Mocny zdzierak


Naczynka sprawiają, że podczas wyboru peelingu do twarzy napotykam na spore ograniczenia. Jestem zdana na enzymatyczną wersję tego produktu. Jeśli pozwolę sobie na użycie czegoś mocniejszego, potem przez kilka dni borykam się z czerwonymi plackami. Niestety, po niektórych „atrakcjach” pozostaje mi pamiątka w postaci pajączków. Przy wyborze peelingów do ciała mam nieco więcej swobody. Od jakiegoś czasu sięgałam po delikatniejsze zdzieraki, ale postanowiłam dać szansę peelingowi antycellulitowemu z imbirem, który został wypuszczony na rynek przez Joannę.

Usuwanie martwego naskórka
Peeling świetnie radzi sobie z tym zadaniem. Produkt Joanny określiłabym mianem ostrego zdzieraka. Po użyciu peelingu z imbirem moja skóra zyskuje na gładkości i miękkości. Gdy zakończymy kąpiel/prysznic, należy sięgnąć po balsam/masło do ciała. Po użyciu zdzieraka z Joanny każdy zastosowany produkt szybko się wchłania. Dotyczy to również balsamu Alverde, który podczas aplikacji okropnie smuży.

Nawilżenie
Po wyjściu z wanny moja skóra pokryta jest lepkim filmem. Można odnieść złudne wrażenie, że nasze ciało nie wymaga użycia balsamu. Jednak jeśli zdecydujemy się sięgnąć po kosmetyk o właściwościach nawilżających, to zauważymy, że nasza skóra „spija” ten odżywczy koktajl.

Właściwości antycellulitowe
Nie borykam się z cellulitem, ale uważam, iż żaden kosmetyk nie jest w stanie uporać się z tym problemem. Peelingi zwiększają przepływ krwi, co niewątpliwie służy naszej skórze, ale od tego typu produktów nie oczekiwałabym cudów.

Odświeżenie
Korzystając ze zdzieraka Joanny, rzeczywiście czuję powiew świeżości. Tę zasługę niewątpliwie należy przypisać kompozycji zapachowej składającej się z korzennych i cytrusowych nut.

Konsystencja
Peeling przyjmuje postać stosunkowo gęstego żelu o żółtym zabarwieniu, w którym zatopiono drobinki polietylenu. W przypadku tego produktu należy zachować ostrożność, ponieważ ziarna tego syntetyku są stosunkowo ostre.

Podrażnienie
Peeling Joanny nie wywołał u mnie pieczenia i swędzenia. Nie odnotowałam również żadnej wysypki. Aczkolwiek po użyciu peelingu skóra jest zaczerwieniona. Problem ten znika po upływie 30 minut.

Zapach
Choć mamy tutaj do czynienia z chemiczną kompozycją zapachową, to korzystanie z tego produktu dostarcza przyjemności. Woń tego peelingu określiłabym jako połączenie sztucznych nut imbiru z syntetycznymi akordami cytrusowymi.

Opakowanie
Produkt zamknięto w niewielkiej buteleczce wykonanej z przeźroczystego plastiku, który charakteryzuje się dużą plastycznością. Klapka ułatwia korzystanie z peelingu. Nie lubię, gdy producent stawia na nakrętkę, ponieważ tego typu rozwiązania są niepraktyczne.

Wydajność
Produkt stosowałam tylko na nogi. 5-krotnie korzystałam z jego dobrodziejstw. W opakowaniu obecnie znajduje się porcja kosmetyku, która wystarczy na jedną aplikację. Peeling Joanny określiłabym jako mało wydajny, ale można mu to wybaczyć, ponieważ kosztuje parę złotych.

Testowanie na zwierzętach
Joanna nie testuje swoich produktów na zwierzętach.

Cena
Zakup 100 ml produktu to wydatek rzędu 5 zł.

Dostępność
Hebe, Real, Astor, niewielkie drogerie osiedlowe.

