Na początku lutego moje
włosy postanowiły wypowiedzieć mi posłuszeństwo. Wypadały jak
szalone. Codziennie traciłam ok. 100 włosów. Ten widok mnie
przeraził. Mój kucyk nie należy do grubych. Gdyby nadmierne
wypadanie utrzymywało się przez kilka tygodni, nie uniknęłabym
mocnego cięcia. W krótkich włosach nie wyglądam zbyt korzystnie,
ponieważ wówczas moje ostre rysy twarzy ulegają wzmocnieniu. Mając
na uwadze tę kwestię, od razu przystąpiłam do działania. W tym
celu odwiedziłam sklep zielarski. Wyszłam stamtąd bogatsza o
saszetkę zawierającą nasiona kozieradki. Przeglądając notki
innych blogerek, zauważyłam, że trochę przepłaciłam. Cena
kozieradki rzadko przekracza 3 zł, tymczasem ja na ten cel musiałam
przeznaczyć 8 zł. Jednak nie jest to jakaś wygórowana kwota,
toteż nie zamierzam nad tym ubolewać. Tę przebitkę cenową
postanowiłam potraktować jako ciekawostkę przyrodniczą.
Przygotowując wcierkę,
skorzystałam z następujących proporcji:
- 2 łyżeczki nasion kozieradki
- 3/4 szklanki wrzątku
Po zalaniu kozieradki
wrzątkiem, przykrywam kubek talerzykiem. Po 30-40 minutach
przystępuję do zlewania cieczy znad osadu. Żółty płyn
umieszczam w butelce z atomizerem. Taki „gadżet” można dostać
w Rossmannie. Gotową wcierkę przetrzymuję w lodówce przez 3-4
dni. Potem przygotowuję nowy napar, ponieważ jego poprzednik
zaczyna zmieniać konsystencję i zapach.
W przypadku aplikacji
zachowałam systematyczność. Codziennie wcierałam kozieradkę w
skórę głowy. Zazwyczaj robiłam to wieczorem, gdy nie musiałam
wychodzić z domu. W związku z tym, iż kozieradka charakteryzuje
się specyficzną wonią przypominającą zjełczały rosół, przed
wyjściem do ludzi myję głowę. Idalia
czasem czuła uderzenie kostki rosołowej, choć wcześniej
skorzystała z dobrodziejstw szamponu. Ja odnotowałam podobne
zjawisko.
Po 1,5 miesiąca
codziennego korzystania z wcierki nie widziałam żadnych
rezultatów. Włosy nadal wypadały w zastraszającym tempie. Już
miałam ochotę zrezygnować z kuracji, kiedy zauważyłam poprawę.
Z dnia na dzień ilość na szczotce pozostawało coraz mniej włosów.
Zamierzam kontynuować przygodę z kozieradką, ponieważ uzyskane
wyniki są dobre, ale trudno tutaj mówić o rewelacyjnych
rezultatach. Obecnie w ciągu dnia tracę 20-30 włosów. Ta ilość
mieści się w normie, ale nadal wywołuje we mnie niepokój.
Śledząc wpisy w
internecie, zauważyłam, że niektóre osoby podczas kuracji
stwierdziły wysyp baby hair. Ja nie zauważyłam, aby na mojej
głowie pojawiły się nowe włoski. Być może kontynuowanie kuracji
pozwoli mi na zagęszczenie kucyka;)
PS Czy miałyście do
czynienia z kozieradką? Jakie rezultaty osiągnęłyście podczas
kuracji? W jaki sposób radzicie sobie z wypadaniem włosów?
karminowe.usta
Nigdy tego nie stosowałam :) Ale od dwóch miesięcy regularnie łykam drożdże piwne w tabletkach z biotyną i włosy mi już prawie w ogóle nie wypadają, są bardzo wzmocnione i zauważyłam że zaczęły w końcu rosnąć :)
OdpowiedzUsuńGdy łykasz tę tabletkę, wyczuwasz drożdże, czy ich obecność została skutecznie zakamuflowana? Wiem, że potrafią zdziałać cuda, ale ja nie potrafię przekonać się do ich smaku. Nawet w chlebie przeszkadza mi ich obecność...
