Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty

Nie oceniaj serum po zapachu?

Wychodzę z założenia, że nawet najlepszy krem potrzebuje wsparcia w postaci serum. Przez moją toaletkę przewinęło się kilka tego typu produktów. Najlepiej wspominam ekoampułkę Pat&Rub. Wersja do cery suchej i wrażliwej świetnie nawilża skórę, jednocześnie przynosi ulgę podrażnionym partiom twarzy. W kwietniu odwiedziłam DM. Z wyprawy do Czech przywiozłam sporo kosmetyków Alverde, wśród nich znalazła się kuracja anti-aging. Producent zapewnia, iż preparat z winogronami i kiwi wykazuje właściwości ujędrniające. Czy deklaracje znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Nawilżenie
Gdy po raz pierwszy otworzyłam ampułkę, dopadły mnie wątpliwości. W powietrzu unosił się zapach alkoholu. Po wnikliwej analizie składu doszłam do wniosku, że naturalne ekstrakty powinny zneutralizować działanie wyżej wspomnianego ingredientu. Tym razem intuicja mnie nie zawiodła. Serum świetnie nawilża suche partie twarzy. Za sprawą specyfiku Alverde znika nieprzyjemne uczucie ściągnięcia.

Ujędrnienie
Zauważyłam, że bohater niniejszej recenzji, stosowany regularnie, przywraca skórze elastyczność. Moją największą zmorą jest czoło. Choć ta partia twarzy wykazuje tendencję do przetłuszczania, najszybciej traci sprężystość. Wzdłuż linii włosów pojawiły się pierwsze bruzdy. Gdy stosowałam ampułkę anti-aging, zmarszczki nie rzucały się w oczy.

Wygładzenie
Żaden kosmetyk nie „wyprasuje” nam twarzy. Produktom, po które sięgam, stawiam realne wymagania. Za sprawą serum Alverde skóra stała się gładka i przyjemna w dotyku. Na zadbanej twarzy minerały wyglądają o wiele lepiej.

Podrażnienie
Borykam się z problemem cienkiej, wrażliwej skóry. W związku z tym ostrożnie dobieram kosmetyki. Zauważyłam, że drogeryjne specyfiki oparte na alkoholu nie służą mojej cerze. Po ich użyciu pojawia się zaczerwienienie, któremu nierzadko towarzyszy ból i pieczenie. Choć preparat Alverde zawiera alkohol, nie zafundował mi przykrych niespodzianek. Podejrzewam, że ekstrakty neutralizują niekorzystne działanie wyżej wspomnianego składnika.

Film
Serum wchłania się błyskawicznie. Pozostawia przyjemną powłoczkę, która zabezpiecza skórę przed utratą wody.

Zapychanie
Początkowo ampułka budziła we mnie mieszane uczucia. Moja cera nie przepada za olejem z pestek winogron. Nie wiedziałam, jak zareaguję na hydrolat uzyskany z tych popularnych owoców. Na szczęście kosmetyk nie zaostrzył przebiegu trądziku i nie przyczynił się do wysypu zaskórników.

Konsystencja
Przeźroczyste serum jest stosunkowo rzadkie, niewiele różni się od wody. Choć wygląda niepozornie, nawilża i ujędrnia skórę.

Zapach
Otwierając kosmetyk, musimy przygotować się na alkoholowe uderzenie. Wprawdzie kuracja anti-aging zawiera kompozycję zapachową, ale została ona zamaskowana przez wyżej wspomniany składnik.

Opakowanie
Produkt znajduje się w przeźroczystej, plastikowej ampułce. Kosmetyk aplikujemy bezpośrednio z opakowania. Niestety, serum nie zostało wyposażone w pipetkę. Na kartoniku umieszczono wszystkie niezbędne informacje. Możemy zapoznać się ze składem specyfiku.

Wydajność
Kuracja anti-aging nie grzeszy wydajnością. Serum sięgnęło dna po 3 tygodniach regularnego stosowania.

Testowanie na zwierzętach
Kosmetyki Alverde nie są testowane na zwierzętach. Weganie mogą korzystać z dobrodziejstw ampułki.

Cena
Zakup serum stanowi wydatek rzędu 3 euro.

Dostępność
DM, drogerie internetowe, portale aukcyjne.

Skład
Vitis vinifera fruit water, Actinidia, chinensis fruit water, Aqua, Glycerin, Alcohol, Hydrolyzed Hibiscus esculentus extract, Citrus aurantium amara flower extract, Dextrin, p-anisic acid, Xanthan gum, Linalool, Geraniol, Parfum.

