuższe, aczkolwiek w podziwianiu tego efektu przeszkadzają mi często owadzie nóżki.

Zagęszcza poprzez sklejanie
Rzęsy sprawiają wrażenie bardziej zagęszczonych, ale odbywa się to niestety z jednoczesnym sklejaniem ich.

Daje nienaturalny efekt
Jeśli szukamy tuszu, który delikatnie podkreśli nasze spojrzenie, to z tym tuszem tego nie uzyskamy. Dlatego odradzam go dziewczynom, które chodzą do szkoły, gdzie nauczyciele czepiają się makijażu. Ten tusz nadaje się bardziej na wieczorne wyjście ze znajomymi.

Skład
Nie zachwyca, typowo chemiczny. Produkt zawiera syntetyczne konserwanty, które mogą wywoływać alergię i wpływać negatywnie na funkcjonowanie naszego ustroju.

Nie kruszy się
Tusz nie kruszy się, więc nie musimy obawiać się, że uzyskamy efekt pandy;)

Trwałość makijażu
Tusz wytrzymuje na naszych rzęsach cały dzień. Ja maluję się nim rano, koło 7, wracam do domu koło 17, a on wciąż trwa na swoim miejscu;)

Pomimo lekkiego łzawienia nie rozpływa się
Tusz nie jest wodoodporny. Jeśli popłaczemy się przy krojeniu cebuli, to będziemy rozmazane, ale jeśli do oka wpadnie nam rzęsa i oko lekko załzawi, to makijaż się nam nie rozpłynie;)

Opakowanie
Czarno-złote, ja nie lubię złota, więc nie do końca spodobał mi się ów design. Napisy i korona Rimmela mają tendencję do ścierania się.

Intensywnie czarny kolor
Tusz barwi nasze rzęsy na intensywną czerń.

Reasumując: tusz uważam za dość słaby. Na pewno nie kupię go ponownie. Znam wiele lepszych maskar i to niejednokrotnie tańszych. Aczkolwiek nie jest tak fatalny jak tusz różowy tusz z firanką sygnowany przez markę Maybelline.

PS Znacie ten tusz? Zaprzyjaźniłyście się z nim? Wolicie zwykłą czy silikonową szczoteczkę przypominającą poniekąd grzebień? Jakie cechy musi spełniać maskara, byście sięgnęły po nią w drogerii? Ma być wydłużająca, pogrubiająca a może podkręcająca Wasze rzęsy?  

Rimmel Stay Matte-puder transparentny





Niektóre produkty są specyficzne. Na początku działają rewelacyjnie, zostają naszymi ulubieńcami, potem stają się wielkim rozczarowaniem. Następnie mija trochę czasu i znowu stają się „must have”. Tak mam z pudrem Rimmel Stay Matte, odcieniem transparentnym.

Jest jasny
A to wcale nie jest takie oczywiste, nawet w przypadku pudrów i podkładów, które mają transparentny w nazwie. Np. Max Factor w ramach odcienia transluscent wypuścił coś, co nijak nie wygląda naturalnie, nie znam nikogo, który sam z siebie przypominałby marchewkę. Ta seria pudrów z Rimmela ma dosyć jasne odcienie. Swego czasu używałam Peach, który moim zdaniem z brzoskwinią miał niewiele wspólnego, wyglądał po prostu jak jasny puder, nie zauważyłam żadnych brzoskwiniowych podtonów, co mnie akurat ucieszyło. Myślę, że Rimmel Stay Matte to seria pudrów, w której to każda kobieta znajdzie coś dla siebie, nawet bladolica;) W końcu mamy tu puder transparentny i jasny odcień kryjący się pod nazwą peach.

Dość dobrze dopasowuje się do cery
Aczkolwiek miałam okres, gdy z pewnych powodów wyglądałam po jego użyciu, jak bym uskarżała się na problemy z wątrobą. Po czym sięgnęłam po ów puder ponownie po upływie 2 miesięcy i teraz jestem z niego znowu zadowolona. Podejrzewam, że wcześniej moja cera wydzielała za dużo sebum, które to wchodziło w reakcję z tym pudrem. Teraz jest okej, puder pasuje zarówno mi, a jestem totalnym bladziochem, jak również mojej mamie o nieco ciemniejszej karnacji, wskutek czego wnioskuję, że spełnia swą rolę pod tym względem;)

Nie jest do końca transparentny
Moim zdaniem posiada żółte pigmenty w niewielkiej ilości, widać to zwłaszcza na palcu, jak nabierzemy trochę produktu i podejdziemy do okna w piękny, słoneczny dzień. Ale nie ma tragedii, bo dopasowuje się do kolorytu cery.