Skład
Aqua-woda, składnik bazowy większości kosmetyków, rozpuszczalnik polarny.
Polyethylene-swoiste ścierniwo, dlatego bardzo często jest dodawany do peelingów mechanicznych i past do zębów. W kosmetykach stosowanych na skórę i włosy odpowiada za wytwarzanie warstwy okluzyjnej, która chroni przed utratą wody.
Cocamidopropyl betaine-syntetyczny surfaktant, czyli substancja powierzchniowo czynna, a zatem myjąca, pochodzący z oleju kokosowego i dimetyloaminopropyloaminy. Ponadto środek zagęszczający i emulgator. Pełni rolę antystatyczną w odżywkach do włosów. Najczęściej nie podrażnia skóry i błon śluzowych.
Sodium laureth sulfate-anionowa substancja powierzchniowo czynna. Znalazła również zastosowanie w chemii gospodarczej ze względu na niskie koszty produkcji. Detergent ten ma za zadanie usuwać zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Związek ten charakteryzuje się wysoką aktywnością pianotwórczą.
Glycerin- najprostszy, trwały alkohol triwodorotlenowy. Stanowi doskonały rozpuszczalnik dla lipidów, dlatego wykorzystuje się ją przy produkcji kremów, pomadek. Stanowi istotny substrat przy produkcji mydeł. Posiada właściwości nawilżające, ale jednocześnie może zapychać nasza skórę.
Acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer- zagęstnik i stabilizator emulsji.
Disodium laureth sulfosuccinate- anionowa substancja powierzchniowo czynna, wrażliwa na wahania odczynu. Jej działanie opiera się na usuwaniu zanieczyszczeń z powierzchni skóry i włosów. Posiada właściwości pianotwórcze i stabilizujące.
Coco-glucoside- substancja pochodzenia roślinnego, uzyskana ze skrobi kukurydzianej i oleju kokosowego. Pełni rolę substancji powierzchniowo czynnej, a zatem odpowiada za usuwanie brudu.
Glyceryl oleate-substancja nawilżająca i stabilizująca.
Lecithin-lecytyna. Powstaje z mieszaniny diglicerydów kwasów tłuszczowych tj. stearynowy, palmitynowy i olejowy powiązanych z estrem cholinowym kwasu fosforowego. Poprawia stan nawilżenia skóry. Ponadto pełni rolę emulgatora, tzn., że umożliwia wymieszanie fazy olejowej i fazy wodnej. Chroni kosmetyk przed rozwarstwieniem faz.
Caffeine-kofeina. Jest to substancja pochodzenia roślinnego, otrzymywana z liści herbaty lub kawy w wyniku ekstrakcji. Dobrze rozpuszcza się w gorącej wodzie, słabo w alkoholu. Kofeina jest wykorzystywana głównie w kosmetykach antycellulitowych, ponieważ redukuje nadmiar tkanki tłuszczowej i poprawia krążenie. Pomaga również w usuwaniu toksyn z organizmu i usprawnia funkcjonowanie tkanki łącznej.
Ruscus aculeatus extract- ekstrakt z ruszczyku kolczastego, który pobudza krążenie, dzięki czemu wspomaga walkę z cellulitem, pajączkami i podrażnieniem.
TEA-hydroiodide- tworzy warstwę okluzyjną zapobiegającą parowaniu wody. Sprawia, ze skóra staje się miękka i gładka.
Propylene glycol- glikol propylenowy, związek pochodzenia chemicznego. Jest cieczą oleistą, bezbarwną i bezwonną, uzyskiwaną z ropy naftowej. Glikol propylenowy wykazuje silne podobieństwo do gliceryny. Doskonale rozpuszcza się w wodzie, alkoholu i acetonie. Stosowany w wyższych stężeniach pełni rolę konserwantu, ponieważ obniża aktywność wodną, przez co mikroorganizmy mają gorsze warunki do rozwoju. Jest dobrym rozpuszczalnikiem dla parabenów obecnych w emulsjach. W emulsjach i pastach do zębów ma za zadanie utrzymywać wilgotność. Może powodować podrażnienia.
Hedera helix extract- ekstrakt z bluszczu pospolitego. Pełni rolę substancji przeciwzbrylającej, przeciwbakteryjnej, odżywczej, tonizującej, ściągającej i kojącej.