Reasumując: Nieufnie podchodziłam do kuracji anti-aging. Gdy po raz pierwszy otworzyłam ampułkę, przeżyłam szok. W powietrzu unosił się zapach alkoholu. Po wnikliwej analizie składu, uznałam, że naturalne ekstrakty powinny zneutralizować działanie wyżej wspomnianego ingredientu. Cieszę się, że zaufałam swojej intuicji, ponieważ serum świetnie nawilża suche partie twarzy. Jednocześnie przywraca skórze elastyczność. Kosmetyk Alverde zredukował widoczność pierwszych zmarszczek. Choć preparat zawiera alkohol, nie zafundował mi przykrych niespodzianek w postaci pieczenia czy zaczerwienienia. Od dwóch lat walczę z trądzikiem, na szczęście wyżej wspomniany produkt nie zaostrzył przebiegu choroby i nie przyczynił się do wysypu zaskórników. Serum jest stosunkowo rzadkie, niewiele różni się od wody. Kuracja anti-aging nie grzeszy wydajnością. Po 3 tygodniach regularnego stosowania musiałam pożegnać się z kosmetykiem. Na szczęście mam na stanie kilka ampułek specyfiku Alverde. Z przyjemnością je wykorzystam, ponieważ działanie produktu rekompensuje nieprzyjemną woń.

PS Jakie macie podejście do kosmetyków, które zawierają alkohol? Czy korzystacie z dobrodziejstw serum? Czego oczekujecie od ampułek, po które sięgacie?


karminowe.usta

Czy ekoampułka Pat&Rub jest warta swojej ceny?

Długo zwlekałam z recenzją ekoampułki nr 1 Pat&Rub. Wychodzę z założenia, że serum należy oceniać po kilku miesiącach regularnego stosowania. W styczniu kupiłam specyfik sygnowany przez Kingę Rusin. Wówczas moja skóra przeżywała gorszy okres. Przypominałam jaszczurkę w trakcie wylinki. Czy popularna ekoampułka spełniła moje oczekiwania?

Nawilżenie
Producent nie rzuca słów na wiatr. Specyfik jest adresowany do osób, które borykają się z suchą, wrażliwą skórą. Zimą moje policzki przypominają Saharę. Serum stosowałam regularnie. Zauważyłam, że omawiany produkt stosunkowo szybko przyniósł ukojenie problematycznym partiom twarzy. Za sprawą ekoampułki skóra staje się nawilżona i sprężysta. Zimą po aplikacji serum nakładałam krem. Latem ograniczyłam się do produktu Pat&Rub. Jego lekka formuła nie obciąża skóry w upalne dni.

Wygładzenie
Wprawdzie serum Pat&Rub nie likwiduje niedoskonałości, ale zadbana skóra wygląda korzystniej. Na suchych plackach żaden kosmetyk nie prezentuje się zachęcająco. Nawilżona twarz zyskuje na gładkości, co kolei przekłada się na lepszą współpracę z kolorówką.

Zaczerwienienia
Moja płytko unaczyniona skóra jest narażona na niekorzystne oddziaływanie czynników zewnętrznych. Upały, mrozy, wiatr oraz wszechobecny dym sprawiają iż przeobrażam się w indora. W związku z tym w mojej codziennej pielęgnacji nie może zabraknąć kosmetyków łagodzących zaczerwienienia. Serum Pat&Rub przynosi ukojenie moim naczynkom.

Zapychanie
Choć ekoampułka jest adresowana do właścicielek skóry suchej, nie powinna zaszkodzić cerze tłustej i mieszanej. Nie zauważyłam, żeby wyżej wspomniany kosmetyk przyczynił się do zwiększonego wysypu niedoskonałości. Przed złożeniem zamówienia dokładnie przeanalizowałam skład serum. Wyrzucanie 180 zł w błoto mija się z celem. W związku z tym, iż specyfik nie zawiera żadnych substancji, które mogłyby zaszkodzić mojej kapryśnej cerze, zdecydowałam się na zakup.

Konsystencja
Serum charakteryzuje się żelową formułą. Tuż po aplikacji mamy do czynienia z lekkim filmem, który znika po kilkunastu minutach. W związku z tym, iż serum Pat&Rub jest stosunkowo lekkie, sięgałam po nie w upalne dni.

Zapach
Naturalna, różana woń przypadła mi do gustu. Piękny zapach sprawia, iż z przyjemnością sięgam po ekoampułkę.

Opakowanie
Buteleczki wykonane z grubego szkła nie są zbyt praktyczne. W związku z tym, iż nie podróżuję zbyt często, to rozwiązanie nie budzi moich zastrzeżeń. W miarę możliwości stawiam na szklane pojemniki. Ubolewam nad tym, iż 1,5-litrowa woda mineralna jest sprzedawana w plastikowych butelkach. Może jestem przewrażliwiona, ale wyczuwam w niej dziwny posmak. Podobno związki wykorzystywane przy produkcji tworzyw sztucznych mogą przenikać do produktów spożywczych i kosmetyków. Serum nabieramy przy pomocy pipetki. Początkowo zachwycałam się tym rozwiązaniem, ale gdy kosmetyk zaczął sięgać dna, zmieniłam zdanie. Aplikator nie chciał zasysać produktu.

Wydajność
Ekoampułka Pat&Rub charakteryzuje się wysoką wydajnością. Przez 4 miesięce korzystałam z jej dobrodziejstw.

Cena
Za 30 ml serum musimy zapłacić 180 zł.

