Sprzymierzeniec suchej i wrażliwej skóry


Produkty Sylveco przypadły mi do gustu. Wcześniej miałam do czynienia z kremem zawierającym ekstrakt z nagietka i pomadkami ochronnymi. Z tymi kosmetykami zaprzyjaźniła się moja kapryśna skóra. Gdy na początku zimy na mojej twarzy zagościły suche placki, postanowiłam powrócić do nagietkowego kremu Sylveco. Niestety, w sklepie zielarskim trafiłam na problemy z dostawą. W związku z tym, iż potrzebowałam solidnej dawki nawilżenia, zdecydowałam się na wersję brzozowo-rokitnikową z betuliną. Czy moja kapryśna cera polubiła ten krem? Zapraszam do lektury poniższej notki.

Nawilżenie
Krem doskonale radzi sobie z nawilżeniem mocno przesuszonej skóry. Żałuję, że w pewnym momencie musiałam zrezygnować z aplikacji tego produktu na twarz. Niestety, w przeciwieństwie do wersji z nagietkiem, wariant brzozowo-rokitnikowy wykazuje działanie komedogenne. Krem został odstawiony na boczny tor. Niedawno do niego powróciłam i postanowiłam spożytkować w inny sposób. Moja łokcie są ekstremalnie suche, często odczuwam również dolegliwości w postaci swędzenia i zaczerwienienia. Uznałam, że w ten sposób zweryfikuję atrakcyjne obietnice producenta.

Natłuszczenie
Krem brzozowo-rokitnikowy nie tylko doskonale radzi sobie z nawilżeniem skóry, ale również świetnie ją natłuszcza. Ta ochronna warstwa zabezpiecza ją przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych i utratą wody. Jednocześnie tłusta powłoka uniemożliwia stosowanie kremu Sylveco jako bazy pod makijaż. Na szczęście na rynku są dostępne lżejsze wersje tych specyfików. Po omawiany krem warto sięgnąć wieczorem, gdy możemy się trochę poświecić;)

Wygładzenie
Omawiany produkt świetnie radzi sobie z wygładzeniem skóry. Nawet moje zniszczone łokcie stają się przyjemniejsze w dotyku. Warto podkreślić, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z działaniem krótkofalowym. Krem Sylveco rzeczywiście wpływa na poprawę kondycji skóry i to wygładzenie nie jest efektem wzbogacenia kosmetyku w silikony.

Uelastycznienie
Moje łokcie przypominały papier ścierny. Dzięki regularnej aplikacji kremu Sylveco doszło do ujędrnienia skóry. Nie przypuszczałam, że ta partia mojego ciała kiedykolwiek będzie prezentowała się bez zarzutu.

Rozjaśnienie
Tego aspektu, niestety, nie mogę poddać ocenie. Zbyt krótko stosowałam krem na twarz, z kolei na moich łokciach na próżno szukać przebarwień;)

Stymulacja odbudowy naskórka
Zanim zaczęłam stosować krem Sylveco na łokcie, skóra powlekająca tę partię ciała była zniszczona i wykazywała tendencję do łuszczenia. Jednak dzięki regularnemu stosowaniu omawianego produktu pojawiły się nowe komórki.

Wpływ na nadmierne rogowacenie naskórka
Krem hamuje ten niekorzystny proces. Niestety, miejsca, które są nieustannie narażone na uszkodzenia mechaniczne, bronią się, wytwarzając grubszą, zrogowaciałą warstwę. Łokcie można zaliczyć do tych partii ciała, które są szczególnie narażone na wystąpienie tego niekorzystnego zjawiska. Na szczęście krem brzozowo-rokitnikowy hamuje ten niepożądany proces.

Redukcja uczucia swędzenia
Ekstremalnemu przesuszeniu łokci często towarzyszy uczucie swędzenia. Omawiany produkt przyniósł mojej skórze ukojenia. Zniknęło również nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Ten krem w pewnym momencie zaczęłam traktować jak maść leczniczą. Gdy czułam, że z łokci znika warstwa ochronna, ponownie sięgałam po krem, dzięki czemu unikałam dolegliwości bólowych.