Carnitine- występuje we wszystkich komórkach naszego organizmu. Bierze udział w przemianach lipidów. Polecana w walce z cellulitem, ponieważ umożliwia zwalczanie niepożądanej warstwy tłuszczowej.
Escin-escyna to nazwa produktu wyodrębnionego z kasztanowca zwyczajnego. Znalazła zastosowanie w leczeniu pajączków i żylaków.
Tripeptide-1- działa przeciwstarzeniowo.
Chondrus crispus extract- ekstrakt z północnoatlantyckich czerwonych alg. Po zalaniu gorącą wodą tworzy naturalny żel, który wraz ze spadkiem temperatury twardnieje. Działa zmiękczająco, wygładzająco i nawilżająco na skórę i włosy. Stanowi bogate źródło protein, witaminy B1, B2, B5, C i PP. Zaliczany do regulatorów lepkości.
Xanthan gum-guma ksantanowa. Substancja dodawana nie tylko do kosmetyków, ale również do żywności. Substancja zagęszczająca, zwiększająca lepkość wyrobu. Otrzymywana metodami biotechnologicznymi z wykorzystaniem Xanthomonas campestris.
Triethanolamine-regulator odczynu. Jego maksymalne stężenie wynosi 2,5%. Nie powinna być dodawana do produktów zawierających substancje nitrozujące, ponieważ wówczas może dojść do powstania rakotwórczych nitrozoamin.
Polyquaternium-7-substancja o właściwościach antystatycznych i filmotwórczych.
Disodium EDTA-jest substancją chelatującą, wyłapuje wolne jony metali, może wiązać także wolne rodniki. Spełnia rolę konserwantu, stabilizatora i regulatora lepkości. Może podrażniać skórę, błony śluzowe. Powinny go unikać kobiety w ciąży i karmiące piersią. W obecności witaminy C i wodorowęglanu sodu może przyczyniać się do powstawania związków rakotwórczych.
Butylene glycol-hydrofilowa substancja (rozpuszczalna w wodzie), która zapewnia prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, co prowadzi do ich zmiękczenia i wygładzenia. Umożliwia innym składnikom przenikanie w głąb skóry. Związek ten zaliczany jest do grupy humektantów, czyli substancji zapobiegających krystalizacji kosmetyku u ujścia. Zwiększa lepkość produktu. Poza tym pełni rolę rozpuszczalnika dla roślinnych wyciągów.
Zingiber officinale extract- ekstrakt z imbiru. Pobudza krążenie i przyśpiesza spalanie tłuszczu.
Parfum-kompozycja zapachowa.
Benzyl salicylate-pełni rolę filtru przeciwsłonecznego, substancji zapachowej, konserwantu. Jest to ciecz o balsamicznym, słodkim, kwiatowym zapachu. Pochłania promienie UVB. Wykazuje właściwości lekko znieczulające.
Hexyl cinnamal- powszechnie wykorzystywany w przemyśle perfumeryjnym i kosmetycznym jako substancja aromatyzująca. Naturalnie występuje w olejku z rumianku. Zaliczany do alergenów klasy B.
Limonene- limonen podobnie jak linalol występuje w licznych ekstraktach roślinnych, w tym w olejku rozmarynowym, gdzie pełni rolę przeciwbakteryjną, chroni zatem produkt przed zakażeniem mikrobiologicznym. Stanowi alternatywę dla BHT, kwasu benzoesowego i parabenów. Nadaje produktom zapach cytrusowy.
Linalool-linalol. Naturalny alkohol terpenowy, występuje w wielu kwiatach i przyprawach, w tym w rozmarynie i grejpfrucie. Liczne badania nad właściwościami antybakteryjnymi olejku z rozmarynu i cytryny zwracają uwagę na linalol jako substancję aktywną. Zatem linalol może być stosowany jako substancja konserwująca, nadająca produktowi przyjemny zapach kwiatowy z pikantną nutą.
Synthetic wax-emolient, o właściwościach silnie natłuszczających skórę.
DMDM hydantoin- DMDM hydantoina. Środek konserwujący. W określonych warunkach substancja ta może uwalniać aldehyd mrówkowy, który jest rakotwórczy, drażniący. Ponadto przyspiesza starzenie się skóry.
Methylchloroisothiazolinone-konserwant. Może wywoływać alergie i podrażnienie skóry.
Methylisothiazolinone-konserwant. Może wywoływać alergie i podrażnienie skóry.