Dostępność
Sklep internetowy Pat&Rub, Sephora.

Skład
Aqua, Rosa damascena flower water, Sodium hyaluronate, Tripleurospermum maritima extract, Phenethyl alcohol, Sodium phytate.

Reasumując: Działanie ekoampułki rekompensuje jej wysoką cenę. Serum doskonale nawilża przesuszone partie twarzy. Za sprawą produktu Pat&Rub skóra staje się napięta i gładka, chętnie współpracuje z kolorówką. Gdy korzystamy z minerałów, nie możemy pozwolić sobie na suche placki, ponieważ zostaną one wyeksponowane przez podkład. Ekoampułka łagodzi zaczerwienienia, które są moją zmorą. Choć serum jest adresowane do właścicielek suchej skóry, nie powinno zaszkodzić cerze tłustej i mieszanej. Zanim złożyłam zamówienie, dokładnie przeanalizowałam skład specyfiku Pat&Rub. Nie znalazłam w nim substancji, które mogłyby zaszkodzić mojej twarzy. W związku z tym, iż mam słabość do róż, zapach serum stanowi ucztę dla moich nozdrzy.

PS Po jakie serum sięgacie najchętniej? Czy mieliście do czynienia z ekoampułkami Pat&Rub? Jakie wrażenie wywarło na Was serum sygnowane przez Kingę Rusin?


karminowe.usta

Walka z upływającym czasem o jędrny biust


Od pewnego czasu przywiązuję ogromną uwagę do pielęgnacji biustu. Tę część ciała uważam za ważny element kobiecego ciała, toteż dokładam wszelkich starań, aby na długo zachowała jędrność i gładkość. Zauważyłam, iż drogeryjne produkty zapewniają krótkotrwały efekt. Moje wymagania są nieco większe. Zależy mi na powstrzymaniu procesu starzenia. To, jak prezentuje się nasz biust, w znacznym stopniu wpływa na samoocenę. Gdy w internecie pojawiły się pozytywne recenzje serum Alverde na bazie alg morskich, zdecydowałam się na zakup. Wyszłam z założenia, że skoro produkt doskonale sprawdza się w pielęgnacji twarzy, to istnieje spora szansa, iż w połączeniu z odżywczym kremem do ciała poprawi kondycję biustu.

Nawilżenie
Serum Alverde dostarcza skórze solidną porcję nawilżenia. Jeśli połączymy ten produkt z ulubionym balsamem do ciała, to zauważymy, że jego dobroczynne działanie ulegnie wzmocnieniu. Aczkolwiek kosmetyk Alverde, w przeciwieństwie do ekoampułki Pat&Rub, stosowany samodzielnie przynosi całkiem niezłe rezultaty. Mimo to jestem przyzwyczajona do nakładania serum pod krem.

Ujędrnienie
Omawiane serum napina i wygładza skórę biustu. Efekt nie jest może tak spektakularny jak po zastosowaniu drogeryjnych preparatów, które bazują na silikonach, ale kosmetyk Alverde działa długofalowo.

Konsystencja
Omawiany produkt, który bazuje na algach morskich, charakteryzuje się konsystencją przypominającą wodę. Od tej życiodajnej cieczy serum różni się lepkością. Formułę serum Alverde można porównać do ekoampułki Pat&Rub przeznaczonej do cery suchej i wrażliwej.

Film
Omawiany produkt pozostawia po sobie niewidzialną powłoczkę, która napina skórę. Przy czym nie należy jej utożsamiać z tłustym filmem. Nie odczuwam dyskomfortu w związku z warstwą ochronną, która otula moje ciało po użyciu serum Alverde.

Zapach
Omawiany kosmetyk posiada subtelną woń. Zapach serum przypomina rozcieńczony sok winogronowy. Przy czym nie mamy tutaj do czynienia z mdłą kompozycją.

Podrażnienie
Podczas stosowania omawianego produktu nie odnotowałam pieczenia, zaczerwienienia czy wysypki.

Opakowanie
10-mililitrowa ampułka wykonana z przeźroczystego plastiku znajduje się w kartoniku, na którym możemy dostrzec motyw alg. To papierowe pudełko pełni nie tylko funkcję estetyczną. Umieszczono na nim informacje nt. przeznaczenia i składu produktu. Wracając do ampułki, muszę przyznać, iż po raz pierwszy miałam problem z dostaniem się do zawartości. Na szczęście w końcu zauważyłam, że „szpikulec” należy przekręcić w celu jego naderwania. Po wykonaniu tej czynności pozostajemy z nakładką, która umożliwia nam zabezpieczenie produktu. Przy czym zauważyłam, iż w przypadku tego rozwiązania pojawia się problem ze szczelnością. Pomiędzy ujściem a nakładką znajduje się sporo luzu.

Wydajność
Po miesiącu kosmetyk sięgnął dna. Przy czym warto podkreślić, iż korzystałam z serum niezgodnie z zaleceniami producenta. W ampułce znajduje się tylko 10 ml preparatu, toteż uważam ten wynik za satysfakcjonujący. Podejrzewam, że gdybym pozostała przy samodzielnym stosowaniu kosmetyku, jego wydajność byłaby mniejsza.

