Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne buble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne buble. Pokaż wszystkie posty

Kosmetyczne buble minionego roku

Po zachwytach nad ulubieńcami minionego roku w kategorii kolorówka nadeszła pora na przedstawienie kosmetycznych bubli. Nie ma ich zbyt wiele, żaden z produktów nie wyrządził mi krzywdy, po prostu nie sprawdził się w swojej roli i nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Oto 4 kosmetyczne buble minionego roku.



Kosmetyczne buble - podsumowanie kilku miesięcy

Lubię poznawać nowe kosmetyki. Niestety, w eksperymenty wpisane jest ryzyko. Nigdy nie wiadomo, czy nieznany produkt spełni nasze oczekiwania. Czasem trafiam na buble. Na szczęście od pewnego czasu coraz rzadziej mam do czynienia z kosmetycznymi niewypałami. Jakie specyfiki nie zaskarbiły sobie mojej sympatii i dlaczego? Zapraszam na prezentację bubli, z którymi zetknęłam się w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Bielenda Pomarańczowa Skórka intensywny żel peelingujący do ciała antycellulit 

Kosmetyk podzielił los termoaktywnego koncentratu antycellulitowego. Wspomniane produkty będę omijała szerokim łukiem. Drobinki zatopione w żelu nie spełniają swojej funkcji. Specyfik nie zastąpi peelingu, ponieważ nie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Cząsteczki są tak delikatne, iż nawet energiczne tarcie nie rozwiązuje problemu. W związku z tym, iż od żeli peelingujących nie oczekuję cudów, uznałam, że kosmetyk wykorzystam do mycia ciała. Choć produkt doskonale usuwa brud, na pewno do niego nie wrócę. Jego zapach przyprawiał mnie o mdłości. Chemicznej pomarańczy mówię stanowcze: „nie”. Wychodzę z założenia, że kąpiel powinna być przyjemnością.

Bielenda-pomaranczowa-skorka-intensywny-zel-peeling-antycellulitowy

Bielenda-pomaranczowa-skorka-intensywny-zel-peeling-antycellulitowy

Bielenda-pomaranczowa-skorka-intensywny-zel-peeling-antycellulitowy

Bielenda-pomaranczowa-skorka-intensywny-zel-peeling-antycellulitowy

Bielenda-pomaranczowa-skorka-intensywny-zel-peeling-antycellulitowy

Soraya Lactissima emulsja do higieny intymnej ciąża i połóg

Pierwsze spotkanie nie zwiastowało tragedii. Po naciśnięciu pompki moim oczom ukazała się półprzeźroczysta, opalizująca emulsja. Jej subtelna, bliżej nieokreślona woń przypadła mi do gustu. Niestety, kosmetyk stosowany regularnie wysusza okolice intymne. Nie polecam tej emulsji wrażliwcom.

Soraya-Lactissima-emulsja-do-higieny-intymnej

Soraya-Lactissima-emulsja-do-higieny-intymnej


Uroda Melisa płyn micelarny

Wyżej wspomniany kosmetyk nie wyrządził mi krzywdy. Spisuje się całkiem przyzwoicie jako tonik do twarzy. Niestety, jego nazwa może wprowadzać w błąd. Przyzwyczaiłam się, że płyny micelarne są produktami wielofunkcyjnymi. Przy ich pomocy można usunąć zarówno makijaż twarzy, jak i oczu. Specyfik naszej rodzimej firmy nie radzi sobie z tuszem do rzęs. Wprawdzie producent zaznaczył, iż kosmetyk służy do przemywania twarzy, szyi i dekoltu, ale kto wnikliwie czyta etykiety? Chyba powinnam zmienić przyzwyczajenia. Zazwyczaj ograniczam się do lektury składu. Nie zwracam uwagi na sposób użycia mydła, płynu micelarnego czy tuszu do rzęs.

Uroda-Melisa-plyn-micelarny


PS Czy w ostatnim czasie trafiliście na buble? Jakie kosmetyki nie zaskarbiły sobie Waszej sympatii?


karminowe.usta

Płyn micelarny, który nie usuwa makijażu

Odkąd odkryłam płyny micelarne, niechętnie spoglądam w kierunku tradycyjnych mleczek do demakijażu. Przez lata pozostawałam wierna specyfikowi AA z serii „Wrażliwa Natura”. Niestety, firma podjęła decyzję o zaniechaniu produkcji mojego ulubieńca. Od pewnego czasu poszukuję godnego następcy. Ucieszyłam się, gdy w moje ręce wpadł płyn micelarny Melisa, wyprodukowany przez firmę Uroda. Czy specyfik spełnił pokładane w nim nadzieje?



Demakijaż
Przyzwyczaiłam się, że płyn micelarny służy do usuwania makijażu. Lubię produkty wielofunkcyjne, ponieważ zajmują niewiele miejsca i pozwalają obniżyć wydatki na kosmetyki. Staram się sięgać po specyfiki, które rozpuszczają zarówno podkład, jak i tusz. Niestety, znalezienie takiego płynu stanowi nie lada wyzwanie. Jako właścicielka wrażliwych ślepi staję przed trudnym zadaniem. Wprawdzie micel z linii „Melisa” nie powoduje pieczenia czy szczypania, ale nie radzi sobie z demakijażem oczu. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, iż na co dzień nie używam wodoodpornej maskary. Płyn stosowałam również na twarz. W związku z tym, iż mój makijaż ogranicza się do pudru bambusowego i podkładu mineralnego, tym razem micel zdał egzamin. Czasem używam kremu tonującego. Niestety, płyn z serii „Melisa” niedokładnie usuwa kolorową emulsję. W związku z tym, iż kosmetyk nie spełniał moich oczekiwań, postanowiłam zapoznać się z informacjami na opakowaniu. Okazało się, że producent zaleca stosowanie płynu do „oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu”. Nie ma tutaj mowy o demakijażu. Można by uniknąć wielu nieporozumień, nazywając rzeczy po imieniu. Micel „Melisa” sprawdza się w roli toniku. Podejrzewam, że zakończy swój żywot jako produkt, którym w ciągu dnia odświeżam twarz.



