W co inwestuję, a na czym oszczędzam...


Llorandare ostatnio wyznała, na jakie kosmetyki jest gotowa wydać więcej. Uważam, iż jest to temat, przy którym warto się na chwilę zatrzymać. Jeśli chcecie się dowiedzieć, w jakie produkty inwestuję, a na jakich oszczędzam, to zapraszam do zapoznania się z treścią dzisiejszej notki.

Jestem skłonna wydać więcej na:
  1. Krem z filtrem. Cierpię na fotoalergię. Jeśli moja jasna skóra nie jest należycie chroniona, wówczas pojawia się bolesna wysypka. Poza tym od lat zmagam się z przebarwieniami. Nie wychodzę z domu bez kremu z wysokim filtrem. W związku z tym, iż wiele składników powoduje u mnie wysyp pryszczy i podrażnienie, dobór kosmetyków nie jest łatwym zadaniem. Gdy znajdę produkt spełniający moje wymagania, to jego cena schodzi na dalszy plan. W przypadku kremów z filtrem stawiam na jakość.

  2. Perfumy. Sięgam tylko po oryginały. Nie interesują mnie żadne odpowiedniki, ponieważ te bardzo często charakteryzują się słabą trwałością. Poza tym „substytuty” nie rozwijają się na naszej skórze, są płaskie. Nie warto ryzykować i korzystać z produktów o nieznanym pochodzeniu. Jeśli ktoś decyduje się na podrabianie perfum Chanel, to raczej nie zwraca uwagi na to, by stosowane składniki były czyste. Nie wiadomo, czy w odpowiedniku znanych perfum nie znajdują się substancje pochodzące z płynów przemysłowych, które mogą okazać się dla nas toksyczne.

  3. Szminka. Lubię podkreślać usta. Bardzo często mój makijaż opiera się na szmince. Eksponowanie oczu nie jest moją mocną stroną. Najlepiej czuję się w czerwieniach i fioletach, które należą do wymagających kolorów. Nietrwałość, nierównomierne ścieranie pomadki dyskwalifikują ją już na starcie. Za pewność, że makijaż ust będzie utrzymywał się w nienagannym stanie przez kilka godzin, jestem skłonna zapłacić nieco więcej. Zauważyłam, że opłaca się inwestować w dobrze napigmentowane, satynowe pomadki. Te na moich ustach utrzymują się przez 8-10 godzin. Warto tutaj zaznaczyć, że Inglot ma w swojej ofercie perełki kosztujące 21 zł;) Zatem dobra jakość nie zawsze musi iść w parze z wysoką ceną:)

  4. Krem pod oczy. Skóra tej partii twarzy jest niezwykle cienka, a przez to wykazuje większą podatność na niekorzystne oddziaływanie czynników zewnętrznych. Chcąc opóźnić procesy starzenia, inwestuję w pielęgnację. Znalezienie właściwego kremu stanowi nie lada wyzwanie, ponieważ moje oczy reagują alergicznie na wiele kosmetyków.

  5. Baza pod cienie. Uważam, że warto zainwestować w dobrą bazę pod cienie. Jeśli trafimy na właściwą, wówczas nawet najtańszy cień będzie dzielnie trwał na swoim miejscu przez cały dzień. Dobra baza podbija kolor i zapobiega rolowaniu. Wciąż szukam swojego ideału. Baza z La Rosy jest całkiem niezła, ale czegoś jej brakuje.

  6. Baza pod makijaż. Moja twarz jest szczególnie podatna na zapychanie, dlatego przy doborze kosmetyków muszę zachować wyjątkową ostrożność. Zawsze wnikliwie czytam skład. Moja skóra uwielbia silikony, natomiast nie przepada za gliceryną. Na szczęście na rynku jestem w stanie znaleźć produkty spełniające moje oczekiwania.


Uważam, że nie warto przepłacać za:
  1. Puder. Znalazłam swój ideał. Puder bambusowy spełnia moje oczekiwania. Matuje, nie destabilizuje filtrów przeciwsłonecznych, jest transparentny i nie zapycha porów. Kosztuje 19,90 zł.

  2. Lakier do paznokci. Emalie z Delii i Wibo charakteryzują się stosunkowo dobrą jakością. Na moich paznokciach utrzymują się przez 4-5 dni, co w pełni mnie satysfakcjonuje. Nie potrzebuję droższych lakierów, ponieważ po 5 dniach noszenia tego samego koloru, odczuwam potrzebę wprowadzenia zmian.

  3. Cienie do powiek. Tutaj jestem skłonna dopłacić nieco więcej, aby znaleźć się w posiadaniu produktów dla profesjonalistów. Warto przy tym zaznaczyć, że zakup wkładu z MAP/Kryolana, to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych, podczas gdy za cień sygnowany logo Chanel zapłacimy ponad 100 złotych. Przy czym ten ostatni nie charakteryzuje się jakimiś wyjątkowymi właściwościami. Bardzo często jest słabo napigmentowany, bez bazy utrzymuje się tylko kilka godzin. Jeśli kiedyś uda mi się opanować sztukę makijażu oczu, to zainwestuję we wkłady Kryolana lub Make Up Atelier Paris. Uważam, że są to produkty ze średniej półki cenowej.

