Nivea Visage matujący krem z ekstraktem z trawy cytrynowej i ryżu

Dzisiaj nadeszła pora na recenzję największego bubla do pielęgnacji, jaki miałam. Mowa o matującym kremie na dzień Nivea Visage do cery mieszanej i tłustej.

Nie matuje
Producent obiecuje, iż nasza skóra przestanie się błyszczeć. Nic takiego nie stwierdziłam. Krem zostawia tłustą warstwę, która wygląda nieestetycznie. Moja twarz bez tego kremu jest bardziej matowa niż po jego zastosowaniu. Po nim świecę się tak, jakbym oblała się oliwą z oliwek.

Wchłanianie
Krem teoretycznie wchłania się dość szybko, ale tak naprawdę pozostawia tłustą warstwę. Stosując go na twarz, nieustannie miałam wrażenie, że jestem czymś obklejona. Podejrzewam, że to zasługa parafiny w składzie. Trudno, żeby olej mineralny wchłonął się do matu, skoro dla organizmu jest substancją obcą.

Zapycha
Ten krem to największy zapychacz, jaki miałam w swojej kolekcji. Powodował liczne wypryski, w tym powstawanie podskórnych gul, zapychał pory. Doprowadzenie twarzy do względnie dobrej kondycji zajęło mi dobre 3 miesiące. Czasem sobie żartuję z koleżanką, że ten krem chyba został wyprodukowany jako złośliwy prezent dla nielubianej znajomej, ponieważ naprawdę wyrządza krzywdę naszej skórze.

Konsystencja
Lekka, ni to biały krem, ni żel. Ot, hybryda. Lubię takie mało treściwe konsystencje, ponieważ podświadomie kojarzą mi się z czymś, co nie zapycha, nie przetłuszcza, a delikatnie nawilża. W tym przypadku ta teoria nie ma racji bytu.

Zapach
To chyba jedyna zaleta tego bubla. Pachnie przyjemnie trawą cytrynową, dlatego aplikacja tego kosmetyku jest dość przyjemna. O wiele gorsze jest to, co dzieje się potem z naszą skórą.

Filtr
Krem posiada filtr SPF 8. To niewiele, ale dobrze, że jest. Lepszy rydz niż nic. Ale z drugiej strony, trudno stwierdzić jego obecność, ponieważ przy tak niskim faktorze, nadal może dojść do poparzenia słonecznego, normalnie się opalamy etc. Generalnie jestem zwolenniczką dodawania filtrów do kremów na dzień, przynajmniej 20, ale to bardzo rzadko spotykana praktyka. Chyba tylko Iwostin i Pharmaceris dodają 20.

Nawilżanie
Szczerze mówiąc nie stwierdziłam jakiegoś wspaniałego nawilżenia. Wręcz odnoszę wrażenie, że ten krem nie robi nic, tylko zapycha... Jeśli macie przesuszone policzki, to radzę sięgnąć po inny kosmetyk.

Zastosowanie
Krem przeznaczony jest do pielęgnacji skóry twarzy, ale w moim przypadku powodował katastrofę, więc zużyłam go jako smarowidło do nóg, wychodząc z przekonania, że ich skóra jest najmniej podatna na szkodliwe działanie kosmetyków. Producent twierdzi, że jest to krem na dzień. Moim zdaniem absolutnie się do tego nie nadaje, ponieważ pozostawia tłustą warstwę, na której nie będzie się dobrze utrzymywał żaden podkład. Bez pudru matującego nie ma co marzyć o wyjściu z domu, bo będziemy odczuwały silny dyskomfort.

Opakowanie
Ładne, proste, białe z turkusową nakrętką. Wykonane z grubego plastiku. Musimy wkładać palec do słoika, żeby wydobyć produkt, co może budzić zastrzeżenia z higienicznego punktu widzenia.

Nie wygładza
Moja skóra nadal była tak samo szorstka, jak przed jego nałożeniem. Poślizg utrzymywał się za sprawą oleju mineralnego, ale to była tylko iluzja. Ta tłusta warstwa miała dawać mi złudzenie, że krem rzeczywiście działa, a w rzeczywistości po jej usunięciu przy pomocy wacika kosmetycznego, nadal miałam mnóstwo suchych skórek koło nosa i wciąż pojawiały się nowe.