UsuńSłyszałam dużo dobrego o kozieradce, sama jednak nie skorzystałam z jej właściwości jeszcze. Mam Jantara, którego nie mogę zużyć, może jak zobaczę pustą buteleczkę po nim, to pomyślę o ziółkach, które opisujesz ;) Najwyraźniej kozieradka ujawnia swoją magiczną moc po dłuższym okresie stosowania.
OdpowiedzUsuńGdy rozpoczynałam kurację, zdawałam sobie sprawę, że efekty pojawią się po kilku tygodniach, ale gdy po 1,5 miesiąca nadal traciłam 100 włosów, dopadło mnie zwątpienie. Na szczęście im dłużej stosuję kozieradkę, tym lepsze osiągam rezultaty:)
UsuńKupiłam kozieradkę, gdy zauważyłam wzmożone wypadanie włosów. Początkowo byłam zachwycona - ograniczyła przetłuszczanie się skóry głowy. Niestety, po pewnym czasie działanie się odwróciło. W dodatku nie miała żadnego wpływu na wypadanie. Szczęśliwie dostał mi się Jantar i jestem nim zachwycona :)
OdpowiedzUsuńSwego czasu stosowałam wcierkę Jantar, ale moje włosy zdążyły się na nią uodpornić:( W związku z tym musiałam rozejrzeć się za jakimś innym rozwiązaniem. Typowo alkoholowe wcierki nie wchodziły w rachubę, ponieważ mój skalp źle reaguje na ten składnik. To znacznie utrudnia zadanie, ponieważ nie wszystkie substancje rozpuszczają się w wodzie, tymczasem w przypadku alkoholu ten problem nie występuje...
UsuńJa nie robiłam kuracji kozieradką , ale pomógł mi tonik wzmacniający :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńCieszę się, że znalazłaś rozwiązanie, które pomogło Ci ograniczyć wypadanie:)
Usuńjeszcze nie miałam przyjemności poznać bliżej kozieradkę :-) na razie zwyczajnie mi się nie chce robić naparów itd... ale to tylko dlatego, że włosy mi nie wypadają. Kiedy ten problem się pojawi nie straszne mi będzie robienie naparów, mikstur. :-) wtedy się zmobilizuję.
OdpowiedzUsuńMiałam wielki problem z wypadaniem podczas jesieni, głównie w listopadzie. U mnie podziałał sok z pokrzywy, który wcierałam w skórę głowy ale także piłam łyżkę dziennie. W porównaniu z ceną kozieradki niestety jest dużo wyższy, bo za butelkę, która ma termin ważności przez ok 3 tygodnie zapłacimy ponad 20 zł. Ale jest moim hitem :-) Bo oprócz wyeliminowania wypadania włosów, pojawiły mi się baby hairki i włosy trochę szybciej urosły :-) Dlatego ja go wszystkim polecam.
Ten sok pokrzywy kupiłaś w jakimś sklepie ze zdrową żywnością?:) Gdzie można dostać to cudo?:) Picie soku z pokrzywy nie budzi we mnie oporu:) Na drożdże raczej się nie zdecyduję, ponieważ nie lubię ich smaku i zapachu.
UsuńJestem skłonna wydać 20 zł na 3-tygodniową kurację:) Na szczęście to nie jest wygórowana kwota:) A nuż moja cera skorzysta na soku z pokrzywy:)
nie miałam do czynienia z kozieradką. Może przyszła odpowiednia chwila
OdpowiedzUsuńJeśli Twoje włosy zaczęły nadmiernie wypadać, to warto spróbować:)
UsuńWłaśnie stosuję wcierkę z kozieradki :) Niestety jak na razie nie mogę zbyt dużo powiedzieć, bo stosuję ją zbyt krótko. Mi jej zapach nie przeszkadza i z moich włosów ulatnia sie bardzo szybko :) Najbardziej zależy mi babyhair i mam nadzieję, że za jakieś 2 miesiące doczekam się ich 'wysypu' :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że niebawem poinformujesz nas o wysypie młodych włosków:) Ja nadal wcieram kozieradkę, mając nadzieję, że przyniesie oczekiwane rezultaty:)
UsuńStosuję Silicę i jestem zadowolona, o rezultatach po miesiącu stosowania poczytasz u mnie na blogu. Już niedługo podzielę się spostrzeżeniami po drugim miesiącu kuracji :)
OdpowiedzUsuńBędę musiała zajrzeć do Ciebie, bo dotychczas nie słyszałam o Silice;)
UsuńMi wypada strasznie dużo włosów, zwłaszcza na przełomie zimy/wiosny. Kiedyś jedna z nielicznych fryzjerek do których lubiłam chodzić, mówiła że to normalne, bo to trochę takie zmienianie "sierści" ;) Myślę, że coś w tym jest, bo u mnie tak często jest.