Testowanie na zwierzętach
Alverde nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach. Omawiany produkt może być stosowany przez wegan.

Cena
Za 10 ml produktu musimy zapłacić 2-4 euro. Niestety, nie pamiętam dokładnej ceny ampułki.

Dostępność
DM, serwisy aukcyjne, drogerie internetowe zajmujące się sprzedażą niemieckich kosmetyków.

Skład
Aqua-woda, składnik bazowy większości kosmetyków, rozpuszczalnik polarny.
Glycerin- najprostszy, trwały alkohol triwodorotlenowy. Pełni rolę substancji nawilżającej.
Vitis vinifera fruit water- hydrolat z winogron. Zmiękcza i wygładza skórę. Wykazuje działanie nawilżające.
Alcohol- pełni rolę rozpuszczalnika i hamuje rozwój niepożądanej mikroflory. Ten składnik może wysuszać skórę.
Xylitylglucoside-tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę.
Anhydroxylitol-związek pochodzący z drzewa oliwnego. Tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu parowaniu wody. Zmiękcza i wygładza skórę.
Xylitol-ksylitol. Wykazuje działanie nawilżające.
Sodium hyaluronate-hialuronian sodu. Jest to substancja o charakterze hydrofilowym. Hialuronian sodu wytwarza na powierzchni skóry film, który wiąże wodę, tym samym redukując transepidermalną utratę wody. Dzięki niemu skóra i włosy są zmiękczone i wygładzone.
Chlorella vulgaris extract-ekstrakt z alg. Zmiękcza i wygładza skórę. Ze względu na obecność karotenoidów chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Stanowi bogate źródło aminokwasów, które wchodzą w skład podjednostek kolagenu. Stanowi również bogate źródło witaminy B12. Posiada ona właściwości detoksykacyjne. Stymuluje syntezę kolagenu.
Hydrolyzed algin- hydrolizat brunatnic. Zmiękcza i wygładza skórę. Stanowi bogate źródło witamin, minerałów i aminokwasów. Spowalnia procesy starzenia.
Maris aqua-woda morska. Zmiękcza i wygładza skórę. Stanowi bogate źródło cennych minerałów.
Anthemis nobilis flower extract- ekstrakt z kwiatów rumianu rzymskiego. Wykazuje działanie przeciwzapalne i łagodzące. Regeneruje i nawilża skórę.
Sodium lactate-mleczan sodu. Substancja hydrofilowa, rozpuszczalna w wodzie. Pełni funkcję nawilżającą, potrafi przeniknąć przez warstwę rogową naskórka. Zmiękcza ją.
Xanthan gum-guma ksantanowa. Substancja zagęszczająca, zwiększająca lepkość wyrobu. Otrzymywana metodami biotechnologicznymi z wykorzystaniem Xanthomonas campestris.
Sodium levulinate-konserwant. Jednocześnie środek kondycjonujący skórę.
Sodium hydroxide- wodorotlenek sodu. Regulator pH.
Phytic acid-kwas fitowy. Naturalny składnik, pozyskiwany z ziaren zbóż. Rozjaśnia przebarwienia, obkurcza rozszerzone naczynia krwionośne. Zaliczany do przeciwutleniaczy. Działa nawilżająco.
Levulinic acid-kwas lewulinowy jest otrzymywany w wyniku działania na sacharozę kwasem solnym. Substancja chroniąca skórę i włosy. Charakteryzuje się stosunkowo niską toksycznością. Zaliczany do konserwantów.
P-anisic acid-pochodzenia chemicznego. Biały, krystaliczny proszek, rozpuszczalny w wodzie. Używany jako pośrednik do chemikaliów.
Lavandula angustifolia oil- olejek lawendowy. Wykazuje działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe i antyseptyczne. Nadaje również zapach kosmetykom.
Linalool-linalol może być stosowany jako substancja konserwująca, nadająca produktowi przyjemny zapach kwiatowy z pikantną nutą.

Reasumując: Z pewnością powrócę do ampułek Alverde. W połączeniu z odżywczym balsamem do ciała przynoszą satysfakcjonujące rezultaty. Po użyciu tego duetu mój biust zyskuje na nawilżeniu i elastyczności. Cieszę się, iż mam dostęp do kosmetyków z DMu, ponieważ ampułka bazująca na algach morskich przypadła mi do gustu.

