Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat Rub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat Rub. Pokaż wszystkie posty

Kosmetyczni ulubieńcy czerwca

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że dawno nie prezentowałam ulubieńców miesiąca. Postanowiłam to nadrobić, korzystając z wolnego popołudnia. Gorące powietrze sprawia, iż po przyjściu do domu marzę o kąpieli. Lato znalazło odzwierciedlenie w ulubieńcach miesiąca. W zestawieniu nie mogło zabraknąć umilaczy, które potęgują uczucie świeżości.

Pat&Rub musujący puder do kąpieli z kozim mlekiem

Zaintrygowała mnie oryginalna formuła umilacza kąpieli sygnowanego przez Kingę Rusin. W związku z tym, iż mleko kozie zajmuje stałe miejsce w moim menu, postanowiłam sprawdzić, czy moja skóra je polubi. Puder po wsypaniu do wanny nie wytwarza piany. Delikatnie barwi wodę na biało. Uwielbiam lawendę, ale obawiałam się, że jej zapach zostanie zdominowany przez cynamon, za którym nie przepadam. Na szczęście przeważają świeże nuty. Gdy biorę aromatyczną kąpiel, odnoszę wrażenie, że lawenda łączy się ze świeżością eukaliptusa. Woń pudru Pat&Rub udrażnia drogi oddechowe. Jednocześnie pełni funkcję relaksacyjną i pozwala zapomnieć o zmartwieniach. Suszone kwiaty lawendy, która unoszą się w wannie, zaskarbiły sobie moją sympatię. Według domowników przypominają robaki. Cóż, zdania są podzielone;)



Bielenda Aromatherapy olejek do kąpieli z zieloną herbatą i trawą cytrynową

Ten kosmetyk z miejsca zaskarbił sobie moją sympatię. Jego zapach przypomina mi wodę toaletową Elizabeth Arden Green Tea. Za każdym razem, gdy wlewam olejek do wanny, myślę o mojej przyjaciółce, która swego czasu używała tej kompozycji. Świeża woń poprawia mi nastrój i pozwala spojrzeć na pewne sprawy łaskawszym okiem. Umilacz Bielendy pełni funkcję relaksacyjną. Zużyłam już 4 butelki olejku z zieloną herbatą i trawą cytrynową. Kosmetyk wykazuje silne właściwości pianotwórcze. Choć zawiera SLES, nie wysuszył mojej skóry. Odnoszę wrażenie, że olejek Bielendy delikatnie ją nawilżył. Specyfik nie pozostawia tłustej warstwy.


Gliss Kur Total Repair odżywka ekspresowa w piance

Moje włosy bywają niesforne. Gdy odmawiają mi posłuszeństwa, wyglądam jak czupiradło. W związku z tym, iż kosmyki często się puszą, uznałam, że drogeryjna odżywka bez spłukiwania powinna rozwiązać problem. Wyżej wspomniany produkt spełnił moje oczekiwania. Choć zawiera silikony, nie obciążył moich włosów. Za każdym razem, gdy korzystam z jego dobrodziejstw, moje fale wyglądają świeżo i estetycznie. Specyficzna woń kosmetyku nie każdemu przypadnie do gustu. Na szczęście przyzwyczaiłam się do chemicznego zapachu produktów Gliss Kur. Odżywka ma postać lekkiej pianki, aczkolwiek obawiam się, że mogłaby obciążyć włosy niskoporowate. Ten specyfik polecam właścicielkom wysokoporów, które odmawiają posłuszeństwa i nie chcą współpracować ze szczotką. Kosmetyk nadaje kosmykom zdrowy blask, jednocześnie ułatwia rozczesywanie.




Soraya Fresh & Creamy kremowy żel pod prysznic migdały i mleko z hydrooliwką

Żele z serii „So Pretty” nie przypadły mi do gustu. Choć wersja malinowa pachnie obłędnie, nigdy więcej po nią nie sięgnę, ponieważ wysusza skórę na wiór. Do butli, w której znajduje się pół litra kremowego żelu pod prysznic, podchodziłam nieufnie. O dziwo, produkt z linii Fresh&Creamy okazał się świetnym towarzyszem kąpieli. Doskonale usuwa brud, nie wysuszając przy tym skóry. Jego specyficzna woń, która przypomina mi migdałowe mydło Arko, pozwoliła mi odbyć podróż sentymentalną do czasów dzieciństwa. Po powrocie z podstawówki zawsze myłam ręce białą kostką. Swego czasu mydło Arko było rarytasem, teraz mamy ogromny wybór, toteż zdołałam o nim zapomnieć.