Dobrze matuje
Puder rzeczywiście posiada właściwości matujące. Z jego udziałem można uzyskać płaski mat, czyli coś, co najbardziej lubię:) Jestem osobą o cerze mieszanej, której czoło i brodo błyszczą się niemiłosiernie. Ten puder jest w stanie je okiełznać na 3-5 godzin, w zależności od pory roku i aktywności. Potem wymaga drobnych poprawek, przy czym nie schodzi na tyle gwałtownie, żeby po owych 3 godzinach nasza twarz przypominała smalec. Po prostu nie jest już idealnie matowa;)

Nie robi maski
Puder można nakładać warstwa po warstwie, nie zrobi nam raczej maski, przynajmniej ja jeszcze nie miałam z nim problemu, jeśli o to chodzi.

Mnie nie wysusza
Aczkolwiek myślę, że nie jest to kosmetyk dla osób z cerą suchą, ponieważ ów puder posiada właściwości matujące, a więc w pewnym stopniu również wysuszające, na które to szczególnie podatne będą twarzy osób mających suchą skórę.

Może podkreślić suche skórki
Ale to zrobi każdy puder w kamieniu, nie uważam tego za jego wadę, po prostu są suche skórki, dajemy puder, one bardziej się odznaczają.

Zapycha
Mnie ten puder niestety zapycha, na pewno nie tak jak podkład z Rimmela, który wczoraj opisałam, ale i on nie jest wolny od zapychaczy i lubi sprawić nam „niespodzianki”.

Skład
Puder na pierwszym miejscu ma talk, na drugim mikę, oba składniki to potencjalne zapychacze. Posiada również parabeny, Paraffinum Liquidum, silikony, nie powinno zatem dziwić, że może przyczyniać się do występowania niespodzianek. Ponadto posiada dwutlenek tytanu i tlenek cynku, które znane są jako swego rodzaju naturalne filtry przeciwsłoneczne. Puder reklamowany jest jako mineralny, tymczasem producent spłatał nam tutaj niezłego psikusa. Jeśli ktoś nie przeczyta wcześniej składu w internecie, to może kupić ten kosmetyk, nie zdając sobie sprawy, że posiada tak wiele nieciekawych składników.

Cena
Kiedyś był to jeden z tańszych pudrów, obecnie kosztuje nawet 23-24 zł, ale na szczęście często rzucają go na promocję i wtedy jego cena spada nawet do 14-15 zł. Czasem można go nabyć wraz z lakierem Rimmela:)

Dostępność
Dostaniecie go w Naturze, SuperPharmie, Rossmannie.

Wydajność
Mi jedno opakowanie starcza na około 1,5 miesiąca codziennego stosowania.

Zapach
Taki dość neutralny, mi się kojarzy z zapachem zaschniętej skorupy gleby charakteryzującej się ciężkim składem granulometrycznym, czyli takiej, w którą ciężko wbić łopatę. Czasem jak na taką ziemię spadnie deszcz, to wydziela ona charakterystyczny zapach. Mi się ten zapach nawet podoba:)

Opakowanie
Plastikowe, przeźroczyste. Takie zwyczajne, ale zarazem niepraktyczne, puder może się bardzo łatwo otworzyć w torebce.

Brak puszka
Dla niektórych to wada, mi to nie przeszkadza, ponieważ puder wolę nanosić pędzlem, bo jest to nie tylko szybsze, ale też łatwiej uniknąć efektu „pudernicy”.

Nie kryje
Ale to puder transparentny. Ponieważ matuje, ewentualne niedoskonałości stają się mniej widoczne. Jeżeli potrzebujemy delikatnego krycia, to polecam sięgnąć po odcień peach:) Ten jest w stanie ukryć drobne pryszcze:)

Reasumując, bardzo lubię ten puder, to już jego kilkunaste opakowanie, ale po jego wykończeniu planuję zakup czegoś bardziej naturalnego, myślę o Jadwidze:)

A Wy używałyście kiedyś tego pudru? Czy w ogóle sięgacie po pudry z Rimmela? Czy uważacie, że spełniają one swoje zadanie? Jakich pudrów używacie? Jaki transparentny/bardzo jasny puder poleciłybyście?