PS Jakiej części ciała poświęcacie najwięcej uwagi? Po jakie rozwiązanie sięgacie, chcąc zachować jej młody wygląd? A może znacie ampułkę Alverde, która bazuje na algach morskich? Chętnie zapoznam się z kosmetykami, które wspierają Was w walce o jędrny biust:)

karminowe.usta

Mój sprzymierzeniec w walce o jędrny biust


Powoli przekonuję się do olejków jako kosmetyków pielęgnacyjnych. Jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie, że mogłabym korzystać z tego typu produktów. Byłam przekonana, że ich stosowaniu towarzyszy uczucie tłustości, które wywołuje dyskomfort. Pewnego dnia postanowiłam sprawdzić, jak oliwka Hipp poradzi sobie z przesuszonymi partiami mojego ciała. Uzyskane efekty przerosły moje oczekiwania. Wbrew pozorom tego typu kosmetyki szybko się wchłaniają, nadając skórze jędrność. Zdecydowałam się na Koncentrat Detox do skóry suchej i wymagającej regeneracji z AA Eco.

Zastosowanie
Początkowo preparat stosowałam zgodnie z przeznaczeniem. Jednak moja skóra źle reaguje na kosmetyki, które głównie składają się z emolientów. Koncentrat przyczynił się do wysypu nieprzyjaciół, toteż spożytkowałam produkt jako serum do biustu. W miarę upływu czasu skóra zaczyna tracić jędrność. Po 20. roku życia organizm produkuje coraz mniej kolagenu i elastyny. Kremy, które zazwyczaj stosowałam na biust, przynosiły krótkotrwałe rezultaty. Po wyjściu z wanny skóra traciła jędrność, ponieważ doszło do usunięcia warstwy silikonów, które notabene cenię za natychmiastowy efekt. Niestety, na dłuższą metę nie przynoszą one satysfakcjonujących rezultatów. Jeśli zależy nam na ujędrnieniu biustu, musimy sięgać po preparaty bogate w substancje odżywcze.

Nawilżenie
Omawiany koncentrat świetnie radzi sobie z tym zadaniem. Obecnie biust stanowi najlepiej nawilżoną partię ciała.

Ujędrnienie
Preparat AA Eco sprawia, że skóra zyskuje na elastyczności. W przypadku biustu odgrywa to niezwykle istotną rolę. Jeśli tę partię ciała potraktujemy po macoszemu, to osłabimy rusztowanie, na którym opiera się tkanka tłuszczowa. Równie negatywnie na kondycję naszego biustu wpływa noszenie źle dobranych staników.

Konsystencja
Koncentrat Detox przypomina stosunkowo tłustawy, przeźroczysty olej. Aczkolwiek ta cecha nie zniechęca mnie do regularnego stosowania preparatu, ponieważ produkt wbrew pozorom szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Omawiany koncentrat bardzo dobrze rozprowadza się na powierzchni skóry.

Film
Produkt AA Eco pozostawia delikatną warstwę ochronną. Uważam, że film pozostawiony przez koncentrat jest subtelniejszy od powłoczek, z którymi mamy do czynienia w przypadku stosowania tradycyjnych kremów.

Zapach
Omawiany produkt charakteryzuje się przyjemną, delikatną, lekko słodkawą wonią. Tę kompozycję określiłabym jako połączenie subtelnej słodyczy winogron i migdałów.

Podrażnienie
Podczas stosowania produktu nie stwierdziłam pieczenia, zaczerwienienia czy wysypki.

Opakowanie
Niewielka buteleczka wykonana z przeźroczystego szkła przypadła mi do gustu. Cenię sobie takie proste rozwiązania, które umożliwiają ponowne wykorzystanie surowca. Folia z informacjami dotyczącymi produktu stosunkowo szybko zaczęła się odklejać, co nie wygląda zbyt estetycznie. Opakowanie zostało wyposażone w pipetkę, która umożliwia dozowanie produktu. Niestety, wykonanie pozostawia sporo do życzenia, ponieważ plastikowa nakrętka ześlizguje się z aplikatora.

Wydajność
Produkt stosowałam niezgodnie z zaleceniami producenta, toteż dosięgnął dna po 3 tygodniach codziennego użytkowania.

Testowanie na zwierzętach
Firma Oceanic, która wypuszcza na rynek kosmetyki AA, nie testuje swoich produktów na zwierzętach.

Cena
Za 30 ml produktu musimy zapłacić 44 zł.

Dostępność
Superpharm, Hebe, apteki.