Odświeżenie
Po wyżej wspomniany kosmetyk sięgam w ciągu dnia, ponieważ świetnie odświeża twarz. Micel usuwa nadmiar sebum ze strefy T. Wprawdzie nie wykazuje właściwości matujących, ale delikatny blask, jaki pozostawia, można zaakceptować. Ziołowo-ogórkowa woń potęguje uczucie świeżości, aczkolwiek zrezygnowałabym z kompozycji zapachowej. Tego typu „atrakcje” mogą okazać się zgubne dla wrażliwców.


Łagodzenie podrażnień
Nie zauważyłam, żeby płyn przynosił ukojenie podrażnionym naczynkom. Na szczęście micel nie wyrządził krzywdy mojej delikatnej skórze. Nieufnie podchodzę do kosmetyków, które zawierają kompozycję zapachową. Wyżej wspomniany micel świdruje nozdrza intensywną, ziołowo-ogórkową wonią.

Nawilżenie
Płyn z linii „Melisa” nie zastąpi kremu do twarzy, aczkolwiek po jego użyciu skóra pozostaje przyjemna w dotyku. W związku z tym, iż nie towarzyszy mi uczucie ściągnięcia, nie czuję potrzeby nałożenia nawilżającego specyfiku.

Wypryski
Choć skład micela pozostawia wiele do życzenia, kosmetyk nie przyczynił się do zwiększonego wysypu zaskórników i wyprysków. Ich liczba mieści się w normie.

Film
Micel pozostawia subtelny film. Po jego użyciu twarz delikatnie błyszczy. Na szczęście nie wygląda to tragicznie. Podobny efekt uzyskuję za każdym razem, gdy korzystam z dobrodziejstw rumiankowego żelu do mycia twarzy Sylveco.



Zapach
Specyfik charakteryzuje się przyjemną, ziołowo-ogórkową wonią. Choć ten zapach przypadł mi do gustu, w przypadku pielęgnacji twarzy staram się unikać tego typu atrakcji. Kosmetyki, które stanowią ucztę dla nosa, często wykazują właściwości drażniące.

Opakowanie
Płyn znajduje się w butli wykonanej z przeźroczystego plastiku. U jej ujścia znajduje się praktyczne zamknięcie typu zatrzask. Połączenie bieli z zielonymi wstawkami sugeruje, iż mamy do czynienia z kosmetykiem na bazie naturalnych składników.



Wydajność
Micele i toniki zużywam w ilościach hurtowych. Płyn z serii „Melisa” nie jest wyjątkiem. Wszystko wskazuje na to, iż niebawem sięgnie dna.

Cena
Za 200 ml kosmetyku musimy zapłacić ok. 8 zł.

Dostępność
Astor, Hebe, drogerie internetowe.


Skład
Aqua, Propylene glycol, Sodium cocoamphoacetate, Polysorbate 20, Camellia sinensis leaf extract, Melissa officinalis leaf extract, Panthenol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Glycerin, Parfum, Butylene glycol, Disodium EDTA, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, Buthylphenyl methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl cinnamal, Limonene.

Reasumując: Przyzwyczaiłam się, że płyn micelarny służy do demakijażu twarzy i oczu. Niestety, nie zawsze tak jest. Zanim wrzucimy micel do koszyka, warto dokładnie wczytać się w informacje zamieszczone przez producenta. Wnikliwa lektura może ustrzec nas przed rozczarowaniem. Płyn z linii „Melisa” jest przeznaczony do „oczyszczania skóry twarzy, szyi i dekoltu”. Producent ani słowem nie wspomina o demakijażu. Kosmetyk sprawdza się w roli toniku. Wyżej wspomniany micel usuwa nadmiar sebum i zapewnia kilkugodzinne uczucie świeżości. Płyn charakteryzuje się ziołowo-ogórkową wonią. Wprawdzie ten specyficzny zapach przypadł mi do gustu, ale w przypadku pielęgnacji twarzy unikam tego typu „atrakcji”. Kosmetyki, stanowiące ucztę dla nosa, często wykazują właściwości drażniące. Płyn pozostawia subtelny film. Po jego użyciu twarz delikatnie się błyszczy. Na szczęście nie wygląda to tragicznie. Micel nie zastąpi kremu, ale za jego sprawą skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. Korzystając z dobrodziejstw płynu, nie odnotowałam zwiększonego wysypu zaskórników i wyprysków. Niestety, nazwa specyfiku nie odzwierciedla jego działania.

PS Czy mieliście do czynienia z micelem z linii „Melisa”? Jakie wywarł na Was wrażenie? Chętnie poznam płyny, które Was rozczarowały. Muszę znaleźć godnego następcę „Wrażliwej Natury”. Niestety, ostatnio trafiam na buble.


karminowe.usta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...