Odporność skóry
Praca w laboratorium przyczyniła się do wykształcenia specyficznego nawyku. Gdy zależy mi na precyzyjnym wykonaniu danej czynności, opieram się na łokciu. W związku z tym ta część ciała jest nieustannie narażona na uszkodzenia mechaniczne. Zauważyłam, że krem Sylveco wzmocnił moją skórę. Mogę wykonać serię zdjęć, opierając się na łokciach. W trakcie wykonywania tej czynności nie pojawiają się dolegliwości bólowe, choć wcześniej takie zjawisko miało miejsce.

Konsystencja
Wierzchnia, żółto-pomarańczowa warstwa produktu, która przypomina wosk, może budzić opory wśród potencjalnych konsumentów. Gdy zdecydujemy się dać szansę temu produktowi, to dotrzemy do kremu, który charakteryzuje się treściwą konsystencją. Jego cytrynowy kolor nie budzi już takich zastrzeżeń jak wierzchnia warstwa kosmetyku. Gęsta formuła produktu przekłada się na jego właściwości i zastosowanie. Omawiany krem raczej nie sprawdzi się jako baza pod makijaż, bowiem pozostawia po sobie tłustą powłokę. Na szczęście producent wziął pod uwagę ten aspekt i wypuścił lżejszy odpowiednik tego kosmetyku.

Wchłanianie
W przypadku tego kremu musimy liczyć się z tym, iż jego treściwa formuła wiąże się z dłuższą aplikacją kosmetyku. Nie mamy tutaj do czynienia z produktem, który ulegnie całkowitego wchłonięciu w ciągu 30 sekund. Pomimo tych niedogodności chętnie sięgałam po krem Sylveco, ponieważ zdawałam sobie sprawę z leczniczych walorów tego preparatu.

Zapychanie
Gdy stosowałam krem zgodnie z przeznaczeniem, pojawiły się niedoskonałości, dlatego musiałam znaleźć inne zastosowanie dla tego produktu.

Zapach
W przypadku omawianego kremy mamy do czynienia z połączeniem charakterystycznej woni wosku pszczelego i owoców rokitnika.

Opakowanie
Plastikowy słoiczek mieści się w biało-pomarańczowym kartoniku, na którym możemy znaleźć informacje nt. składu. Firma Sylveco pokusiła się również o charakterystykę najważniejszych ingredientów. Jeśli pomimo dostarczenia tych informacji odczuwamy pewien niedosyt, to wewnątrz kartonika znajdziemy ulotkę, dzięki której możemy poszerzyć swoją wiedzę. Plastikowy słoiczek wprawdzie umożliwia całkowite zużycie produktu, ale to rozwiązanie jednocześnie wiąże się z ryzykiem wprowadzenia zanieczyszczeń do kosmetyku. Pod nakrętką znajduje się dodatkowe zabezpieczenie w postaci plastikowej nakładki. Ilustracja przedstawiająca owoce rokitnika świetnie komponuje się z podstawowymi informacjami nt. przeznaczenia produktu. Firma postawiła na oszczędną estetykę, która odzwierciedla pochodzenie surowców. Sylveco specjalizuje się w produkcji kosmetyków naturalnych.

Podrażnienie
Podczas stosowania kremu Sylveco nie odnotowałam żadnych niepożądanych reakcji. Produkt wręcz łagodził podrażnienia wywołane oddziaływaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.

Wydajność
Choć krem Sylveco stosowałam niezgodnie z przeznaczeniem, to słoiczek sięgnął dna po upływie 1,5 miesiąca, co uważam za satysfakcjonujący rezultat.

Testowanie na zwierzętach
Sylveco nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach.

Cena
Za 50 ml kremu brzozowo-rokitnikowego musimy zapłacić ok. 27 zł.

Dostępność
Sklepy zielarskie, sklep internetowy Sylveco.