Reasumując: Rozpoczynając swoją przygodę z peelingiem Joanny, nie oczekiwałam cudów. Liczyłam na złuszczenie martwego naskórka i przyjemny zapach. Produkt sprostał tym wymaganiom. Nie przepadam za lepką powłoczką, która pozostaje na skórze po użyciu peelingu. Uważam, że producent mógłby nad tym popracować, ponieważ nie każdy lubi tego typu „atrakcje”. W kolejce czeka jeszcze peeling kawowy z Joanny i cukrowy zdzierak z Perfecty. Gdy zużyję zapasy, to rozejrzę się za produktem, w którym rolę ścierniwa pełnią substancje pochodzenia naturalnego.

PS Czy korzystacie z mocnych zdzieraków przeznaczonych do pielęgnacji ciała? Po jakie produkty najczęściej sięgacie? Czy zwracacie uwagę na to, jaka substancja pełni rolę ścierniwa?

karminowe.usta

81 komentarzy:

  1. Najlepszy i bezkonkurencyjny dla mnie jest peeling domowy z kawy. Jednak ten też kiedyś miałam, tylko wersję z kiwi oraz wersję antycellulitową z kawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do kawy nie umiem się przekonać;) Nie lubię jej zapachu, dlatego raczej nie dodam jej do domowego peelingu. Zastanawiam się, czy zapach kawowego zdzieraka z Joanny dobrze odzwierciedla jego nazwę. Mam nadzieję, że nie. Jeśli jednak pachnie kawą, to powędruje do mojej mamy;)

      Usuń
  2. Mialam kiedys peeling Joanny ale inny zapach i bylam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kilka lat temu korzystałam z wersji z grejpfrutem i truskawką. Obydwie roztaczały wokół siebie przyjemną woń, choć trudno określić ją mianem naturalnej;)

      Usuń
  3. Ja głównie sięgam właśnie po Joannę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingi Joanny świetnie radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka, a ich stosowanie wiąże się z przyjemnymi doznaniami zapachowymi;)

      Usuń
  4. dłuższego składu nie mogli wymyślić?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ten skład nie jest taki zły;) Nie spodziewałam się, że peeling za 5 zł może zawierać ekstrakty w połowie składu;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście można w nim odnaleźć nuty imbiru, które łączą się z wonią cytrusów:) Zapach peelingu przypadł mi do gustu i uprzyjemniał zimowe wieczory;)

      Usuń
  6. miałam kilka wersji zapachowych tego peelingu. lubiłam grapefruitową :)
    dla mnie to tani, dobry peeling, jeśli akurat nie mamy funduszy ;)
    jeśli chodzi o rodzaj ścierniwa, chyba najbardziej lubię kawę (ale mam na myśl peeling w formie mydła) i pumeks, bo dobrze ściera, a się nie rozpuszcza. następnie cukier, łupiny orzechów i sól. z solą trzeba jednak uważać, bo potrafi szczypać, jeśli ma się gdzieś uszkodzony naskórek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling prezentuje się całkiem przyzwoicie;) Za 5 zł otrzymujemy produkt, który radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka i roztacza wokół siebie całkiem przyjemną woń. Znam wersję z grejpfrutem, truskawkowa też nie jest mi obca;)

      Najbardziej lubię peelingi na bazie cukru i łupin orzechów. Sól działa drażniąco na moją skórę, dlatego staram się jej unikać;)

      Usuń
  7. ja go bardzo lubię, co chwilę kupuję nowe butelki tylko, że w innym zapachach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, iż w tym przypadku niewielka pojemność jest zaletą. Peelingi Joanny kosztują parę złotych, więc co 2-3 tygodnie możemy zmieniać wersję zapachową;) Nuda nam nie grozi;)