Rimmel Match Perfection Foundation



Wiem, że wygląda to fatalnie, ale chciałam Wam pokazać, jak radzę sobie z jego przechowywaniem


Jak każda z nas czasem trafiam na totalny bubel. Tym razem biorę na tapetę podkład Rimmel Match Perfection, odcień ivory.

Gama kolorów
Bardzo ograniczona. Jest ich stanowczo za mało, żeby móc dobrze dobrać podkład pod swój naturalny odcień skóry. Dla bladziochów nie ma praktycznie nic. Ten ivory jest najjaśniejszy, a dla mnie i tak był za ciemny, nawet latem. Nie ma mowy o indywidualnym wyborze podtonów, a przecież jasny podkład to dopiero połowa sukcesu. Największą zbrodnią jest nałożenie żółtego podkładu na różową cerę i różowego na żółtą. Ja tę zbrodnię popełniłam, ponieważ mam różowawą cerę, a ów podkład ma lekko żółte podtony, które mi ewidentnie nie służą.

Utlenia się
I to dość znacznie. Po upływie około pół godziny na naszej twarzy wykwita dorodna pomarańcza, przez co kosmetyk się odznacza na naszej twarzy. Ja dostałam ten podkład w prezencie, wcześniej go nie miałam, poszłam na zakupy do centrum handlowego, nałożywszy go na twarz, gdy weszłam do przymierzalni, to przestraszyłam się własnego odbicia, wyglądałam jak marchewka.

Kiepsko matuje
Ów efekt utrzymuje się góra 30 minut, co jest dla mnie bardzo słabym rezultatem, zważywszy na fakt, że producent obiecuje zmatowienie i jest ono obecne również w nazwie. Trzeba go zmatowić pudrem, co tworzy tapetę. Jeśli nie nałożę pudru, to błyszczę się jak smalec.

Zapycha
Wystarczy nałożyć go jeden raz, by wszystkie pory zostały zablokowane. Strasznie wchodzi w pory, podkreśla je.

Tworzy smugi
Trzeba się nieźle natrudzić, by ich nie uzyskać. Nakładanie niewielkiej ilości nie gwarantuje sukcesu, bo nawet wówczas jest w stanie zrobić smugi. Trzeba go rozsmarowywać przez dobrych kilka minut, a mimo to widać całą drogą wyrysowaną przez nasze palce. Kiepsko wtapia się w cerę.

Podkreśla suche skórki
Nawet jeśli normalnie tych skórek nie dostrzegamy, to po nałożeniu tego podkładu widzimy, gdzie za kilka dni skóra będzie nam schodzić płatami,

Nie wysusza skóry
Chociaż tyle dobrego, ale jednocześnie warto nadmienić, że nie nawilża, ale tego po nim też nie oczekiwałam.

Krycie
Coś tam kryje, ale głównie zaczerwienienia (ma żółte podtony), drobne niedoskonałości, z większymi pryszczami, bliznami potrądzikowymi sobie nie poradzi.

Czasami warzy się na twarzy
Nie wiem od czego to zależy, chyba od środowiska, jakie w danym dniu stworzy nasza skóra. Czasami nie obserwuję tego niekorzystnego zjawiska, a czasami wyglądam jak masa budyniowa, przy wytwarzaniu której nie dawkowałam budyniu, ale wlałam cały za jednym zamachem.

Konsystencja
Tłusta, nieprzyjemna w dotyku. Wyraźnie wyczuwalna frakcja oleju. Czasami odnoszę wrażenie, że produkt nie jest najlepiej zemulgowany.

Zapach
Dość trudny do określenia, ja wyczuwam delikatne nuty kwiatowe, całkiem przyjemny. Nawet go lubię.

Opakowanie
Szklane i to z dość delikatnego szkła. Jest ciężkie. Na dodatek raz mi upadł i opakowanie uległo częściowemu uszkodzeniu, nie rozpadło się na części, ale wyraźnie widać rysę, przez którą produkt czasami może przeciekać, dlatego obecnie ten podkład przetrzymuję w kilku warstwach folii.

