Żelowa kreska- czy rzeczywiście jest prostsza w wykonaniu?


Nie potrafię malować kresek. Moje przygody z płynnymi eyelinerami zazwyczaj kończyły się tragicznie. Krzywa kreska, posklejane rzęsy raczej nie dodawały mi uroku. W związku z tym postanowiłam sprawdzić, czy eyeliner w żelu jest tym produktem, który sprawi, że mój makijaż będzie nadawał się do pokazania szerszej publiczności. Na co dzień rzadko podkreślam o czy, ponieważ nie potrafię tego robić. Nie chcę szukać wymówek, ale zarówno moje powieki, jak i rzęsy niechętnie ze mną współpracują. Opadający fałd skóry i krzywo rosnące włoski, które przypominają wysłużoną miotłę, trudno zatuszować. Mogę się pocieszyć jedynie tym, że nie mam sińców pod oczami. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak u takiej marudnej istoty jak ja, spisał się brązowy eyeliner Inglota (odcień nr 90), to zapraszam do lektury poniższej recenzji.

Kolor
W słoiczku kryje się dość ciemny brąz, którego odcień kojarzy mi się z belgijską, gorzką czekoladą. W Inglocie długo zastanawiałam się nad wyborem odcienia. Wahałam się pomiędzy klasyczną czernią a brązem. W końcu zdecydowałam się na „spokojniejszą” wersję. Nie żałuję tego wyboru. Graficzny makijaż nie koresponduje z moją budową oka i rysami twarzy. Czarna kreska na mojej powiece prezentowałaby się jeszcze ostrzej.


Wykończenie
Cieszę się, że mój eyeliner nie zawiera żadnych drobinek. Takie mieniące się kreski wyglądają niezwykle efektownie, ale niestety sprawdzają się tylko w przypadku większych wyjść.

Pigmentacja
Prezentowany przeze mnie eyeliner jest dobrze napigmentowany, co przekłada się na jego wydajność. Uzyskujemy ciemnobrązową kreskę bez prześwitów.

Efekt ksero
Eyeliner nie odbija się na górnej powiece. Nie tworzy nieestetycznych plam.

Osypywanie
Zazwyczaj nie mam z tym problemów, aczkolwiek raz zdarzyło się, że eyeliner zaczął się osypywać po 3 h od aplikacji. Aczkolwiek winą za zaistniałą sytuację będę obarczała alergię na płyn, którym myją podłogę w Tesco. Nie mogę odwiedzać tego hipermarketu w godzinach, w których trwają prace porządkowe. Mam wrażliwe oczy, które w zetknięciu z niektórymi chemikaliami od razu zaczynają szczypać, co kończy się ich przymykaniem, marszczeniem itp.

Trwałość
Eyeliner charakteryzuje się dużą trwałością. Niechętnie współpracuje z płynami do demakijażu. W moim przypadku nasączenie wacika płynem micelarnym okazuje się bezowocne. Skóra oczu jest zbyt delikatna na pocieranie, ale nawet ono nie przynosi pożądanego efektu, co możecie zauważyć na zdjęciu mojej dłoni. Mimo że nie oszczędzałam swojej ręki, to nie udało mi się zmyć kreski. Pozbyłam się jej dopiero wówczas, gdy sięgnęłam po żel pod prysznic Isany i czyścik kuchenny. Oczywiście, takie rozwiązanie nie znajduje zastosowania w przypadku oczu. Chcąc się pozbyć kreski wykonanej wzdłuż linii rzęs, sięgam po oliwkę Hipp lub płyn dwufazowy. Aczkolwiek warto zaznaczyć, iż nie każdy tego typu preparat poradzi sobie ze zmywaniem eyelinera. Nie warto zwlekać z myciem pędzelka, ponieważ gdy kosmetyk zaschnie na włosiu, to jego pozbycie będzie wiązało się z pokonaniem szeregu trudności. Do mycia pędzla stosuję płyn dwufazowy.
Nieudana próba usunięcia eyelinera przy pomocy płynu micelarnego AA

Wydajność
Otrzymujemy aż 5,5 g produktu. To bardzo dużo, zważywszy na jego pigmentację. Podejrzewam, że osoby, które nie zajmują się profesjonalnie makijażem, będą miały problem ze użyciem takiej ilości eyelinera w żelu. Warto porozmawiać z koleżanką, która lubi tego typu produkty i umówić się na wspólny zakup.