PS Chętnie poznam Waszych kosmetycznych ulubieńców. Po jakie specyfiki chętnie sięgaliście w czerwcu?


karminowe.usta

Walka ze zmarszczkami mimicznymi wokół ust

Mam słabość do pomadek. Piękne odcienie wymagają odpowiedniej oprawy. Żadna szminka nie wygląda dobrze na zaniedbanych wargach. Makijaż powinna poprzedzać odpowiednia pielęgnacja. Przez kilka miesięcy stosowałam serum do ust i okolic ze stajni Pat&Rub. Czy kosmetyk spełnił moje oczekiwania?

I USTA
Nawilżenie/podrażnienie
Bohater niniejszej recenzji nie służył moim wargom. Po jego aplikacji miałam wrażenie, że do ust przykleił się piasek. Kuracja nie trwała zbyt długo. Przerwałam ją po kilku dniach, ponieważ skóra stała się sucha i zaczęła pękać do krwi.

Smak
Zazwyczaj nie degustuję kosmetyków. Serum Pat&Rub przypadkowo dostało się do ust podczas aplikacji. Niezbyt dobrze wspominam to zdarzenie. Bohater niniejszej notki charakteryzuje się nieprzyjemnym, słodko-gorzkim posmakiem.

II OKOLICE UST
Nawilżenie
Nie mogę odmówić serum właściwości nawilżających, aczkolwiek specyfik ze stajni Pat&Rub nie zastąpi sprawdzonego kremu. Przyzwyczaiłam się, że skoncentrowane preparaty stanowią element uzupełniający codzienną pielęgnację. Oceniając tego typu kosmetyki, biorę pod uwagę fakt, iż mam do czynienia z produktami do zadań specjalnych.

Ujędrnienie
Preparat Pat&Rub stosowałam regularnie. Systematyczność popłaca. Po dwóch miesiącach zauważyłam, że skóra wokół ust stała się napięta. Ujędrnienie przełożyło się na mniejszą widoczność zmarszczek, których dorobiłam się ze względu na rozbudowaną mimikę twarzy.

Film
Serum pozostawia lepką warstwę, która znika po 15 minutach. Korzystając z dobrodziejstw kosmetyku, nie odczuwałam dyskomfortu.

Zapychanie
Gdy rozpoczynałam swoją przygodę ze specyfikiem Pat&Rub, obawiałam się, że wyżej wspomniany produkt przyczyni się do wysypu zaskórników wzdłuż dolnej wargi. Na szczęście serum nie zafundowało mi przykrej niespodzianki w postaci czarnych punkcików.

Podrażnienie
Gdy rozprowadzałam kosmetyk wokół ust, nie odnotowałam żadnych niepożądanych reakcji. Aplikując produkt na wargi, odczuwałam dyskomfort. Miałam wrażenie, że do skóry przykleił się piasek. Uważam, że te doznania świadczą o reakcji alergicznej.

Konsystencja
Preparat ma postać białego kremu. Specyfik charakteryzuje się stosunkowo lekką konsystencją, w związku z tym szybko się wchłania.

Zapach
Subtelna, owocowo-kremowa woń sprawia, że aplikacja serum jest przyjemnością. W przypadku kosmetyków, które mają kontakt z moją twarzą, unikam intensywnych kompozycji zapachowych. Tego typu „atrakcje” mogą przyczynić się do wystąpienia reakcji alergicznych.

Opakowanie
Produkt umieszczono w poręcznej tubce z „dzióbkiem”. Opakowanie zostało wykonane z białego, miękkiego plastiku, w związku z tym wydobywanie specyfiku nie nastręcza trudności. Problem pojawia się wówczas, gdy chcemy określić, jaka ilość kosmetyku pozostaje do naszej dyspozycji.

Wydajność
Serum sięgnęło dna po trzech miesiącach codziennego stosowania. Uważam, że bohater niniejszej recenzji charakteryzuje się wysoką wydajnością.