Wydajność
Akurat pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Standardowa pojemność, czyli 30 ml, wystarcza na bardzo długo, wciąż go mam, chociaż akurat ten kosmetyk chciałabym wykończyć w tempie iście ekspresowym. Zamierzam tego dokonać przez przerwę świąteczną. Szkoda mi go wyrzucić, ale jednocześnie jest dość kiepski. Na szczęście moja mama się z nim polubiła (ma ciemniejszą karnację od mojej) i u niej nie błyszczy się, nie obserwuję również procesu utleniania. Myślę, że to kwestia rodzaju cery. Moja mama ma stosunkowo suchą cerę, a ja mieszaną w kierunku tłustej. Podejrzewam, że ten produkt najlepiej sprawdzi się w przypadku cery normalnej.

Nie nadaje się na filtr
Źle współpracuje z filtrami, przy niektórych rozwarstwia się.

Cena
Moim zdaniem zbyt wysoka na tak kiepską jakość, średnio kosztuje 25 zł.

Dostępność
Można go znaleźć w Rossmannie, SuperPharmie, Naturze.

Nie zasycha zbyt szybko
To akurat uważam za zaletę, bo można go próbować równomiernie rozsmarować, nanosić pewne korekty, bez konieczności gnania po płyn do demakijażu.

Łatwo o efekt maski
Ponieważ po pierwsze się utlenia, po drugie dla totalnych bladziochów jest za ciemny, po trzecie, tworzy smugi i podkreśla suche skórki. Odznacza się na twarzy.

Nie dopasowuje się do odcienia skóry
Dla mnie jest po prostu za ciemny, powiedziałabym wręcz, że w opakowaniu prezentuje się lepiej niż na mojej twarzy.

Filtr
SPF 15 to zawsze coś. Nie jest to duża ochrona, ale zawsze lepszy rydz niż nic. Pamiętam, że gdy skończył mi się filtr we wrześniu i szukałam nowego, to smarowałam się tym podkładem i pomimo zwiedzenia połowy miasta, nie opaliłam się, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem.

Skład
Ma trochę zapychaczy, syntetyczne konserwanty.

Szybko znika z twarzy
Bardzo szybko zaczyna znikać z twarzy. Już po 3 godzinach widać znaczne ubytki. Nie jest to na pewno podkład do pracy czy na wesele, ponieważ spłynie z twarzy.

Reasumując: wolę podkład Golden Rose. Był tańszy i spisywał się o niebo lepiej.

A Wy miałyście ten podkład? Jak się u Was sprawdził? Jakich podkładów używacie? A może nie przepadacie za nimi?  

Rimmel Lasting Finish Hot & Spicy




Dzisiaj postanowiłam opisać swoje wrażenia dotyczące użytkowania lakieru do paznokci I Love Lasting Finish marki Rimmel. Mam odcień 060 Hot & Spicy.




Dostałam go jako prezent do transparentnego pudru Stay Matte. Za cały zestaw zapłaciłam coś koło 15-18 zł, czyli trafiłam na prawdziwą okazję. Sam Stay Matte kosztuje około 22 zł. Podejrzewam, że cena lakieru to wydatek rzędu co najmniej 11 zł.

W tym roku wakacyjny trend zachęcał do sięgania po wyraziste, soczyste, nietuzinkowe kolory. Ja początkowo nie byłam przekonana do tego ceglastego odcienia. Uwielbiam czerwień na paznokciach, ale wolę gdy jest ona ciemniejsza, wpadająca w brąz. Ten jaskrawy odcień początkowo sprawiał wrażenie niepasujące do mojego wieku. Kojarzył mi się z szaloną nastolatką, jaką sama byłam stosunkowo niedawno;) Zatem przystąpiłam do manikiuru targana przez sprzeczne z uczucia. Z jednej strony była ciekawość, z drugiej bałam się, jak ten kolor będzie prezentował się na moich dłoniach. Jestem chyba już w tym wieku, gdy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy mu wypada xD Jestem zadowolona z uzyskanego efektu, moje dłonie wydają się ożywione,a jednocześnie uniknęłam karykaturalnego efektu. Kolor na dłoniach nie wygląda na aż „żrący”, jak mogłybyśmy podejrzewać na podstawie opakowania:)

Nie ma drobinek
Lakier nie zawiera żadnych drobinek, można więc powiedzieć, że jak na lakiery jest „matowy”. Osobiście uważam to za ogromną zaletę, ponieważ przy zmywaniu jest zawsze problem z drobinkami. Albo nie chcą schodzić z naszej płytki, albo brudzą wszystko dookoła i palce obklejone są brokatem. Poza tym sam kolor jest dość odważny i drobinki mogłyby dawać zbyt nachalny efekt.