Zastyganie
Mój eyeliner pękł w trakcie przechowywania, choć mogę go stosować jeszcze przez 3 miesiące. Nie wygląda to może zbyt estetycznie, ale na szczęście nie znalazło przełożenia na jakość produktu. Przy użyciu tego kosmetyku wciąż możemy namalować estetyczną kreskę.

Zapach
Podczas aplikacji nie wyczuwam żadnej woni. Ta pojawia się dopiero wówczas, gdy zbliżam nos do słoiczka. Wówczas wyczuwam zapach stanowiący połączenie zwietrzałej plasteliny, wazeliny i plastiku, aczkolwiek trudno mi stwierdzić, czy to zasługa produktu, czy jego opakowania.

Opakowanie
Prosty, plastikowy słoiczek z czarną nakrętką wygląda elegancko.

Podrażnienie
Choć jestem posiadaczką wrażliwych oczu, to nie odnotowałam żadnych niepożądanych reakcji.

Kraj producencki
Polska.

Testowanie na zwierzętach
Inglot nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach.

Skład
Trimethylsiloxysilicate- substancja zaliczana do suchych emolientów, to znaczy, że działa nawilżająco i nie wykazuje właściwości komedogennych (nie zapycha). Znajduje zastosowanie głównie w kosmetykach do pielęgnacji skóry i włosów, ponieważ wytwarza warstwę okluzyjną, która chroni przed utratą wody, a więc pośrednio działa nawilżająco. Ponadto zmiękcza i wygładza skórę oraz włosy.
Isododecane-emolient stosowany w kosmetykach do makijażu i pielęgnacji włosów. Nadaje produktowi poślizg i połysk.
Cyclopentasiloxane- ułatwia aplikację kosmetyku. Pełni też rolę emolienta. Substancja ta tworzy warstwę okluzyjną, która chroni przed parowaniem wody.
Polyethylene-swoiste ścierniwo, dlatego bardzo często jest dodawany do peelingów mechanicznych i past do zębów. W kosmetykach stosowanych na skórę i włosy odpowiada za wytwarzanie warstwy okluzyjnej, która chroni przed utratą wody.
Phenyl trimethicone- silikon, zaliczany do grupy „lekkich”, ponieważ do jego usunięcia wystarczy delikatny środek myjący (bez SLS, SLES itp.). W kosmetykach przeznaczonych do pielęgnacji włosów chroni kosmyki przed uszkodzeniami. Natomiast w przypadku produktów przeznaczonych do makijażu ułatwia ich aplikację, ponieważ nadaje kosmetykowi poślizg.
Disteardimonium hectorite- substancja odpowiedzialna za stabilność emulsji. Chroni kosmetyk przed rozwarstwianiem.
Propylene carbonate- rozpuszczalnik pozyskiwany z ropy naftowej. Wykorzystywana jako rozpuszczalnik przy produkcji farb, atramentów, kosmetyków kolorowych. Bywa też dodawana do glinek jako substancja pęczniejąca.
Capryl glycol- substancja ta posiada liczne właściwości. Działa konserwująco, natłuszczająco. Nadaje skórze miękkość, elastyczność i gładkość.
Phenoxyethanol- eter glikolu, często wykorzystywany w kremach, w tym także tych zapewniających ochronę przeciwsłoneczną. Pełni rolę środka konserwującego. Jest również używany jako substancja utrwalająca zapach perfum. Zapobiega rozwojowi bakterii gramdodatnich i gramujemnych, jak również chroni przed namnażaniem drożdży. Stanowi alternatywę dla konserwantów, z których uwalniany jest toksyczny formaldehyd. Sam fenoksyetanol może działać na centralny układ nerwowy, może przyczyniać się do wystąpienia wymiotów i biegunki.
Hexylene glycol- konserwant. Substancja otrzymywana metodami chemicznymi. Jej używanie jako konserwantu jest prawnie zabronione. Producenci kosmetyków dodają go w charakterze zmiękczacza lub środka utrzymującego wilgoć. Jest to stosunkowo silny alergen.
Może zawierać:
Boron nitride-ma postać białego proszku. Substancja zwiększająca przyczepność kosmetyku.
Lauroyl lysine- aminowa pochodna kwasu otrzymywanego z oleju kokosowego. Sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Pełni również funkcję wiążącą. Znajdziemy go w cieniach do powiek i kosmetykach o żelowej formule.
Polyperfluoropolymethylisopropyl ether- wykorzystywany głównie w preparatach do stylizacji włosów (żele, lotiony, szampony).
Yellow 5 lake-barwnik.
Blue 1 lake-barwnik.
Carmine-barwnik.
Ultramarines-barwnik.
Black 2-barwnik.
Chromium hydroxide green-barwnik,
Iron oxides-barwnik.
Ferric ammonium ferrocyanide-barwnik.
Manganese violet-barwnik.
Titanium dioxide-barwnik.