Testowanie na zwierzętach
Kosmetyki Pat&Rub nie są testowane na zwierzętach.

Cena
Zakup serum do ust i okolic stanowi wydatek rzędu 79 zł.

Dostępność
Sephora, sklep internetowy Pat&Rub.

Skład
Aqua, Cetearyl olivate, Sorbitan olivate, Prunus amygdalus oil, Propanodiol, Glycerin, Hydrogenated olive oil, Palmitoyl isoleucine, Sodium hyaluronate, Butyrospermum parkii butter, Xanthan gum, Benzyl alcohol, Dehydroacetic acid, Citrus grandis peel oil, Limonene.

Reasumując: Nie potrafię jednoznacznie ocenić serum Pat&Rub. Preparat wpływa negatywnie na kondycję warg. Po jego aplikacji odnoszę wrażenie, że wiatr przeniósł ziarenka piasku na moje usta. Kurację zakończyłam po kilku dniach, ponieważ wargi stały się suche i zaczęły pękać do krwi. Z drugiej strony kosmetyk, stosowany regularnie, wykazuje działanie ujędrniające. Napięta skóra przekłada się na mniejszą widoczność zmarszczek mimicznych. Specyfik pozostawia lepką warstwę, która znika po 15 minutach. Serum nie przyczyniło się do wysypu zaskórników. Bohater niniejszej notki nie podrażnił okolic ust. Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o cienkiej skórze warg:(

PS Po jakie preparaty sięgacie, aby zmniejszyć widoczność zmarszczek mimicznych wokół ust? Czy mieliście do czynienia z serum Pat&Rub? Jakie wrażenie wywarł na Was preparat sygnowany przez Kingę Rusin?


karminowe.usta

Czy ekoampułka Pat&Rub jest warta swojej ceny?

Długo zwlekałam z recenzją ekoampułki nr 1 Pat&Rub. Wychodzę z założenia, że serum należy oceniać po kilku miesiącach regularnego stosowania. W styczniu kupiłam specyfik sygnowany przez Kingę Rusin. Wówczas moja skóra przeżywała gorszy okres. Przypominałam jaszczurkę w trakcie wylinki. Czy popularna ekoampułka spełniła moje oczekiwania?

Nawilżenie
Producent nie rzuca słów na wiatr. Specyfik jest adresowany do osób, które borykają się z suchą, wrażliwą skórą. Zimą moje policzki przypominają Saharę. Serum stosowałam regularnie. Zauważyłam, że omawiany produkt stosunkowo szybko przyniósł ukojenie problematycznym partiom twarzy. Za sprawą ekoampułki skóra staje się nawilżona i sprężysta. Zimą po aplikacji serum nakładałam krem. Latem ograniczyłam się do produktu Pat&Rub. Jego lekka formuła nie obciąża skóry w upalne dni.

Wygładzenie
Wprawdzie serum Pat&Rub nie likwiduje niedoskonałości, ale zadbana skóra wygląda korzystniej. Na suchych plackach żaden kosmetyk nie prezentuje się zachęcająco. Nawilżona twarz zyskuje na gładkości, co kolei przekłada się na lepszą współpracę z kolorówką.

Zaczerwienienia
Moja płytko unaczyniona skóra jest narażona na niekorzystne oddziaływanie czynników zewnętrznych. Upały, mrozy, wiatr oraz wszechobecny dym sprawiają iż przeobrażam się w indora. W związku z tym w mojej codziennej pielęgnacji nie może zabraknąć kosmetyków łagodzących zaczerwienienia. Serum Pat&Rub przynosi ukojenie moim naczynkom.

Zapychanie
Choć ekoampułka jest adresowana do właścicielek skóry suchej, nie powinna zaszkodzić cerze tłustej i mieszanej. Nie zauważyłam, żeby wyżej wspomniany kosmetyk przyczynił się do zwiększonego wysypu niedoskonałości. Przed złożeniem zamówienia dokładnie przeanalizowałam skład serum. Wyrzucanie 180 zł w błoto mija się z celem. W związku z tym, iż specyfik nie zawiera żadnych substancji, które mogłyby zaszkodzić mojej kapryśnej cerze, zdecydowałam się na zakup.