Średnio trwały
Z tą jego trwałością jest różnie. Pamiętam, że na początku utrzymywał się nawet 6 dni na moich paznokciach. Z czasem zaczął odpryskiwać po trzecim/czwartym dniu. Odpryskuje głównie na końcówkach i po bokach, ale ten lakier ma jeszcze ciekawą tendencję do odpadania w postaci kółeczka ze środka płytki. Nie wiem, jak zobrazować to, co mam na myśli. Wyobraźcie sobie płytkę paznokcia z wyciętym pośrodku kołem o niewielkiej średnicy.

Pęcherzyki powietrza
Przy aplikacji lubią się tworzyć pęcherzyki powietrza, które po zaschnięciu wyglądają bardzo nieestetycznie. Zatem na staranny manicure trzeba poświęcić troszkę więcej czasu.

Całkiem fajny pędzelek
Może nie jest taki super jak ten z lakieru Astor Quick`n Go!, który ekspresowo pokrywa całą płytkę, tutaj trzeba się trochę namachać, ale generalnie łatwo się operuje tym pędzelkiem. Można wykonać manicure bez wyjeżdżania na skórki.

Potrzebne dwie warstwy
Jeśli nałożymy tylko jedną, to wszelkie białe plamki będą bardzo dobrze widoczne. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że przy jednej warstwie lakier z Rimmela jest półtransparentny. Trzeba nałożyć dwie warstwy. One całkowicie wystarczają, ujednolicając koloryt płytki. Przez te dwie warstwy, lakier schnie odpowiednio dłużej.

Schnie około 8-10 min.
Nie ma tragedii, aczkolwiek znam lakiery, które wysychają szybciej od niego, np. wspomniany wyżej kosmetyk z Astora. Rimmelowi jeszcze daleko do lakieru z Essence, który zasycha do pół godziny, a zdarza się, że i wtedy jest jeszcze w stanie pobrudzić np. drzwi. Nie mam zazwyczaj zbyt wiele czasu na nicnierobienie i suszenie paznokci, w związku z tym za szybkość schnięcia przyznaję Rimmelowi mocną 3 w skali od 1 do 5.

Łatwość zmywania
Bardzo nie lubię spędzać nad usuwaniem lakieru 15 min., wylewając przy tym połowę buteleczki ze zmywaczem. Tutaj tego problemu nie ma, lakier zmywa się bezproblemowo, nawet nie trzeba specjalnie pocierać, wystarczy przyłożyć nasączony wacik i delikatnie przetrzeć nim płytkę. Produkt nie pozostaje po bokach paznokcia, nawet z tych trudnych miejsc można go stosunkowo łatwo usunąć.

Nie barwi paznokci, nie powoduje ich żółknięcia
Paznokcie po zmyciu kosmetyku mają taki sam kolor, jaki obserwowałyśmy przed aplikacją. Lakier z Rimmela nie powoduje ich ciemnienia czy też żółnięcia.

Pozytywnie odbierany przez otoczenie
Ceglasty kolor, choć dość odważny, nie był negatywnie odbierany przez moje otoczenie, wręcz przeciwnie:) Wiele osób pytało się, co to za szałowy lakier:)

Całkiem estetyczna buteleczka
Opakowanie prezentuje się całkiem, całkiem, choć nie jest jakieś wymyślne. Czarna rączka od pędzelka dodaje całości elegancji.

Pojemność 8 ml, czyli w sam raz
Nie jest lakieru zbyt mało, nie jest go też na tyle dużo, bym nie mogła go zużytkować. Nie lubię wywalać buteleczek z połową zaschniętego lakieru w środku. Dlatego nie przepadam za lakierami Sally Hansen, choć są dobre jakościowo, to ich spora część jest marnotrawiona, bo ląduje w kuble.

Konsystencja
Lakier nie jest mega gęsty, nie skapuje też z pędzla. Jest na tyle rzadki, że jedna warstwa nie wystarczy, ale na tyle gęsty, by nie pobrudzić dywanu/łóżka/spodni.

Kolorystyka
Niekoniecznie trzeba mieć ceglastą sukienkę, by móc malować nim paznokcie, wystarczą jeansy i bluzka w odcieniach czerwieni, brązu, czerni, granatu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...