      Usuń
  8. pojemność jest mała, więc 6 użyć jest spoko - starcza na 3 razy na całe ciało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie niewielkie pojemności nie stanowią przeszkody;) Taki produkt szybko sięga dna, więc co kilka tygodni mogę zmieniać wersję zapachową;) Nuda z pewnością mi nie grozi;)

      Usuń
  9. Mam ten sam peeling i nie zauważyłam po jego zastosowaniu tej lepkiej powłoczki, o której piszesz. Ciekawe, z czego to wynika? Ja używam tylko na uda i pośladki (z nadzieją, że dadzą o sobie znać antycellulitowe właściwości tego zdzieraka :D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam tego zdzieraka tylko na nogi w celach profilaktycznych;) Warto usprawnić przepływ krwi, a nuż uchroni mnie to przed cellulitem;)

      Może u Ciebie emolienty lepiej się wchłaniają:) Ja wprawdzie mam ostatnio przesuszoną skórę, ale problem nie dotyczy nóg;)

      Usuń
  10. To jest produkt znany i powszechnie lubiany:) Mi się jednak te peelingi już nieco znudziły i trochę drażnią w nos...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te peelingi są dość mocno perfumowane, co na dłuższą metę może drażnić. Ja sięgam po wersję z imbirem 1-2 razy w tygodniu. Poza tym zimą łatwiej znieść niektóre zapachy;) Jak czuję, że dosięga mnie nuda, to szukam produktów innej marki:) Tego typu zabiegi mają być źródłem przyjemności;)

      Usuń
  11. Mam w domu kilka wersji, lubię je od lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed laty namiętnie korzystałam z truskawkowej wersji tego produktu:) Bardzo ją lubiłam, ale postanowiłam poznać inne wersje tego produktu. Wtedy sięgnęłam po peeling z grejpfrutem. Potem zapoznałam się z produktami innych marek i na zlocie przypomniano mi o istnieniu świetnych zdzieraków z Joanny;) W przypadku peelingów do ciała często wprowadzam zmiany, ponieważ chcę uniknąć nudy;)

      Usuń
  12. Lubię te peelingi za piękne zapachy :) w tym tygodniu zamierzam wydenkować truskawowy :) od czasu do czasu lubię po nich sięgać, jednak zamierzam trochę poeksperymentować z korundem, bo jestem strasznie ciekawa jak się sprawdzi stosowany na ciało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam truskawkową wersję tego produktu:) To od niej przed laty rozpoczęłam przygodę z peelingami do ciała:) Ja chyba też spożytkuję korund. Niestety, ze względu na naczynka nie mogę sprawdzić, jak poradzi sobie z wygładzeniem twarzy, ale moim nogom niestraszne mocne zdzieraki;)

      Usuń
  13. Ale jak się czyta że balsam ma być z maliną to odrazu myślimy o pospolitej malinie :) mam peeling pomarańczowy i kiwi z joanny. Tylko to kiwi jakoś tak inaczej pachnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię;) Producenci wykorzystują nasze odruchy. Każdy myśli o tej malinie, którą zna:)

      Kiwi jeszcze nie próbowałam. Wcześniej stosowałam wersję z grejfrutem i truskawkami:)

      Usuń
  14. Nie liczę ile peelingów Joanny zużyłam :). Wersji imibirowej jeszcze nie miałam, ale może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanna wiedziała, co robi, kiedy wypuszczała na rynek kolejne wersje zapachowe;) Choć w peelingach można wyczuć chemię, to te kompozycje prezentują się na tyle przyjemnie, że mam ochotę sięgać po kolejne wersje tego produktu;)

      Usuń
  15. Miałam klika tych peelingów, w kilku wersjach zapachowych i mogę stwierdzić, że firma powinna zastanowić się nad wydaniem większej wersji tego peelingu. Jest naprawdę dobry, fajnie odświeża, ładnie pachnie. Ale ta trwałość pozostawia niestety niesmak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabym nic przeciwko, aby Joanna wypuściła na rynek peeling o zapachu malin czy gruszki;) Te zdzieraki wypadają całkiem przyzwoicie na tle innych tego typu produktów dostępnych w drogerii.