Konsystencja
Serum charakteryzuje się żelową formułą. Tuż po aplikacji mamy do czynienia z lekkim filmem, który znika po kilkunastu minutach. W związku z tym, iż serum Pat&Rub jest stosunkowo lekkie, sięgałam po nie w upalne dni.

Zapach
Naturalna, różana woń przypadła mi do gustu. Piękny zapach sprawia, iż z przyjemnością sięgam po ekoampułkę.

Opakowanie
Buteleczki wykonane z grubego szkła nie są zbyt praktyczne. W związku z tym, iż nie podróżuję zbyt często, to rozwiązanie nie budzi moich zastrzeżeń. W miarę możliwości stawiam na szklane pojemniki. Ubolewam nad tym, iż 1,5-litrowa woda mineralna jest sprzedawana w plastikowych butelkach. Może jestem przewrażliwiona, ale wyczuwam w niej dziwny posmak. Podobno związki wykorzystywane przy produkcji tworzyw sztucznych mogą przenikać do produktów spożywczych i kosmetyków. Serum nabieramy przy pomocy pipetki. Początkowo zachwycałam się tym rozwiązaniem, ale gdy kosmetyk zaczął sięgać dna, zmieniłam zdanie. Aplikator nie chciał zasysać produktu.

Wydajność
Ekoampułka Pat&Rub charakteryzuje się wysoką wydajnością. Przez 4 miesięce korzystałam z jej dobrodziejstw.

Cena
Za 30 ml serum musimy zapłacić 180 zł.

Dostępność
Sklep internetowy Pat&Rub, Sephora.

Skład
Aqua, Rosa damascena flower water, Sodium hyaluronate, Tripleurospermum maritima extract, Phenethyl alcohol, Sodium phytate.

Reasumując: Działanie ekoampułki rekompensuje jej wysoką cenę. Serum doskonale nawilża przesuszone partie twarzy. Za sprawą produktu Pat&Rub skóra staje się napięta i gładka, chętnie współpracuje z kolorówką. Gdy korzystamy z minerałów, nie możemy pozwolić sobie na suche placki, ponieważ zostaną one wyeksponowane przez podkład. Ekoampułka łagodzi zaczerwienienia, które są moją zmorą. Choć serum jest adresowane do właścicielek suchej skóry, nie powinno zaszkodzić cerze tłustej i mieszanej. Zanim złożyłam zamówienie, dokładnie przeanalizowałam skład specyfiku Pat&Rub. Nie znalazłam w nim substancji, które mogłyby zaszkodzić mojej twarzy. W związku z tym, iż mam słabość do róż, zapach serum stanowi ucztę dla moich nozdrzy.

PS Po jakie serum sięgacie najchętniej? Czy mieliście do czynienia z ekoampułkami Pat&Rub? Jakie wrażenie wywarło na Was serum sygnowane przez Kingę Rusin?


karminowe.usta

Kosmetyk, który można zjeść

Dotychczas peeling do ust traktowałam jako zbędny gadżet. Jednak pewnego dnia postanowiłam dać mu szansę, wszak tego typu produkt raczej mi nie zaszkodzi. Nie potrafię podkreślać oczu. Maskowanie opadającej powieki stanowi spore wyzwanie. Niepowodzenia utwierdzają mnie w przekonaniu, że powinnam skupić się na tej części twarzy, z której jestem zadowolona. Usta zawsze traktowałam jako swój atut, choć w niczym nie przypominają warg Angeliny Jolie. Wyraziste, matowe pomadki najlepiej współpracują z gładkim naskórkiem. Czy różany peeling Pat&Rub przygotował usta do makijażu?

Usuwanie martwego naskórka
Firma Kingi Rusin wypuściła mocny zdzierak. Warto o tym pamiętać, gdy przystępujemy do działania. Należy dostosować siłę nacisku do swoich potrzeb. Wargi mogą ulec uszkodzeniu, jeśli nie zachowamy umiaru.

Gładkość
Peeling doskonale wygładza usta. Dzięki niemu możemy zapomnieć o szorstkich wargach czy odstających skórkach.

Przygotowanie do makijażu
Jeśli stawiamy na dobrze napigmentowane, wyraziste pomadki, należy dołożyć wszelkich starań, aby nasze usta prezentowały się nienagannie. Po użyciu peelingu Pat&Rub matowe, czerwone szminki prezentują się o wiele lepiej. Nie wchodzą w załamania i nie podkreślają suchych skórek. Jedynie pomadka Wibo Eliksir zachowuje się inaczej. Za zaistniałą sytuację nie obwiniam zdzieraka. Szminka, która została wyprodukowana dla Rossmanna, nie grzeszy jakością.