  4. Kredkę do oczu. Jeszcze nie było mi dane trafić na idealną konturówkę. Każda po paru godzinach zaczyna się rozmazywać i znikać z linii wodnej. Miałam okazję testować miniaturki produktów wysokopółkowych, i nie dostrzegłam różnicy. Myślę, że gdybym zainwestowała w kredkę przeznaczoną dla profesjonalistów, to kreska rzeczywiście utrzymywałaby się dłużej.

PS W jakie produkty inwestujecie, a na jakich oszczędzacie?

karminowe.usta

30 komentarzy:

  1. Ja na pewno nie oszczędzam i inwestuję we wszystkie produkty, które mają styczność z moją twarzą, chociaż np. niekiedy używam też kremów do twarzy Nivea czy Bmabino dla dzieci, które są tanie ale mają dobry skład. A oszczędzam na takich produktach jak np. kremy do rąk, lakiery, żele pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze drogie znaczy dobre. Najważniejsze to znaleźć krem, którego skład nam odpowiada:) Nie tylko przy doborze kremów jestem ostrożna, zwracam uwagę też na podkłady, pudry, róże itp. Jednym słowem, na wszystko, co aplikuję na twarz.

      Usuń
  2. Hmmm, być może również przygotuję taka notkę.
    U mnie to rozkłada się troszkę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie przeczytam, jak u Ciebie rozkładają się wydatki na kosmetyki;)

      Usuń
  3. Za kredkę do oczu nie wydałabym fortuny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda przepłacać za produkty, które jakością nie różnią się od swoich tańszych odpowiedników.

      Usuń
  4. ja ogólnie jestem zdania, że na pielęgnacji twarzy nie warto oszczędzać. dobre produkty do skóry twarzy i pod oczy to podstawa. choć nie powiem, mi genialnie służą kosmetyki z BU, a drogie przecież nie są :) w perfumy także warto inwestować :)

    oszczędzam na takich produktach, jak żel pod prysznic. ten za kilka złotych umyje mnie tak samo dobrze, jak ten za kilkadziesiąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto nakładać na twarz byle czego, bo łatwo o uczulenie czy podrażnienie. Również zauważyłam, że parę tanich kosmetyków mi służy, np. krem pod oczy z Alterry jest całkiem niezły:) Podobnie jak ten z wyciągiem z bławatka wypuszczony na rynek przez AA Oceanic. Ale gdyby były droższe i tak bym po nie sięgała, bo mają dobry skład i działają.

      Szkoda byłoby mi wydać kilkadziesiąt złotych na żel pod prysznic. Piękny zapach kusi, ale zdrowy rozsądek nakazuje sięgnąć po tańszy, równie dobry produkt.

      Usuń
    2. skład produktu - tu tkwi całe sedno :) cena to rzecz drugorzędna :]

      Usuń
    3. W przypadku niektórych produktów skład nie jest aż taki ważny. U mnie tak jest w przypadku lakierów, dlatego tutaj jestem skłonna zaoszczędzić. Natomiast to, co kładę na twarz musi spełniać moje rygorystyczne wymogi i tutaj za dobry skład jestem skłonna sporo dopłacić. Oczywiście, jak trafię na ciekawy, tani produkt, to też chętnie skorzystam;)

      Usuń
  5. inwestuje w puder i podklad. uwazam ze nie warto inwestowac w lakiery do paznokci, kredki do oczu, balsamy do ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do balsamów do ust, to kupuję tanie (Sylveco, Alterra), ale gdyby ich nie było, to byłabym skłonna wydać więcej, ponieważ od lat walczę z problemem wiecznie spierzchniętych ust...

      Usuń
  6. ja na pewno inwestuję w kremy do twarzy a nie przepłacam za lakiery, choć ostatnio skusiłam się na kilka z essie :P tez jestem wierna pudrowi bambusowemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu zdarzy się zaszaleć;) Ja generalnie nie przepłacam za tusze do rzęs, ale używałam Clinique, ponieważ miałam nadzieję, że ten nie będzie sklejał moich rzęs. Okazało się, że nie jest wart swojej ceny. Teraz jestem zachwycona tuszem z Alverde, która kosztuje kilka euro:)

      Usuń
  7. Na lakierach tez oszczedzam. Mam kilka Elfow za dolca i jestem z nich zadowolona.
    Co do pomadek - masz takie, ktore trzymaja sie 8-10 godzin?! O.O Ktore to?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Collistar z serii Rossetto Design odcień rubino:) Na moich ustach potrafi utrzymywać się przez cały dzień:)

      Usuń
  8. od jakiegos czasu chodzi za mną ten post:))

    Nie wydam dużo na: szampon, żel pod prysznic, lakier do paznokci, tusz do rzęs, perfumy.
    Mogę wydać dużo na: peeling, maski/maseczki, kremy do twarzy i ciała, sera.
    Oczywiscie duzo to dla jednych 40, dla drugich 400 zł;)) ale powiedzmy, że szampon za 15 zł. to dla mnie max. a za krem do twarzy byłabym w stanie dać nawet 80 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. W przypadku każdego produktu mamy nieco inne widełki:) No i wszystko zależy od naszych możliwości finansowych. Jak mam gorszy miesiąc, bo np. musiałam pójść prywatnie do lekarza, to muszę zacząć oszczędzać i wtedy może się okazać, że pomadka za 20 zł będzie dla mnie za droga...