      Usuń
  16. uwielbiam serię tych małych pilingów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle wersji zapachowych, że każda z nas może znaleźć coś dla siebie;)

      Usuń
  17. Miałam przyjemność z kilkoma wersjami, ale żadnej nie nazwałabym mocnym zdzierakiem. Są jednak wystarczające na lżejszy peeling :) Moja ulubiona wersja to porzeczkowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, w jaki sposób odbieramy siłę tarcia, jest kwestią niezwykle indywidualną:) Nie widziałam jeszcze wersji porzeczkowej. Na pewno się za nią rozejrzę, ponieważ mam słabość do tych kwaskowatych owoców;)

      Usuń
  18. Mialam wersję o zapach kiwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę wersję bardzo często widuję przy kasach w Polo Market:) Gdy wykończę swoje zapasy, na pewno się jej przyjrzę;) Mam nadzieję, że odzwierciedla kwaskowatą naturę kiwi;)

      Usuń
  19. Ja mam kawowy, ale bardziej lubię tutti frutti. W ogóle peelingi cukrowe to jest to ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również preferuję peelingi na bazie cukru;) Za solą nie przepadam, ponieważ wywołuje u mnie podrażnienia. Najbardziej lubię cukrowe peelingi Perfecty:) Ich konsystencja najlepiej odzwierciedla moje preferencje;)

      Usuń
  20. Najczęściej kupowany przeze mnie peeling. :) Bardzo go lubię min za zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja parę lat temu regularnie korzystałam z peelingów Joanny. Potem postanowiłam poznać propozycje pozostałych firm. Choć najbardziej cenię zdzieraki na bazie cukru, to z przyjemnością zapoznałam się z imbirową wersją peelingu Joanny:)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Jest w czym wybierać:) Na rynku ciągle pojawiają się nowe wersje tego produktu, który świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka;)

      Usuń
  22. Mam go właśnie w szufladzie, czeka na swoją kolej - wiem, że się sprawdzi, bo miałam kiedyś wersję z gorzką pomarańczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzkiej pomarańczy jeszcze nie próbowałam;) W kolejce czeka na mnie peeling kawowy z Joanny. Mam nadzieję, że jego zapach nie odzwierciedla nazwy. Nie przepadam za kawą;)

      Usuń
  23. ja najczesciej siegam po wlasnorecznie zrobiony peeling kawowy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling musi być świetny, ponieważ wiele osób o nim wspomina;) Ja nie umiem znieść zapachu kawy, więc raczej się na niego nie zdecyduję;)

      Usuń
  24. Ja też muszę uważać z peelingami do twarzy, gdyż mam wrażliwą cerę z tendencją do pękających naczynek. Do ciała zwykle używam domowego peelingu kawowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, przy naszych naczynkach musimy pożegnać się z korundem, który podobno fantastycznie wygładza twarz. Ja jestem wierna peelingom enzymatycznym, ale w przypadku ciała można poszaleć z mocniejszymi zdzierakami;)

      Usuń
  25. Nie miałam jeszcze tych peelingów, podobnie jak w ogóle innych produktów do ciała Joanny, mam już na liście zakupów truskawkowe masło do ciała i jakiś z tych właśnie peelingów. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio widziałam to truskawkowe masło do ciała, ale czekam na recenzje, ponieważ nie chciałabym się nadziać na produkt o słodkim, mdłym zapachu;) Mam uraz po produktach Farmony z serii Sweet Secret;)

      Usuń
  26. Mam truskawkowy i jestem zadowolona, a jeśli chodzi o peelingi to uwielbiam mocne zdzieraki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od wersji truskawkowej rozpoczęłam swoją przygodę z peelingami do ciała;) Za każdym razem, jak przypominam sobie tę buteleczkę, to powracają przyjemne wspomnienia z LO;)