Nawilżenie
Peeling sygnowany przez Kingę Rusin zawiera dobroczynne oleje, które powlekają usta ochronną warstwą. W związku z tym nie muszę aplikować pomadki o właściwościach nawilżających. Jako osoba, która od lat boryka się z suchymi ustami, doceniam fakt, iż zdzierak Pat&Rub natłuszcza wargi.

Podrażnienie
Produkt swoje działanie zawdzięcza grubym kryształkom cukru. Warto o tym pamiętać, gdy przystępujemy do usuwania martwego naskórka. Należy dostosować siłę tarcia do aktualnej kondycji ust. Jeśli nasze wargi są wrażliwe lub przesuszone, powinniśmy postawić na delikatność. Zapominając o umiarze, musimy liczyć się z przykrymi konsekwencjami w postaci ranek.

Konsystencja
W różowej bazie zatopiono grube kryształy cukru. Kolor kosmetyku odwołuje się do naszej podświadomości, przypomina kwitnący krzew dzikiej róży. Ostre drobinki doskonale usuwają martwy naskórek, warto jednak zachować ostrożność, ponieważ mogą przerwać ciągłość naskórka.

Zapach
Peeling charakteryzuje się apetyczną wonią. Jego zapach przypomina mi powidła z dzikiej róży. Choć nie przepadam za konfiturami, dla pączkowego nadzienia robię wyjątek.

Smak
Producent twierdzi, iż resztki kosmetyku możemy skonsumować, nie narażając się na utratę zdrowia. Peeling, pod względem smaku, odpowiada różanym powidłom.

Opakowanie
Zdzierak umieszczono w niewielkim słoiczku z przeźroczystego plastiku. Czarna nakrętka, na której umieszczono różowe logo firmy, wygląda estetycznie. Z jednej strony opakowanie jest praktyczne, ponieważ pozwala wydobyć resztki kosmetyku, z drugiej budzi zastrzeżenia natury higienicznej.

Wydajność
Choć peeling Pat&Rub nie należy do tanich specyfików, to jego wydajność wynagradza nam wysoką cenę. Z jego dobrodziejstw korzystam od dobrych kilku miesięcy.

Cena
Różany peeling stanowi wydatek rzędu 49 zł.

Dostępność
Sephora, sklep internetowy Pat&Rub.

Skład
Xylitol, Prunus amygdalus dulcis oil, Mangifera indica seed oil, Lithospermum officinale root extract, Octyldodecyl myristate, Tocopherol, Beta-sitosterol, Squalene, Rosa damascena flower oil, Linalool, Geraniol, Citronellol, Citral, Eugenol.

Reasumując: Dotychczas peeling do ust traktowałam jako zbędny gadżet, jednak zdzierak Pat&Rub zmienił moje podejście do tego typu produktów. Omawiany kosmetyk doskonale wygładza usta. Za jego sprawą matowe pomadki wyglądają nienagannie. Peeling zawiera oleje, które natłuszczają usta, chroniąc je tym samym przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych. Grube kryształy cukru usuwają martwy naskórek. Warto jednak zachować ostrożność, ponieważ ostre drobinki mogą przerwać ciągłość naskórka. Peeling roztacza wokół siebie apetyczną woń, która przypomina różane powidła. Resztki kosmetyku można skonsumować, nie ryzykując przy tym utraty zdrowia. Na pewno zamówię kolejny słoiczek tego specyfiku.

PS Czy używacie peelingów do ust? Jaki macie stosunek do tego typu produktów? Stawiacie na gotowe rozwiązania, a może tworzycie własne zdzieraki w domowym zaciszu?


karminowe.usta  

Czym ujarzmiam moje włosy?


Specyfiki, które ułatwiają rozczesywanie włosów, zawsze budziły moje zainteresowanie. Większość preparatów dostępnych na rynku zawiera alkohol, który na dłuższą metę wysusza kosmyki. Przeglądając ofertę Pat&Rub, natknęłam się na mgiełkę do włosów. Ten produkt został umieszczony w podkategorii „układanie włosów”, toteż pokładałam w nim spore nadzieje. Czy mgiełka Pat&Rub spełniła moje oczekiwania?