Skład
Aqua-woda, składnik bazowy większości kosmetyków, rozpuszczalnik polarny.
Glycine soja oil-wytwarzany z nasion soi zwyczajnej. Stanowi bogate źródło kwasów tłuszczowych nienasyconych. Poza tym zawiera sporą dawkę fitosteroli, lecytyny, flawonoidów i witaminy E. Pełni funkcję natłuszczającą. Posiada właściwości antyoksydacyjne. Pełni funkcję zapachową. Zaliczany jest również do emolientów, które wytwarzają warstwę okluzyjną, która chroni przed nadmiernym parowaniem wody.
Simmondsia chinensis seed oil-olej z jojoba. To płynny wosk o złoto-żółtym zabarwieniu. Jego głównymi składnikami są nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe oraz alkohole. Zawiera także witaminy A i E, które działają przeciwstarzeniowo, gdyż zwalczają wolne rodniki. Stanowi także bogate źródło skwalenu i fitosteroli. Naprawia strukturę naskórka, jego działanie można porównać do cementu. Zmiękcza, uelastycznia i chroni naskórek przed szkodliwymi czynnikami środowiska. Spowalnia procesy rogowacenia i zapobiega powstawaniu zaskórników. Reguluje wydzielanie łoju, w związku z czym poleca się go osobom posiadającym cerę tłustą i mieszaną. Działa nawilżająco.
Cera flava-wosk pszczeli wydzielany w trakcie budowania plastrów w ulu. Tworzy warstwę ochronną zapobiegającą wysuszaniu. Dobrze nawilża i delikatnie natłuszcza.
Vitis vinifera seed oil-olej z pestek winogron. Zawiera głównie kwas linolowy, łatwo ulega jełczeniu. Emolient tzw. tłusty. Jeśli będziemy stosować go na skórę twarzy w stanie czystym, to musimy się liczyć z zapychaniem. Na skórze tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega nadmiernemu parowaniu wody.
Hippophae rhamnoides oil-olej z owoców rokitnika. Stanowi bogate źródło witamin, minerałów i polifenoli. Olej ten posiada typowy owocowy zapach. Stanowi bogate źródło karotenoidów, które posiadają właściwości regeneracyjne, przeciwzmarszczkowe, antyoksydacyjne. Karotenoidy zwalczają wolne rodniki, poprawiają koloryt skóry i chronią przed promieniowaniem słonecznym. Olej ten charakteryzuje się również wysoką zawartością witaminy E, minerałów i flawonoidów, które wpływają korzystnie na drobne naczynka krwionośne. Ten olej charakteryzuje się wysoką zawartością kwasu palmityno-oleinowego, który występuje w warstwie lipidowej komórek skóry. Olej ten można stosować przy leczeniu oparzeń, odmrożeń, odleżyn, wyprysków, trudno gojących się ran, stanów zapalnych i trudno gojących się ran oraz podrażnień wywołanych promieniowaniem słonecznym, i radioaktywnym. Istnieją badania naukowe wskazujące, iż wczesne zastosowanie oleju z rokitnika przyśpiesza proces gojenia i zmniejsza widoczność blizny. W kosmetologii olej ten stosuje się przy pielęgnacji cery zniszczonej, przesuszonej, naczynkowej i trądzikowej. Wysoka zawartość karotenoidów, witaminy E i polifenoli wpływa na częściowo absorpcję promieniowania słonecznego z zakresu UVB. Ponadto wykazuje on wysoką aktywność antyoksydacyjną, dlatego zaliczany jest do naturalnych filtrów przeciwsłonecznych.
Betulin-betulina uzyskiwana z kory brzozy, posiada właściwości regenerujące i łagodzące. Pobudza syntezę kolagenu i elastyny. Chroni przed wolnymi rodnikami. Ma działanie przeciwzapalne i dezynfekujące. Chroni skórę przed fotouszkodzeniami. Poprawia ukrwienie skóry.
Sodium stearate-emulgator. Umożliwia połączenie fazy wodnej z olejową.
Citric acid-kwas cytrynowy. Regulator odczynu, wykazujący właściwości nawilżające. Zaliczany do sekwestrantów, czyli substancji, które przyłączają jony metali, co zapobiega zajściu niepożądanych reakcji chemicznych z udziałem tych jonów. Zwiększa stabilność kosmetyku. W wyższych stężeniach ujawniają się jego właściwości eksfoliacyjne (złuszczające naskórek). Można go wyodrębnić z owoców cytrusowych albo pozyskać w hodowlach Aspergillus niger. Pełni rolę środka konserwującego, chroniącego przed namnażaniem niepożądanych drobnoustrojów.