OdpowiedzUsuńNa szczęście mimo tego, iż zostawianie dosłownie wszędzie włosy i jest to strasznie irytujące, to nie przekłada się to u mnie na objętość włosów.
Podziwiam Cię za stosowanie tego typu domowej roboty wcierek, już przy tych maseczkach pisałam Ci, że ja jestem na to definitywnie zbyt leniwa ;) Ważne, że są rezultaty. Dobrze, że nie zrezygnowałaś wtedy, gdy zaczęłaś wątpić w tę kurację, jenak dla takich rzeczy trzeba czasu. Ze swojej strony mogę polecić wcierkę Joanny z serii z rzepą, u mnie się sprawdziła i spowodowała wysyp baby hair.
Te włosy, które pozostają na ubraniu, dywanie, kanapie są strasznie irytujące. Gdy wychodzę do ludzi, ciągle kontroluję stan bluzki/marynarki, bo nie lubię sytuacji, gdy ktoś zwraca uwagę na włosa, który wypadł...
UsuńPoza tym to wypadanie niweczy nasze osiągnięcia. W moim przypadku wysyp nowych włosków jest rzadkim zjawiskiem. Muszę się sporo natrudzić, żeby coś ruszyło. Niestety, zazwyczaj po chwilowej radości przychodzi rozczarowanie, ponieważ kucyk zaczyna się przerzedzać...
nie znam kozieradki i ze względu na zapach nie mam ochoty poznawać ;)
OdpowiedzUsuńGdy czytałam o kozieradce, nie zaniepokoiły mnie informacje nt. jej wątpliwego zapachu. Gdy pierwszy raz przyrządziłam napar, specyficzna woń niemal ścięła mnie z nóg;)
UsuńNie miałam z nią do czynienia i raczej się na nią nie skuszę :) tyle słyszałam o zapachu, że nie zamierzam się zmuszać do wdychania tego ;P
OdpowiedzUsuńRozumiem:) Zapach jest odpychający:) Jednak na kozieradkę jestem w stanie przymknąć oko. Z kolei nie potrafię znieść aromatu drożdży i raczej nigdy się nie skuszę na ich picie;)
UsuńMi generalnie wszystkie wcierki pomagają, odkąd je stosuję, mało włosów wypada. Stosowałam wcierkę kawową, z czosnku i cebuli, teraz Jantar, planowałam też wodę brzozową, niestety kupiłam przeterminowaną i muszę ją wyrzucić.
OdpowiedzUsuńKozieradki nie miałam, ponoć bardzo pachnie curry:D
Nigdy nie widziałam w Rossmanie tych pojemniczków,jakoś nie zwróciłam uwagi, muszę się rozejrzeć, bo na Wizazu też dziewczyny o nich pisały.
Przypomniałaś mi o tym, że muszę wypróbować wcierkę na bazie czosnku i cebuli:) Wiem, że u wielu osób przyniosła oczekiwane rezultaty:) Po przygodzie z kozieradką jestem pewna, że zniosę zapach czosnku i cebuli;)
UsuńTe pojemniczki zazwyczaj znajdują się nieopodal miniaturowych szamponów, odżywek i żeli pod prysznic;)
Ja znów ją wcieram po przerwie, tym razem przechowuje ją w lodówce i tak szybko się nie psuje.