Rozczesywanie
Szczotkowanie nigdy nie należało do przyjemności. Moje włosy wykazują tendencję do powstawania fal. Ten typ niechętnie współpracuje ze szczotką. Dzięki mgiełce Pat&Rub rozczesywanie przestało być udręką. Za sprawą tego niepozornego kosmetyku nie wyrywam zdrowych włosów. Mgiełka Pat&Rub poradziła sobie z sianem, które zagościło na mojej głowie po pierwszym spotkaniu z henną.

Blask
Po użyciu mgiełki moje kosmyki roztaczają wspaniały blask. Ostatnio trafiłam na kiepską maskę. Po jej użyciu moje włosy są matowe. Preparat Pat&Rub przywraca im zdrowy wygląd. Warto mieć w swoim zbiorze kosmetyk, który sprawdza się w sytuacjach kryzysowych.

Miękkość
Po zastosowaniu mgiełki moje włosy są przyjemne w dotyku. Za sprawą omawianego preparatu mogę cieszyć się puszystymi kosmykami.

Gładkość
Produkt Pat&Rub ujarzmia moje niesforne włosy. Kosmyki ulegają wygładzeniu. Za sprawą omawianej mgiełki przestały przypominać wyeksploatowaną miotłę;)

Nawilżenie
Większość produktów przeznaczonych do stylizacji wysusza włosy. Mgiełka Pat&Rub stanowi wyjątek potwierdzający regułę. Za sprawą tego preparatu moje kosmyki zyskują solidną porcję nawilżenia.

Stylizacja
Gdy zależy mi na uzyskaniu trwałych loków, spryskuję włosy mgiełką Pat&Rub, po czym decyduję się na koczki- ślimaczki. Po rozpuszczeniu kosmyków mogę cieszyć się regularnym skrętem.

Obciążenie
Podczas stosowania mgiełki Pat&Rub nie zauważyłam, aby moje włosy stały się oklapnięte. Przy czym warto zaznaczyć, iż moje kosmyki rzadko ulegają obciążeniu.

Przetłuszczanie
Stosowanie mgiełki nie przyczyniło się do przedwczesnej utraty świeżości. Nie mogę jednak zapewnić, iż omawiany produkt sprawdzi się równie dobrze w przypadku osób borykających się z nadmiernym przetłuszczaniem włosów.

Konsystencja
Mgiełka charakteryzuje się słomkowym zabarwieniem.  Choć omawiana ciecz jest stosunkowo lepka, nie dochodzi do powstania tłustych strąków.

Zapach
Mgiełka Pat&Rub roztacza wokół siebie lawendową woń. Korzystając z tego kosmetyku, funduję swoim nozdrzom niezłą ucztę:) Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, iż nie każdy podziela moją sympatię do lawendy.

Opakowanie
Na przeźroczystej, plastikowej butelce umieszczono naklejkę, na której króluje zieleń. Przy czym producent wziął pod uwagę praktyczny aspekt i pozostawił niewielki pasek, który umożliwia kontrolowanie stanu zużycia. Aplikację produktu umożliwia dyspensor, który nie wykazuje tendencji do zacinania.

Wydajność
Od 1,5 miesiąca korzystam z dobrodziejstw mgiełki. W tym czasie zużyłam 3/4 produktu. Wydajność preparatu Pat&Rub uważam za zadowalającą.

Testowanie na zwierzętach
Kosmetyki Pat&Rub nie są testowane na zwierzętach.

Cena
Za butelkę, w której mieści się 125 ml produktu, musimy zapłacić 45 zł. Przy czym warto zaznaczyć, iż w tym przypadku cena odzwierciedla jakość mgiełki.

Dostępność
Omawiany kosmetyk znajdziemy zarówno w sklepie internetowym Pat&Rub, jak i Sephorze.

Skład
Aqua, Lavandula angustifolia ( lavender) flower water, Betaine, Eclipta prostrata extract, Equisetum arvense extract, Inulin, Hydrolyzed wheat protein, Chondrus crispus (carrageenan) extract, Benzyl alcohol, Potassium sorbate, Sodium benzoate.