      Usuń
  27. Miałam kiedyś fazę na te peelingi, kupowałam na zmianę a to kiwi a to truskawkę.
    Są w porządku, ale trochę mi się już znudziły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją przygodę z peelingami do ciała rozpoczęłam od truskawkowego zdzieraka z Joanny. Potem postanowiłam sprawdzić wersję z grejpfrutem. Jednak nie lubię monotonii, toteż często sięgam po nowości;)

      Usuń
  28. z tej serii miałam porzeczkowy i truskawkowy :) piekne zapachy ale ogolnie bez szału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się rozejrzeć za wersją porzeczkową:) Mam nadzieję, że jej smak jest kwaskowaty;) Te peelingi prezentują się całkiem przyzwoicie, ale do ideału trochę im brakuje;)

      Usuń
  29. Ja kiedyś próbowałam tych peelingów z Joanny, ale w owocowych wersjach i mi kompletnie nie przypasowały. Choć z tym mogłoby być inaczej, bo jakoś tak wychodzi, że najbardziej się u mnie sprawdzają właśnie antycellulitowe peelingi. Mój ulubieniec numer jeden to pomarańczowy peeling antycelullitowy z Lirene, a jego godnym następcą jest ten żółty z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre osoby mogą odbierać owocowe wersje jako stosunkowo mdłe. Ja akurat lubię kompozycje zapachowe, którymi wzbogacono peelingi Joanny, ale wyczuwam w nich powiew chemii, który nie każdemu nosowi przypadnie do gustu;)

      Kojarzę produkt Lirene o właściwościach antycellulitowych. Nie wiedziałam o tym, że Garnier wypuścił na rynek peeling;)

      Usuń
    2. U mnie to nie kwestia ich zapachów, choć też mnie nie zachwyciły, a raczej całego produktu ogólnie. Zaciekawiłaś mnie jednak tym produktem na tyle, że popatrzyłam na ofertę Joanny i nabrałam ochotę na wersję kawową. Do tego, by kręcić swój peeling nie jestem przekonana, a uwielbiam zapach kawy.
      Co do Garnier, to peeling należy do tej żółtej serii (Garnier Skin Naturals, Intensywna pielęgnacja ujędrniająca skórę, Cukrowy peeling do ciała) i jest już dostępny dłuższy czas, na wizażu są pierwsze recenzje z połowy 2006 roku, więc ciekawe, że się na niego nie natknęłaś :) Tak, czy inaczej to polecam oba, ten i ten z Lirene :)

      Usuń
    3. Ja szczerze mówiąc, również nie umiem wykrzesać z siebie zapału do ukręcenia domowego peelingu;) Czasami wolę pójść na łatwiznę i skorzystać z gotowców;) Mam ten peeling, czeka w zapasach na swoją kolej. Prawdopodobnie jutro będzie miał swoją premierę, bo zużyłam wersję z imbirem, a peeling staram się wykonywać 2-3 razy w tygodniu. Wcześniej muszę mu tylko zrobić małą sesję zdjęciową;)

      Poszukałam w internecie i już wiem, dlaczego go nie kojarzę;) Ten peeling jest zawarty w takiej tubce przypominającej żel do twarzy:) Przyzwyczaiłam się do plastikowych słoiczków i przeźroczystych butelek;)

      Usuń
  30. Lubię te pilingi z Joanny, fajne i tanie ;) Aczkolwiek teraz używam tylko tych domowych : z kawy lub z cukru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie wykonam domowy peeling na bazie cukru;) Do kawy mnie nie ciągnie, bo nie lubię jej zapachu;)

      Usuń
  31. Z Joanny lubię truskawkę i gruszkę.
    Kupuję od czasu do czasu.

    Moim ukochanym peelingiem jest peeling kawowy z Clareny.
    Genialny.
    Niestety, troszkę drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Joanna wypuściła na rynek wersję z gruszką:) Muszę się za nią rozejrzeć, ponieważ bardzo lubię zapach tego owocu;)

      Ja jestem skłonna zapłacić więcej za dobry peeling, ale nie może on bazować na kawie, bo źle reaguję na jej zapach;)

      Usuń
  32. Miałam peeling Joanny i uznałam go za totalną porażkę. O ile nieźle usuwał naskórek, o tyle nie dawał sobie rady z rogowaceniem się skóry. Dla mnie miernota.