Reasumując: Niestety, krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną nie służy mojej twarzy. Korzystanie z jego dobrodziejstw zakończyło się wysypem niedoskonałości. Mimo to zdecyduję się na zakup kolejnego słoiczka tego specyfiku, ponieważ radzi sobie z pielęgnacją moich wymagających łokci. Omawiany produkt dostarcza mojej zniszczonej skórze solidną porcję nawilżenia. Krem wykazuje również właściwości natłuszczające. Produkt Sylveco łagodzi również dolegliwości bólowe, które towarzyszą suchej skórze. Omawiany krem stymuluje syntezę nowych komórek. Myślę, że osoby borykające się ze skórą wrażliwą, atopową i przesuszoną będą zadowolone z działania tego specyfiku.

PS Czy znacie kremy Sylveco? Jakie wrażenie wywarły na Was te specyfiki? Może ktoś z Was miał do czynienia z brzozowym balsamem do ciała, który został wypuszczony na rynek przez Sylveco? A może jesteście w stanie polecić jakiś inny krem, który świetnie radzi sobie z suchymi partiami ciała?

karminowe.usta

50 komentarzy:

  1. Kremy tej firmy mają świetne składy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to prawda:) I do tego całkiem przyjemną cenę;) Rzadko można trafić na krem bazujący na naturalnych składnikach, który kosztuje mniej niż 30 zł.

      Sylveco może się pochwalić nie tylko dobrymi kremami. Pomadki ochronne świetnie radzą sobie z nawilżeniem i regeneracją wymagających ust.

      Usuń
  2. Piekny kolor ma ten krem :). Nie mialam, moze kiedys sie skusze obecnie dotarly do mnie 2 kremy ktore ostatnio zamowilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaintrygował mnie zwłaszcza ten krem, który bazuje na śluzie ślimaka:) Jestem ciekawa, czy Twoja skóra zaprzyjaźni się z tym produktem:)

      Usuń
  3. Kolor cudowny. Widziałam składy, bardzo zachęcające, a i oponie na ich temat również są same na wielki + :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład, właściwości i cena można uznać za atuty kosmetyków Sylveco;)

      Usuń
  4. Ja mam chrapkę na ten nagietkowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio powróciłam do wersji nagietkowej:) W końcu doczekałam się dostawy;) Bardzo ją lubię. Lekka formuła rzeczywiście sprawdza się pod makijaż, natomiast wersja słoiczkowa jest dość treściwa, dlatego z jej dobrodziejstw należy korzystać wieczorem:)

      Usuń
  5. całą zimę używałam go pod makijaż! przesuszonej i zmarzniętej skórze przydała się dodatkowa warstwa natłuszczająca :) u mnie nie powodował zapychania, ale moja mama od razu miała problemy z tego względu
    teraz szukam odżywczego kremu na noc, ten już jest zbyt tłusty na zbliżającą się wiosnę :( wersja z nagietkiem jest równie tłusta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie wersje dostępne w słoiczku są równie tłuste. Może włączenie do pielęgnacji wariantu charakteryzującego się lekką formułą, okazałoby się dobrym rozwiązaniem? Tylko zastanawiam się, czy ta wersja dostarczyłaby Twojej skórze odpowiednią porcję nawilżenia. Może recenzja Idalii ułatwi Ci podjęcie decyzji:
      http://www.idaliablog.com/2013/03/najlepszy-krem-nawilzajacy-pod-makijaz.html#axzz2OBGfrqet

      Usuń
  6. Bardzo go lubię za działanie, ale nieco mniej za dość intensywny dla mojego nosa zapach i kolor. Zdecydowanie bardziej wolę czystą wersję (brzozową), do której wrócę jeszcze nie jeden raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest dość specyficzny, dlatego nie każdemu przypadnie do gustu. Dla mnie nie stanowi on przeszkody. Przed pierwszą aplikacją największe opory budził kolor tego kremu. Miałam wrażenie, że korzystam z czystego wosku pszczelego.