Cena
Za żelowy eyeliner Inglota musimy zapłacić 34 zł.

Dostępność
Wyspy i salony Inglota.

Reasumując: Mistrzynią w wykonywaniu pięknych i równych kresek nigdy nie zostanę, ale przy eyelinerze w żelu zauważam progres. Nawet moje dwie lewe ręce są w stanie namalować w miarę równą kreskę. Pomijam tutaj brak warsztatu, który nie pozwala mi dostosować linii do kształtu mojego oka. W tym przypadku pretensje mogę kierować tylko do siebie. Niewątpliwie eyelinery w żelu mają tę przewagę nad swoimi płynnymi kuzynami, że nie rozlewają się podczas aplikacji na boki i pędzel do malowania kreski wybieramy według swoich preferencji. Podoba mi się odcień tego eyelinera. Przypomina mi belgijską, gorzką czekoladę. Mamy tu do czynienia z dość ciemnym brązem, który niewiele różni się od czerni. Mimo to na powiekach prezentuje się delikatniej, mniej ostro. Eyeliner jest dość trwały, dlatego decydując się na jego zakup, musimy odwiedzić drogerię i zaopatrzyć się w dobry płyn dwufazowy. Zwykłe płyny micelarne raczej sobie z nim nie poradzą.

PS Jaki rodzaj eyelinerów preferujecie? Obecnie na rynku mamy spory wybór produktów. Eyelinery w żelu, flamastrze czy też w tradycyjnej, płynnej formie mogą przyprawiać o zawrót głowy;) Ja chyba pozostanę wierna kredkom i cieniom, ponieważ dzięki nim uzyskuję miękkie kreski;)

karminowe.usta

70 komentarzy:

  1. Super recenzja. Dzisiaj rozmawiałam o tym żelowym eyelinerze z moją koleżanką i bardzo mi go chwaliła. Ma ona cudowne, równe (wynika to z doświadczenia i wprawy), ale bardzo trwałe i jakościowo ładne kreski... oświeciła mnie w związku z tym produktem. Myślę, że dobre rozwiązanie, bo jest trwałe i nie ma efektu ksero... Pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też niebieską wersję tego eyelinera i obydwu nie mam nic do zarzucenia pod względem jakości:) Są trwałe, dobrze napigmentowane, nie osypują się i nie dają efektu ksero:) Warto się nimi zainteresować, zwłaszcza gdy zależy nam na trwałej kresce:)

      Usuń
  2. Jeszcze nigdy nie miałam eyelineru w żelu, przyzwyczaiłam się do tych w mazaku, ale może czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiem, niestety, operować tymi w mazaku. Z reguły ich końcówka jest dla mnie za giętka...