Skład
Dicapryl ether-emulgator, emolient, lubrykant, solubizer. Posiada również właściwości natłuszczające.
Caprylic/capric trigliceryde-emolient, środek rozpuszczający. Pochodzenia różnego. Stanowi mieszaninę różnych kwasów tłuszczowych, zawiera w sobie korzystne właściwości oleju kokosowego i palmowego, które tworzą ester wraz z gliceryną. Poleca się go skórze wrażliwej i skłonnej do przesuszenia. Posiada właściwości nawilżające i natłuszczające. Dzięki niemu skóra staje się miękka.
Coco-caprylate/caprate-emolient, który może wykazywać działanie komedogenne. Wytwarza warstwę okluzyjną, która chroni przed nadmiernym parowaniem wody. Zmiękcza i wygładza skórę. Nadaje blask.
Simmondsia chinensis seed oil-olej z jojoba. To płynny wosk o złoto-żółtym zabarwieniu. Jego głównymi składnikami są nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe oraz alkohole. Zawiera także witaminy A i E, które działają przeciwstarzeniowo, gdyż zwalczają wolne rodniki. Stanowi także bogate źródło skwalenu i fitosteroli. Naprawia strukturę naskórka, jego działanie można porównać do cementu. Zmiękcza, uelastycznia i chroni naskórek przed szkodliwymi czynnikami środowiska. Spowalnia procesy rogowacenia i zapobiega powstawaniu zaskórników. Reguluje wydzielanie łoju, w związku z czym poleca się go osobom posiadającym cerę tłustą i mieszaną. Działa nawilżająco.
Tocopheryl acetate- antyoksydant, czyli związek zapobiegający utlenianiu się składników kosmetyku, zmianie jego barwy, zapachu, a jednocześnie chroniący przed namnażaniem się drobnoustrojów, substancja aktywna. Witamina E otrzymywana na drodze syntezy chemicznej nie jest zbyt stabilna, dlatego wiąże się ją z estrem kwasu octowego. Taka forma wykazuje większą stabilność w stosunku do ciepła i tlenu.
Helianthus annuus seed oil unsaponifiables-olej z nasion słonecznika. Stanowi bogate źródło witaminy E i nienasyconych kwasów tłuszczowych, które nawilżają skórę i włosy. Są szczególnie polecane przy włosach wysokoporowatych.
Silica-krzemionka. Silnie chłonie wodę. Stabilizator emulsji, przedłuża trwałość kosmetyków, chroni przed ich rozwarstwianiem. Zwiększa lepkość.
Vitis vinifera seed oil-olej z pestek winogron. Zawiera głównie kwas linolowy, łatwo ulega jełczeniu. Emolient tzw. tłusty. Jeśli będziemy stosować go na skórę twarzy w stanie czystym, to musimy się liczyć z zapychaniem. Na włosach tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu parowaniu wody.
Bisabolol-jeden z podstawowych składników ekstraktu z rumianku rzymskiego. Posiada właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, łagodzi podrażnienia. Składnik ten jest bezpieczny nawet dla osób posiadających cerę wrażliwą, skłonną do alergii. Bezbarwna ciecz doskonale rozpuszczalna w oleju i etanolu. Kosmetyki zawierające ten związek powinny być przechowywane w szczelnie zamkniętych opakowaniach i chronione przed słońcem.
Parfum- kompozycja zapachowa.

Reasumując: W przyszłości prawdopodobnie powrócę do tego serum, ponieważ wspaniale nawilża i ujędrnia skórę. Żaden kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji biustu nie poradził sobie tak dobrze z tym zadaniem jak omawiany olejek. Detox AA Eco wyróżnia się słodką, nienachalną wonią, która uprzyjemnia aplikację preparatu.

PS Jakie kosmetyki wykorzystujecie, pielęgnując biust? Czy znalazłyście preparat, który spełnia Wasze oczekiwania?

karminowe.usta

Serum wygładzające do włosów Frizz-Ease od Johna Friedy

Dzisiaj podzielę się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wygładzającego serum Frizz-Ease John Frieda Collection.

Teraz parę słów od producenta:
„Serum przeznaczone do włosów suchych, kręconych i skłonnych do `puszenia się`, a także do wszystkich włosów wymagających prostowania. Serum natychmiast po nałożeniu sprawia, że suche, trudne do układania, kręcone i szorstkie włosy stają się gładkie, proste, błyszczące i miękkie. Kosmetyk chroni włosy koloryzowane i przedłuża trwałość ich koloru. Serum należy aplikować na wilgotne włosy, ponieważ pomaga ono zatrzymywać wilgoć wewnątrz włosa, co zapobiega jego wysuszeniu. Zawiera filtry chroniące włosy przed szkodliwym działaniem słońca.”

Ujarzmianie i wygładzanie kosmyków
Kupiłam je z myślą o prostowaniu włosów. Myślałam, że pomoże ujarzmić moje kosmetyki, wygładzi je chociaż częściowo i tym samym nie będę musiała używać prostownicy przez pół godziny, tak jak ma to miejsce w moim przypadku. Niestety, to serum nie wpływa w żaden sposób na gładkość włosów, nie zapobiega ich puszeniu. Jeśli naniosę niewielką ilość serum, to każdy włos stoi w inną stronę, jak zwiększę dawkę produktu, to włosy są tłuste, zlepione i kwalifikują się tylko do mycia. Nadal trzeba używać prostownicy i nieźle się namachać, żeby uzyskać gładką fryzurę.

Błyszczące włosy
Włosy po nałożeniu serum rzeczywiście błyszczą, ale nie ma tu mowy o spektakularnych efektach takich jak w przypadku jedwabiu do włosów firmy Marion. Jeśli zaaplikuję większą ilość produktu, to włosy momentalnie robią się przyklapnięte.

Miękkość
Serum nie nadaje naszym włosom miękkości. Włosy jak były szorstkie, tak nadal są szorstkie. Myślę, że produkt firmy Marion lepiej spełniał swoją rolę od specyfiku Johna Friedy. Wprawdzie jedwab do włosów dawał krótkotrwały efekt (do mycia głowy), to jednak nasze włosy przez ten czas były przyjemne w dotyku.