OdpowiedzUsuńNa początku obawiałam się, że napar szybko straci swoje właściwości, ale rzeczywiście odpowiednie przechowywanie jest w stanie przedłużyć żywotność wcierki;)
UsuńJa wszędzie będę polecać kofeinę i niacynamid. Błyskawiczne zahamowanie wypadania i wysyp baby hair. :)
OdpowiedzUsuńNiacynamid dostanę w sklepach z półproduktami:) A jak wygląda dostępność kofeiny?:)
UsuńUżyłam raz - włosy były uniesione do góry, przedłużona świeżość i wszystko ładnie, pięknie, gdyby nie ten zapach -.-
OdpowiedzUsuńWidzę, że przegrałaś w starciu z zapachem. Ja też nosiłam się z myślą porzucenia kuracji, ponieważ ten zapach zjełczałego rosołu uprzykrza korzystanie z dobrodziejstw wcierki.
UsuńJa pije regularnie siemie lniane i sa efekty, na kozieradke poki co sie nie skusze by nie przedobrzyc :P
OdpowiedzUsuńMuszę powrócić do picia siemienia. Swego czasu przyczyniło się do wzmocnienia włosów i poprawy kondycji cery:)
Usuńnie słyszałam jeszcze o takich właściwościach kozieradki :) fajnie, że przynosi efekty :)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze, że wypadanie zostało ograniczone:)
UsuńTeż mam nasiona kozieradki, ale póki co zrobiłam wcierkę ze skrzypu i pokrzywy :)
OdpowiedzUsuńCzy przyrządzając wcierkę, wykorzystałaś alkohol, czy postawiłaś na tradycyjny napar?:) Mam w domu skrzyp i pokrzywę, więc mogę spróbować:)
UsuńMam w planach stosowanie kozieradki.
OdpowiedzUsuńTym bardziej, że wypadanie włosów znowu się nasiliło.
Mam nadzieję, że kozieradkę pomoże Ci opanować to niekorzystne zjawisko.
Usuńłał, ja tam kozieradkę dodaję tylko do obiadu dla męża ;) a tu takie cuda... też mam cienką kitę i chciałabym jakoś wzmocnić te moje rzadkie cienizny, ale na pewno nie miałabym zdrowia do przyrządzania wywarów i jeszcze regularnego wcierania takich specyfików, dlatego podziwiam Cię za samozaparcie. muszę odnaleźć jakiegoś dobrego gotowca :)
OdpowiedzUsuńTwój mąż musi mieć zdrowe włosy i dobrą cerę, skoro spożywa dobroczynne substancje zawarte w kozieradce:)
UsuńMam nadzieję, że znajdziesz skuteczny preparat wśród gotowców;) Swego czasu osiągałam dobre rezultaty przy pomocy wcierki Jantar, jednak moje włosy zdążyły się na nią uodpornić...
dziękuję za podpowiedź, to już druga pozytywna opinia tego produktu, z jaką się spotykam, czas ją wypróbować.
UsuńMam nadzieję, że w przyszłości również dołączysz do grona osób zadowolonych z działania tego preparatu:)
UsuńJa nie bardzo wierzę w działanie wcierek, które nie mają choćby promotora przejścia przezskórnego dla substancji aktywnych. Bez promotora substancje zawarte w wcierkach czy innych kosmetykach stosowanych na skórę oddziałują tylko na jej powierzchnię i nie przenikają do włosa. U mnie żadna wcierka bez promotora nie dawała żadnych efektów. Promotorem może być alkohol dent., gliceryna lub niektóre kwasy. Dlatego jak robimy swoją wcierkę warto dodać choćby tej gliceryny czy alkoholu. Moim zdaniem powinno się stosować wcierki na umytą skórę głowy kiedy gruczoły łojowe są oczyszczone bo miedzy innymi ujściem kanału łojowego mogą przedostawać się substancje aktywne do włosa, a gdy mamy skórę nie umytą, kanał ten jest zamknięty wydzielającym się sebum :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie znalazłam idealnej wcierki, na razie testuję kurację Joanna Rzepa, bo ostatnio też mi coś włosy lecą :(
Będę musiała zainwestować w glicerynę, bo mój skalp kiepsko znosi kontakt z alkoholem, aczkolwiek w pełni się z Tobą zgadzam. W wodzie rozpuszczają się tylko niektóre substancje. Większość preferuje roztwór alkoholu i gliceryny...