      Usuń
    2. PS Może po prostu wybierałam mazaki niewłaściwych firm...

      Usuń
  3. Ja najbardziej lubię eyelinery żelowe najlepiej mi się nimi maluje, płynnymi chyba w życiu nie zrobię prostej kreski;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy tylko ja mam taki problem z płynnymi eyelinerami, że zawsze zahaczę nimi o rzęsy, tym samym robiąc z nich strąki, które potem wyglądają paskudnie... Nie umiem ich rozczesać... Muszę sięgnąć po dwufazę i zawsze przy okazji zmyję kawałek kreski...

      Usuń
  4. Ja obecnie używam eyelinera w żelu z essence i nie narzekam jak na razie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nich wiele dobrego, ale nie udało mi się załapać na ich fioletową wersję, na której najbardziej mi zależało...

      Usuń
  5. Posiadam ten eyeliner w odcieniu intensywnego turkusu - bardzo lubię go używać latem :)
    Kreski maluję codziennie i najczęściej wybieram eyelinery płynne z pędzelkiem lub cienie - nimi maluje się zdecydowanie najłatwiej :)
    Bardzo nie lubię za to wszelkich flamastrów lub eyelinerów w płynie z aplikatorem z gąbeczki - nie polecam nikomu, a szczególnie osobom, które się uczą - przynajmniej mi nie maluje się nimi zbyt komfortowo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten turkus bardzo mi się podoba, ale nie będzie dobrze współgrał z moją tęczówką, ale u innych lubię go podziwiać;)

      Miałam eyeliner we flamastrze i wcale nie malowało się nim łatwiej. Było nawet gorzej niż przy wersji z pędzelkiem. Na dodatek trafił mi się jakiś kiepsko napigmentowany, przez co wyglądałam tak, jakbym podkreśliła oko zwykłym mazakiem kupionym w papierniczym za 30 groszy...

      Mam też eyeliner z gąbeczką (Alverde) i namalowanie cienkiej kreski, która nie rozlewa się na wszystko dookoła, graniczy z cudem.

      Usuń
  6. Zużyć ten inglotowy eyeliner do jego daty przydatności to rzecz nie możliwa, dlatego moja koleżanka wyskrobała mi kawałek swojego i też mogę się nim cieszyć - jego czarną wersją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja następnym razem się z kimś umówię i kupimy dwa eyelinery, a potem podzielimy się nimi po połowie, bo ich zużycie w tak krótkim czasie jest niemożliwe... Na razie muszę zużyć to co mam. Przynajmniej nie będę czuła żalu zmywając kolejną nieudaną kreskę;) Mogę sobie poćwiczyć:)

      Usuń
  7. Podoba mi się ten odcień brązu. Ja się chyba w życiu nie nauczę malować porządnej kreski :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten brąz jest bardzo sympatyczny. A próbowałaś innych wersji eyelinerów? Wiem, że niektóre osoby świetnie sobie radzą np. z pędzelkiem dołączonym do wersji płynnej, z kolei żelowa forma kosmetyku doprowadza ich do szewskiej pasji. Niektórzy lubią eyelinery we flamastrze. Ja wypróbowałam różne i najlepiej daję sobie radę właśnie takimi żelami. Daleko mi do ideału, ale i tak jest lepiej niż przy pędzelku... U mnie to po prostu kwestia braku uzdolnień manualnych...