      Usuń
  7. mam go i używałam na twarz, ale sporadycznie, tlyko przed wielkim mrozem. Bo faktycznie, gdy na początku chciałam używać go regularnie zapchał mi pory. Świetnie sprawdza się też na moje wymagające dłonie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten krem nie wyrządzi nam krzywdy, jeśli będziemy korzystać z niego okazjonalnie. W moim przypadku problem pojawił się po pewnym czasie. Jednak ten krem nie zasługuje na umieszczenie w kategorii bubli, ponieważ doskonale nawilża suchą skórę i można go spożytkować w pielęgnacji dłoni czy ciała.:)

      Usuń
  8. dużo dobrego słyszałam o tej firmie, zwłaszcza o składach, na pewno je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto przyjrzeć się kremom tej marki. Trudno znaleźć tego typu preparat pozbawiony gliceryny. Oczywiście, ten składnik sam w sobie nie jest szkodliwy. Aczkolwiek osoby z mieszaną i tłustą cerą nie zawsze dobrze reagują na glicerynę.

      Poza tym kremy tej marki doskonale radzą sobie z suchą, wymagającą skórą.

      Usuń
  9. to się nazywa porządna i treściwa recenzja, brawo!
    jeśli masz ochotę to zapraszam Cię na mojego początkującego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli mnie odwiedzisz :))
    www.whitemakup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że długość tej recenzji nie stanowi dla Ciebie wady:) W przypadku pielęgnacji trudno zawrzeć najważniejsze informacje w kilku zdaniach.

      Usuń
  10. najważniejsze, że znalazłaś dla niego alternatywne zastosowanie, które Cię w pełni zadowoliło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się nie wyrzucać kosmetyków, ponieważ nie lubię marnotrawstwa. Zawsze można znaleźć jakieś alternatywne zastosowanie, które może przynieść zaskakujące rezultaty:)

      Usuń
    2. bardzo dobrze rozumiem Twoje podejście; sama to praktykuję :)

      Usuń
    3. Szkoda wyrzucać pieniądze do kosza, skoro można je jakoś inaczej spożytkować;)

      Usuń
  11. Przyznam się, ze myślałam o tej wersji. Jednak kupiłam wersję brzozową. Nie zapchała, jednak efekt był zbyt krótkotrwały.
    Jednak na pewno wypróbuję inny ich krem, bo składy mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wersja nagietkowa przypadnie Ci do gustu:) Na pewno wypada nieco lepiej pod względem zapachu. Krem brzozowo-rokitnikowy charakteryzuje się stosunkowo intensywną, specyficzną wonią.

      Usuń
  12. na pewno się skuszę na niego :) teraz przeprowadzam eksperyment jak się sprawdzi u mnie olej zamiast kremu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyniki tego eksperymentu budzą moją ciekawość:) Ja zauważyłam, że moja mieszana cera uwielbia olej słonecznikowy, jednak zimą to rozwiązanie nie do końca zdaje egzamin. Moja skóra potrzebuję bardziej rozbudowanej pielęgnacji. Prawdopodobnie składniki zawarte w oleju słonecznikowym nie zaspokajają jej wszystkich potrzeb.

      Usuń
  13. kojarzę firmę ale jeszcze nie miałam ich produktów, moim łokciom także przydałoby się większe nawilżenie także będę musiała sprawdzić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz przechodziła sklepu zielarskiego, to warto do niego wstąpić i przyjrzeć się kremom Sylveco. Na stronie producenta możesz zobaczyć, który preparat jest dedykowany Twojej cerze;)

      Usuń
  14. Szkoda, że mimo tylu pozytywnych aspektów pojawia się ten jeden z gorszych. Hm może stosowany kilka razy na tydzień nie przyczyniałby się do pogorszenia stanu cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że okazjonalne korzystanie z tego kremu nie pociągnie za sobą nieprzyjemnych niespodzianek w postaci wysypu pryszczy. Aczkolwiek jeśli zależy nam na regularnym stosowaniu specyfiku, to wersja z nagietkiem stanowi bezpieczniejsze rozwiązanie;)

      Usuń
  15. ten kolor :D oszalamiajacy jak na krem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. uywam aktualnie lekkiego kremu nagietkowego i jestem zadowolona. te tresciwe w sloiczkach najwyrazniej nie dla mnie, a przynajmniej nie na twarz. moja cera zapycha sie ekspresowo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nasza cera buntuje się, gdy próbujemy jej dostarczyć solidnej dawki składników nawilżających. Aczkolwiek zauważyłam, ze w moim przypadku słoiczkowa wersja kremu nagietkowego przynosi całkiem przyzwoite rezultaty. Jednak moja cera jest wyjątkowo kapryśna. Dobrze reaguje na masło shea, ale jednocześnie buntuje się przeciwko oliwie z oliwek.