Reasumując: Z pewnością powrócę do tego produktu. Mgiełka Pat&Rub świetnie sprawdza się w roli preparatu do stylizacji włosów. Jednocześnie wykazuje właściwości pielęgnacyjne. Za sprawą produktu Pat&Rub tracę mniej włosów podczas szczotkowania. Mgiełka wygładza moje niesforne kosmyki, jednocześnie nadając im blask. Wysoka cena produktu odzwierciedla jego jakość, dlatego nie zamierzam poprzestać na jednym opakowaniu tego preparatu.

PS W jaki sposób ujarzmiacie swoje kosmyki? Czy korzystacie z produktów do stylizacji? A może nie potrzebujecie tego typu preparatów?

karminowe.usta

Mój oręż w walce z zaczerwienioną skórą


Kosmetyki Pat&Rub cieszą się sporą popularnością w blogosferze. Zazwyczaj zbierają pozytywne recenzje. Produkty, które powstały w oparciu o naturalne składniki wysokiej jakości kusiły mnie od dobrych kilku tygodni. W końcu postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy kosmetyki Pat&Rub zasługują na uwagę. Swoją przygodę z produktami tej marki rozpoczęłam od toniku i ekoampułki nr 1. Z wydaniem opinii nt. serum jeszcze się wstrzymam. W przypadku tego typu kosmetyków potrzebuję nieco więcej czasu, ponieważ niektóre efekty można dostrzec dopiero po kilku tygodniach regularnego stosowania. Dzisiaj pragnę podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami nt. toniku Pat&Rub, z którego korzystam od ponad miesiąca.

Oczyszczanie
Tonik świetnie radzi sobie z usuwaniem nadmiaru sebum, toteż często sięgam po ten produkt w ciągu dnia. Z kosmetyku Pat&Rub korzystam również po użyciu płynu micelarnego i pianki do mycia twarzy. Mój demakijaż składa się z trzech kroków, dzięki czemu mam pewność, że na mojej skórze nie zalegają resztki podkładu czy różu. Tonik Pat&Rub, który kończy wieczorny rytuał, zapewnia mi to uczucie komfortu.

Odświeżanie
W dni, w które spędzam w domu, rezygnuję z makijażu. Wówczas co parę godzin sięgam po tonik, który odświeża moją twarz. Lubię to uczucie, które towarzyszy mi kilkanaście minut po przetarciu twarzy wacikiem nasączonym produktem Pat&Rub.

Regulacja pracy gruczołów łojowych
Zauważyłam, że dzięki regularnemu sięganiu po tonik, moja strefa T przetłuszcza się nieco wolniej. Po użyciu tego produktu mogę cieszyć się matem przez 1-1,5 h, później skóra zaczyna się delikatnie błyszczeć.

Łagodzenie zaczerwienień
Myślę, że z toniku Pat&Rub będą zadowolone osoby, które uskarżają się na problem z naczynkami. Omawiany produkt wykazuje właściwości łagodzące i redukuje zaczerwienienia. Po nieudanej przygodzie z mydłem Aleppo moja twarz składała się z zarumienionych, nieestetycznych placków. Tonik Pat&Rub szybko przyniósł ukojenie mojej skórze.

Wpływ na wypryski
Zauważyłam, że omawiany produkt łagodzi stany zapalne i przyspiesza proces gojenia ranek stanowiących pamiątkę po niedoskonałościach.

Nawilżenie
Tonik nie zastąpi kremu czy serum, aczkolwiek zauważyłam, że wykazuje delikatne właściwości nawilżające. Pianka do mycia twarzy, z której korzystam, wysusza skórę. Jednak po użyciu toniku, mogę się wstrzymać z aplikacją kremu.

Koloryt cery
Zauważyłam, że dzięki regularnemu stosowaniu produktu Pat&Rub pozbyłam się ziemistego odcienia skóry. Znowu mogę cieszyć się jasnoróżową karnacją.

Zapychanie
Tonik nie przyczynił się do wysypu nowych niedoskonałości.

Podrażnienie
Podczas stosowania produktu Pat&Rub nie odnotowałam żadnych niepożądanych reakcji. Tonik wręcz łagodzi podrażnienia powstałe wskutek oddziaływania niekorzystnych czynników zewnętrznych.