      Usuń
    2. A u mnie trzęsącej się ręki i wady wzroku :D

      Usuń
    3. Moja ręka też ciągle się trzęsie;P Mój kumpel się zawsze śmieje, że powinnam sobie strzelić kielonka, jak zamierzam brać się za skomplikowane czynności manualne;D Ale chociaż jest się z czego pośmiać;)

      Usuń
  8. ja lubię eyelinery w pędzelku i pisaku. takie w żelu też są spoko, ale wkurza mnie mycie pędzelka ;P

    no i ja bym postawiła na czerń... (tak, nazwisko zobowiązuje :D), chociaż gdyby to był mój któryś eyeliner, to oczywiście inny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się przyzwyczaiłam do mycia pędzli;) Robię to po każdym użyciu, więc jeden pędzel więcej nie robi mi już większej różnicy;) Ja za to mam problem z wyciąganiem blendera;D Znacznie ułatwia życie, ale nie chce mi się go potem myć;D

      Mam parę czarnych eyelinerów w formie płynnej, więc łatwiej było mi się zdecydować na brąz:) Ale też podoba mi się taki klasyczny makijaż typu czarna kreska na oku i czerwone usta;)

      Usuń
  9. Do tej pory stosowałam tradycyjne, ale na żelowy czaję się już od dawna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowałam się na żelowy, gdy przeczytałam opinie kilku blogerek, że żelowymi o wiele łatwiej rysuje się kreskę;)

      Usuń
  10. Eyelinerem w płynie w ogóle nie umiem się posługiwać, u mnie odpada. Za to ten w żelu stał się błogosławieństwem i kreski wychodzą mi co raz lepsze, choć ciągle mam zastrzeżenia, ale to wina pędzelka (wciąż szukam tego idealnego) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też idzie coraz lepiej, ale są to takie małe kroczki w kierunku ideału. Muszę wymyślić jakiś sposób na malowanie prawego oka, bo lewe mi wychodzi tak jak chcę. Może powinnam prawe oko malować lewą ręką, bo lepiej mi kreśli, gdy robię to pod skosem. Tak samo mam z pismem. Najładniejsze notatki mam wtedy, gdy piszę pod skosem.

      Usuń
  11. jeszcze jakiś czas temu uwielbiałam eyelinery w żelu. teraz jednak wolę cienie i kredki, obecnie podobają mi się rozmyte/roztarte kreski, a nie te graficzne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U innych podobają mi się takie graficzne makijaże, ale sama lepiej się czuję w takich roztartych. Mam wrażenie, że lepiej korespondują z moimi rysami twarzy;)

      Usuń
  12. Ja używałam najpierw eyelinera płynnego, potem w pisaku a na końcu żelowego. I uważam, że te żelowe są najlepsze! Trwalsze niż pozostałe, a przede wszystkim łatwiejsze w obsłudze, też miałam przez długi czas problem ze zrobienie prostej kreski, teraz gdy używam tego w żelu wszystko wychodzi za pierwszym razem :)
    Obecnie używam eyelinera z Catrice. Jest ok, utrzymuje się do 6-7h bez żadnego rozmazywania.
    Jak tylko skończy się ważność mojego (na wykończenie eyelinera nie ma szans ;p) to skuszę się na Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sprawdzę tańszą alternatywę;) Nie wiedziałam, ze Catrice wypuściło eyelinery w żelu. Słyszałam tylko o "żelkach" Essence:)

      Usuń
  13. nigdy nie potrafiłam malować kreski, ale odkąd mam eyeliner w flamastrze, kreska nie stanowi dla mnie żadnego problemu (zabrzmiało jak kiepska reklama proszku do prania:D). Piękny ten ciemnobrązowy kolor. Ale chyba bałabym się kupić i próbować, bo mam dwie lewe ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie eyelinery we flamastrze są tak słabo napigmentowane, czy tylko mi trafił się wadliwy egzemplarz?:)

      Usuń
  14. Możesz kupić Duraline i pomoże Ci reanimować żelowe linery, nie tylko z Inglota.