      Usuń
  17. O kurcze, ten kolor bardzo mnie zaskoczył... nigdy nie widziałam takiego kremu.

    A markę Sylveco bardzo polubiłam przy okazji testowania ich kremu pod oczy,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ten kolor początkowo miałam wrażenie, że obcuję z czystym woskiem pszczelim. Ich krem pod oczy czeka w kolejce. Jednak najpierw muszę spożytkować produkt Alterry.

      Usuń
  18. jak Wy dziewczyny wyszukujecie takie kosmetyki?nie znam firmy nawet ze słyszenia... mi na łokcie też by się przydał:)nie mam blisko sklepu zielarskiego:(może przy okazji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście Sylveco nie stawia na szeroko zakrojoną akcję promocyjną, stąd wiele osób nie kojarzy tej firmy. Ja o jej istnieniu dowiedziałam się 2 lata temu z bloga Siouxie. Współprace czasem pełnią niezwykle przydatną funkcję. Siouxie recenzowała produkty, które otrzymała od Sylveco.

      Możesz złożyć zamówienie w sklepie internetowym: http://sylveco.pl/sklep

      Usuń
  19. Ja tą firmę odkryłam nie dawno ale już jestem zachwycona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Sylveco zetknęłam się po raz pierwszy 2 lata temu za sprawą Siouxie:) Gdy przeczytałam recenzję pomadki ochronnej tej marki, nazajutrz udałam się na łowy do sklepu zielarskiego;)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Ta żółć przypomina mi wosk pszczeli;)

      Usuń
  21. Miałam brzozowy balsam i krem pod oczy - niedługo recenzja, bo zaczęłam ją przygotowywać, ale coś nie mogę skończyć:) O lekkim kremie brzozowym już pisałam i byłam zadowolona. Czaję się właśnie na cięższą wersję nagietkową, bo wydaje mi się dla mojej skóry bardziej odpowiednia niż rokitnik, ale Twoja recenzja jest kolejną, która potwierdza, że Sylveco to bardzo dobra marka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem pod oczy czeka na swoją kolej, najpierw muszę zużyć produkt Alterry, ale wiele osób bardzo chwali sobie ten kosmetyk, więc myślę, że nie spotka mnie rozczarowanie.

      Moim zdaniem wersja z rokitnikiem lepiej sprawdzi się u osób, które posiadają suchą skórę. Podejrzewam, ze okazjonalne stosowanie tego produktu nie zaszkodzi mieszańcom, ale jeśli zależy nam na regularnym stosowaniu to lepiej będzie, jeśli zainwestujemy w krem z nagietkiem:)

      Usuń
    2. No dla mnie ten krem pod oczy to rewelacja, mam nadzieję, że Tobie również przypadnie do gustu! Właśnie chciałabym częściej stosować ten krem, dlatego tak jak piszesz, chyba zainwestuję w nagietka.

      Usuń
    3. Jak zapoznam się z kremem pod oczy, to z pewnością podzielę się swoimi wrażeniami na blogu:) Mam nadzieję, że dołączę do grona zadowolonych;)

      Usuń
  22. Bardzo mnie kuszą kosmetyki Sylveco, czytam o nich ostatnio sporo pozytywnych recenzji. Zaczajam się na jakiś krem spośród lekkich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz cerę mieszaną, to lepiej sprawdzi się nagietkowa wersja tego specyfiku;) Osoby, które borykają się z suchą skórą, raczej będą zadowolone z brzozowo-rokitnikowego wariantu;)

      Usuń
  23. Czaję się na te kremy już dłuższy czas, czekam aż moje z AA się skończą :) Planuje na noc kupić właśnie ten rokitnikowy, a na dzień któryś z serii lekkiej, ale jeszcze nie wiem który :) Dla mojej wiecznie suchej i atopowej skóry mam nadzieje, że będzie idealny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto zainwestować w brzozowo-rokitnikowy duet;) Ta wersja jest dedykowana osobom, które borykają się z suchą, atopową skórą;) Mam nadzieję, że również będziesz zadowolona z kremów Sylveco:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...