Utrzymywanie koloru
Farbuję włosy, dlatego zwracam uwagę na to, by używane kosmetyki nie przyczyniały się do ich płowienia. Tutaj producent wręcz deklaruje, że serum pomoże utrzymać barwę moich pukli. Niestety, na obietnicach się kończy, bo włosy płowieją w takim samym stopniu, jakbym używała zwykłego szamponu nieprzeznaczonego do pielęgnacji kosmetyków poddanych koloryzacji.

Sposób aplikacji
Aplikacja na wilgotne włosy może stanowić pewien problem. Nie korzystam z suszarek, moje kosmyki schną naturalnie, więc muszę pamiętać, by jak trochę podeschną, nałożyć to serum. Zdarza mi się przeoczyć tę czynność albo zasnąć, zanim włosy przestaną być mokre, a staną się wilgotne. Muszę się przyznać do niezbyt mądrego eksperymentu z aplikacją produktu na włosy niemalże suche. Pięknie się zlepiły i trzeba było udać się do łazienki w celu usunięcia produktu przy pomocy szamponu;D

Nawilżenie
Niestety, pomimo stosowania serum, nie zauważyłam, by moje włosy stały się bardziej nawilżone. O wiele lepiej z przesuszonymi kosmykami radzi sobie odżywka z Garniera z awokado.



Filtry ochronne
Odnośnie tych filtrów, to też śmiem twierdzić, że niewiele dają. Słońce dalej przyczynia się do płowienia włosów i ich przesuszenia. Gdyby filtry spełniały swoją rolę, to wyżej wymienione procesy nie powinny mieć miejsca.

Silikony
Produkt zawiera silikony, a więc nic dziwnego, że obciąża nasze włosy. Myślę, że sprawdzi się jako kosmetyk ochronny podczas prostowania, ponieważ owe związki powinny chociaż częściowo chronić nasze kosmyki przed szkodliwym wpływem wysokiej temperatury.

Cena
Serum jest dość drogie. Ja kupowałam swoje na promocji za 26 zł. Jego objętość to zaledwie 25 ml. Aczkolwiek jest to produkt wydajny, używam go od wielu miesięcy i wciąż jest go całkiem sporo. Szkoda tylko, że prawie w ogóle nie działa. Mogłabym zapłacić nawet 40 zł za kosmetyk, które autentycznie wygładzałby moje włosy i zapobiegał ich puszeniu.


Opakowanie
Opakowanie jest proste, ale estetyczne. Trudno ulega zniszczeniom i odkształceniom.
Zapach serum nie jest gryzący dla zmysłu powonienia. Jest dość neutralny, dlatego nie powinien stanowić problemu dla użytkowników.

Alergia
Nie wywołuje alergii, podrażnień. Dobrze, że chociaż nie szkodzi.

Pompka
Pompka umożliwia dozowanie ilości produktu i dostosowywanie jej do swoich potrzeb. Nie zapycha się.

Clarena serum do cery naczynkowej




Dzisiaj na celownik weźmiemy serum wzmacniające dla cery naczyniowej firmy Clarena. Mam bardzo widoczne naczynia krwionośne nie tylko na rękach i nogach, ale również na twarzy. Pomyślałam, że warto wypróbować działanie tego kremu, ponieważ producent złożył kilka obietnic, które brzmią kusząco. Tym razem od razu zacznę od informacji udzielonych przez twórcę.


„Skuteczna kuracja wzmacniająca cerę wrażliwą, podrażnioną, zaczerwienioną i naczyniową. Receptura bogata w naturalne składniki aktywne wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, obkurcza i zapobiega ich nadmiernemu rozszerzaniu. Zawarte w marunie nadmorskiej aminokwasy i witaminy odżywiają, zmniejszają napięcie i długotrwale nawilżają skórę. Ekstrakt lukrecji błyskawicznie łagodzi reakcje alergiczne, stany zapalne i likwiduje obrzęki. Wspomaga regenerację komórkową, przyspieszając gojenie mikrouszkodzeń skóry. Zamknięta w kapsułkach witamina E gwarantuje jej stopniowe uwalnianie i aktywną neutralizację wolnych rodników. Lekka, szybko wchłaniająca się konsystencja i subtelny zapach zapewniają wyjątkowy komfort aplikacji.

Składniki aktywne: maruna nadmorska, lukrecja, witamina E, d-panthenol

Sposób użycia: stosować rano i wieczorem na twarz i szyję, odczekać kilka minut i zaaplikować krem z linii Sensitive”

Skóra niespecjalnie wydaje się wzmocniona, mimo że kurację stosowałam przez kilka tygodni. Czasami pęka, nie zyskała na pewno na elastyczności wskutek używania tego preparatu.

Naczynia krwionośne rzeczywiście są minimalnie mniej widoczne, czyli deklaracja o obkurczaniu ich ścian jest zgodna z prawdą.