Konsystencja
Mamy tutaj do czynienia z cieczą, która charakteryzuje się słomkowym zabarwieniem. Tonik wykazuje nieco większą lepkość niż woda.

Zapach
W przypadku omawianego toniku mamy do czynienia z przyjemną, świeżą, ziołową kompozycją. Na pierwszy plan przebijają się nuty rozmarynu, które łączą się z akordami lawendy. W tle wyczuwam delikatną woń róż.

Wydajność
Z toniku korzystam od 5 tygodni. W tym czasie zużyłam 80% produktu.

Opakowanie
Wykonane z przeźroczystego, stosunkowo twardego plastiku. To rozwiązanie umożliwia kontrolowanie stopnia zużycia produktu. Pat&Rub postawiło na prostotę, która przypadła mi do gustu. Pod względem estetycznym nie mam zastrzeżeń do opakowania toniku. Niestety, nie przepadam za nakrętkami. Tego typu rozwiązania uważam za niepraktyczne. Zmniejszyłabym również średnicę otworu, ponieważ przy obecnych parametrach dochodzi do marnotrawstwa produktu.


Kraj produkcji
Polska.

Testowanie na zwierzętach
Pat&Rub nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach.

Cena
Zakup 200 ml toniku stanowi wydatek rzędu 60 zł.

Dostępność
Kosmetyki Pat&Rub znajdziemy w Sephorze, aczkolwiek w opolskim oddziale tej perfumerii często można natknąć się na puste półki. Zarówno tonik, jak i ekoampułkę zamówiłam na stronie producenta. Zachęcam do skorzystania z drugiego rozwiązania, ponieważ wówczas zapłacimy mniej za te same kosmetyki. Ponadto przy zamówieniu powyżej 200 zł nie pokrywamy kosztów wysyłki.

Skład
Aqua-woda, składnik bazowy większości kosmetyków, rozpuszczalnik polarny.
Rosa damascena flower water- hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej. Posiada właściwości tonizujące, oczyszczające, odświeżające i antyseptyczne. Działa nawilżająco.
Rosmarinus officinalis leaf water- antybakteryjnie, antyseptycznie i przeciwzapalnie.
Lavandula angustifolia water- łagodzi podrażnienia.
Propanodiol-hydrofilowa substancja nawilżająca. Wykazuje zdolność do przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia transport innych substancji. Pełni rolę humektanta. Wspomaga działanie konserwujące poprzez obniżenie aktywności wody.
Maltooligosyl glucoside- powstaje w wyniku hydrolizy enzymatycznej skrobi kukurydzianej. Działa nawilżająco i zmiękczająco.
Tripleurospermum maritima extract- rumianek solny łagodzi podrażnienia, rumień i zaczerwienienia.
Dehydroacetic acid-pełni funkcję konserwantu. Jest zaliczany do jednych z delikatniejszych środków przedłużających trwałość produktu. Bardzo rzadko, alem zdarza się, że wywołuje alergie.
Benzyl alcohol-alkohol benzylowy, syntetyczny alkohol uzyskiwany z ropy naftowej bądź smoły węglowej. Substancja o lekko słodkawym, delikatnym, migdałowym zapachu. Jest on konserwantem, dobrym rozpuszczalnikiem dla estrów, lakierów, a także składnikiem kompozycji zapachowych. Co ciekawe w przemyśle spożywczym wykorzystuje się go przy produkcji czekolady i ciastek..
Sodium phytate-sól sodowa kwasu fitowego. Związek o właściwościach chelatujących otrzymywany z ryżu.

Reasumując: Tonik Pat&Rub jest niewątpliwie najlepszym tonikiem, z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia. Omawiany produkt świetnie oczyszcza twarz z nadmiaru sebum i zapewnia uczucie świeżości. Tonik łagodzi zaczerwienienia, toteż polecam go osobom, które podobnie jak borykają się z naczynkami. Lubię ziołowe kompozycje zapachowe, dlatego z przyjemnością regularnie sięgałam po kosmetyk Pat&Rub. Uważam, że w przypadku tego produktu cena idzie w parze z jakością. Z pewnością powrócę do tego toniku.

PS Które produkty Pat&Rub uważacie za godne polecenia? Czy tonik AOx zasługuje na uwagę?

karminowe.usta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...