    Sama uwielbiam linery wszelkiej maści, nie ma znaczenia czy z drobinkami lub bez, liczy się kolor :)
    Co do linerów żelowych/kremowych to podstawą udanej kreski jest pędzelek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam teraz tani, ale dobry pędzelek. Lewe oko wygląda dobrze, ale nie umiem tego samego odtworzyć na prawym. Zawsze mam problem z malowaniem prawej części twarzy.

      Duraline to dobry pomysł, mogłabym go używać przy robieniu kolorowych kresek z cieni:)

      Usuń
    2. Pocieszę Cię, że nie tylko Ty masz z tym problem :) Z czasem zauważyłam, że dużą różnicę robi dobre, duże lusterko oraz odpowiednie ustawienie plus wysokość. Spróbuj kilku wariantów, u mnie to się sprawdziło i teraz męczę się bo... nie mam swojego lusterka i krzesła ;)

      Usuń
  15. jeszcze nigdy nie miałam żelowego eyelinera i widzę, że sporo tracę, chociaż z kreskami sobie radzę całkiem dobrze, ale kolor ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje kreski są zawsze idealne;) Bardzo przyjemnie się je ogląda;) Wybór kolorów jest duży. W Inglocie znajdziesz nawet czerwone eyelinery w żelu:)

      Usuń
  16. Nigdy nie miałam żelowego eyelinera. Jestem wierna ''pisakom'' ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zastygają Ci przedwcześnie?:) Ja się do nich zraziłam po tym, jak trafił mi się słabo napigmentowany egzemplarz, który po kilku dniach powędrował do kosza, bo zasechł.

      Usuń
  17. też wolę eyelinery w żelu i u mnie też lepiej wygląda brązowy, czy szary ;) czarny moim zdaniem może dawać nieco za mocny efekt na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się pewniej czuję w pośrednich kolorach, wydaje mi się, że czarne, graficzne kreski nie pasują do moich rysów twarzy...

      Usuń
  18. Zdecydowanie wole w żelu. Miałam już w kałamarzu, i taki płynny ;P Też mi pękł trochę eyeliner, wymiesza łam delikatnie wykałaczką, wygładziłam powierzchnie i jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak prostym rozwiązaniu, jakim jest wykałaczka, nawet nie pomyślałam... Dzięki za podsunięcie pomysłu:)

      Usuń
  19. ja preferuję w żelu albo po prostu kredeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredka umożliwia szybką poprawę niedociągnięć. Zawsze można rozmazać kreskę;)

      Usuń
  20. Ciekawy produkt. Ja już od dawna nie używałam eyelinera, na co dzień używam czarnej kredki, ale chyba skusze się na coś innego, muszę obczaić te eyelinery z Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najczęściej sięgam po kredkę, bo można ją tak ładnie rozmyć:)

      Usuń
  21. Ja też nie umie rysować kreski ;/ Próbowałam już wszystkiego, ale nadal szału nie ma. W dodatku źle się czuję jak mam ciemną kreskę, jasną lubię na oku, ale ciemna mnie strasznie postarza ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie najlepiej czuję z ciemną kreską na górnej powiece. Mam wrażenie, że wyglądam wtedy, jakbym uciekła z Tokio Hotel:D Na dolnej powiece wygląda to dobrze, ale na górnej niekoniecznie. Może to wina moich umiejętności, a właściwie ich braku:D

      Usuń
  22. mam w żelu, fajne są, ale zdecydowanie wole kredki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredki to najlepsze rozwiązanie;) Można uzyskać miękką kreskę, a w razie problemów z precyzją, poprawić niedociągnięcia przy użyciu patyczka kosmetycznego;)