UsuńCzy jeśli myję głowę codziennie, to istnieje szansa, że substancje aktywne jakoś przedostaną się przez cienką warstwę łoju?:) Nie wyobrażam sobie, że mogłabym wyjść do ludzi z resztkami wcierki;) Chyba cały czas odczuwałabym dyskomfort;)
Szczerze nie mam pojęcia czy się przedostaną czy nie , zależy pewnie od samej substancji, od wielkości cząsteczki, powinowactwa do tłuszczu itp. :) Ja też nie widzę wychodzenia z wcierką na włosach do ludzi, bo zawsze mają jakieś "ciekawe" zapachy. Jedynie z Jantarem można było wyjść :) Zazwyczaj myje włosy wieczorem, nakładam wcierkę, idę spać i rano już zapachu nie ma (prócz oczywiście kozieradki ten zapach jest nie do zabicia) :) Tak sobie myślę, że np. na nie umytą głowę mogła by się sprawdzić wcierka olejowa na bazie jakiegoś oleju + olej rycynowy + może jakieś zioła (coś w stylu maceratu np. z amlą, pokrzywą itp). Olej rycynowy pod względem struktury jest bardzo podobny do naszego sebum i potrafi się z nim łączyć, może wtedy składniki aktywne by się przedostały :)
UsuńPo użyciu wcierki Jantar wychodziłam do ludzi:) Jednak ten produkt posiada przyjemny zapach, czego nie można powiedzieć o większości tego typu preparatów;)
UsuńSpróbuję wersji z olejem:) Muszę zaopatrzyć się w olej rycynowy i mogę przystąpić do działania:) W moim domu nie brakuje maceratów:)
Myślę intensywnie nad zniwelowaniem tego zapachu, ale nic nie wpadło mi na razie do głowy. Olejki eteryczne raczej odpadają ze względu na możliwość podrażnienia. Hmm... Masz jakiś pomysł? :)
OdpowiedzUsuńObawiam się, że do tego zapachu będziemy musiały się przyzwyczaić;) Olejki Alterry w niewielkim stopniu niwelują przykry zapach. Ostatnio zaczęłam spryskiwać bluzę mocnymi perfumami, żeby przyćmić smrodek pochodzący z włosów;)
Usuńw rossku nie mają z atomizerem niestety ;/ tylko dyspensor i zwykłe buteleczki. ale mimo to fajna sprawa, bo przydaja się ;)
OdpowiedzUsuńCzęsto brakuje mi odpowiednich sformułowań, dlatego na wszystko z psikacze mówię atomizer';)
UsuńJa ratuję się Jantarem, herbatkami i suplementami. Póki co chyba jest troszkę lepiej
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi, że muszę wrócić do picia herbat na bazie ziół:) Lubię charakterystyczny smak takich naparów:)
UsuńNie stosowałam nigdy kozieradki. Ja radzę sobie w okresowym wypadaniem włosów przy pomocy kuracji z Joanny Rzepa - na mnie działa bardzo dobrze :) Obecnie zaczęłam też przygodę z ampułkami Seboradinu ale za wcześnie jeszcze na opinię
OdpowiedzUsuńWidzę, ze kuracja Joanny wyrasta na godnego rywala dla popularnej wcierki Jantar:)
UsuńKozieradki nie maiłam okazji jeszcze próbować ale za to stosuje rożne inne ziółka choć jak na razie włosy wypadają jeszcze...
OdpowiedzUsuńJakie zioła stosujesz w walce z wypadaniem? Chętnie poszerzę swoją pielęgnację.
UsuńNie ma co kombinować z domowymi sposobami, lepiej spróbować czegoś pewnego. Biokap Anticaduta u mnie zdziałał cuda i teraz polecam go wszystkim z problemem łysienia :)
OdpowiedzUsuńTakże jestem zadowolony z efektu, to nie były stracone pieniądze :)
UsuńU mnie bardzo dobrze pod tym względem sprawdziła się maska Henna od Pilomaxu, która testowałaś.
OdpowiedzUsuń