    Korzystam tylko z gruboziarnistych peelingów i tylko z nich. Wówczas moja skóra jest niesamowicie miękka przez 3 dni, a trzeciego dnia powtarzam zabieg :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się sprawdza, ale masz rację, każda skóra ma inne wymagania i trzeba to uwzględnić przy wyborze kosmetyków:)

      Również lubię ten efekt, gdy wychodzę z łazienki, a moja skóra jest miękka i błyskawicznie chłonie każdy balsam;)

      Usuń
  33. Oczywiście używałem tych peelingów! Ale jak dla mnie one raczej łagodne są. Wolę mocniejsze zdzieraki, choć pachną niesamowicie : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie peelingi z Joanny są dosyć mocne, chociaż pod tym względem przegrywają z cukrowymi zdzierakami Perfecty, które notabene bardzo lubię:) Masz rację, że zapach produktów Joanny jest niesamowity;) Firma wie, jak zdobyć wierne grono klientów;)

      Usuń
  34. dokładnie ten sam peeling miałam , bardzo lubię te mini buteleczki produktów Joanny , jest duża szansa że produkt się szybko nie znudzi bo szybko go ubywa a dla mnie to akurat plus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znoszę monotonii, dlatego cieszę się, gdy trafiam na miniaturkę peelingu czy lakieru do paznokci;) Wówczas istnieje choć cień szansy, że zużyję taki produkt:)

      Usuń
  35. Niestety zapach tego peelingu do mnie nie przemawia :D
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:) Każdy ma inne preferencje zapachowe;) Ja raczej się nie skuszę na indyjskie kosmetyki, ponieważ nie lubię kadzidlanych nut;)

      Usuń
  36. Z tych miniaturek najfajniejsza dla mnie jest wersja kawowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę wersję;) Czeka na swoją kolej. Mam nadzieję, że jej zapach nie odzwierciedla kawy, bo w przeciwnym razie będę musiała ją sprezentować mamie;)

      Usuń
  37. Lubię gruszkową, cudna <3 Na spotkaniu przypadł mi w udziale również imbirowy, ale nawet nie otwierałam, bo nie znoszę zapachy imbiru.
    Z kupnych peelingów nic nie pobije Tso Moriri i Fennela. No i może ryżowego z Bandi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat lubię zapach imbiru, ale wiem, co masz na myśli, bo podobną awersję żywię do cynamonu;)

      Muszę się przejść do Hebe i rozejrzeć za peelingiem ryżowym z Bandi:)

      Usuń
  38. a ja czekam aż mi się skończy krem do rąk Rossmanowy, mam go b.długo i częstuje nim wszystkich w pracy :), sama go nie używam bo zapach i wchłanialność jego są dla mnie nie do przyjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję ten krem na noc, po czym zakładam rękawiczki, więc problem kiepskiej wchłanialności nie jest dla mnie tak uciążliwy. Aczkolwiek ten zapach jest irytujący, dlatego postanowiłam zrobić sobie przerwę od produktu Isany i aktualnie korzystam z kosmetyku wypuszczonego na rynek przez AA, który roztacza przyjemną, kokosową woń:)

      Ja częstuję wszystkich domowników masłem z Farmony, bo nie mogę znieść jej mdłego, czekoladowego zapachu.

      Usuń
  39. Ja niestety po tym peelingu (w wersji kiwi i truskawka) dostałam wysypki :/ nie lubimy się od tego czasu. Używam peelingu czekoladowo-kokosowego z Perfecty oraz brzoskwiniowego z Marizy i bardzo je lubię. Zarówno za właściwości jak i za zapach. Ogólnie wolę te cukrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najbardziej cenię sobie peelingi na bazie cukru. Wspomniana przez Ciebie wersja peelingu Perfecty, czeka na swoją kolej;) Widzę, że zapowiada się obiecująco:)

      Te peelingi Joanny zawierają wiele potencjalnych alergenów. Współczuję z powodu wysypki...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...