Z mojego doświadczenia wynika, że o nawilżeniu zbytnio nie ma mowy. Można wsmarowywać to serum w dużej ilości, a nawilżenia jak nie było, tak dalej nie ma. Zdecydowanie nie polecam tego serum osobom o suchej skórze, bo będą wyglądały jak węże. Ja mam cerę mieszaną, więc tragedii większej nie było, aczkolwiek zdarzało się, że złaziła mi skóra z płatków nosa albo z brody, a nawet raz z czoła. Niby pośrodku składu jest panthenol, skóra powinna być nawilżona, ale wyjątkowo nie dzieje się nic, czasami miałam wręcz wrażenie, że serum przesusza mi skórę.

Preperat rzeczywiście nie wywołuje alergii, ale nie zauważyłam, by zmniejszał obrzęki. Akurat nie mam z nimi większych problemów, ale czasami, zwłaszcza przed okresem jestem spuchnięta, liczyłam, że kosmetyk z Clareny jakoś sobie z tym poradzi. Jednakże tak się nie stało.

Nie wiem, czy to serum powinno się stosować do gojenia mikrouszkodzeń skóry, ponieważ miejsca, w których ciągłość skóry została przerwana, można wyliczać po nałożeniu tego kosmetyku. Tak mocno pieką i szczypią, że nie sposób ich nie zlokalizować... Z pomocą tego serum można się dowiedzieć, że skóra nam popękała, ale mi taka diagnostyka jest niepotrzebna, tym bardziej, że jest bardzo bolesna.

Ponadto serum bardzo ładnie się wchłania. Po aplikacji wystarczą 2 minuty, by kosmetyk zniknął z powierzchni naszej twarzy. Początkowo bałam się zielonkawych drobinek, myślałam, że nie będą chciały się wchłonąć i będę wyglądała jak po niedokładnym zmyciu peelingu. Na szczęście tak się jednak nie stało. Kuleczki pod wpływem ciepła naszej skóry niemal natychmiast stapiają się z nią.

Zapach preparatu części z Was może się wydać dziwny. Mi akurat odpowiada, przypomina mi o nadmorskiej roślinności. Jest to woń świeża. Wiem, że to chemia, ale bardzo umiejętnie naśladująca zapach natury.

Moje opakowanie serum jest niestety wadliwe, a nie kupiłam go na przecenie tylko w regularnej sprzedaży. Buteleczka teoretycznie zaopatrzona jest w pompkę, ale co z tego, skoro nic nie można nią wydobyć. W końcu ją odkręciłam. Próbowałam przeczyścić otwór w plastikowej rurce, nadal nic nie wychodzi przy jej użyciu. Zaczęłam wydobywać kosmetyk palcem. Na początku nie było z tym problemu. Kosmetyku było dużo, więc wystarczyło wsadzić „malucha” i wygrzebać tyle, ile potrzebujemy. Schody zaczęły się w miarę zużywania serum, trzeba było wsadzać palec coraz dalej, co powodowało jego obtarcie. Nie mam jakichś specjalnie krótkich i grubych palców, ale z czasem wydobywanie serum stało się wręcz niemożliwe. Zaczęłam obracać butelkę do góry nogami, myślałam, że coś ścieknie. Niestety, konsystencja jest taka, a nie inna, a serum nie chce poddać się prawom grawitacji.

Ciężko wydobyć resztki, ładne to „resztki”, na moje oko jakaś 1/5 całości preparatu. Tyle prawdopodobnie pójdzie na zmarnowanie, chyba że uda mi się go wydobyć przy użyciu jakiegoś patyczka do uszu albo wykałaczki. Mało przyjemna to zabawa.

Wchłania się do matu, co uważam niewątpliwie za plus. Istnieje wiele kremów matujących, które de facto nie spełniają swojej funkcji. Tu producent nie obiecuje zmatowienia, a ma ono miejsce.

Są parabeny, zatem nie jest to krem dla tych z Was, które starają się ich unikać. Ja też planuję skompletować zestaw kosmetyków do pielęgnacji i makijażu, które nie będą zawierać tych szkodliwych związków.

Trochę wyciągów pochodzenia naturalnego występuje w preparacie, szkoda że w drugiej połowie składu. Poza tym kosmetyk jest typowo chemiczny.

Przy dłuższym stosowaniu może zapychać, początkowo jest okej. Mam cerę mieszaną i przez pierwszy tydzień wszystko było okej, ale potem zaczął zapychać pory, szczególnie te zlokalizowane na nosie. Co gorsza tak zapchane pory trudno było odblokować przy użyciu stosownych plastrów i peelingu.

Średnio wydajny, bo żeby cokolwiek robił trzeba go nałożyć sporo, na dodatek 1/5 kosmetyku leży odłogiem.

Reasumując, nie polecam tego serum firmy Clarena. Do tej pory byłam w miarę zadowolona z kosmetyków tej marki, ale tym razem zawiodłam się na pełnej linii i będę każdemu odradzać jego zakup.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...