      Usuń
  23. Kreski maluję codziennie. U mnie najlepiej sprawdza się fluidline MAC'a. Zazdroszczę braku sińców pod oczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jedyna pozytywna cecha moich oczu, nie licząc tych czysto użytkowych typu dobre widzenie;) Ich kształt, kolor i rzęsy to masakra, ale za to mam usta, z których jestem zadowolona i odwracam uwagę od tej części twarzy, której nie lubię;) Ale czasami lubię pobawić się w makijaż oczu, z różnym skutkiem;)

      Usuń
  24. kocham żelowe linery! nie znoszę za to płynnych, bo zawsze sklejają mi rzęsy :/ a żelkiem rachu ciachu i kreska sobie jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że tylko ja mam problem z posklejanymi rzęsami przy stosowaniu płynnych eyelinerów, ale widzę, że nie jestem osamotniona;)

      Usuń
  25. kocham żelki :) w sensie linery żelowe :) tego nie miałam, ale kto wie:) mnie przypadł do gustu mac fluidline i bobbi brown

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bobbi zainwestuję, jak nauczę się robić kreski;) Przy moim talencie na razie nie ma co wydawać zbyt wiele na eyeliner;)

      Usuń
  26. dla mnie kreska to jakas masakra ale moze kiedys sie uda :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wychodzi na lewym oku, ale na prawym nie potrafię jej odtworzyć:D Chyba musiałabym poćwiczyć lewą ręką, ponieważ zauważyłam, że tego typu czynności muszę wykonywać pod skosem, wtedy mam pewniejszą rękę:)

      Usuń
  27. Słyszałam różne opinie nt żelowego eyelinera Inglot ;) ja jestem wierna żelowemu Essence, na mam 3 opakowanie i ani razu eyeliner mi nie pękł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to widzę, że te z Essence lepiej się trzymają:) Na szczęście to pęknięcie nie jest jakoś szczególnie uciążliwe;)

      Usuń
  28. ja od momentu znalezienia idealnego dla mnie pędzelka do kresek bardzo polubiłam się z żelowymi eyelinerami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejszy jest dobry pędzelek:) Przy wersji w żelu możemy wybrać taki, który w pełni będzie odpowiadał naszym potrzebom, dlatego tak bardzo lubię tę wersję eyelinerów;)

      Usuń
  29. Ja mam żelowy z Catrice i dla nie jest idealny :) Z Inglota nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Catrice ma żelowe eyelinery:) Słyszałam tylko o Essence:)

      Usuń
  30. świetnie napisane :) ja od lat jestem wierna wygodnemu flamastrowi z YR i nie spotkałam obecnie godnego następcy - wszelkie miękkie pędzelki i lejące tusze odpadają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzę, że też potrzebujesz czegoś "twardszego" i precyzyjniejszego;) U mnie najlepiej sprawdza się połączenie eyeliner w żelu+ twardy pędzelek Donegala. on jest tak twardy, że momentami przypomina szpilkę, ale za to wygodnie się nim operuje;)

      Usuń
  31. Uzywam eyelinerow w pisaku jak i w zelu.
    Lubie obydwa rodzaje, jednak te w zelu (mam MAC’a I Bobbi Brown) maja znacznie wieksza trwalosc. U mnie akurat robienie kreski nie stanowi problemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz problemu z pigmentacją eyelinerów w pisaku? A może te droższych marek są lepsze pod tym względem?

      Usuń
  32. Moje preferencje są zmienne - raz wolę żele, raz płynne. Ostatnio najczęściej maluję kreski zwilżonym pędzelkiem, zanurzonym następnie w cieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykorzystanie cienia to dobre rozwiązanie. Nie musimy mieć kilku kolorów eyelinera. Wystarczy cień i dobry pędzelek:) Też tak czasem robię, muszę kupić Duraline, wtedy te kreski będą trwalsze:)

      Usuń
  33. Przez to pękanie i szybkie wysychanie zelowego Inglota nie lubie. Zdecydowanie lepiej sie sprawdza eyeliner Catrice, ktory nie konczy w taki sposob, jakby byl stary i przeterminowany ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...