      Usuń
  9. Oszczędzam na lakierach do paznokci,tuszach do rzęs(wbrew pozorom łatwo jest znaleźć świetną mascarę w niskiej cenie),pudrach i różach. Więcej pieniędzy wydaję na podkład,perfumy i oczywiście kosmetyki do włosów(chociaż staram się kupować tanie hity,ale jeśli coś mi się strasznie spodoba,to prędzej czy później muszę to mieć :)) Ostatnio wprowadzam plan oszczędzanie,ale raz jest lepiej a raz gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, za parę złotych/euro można znaleźć świetną maskarę:) Używałam tuszu Clinique, L`Oreal, Maybelline i z żadnego nie byłam tak zadowolona jak z Alverde:)

      Usuń
  10. Kusi mnie puder bambusowy :)
    Ja inwestuję w kosmetyki do włosów , a oszczędzam na tych typu masła do ciała i żel pod prysznic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, na masło do ciała staram się nie wydawać zbyt wiele, bo nie potrzebuję mocnego nawilżenia, moja skóra nie jest specjalnie wymagająca. Masło ma ładnie pachnieć i nie podrażniać:)

      Usuń
  11. fajny post, a próbowałaś kredki z Avon, mega długo się utrzymują, i nie wszystkie preparaty do demkaijżu sobie z nią radzą

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm, z jednej strony można oszczędzać na żelach pod prysznic. Bo przecież ten za kilkadziesiąt złotych umyje tak samo jak ten za kilka złotych. Ale z drugiej strony ja wolę kupić mydło alep, które jak na mydło ma wysoką cenę, ale jest bardzo wydajne i mogę się nim myć miesiącami. Chociaż muszę przyznać, że odeszłam od codziennego mycia twarzy mydłem alep. Robię to teraz tylko raz na jakiś czas. Jednak nie jest to idealne ph do skóry twarzy. Lepiej już sprawdza się najzwyklejszy na świecie żel babydream, do którego po prostu dodaję mleczan sodu.
    A co do kredek to nie doradzę, bo stosuję tylko miekką, beżową kredkę z essence na linię wodną. To mój cały makijaż oka plus tusz do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre produkty to dobra inwestycja. Jeśli służą nam tygodniami, to ich ceną należy porównywać z sumą, jaką wydalibyśmy, gdybyśmy przez ten cały czas kupowali np. zwykłe mydła. Poza tym mydło Alepp ma na tyle interesujące właściwości, że w jego przypadku można wydać więcej;) Nie wpadłam na to, żeby do Babydreama dodać mleczan sodu:) Skorzystam z tego rozwiązania, tylko muszę zamówić mleczan sodu:)

      Usuń
  13. Ciekawy temat, chyba przemyślę sprawę u siebie ale w moim przypadku na pewno rozdzielę pielęgnację a kolorówkę :) Inaczej też rozkłada się nawet pielęgnacja dłoni i paznokci.

    Największą słabością u mnie są perfumy :D Z lakierami do paznokci bywa różnie ale mam firmy, po które sięgam bez opamiętania. Pielęgnacja to temat rzeka.
    Szybkie podsumowanie w myślach i wydaje mi się, że nie będzie to takie łatwe ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że podzielenie produktów na kategorię to praktyczniejsze rozwiązanie;)

      Też mam największą słabość właśnie do perfum;) Jakby było mi mało tego, co mam, to dzisiaj kupiłam wodę toaletową Jil Sander Sun. Tak przypadła mi do gustu, że stwierdziłam, ze muszę ją mieć. Raczej nie będę jej nosić na co dzień, bo zapach nie jest lekki. Mi nie przeszkadza, ale otoczenie mogłoby być niezadowolone...

      Jedną z tych firm jest zapewne Ciate;)

      Usuń
    2. Niestety Ciate mnie pochłonęło ;) i choć znalazłam następny słaby kolor to...jestem w stanie to wybaczyć.

      Sun znam ale jest tam pewna nuta, która mnie dręczy i męczy ;)W pełni rozumiem, kiedy wewnętrzny "mól" musi być zaleczony :D
      U mnie póki co spokój jeżeli chodzi o zapachy, kupiłam niedawno Samsarę w wersji EDP i czuję się zaspokojona. Na chwilę :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...