Wydajność
Nie wiem, ile męczyłabym ten produkt, nakładając go na twarz. Myślę, że nie jest zbyt wydajny, ponieważ ma dość lekką konsystencję. Ja ten kosmetyk wykończyłam, smarując nim nogi. Starczył mi na trzy takie aplikacje.

Skład
Aqua-woda sprawia, że krem nie nadaje się do stosowania w mroźne dni, ponieważ nasza skóra popękana i wysuszona.
Glycerin-gliceryna jest substancją nawilżającą, którą można pozyskać naturalnie i syntetycznie. U niektórych osób może przyczyniać się do zapychania. U mnie tak właśnie działa.
Cyclomethicone-cyklometikon to bezbarwna, bezwonna, płynna mieszanina silikonów, związków, które mają za zadanie wygładzić naszą skórę. Jest to efekt tymczasowy, iluzoryczny. Może wysuszać naszą skórę. Poza tym bywa zapychaczem. Ja akurat jestem odporna na silikony, ale wiem, że wielu dziewczynom zwyczajnie szkodzą.
Ethylhexyl salicylate-najczęściej stosowany filtr chemiczny
Alcohol Denat.- denaturat. Może wysuszać naszą skórę.
Tapioca starch- skrobia ekstrahowana z manioku. Rośliny, która powszechnie występuje w Ameryce Południowej, a jej ojczyzną jest Brazylia. Generalnie skrobia pełni funkcję zagęszczacza i czynnika teksturotwórczego. Analogia do krochmalu i klusek.
Methylpropandiol- zwiększa penetrację składników tj. kwas salicylowy do wnętrza skóry.
Cetearyl alcohol-tłusty emolient. Komedogen, czyli może sprzyjać powstawaniu zaskórników.
Octocrylene-organiczny składnik filtrów przeciwsłonecznych i innych kosmetyków. Może przenikać do wnętrza skóry, gdzie działa jak fotouczulacz, co skutkuje zwiększoną produkcją wolnych rodników pod wpływem światła. Wolne rodniki mogą uszkadzać nasze DNA, a ich zwiększone stężenie sprzyja rozwojowi czerniaka złośliwego. A bardzo ciężko znaleźć filtr bez tego składnika.
Butyl methoxydibenzoylmethane- bardziej znany pod nazwą parsol. Absorbent promieni UV, pochodzenia chemicznego. Filtruje promienie UVA, co zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, a także poparzeniom słonecznym. Może także wywołać reakcje fotouczulające pod wpływem światła.
Myristyl myristate- stanowi fazę tłuszczową produktu, zatem może być stosowany w miejscu naturalnych lipidów. Dodawany do przeźroczystych kosmetyków w celu wywołania zmętnienia, aby utrudnić tym samym przenikanie światła. Ma także właściwości nawilżające, natłuszczające, wygładzające.
Cymbopogon citratus extract-ekstrakt z trawy cytrynowej, który nadaje przyjemny aromat i działa jako przeciwutleniacz.
Oryza sativa extract-ekstrakt z ryżu, wykorzystywany przy produkcji pudrów, posiada właściwości matujące.
Aluminium chlorohydrate-w dezodorantach i antyperspirantach ma zapobiegać poceniu. Ponadto stanowi koagulant przy oczyszczaniu wody. Glin uwalniany z tego związku może wywoływać chorobę Alzheimera i nowotwór piersi.
Octyldodecanol-emolient stosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów. Tworzy na ich powierzchni warstwę okluzyjną utrudniającą migrację wody. Warstwa ta powinna mieć właściwości zbliżone do sebum.
Sodium phenylbenzimidazole sulfonate-chemiczny filtr przeciwsłoneczny, absorbuje frakcję UVB, chroniąc skórę przed przedwczesnym starzeniem i poparzeniem słonecznym.
Ammonium acryloyldimethyltaurate/VP copolymer-tworzy film na skórze, stabilizuje emulsje.
Acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer- zagęstnik i stabilizator emulsji.
Sodium stearoyl glutamate-emulgator, łagodny surfaktant, czyli związków, które adsorbują się na granicy faz, zmieniając ich swobodną energię. Działa jako substancja powierzchniowo czynna.
Sodium chloride-chlorek sodu, czyli popularna sól kuchenna, może wysuszać naszą skórę i jednocześnie pełni rolę środka ograniczającego wzrost drobnoustrojów.
Propylene glycol-nadaje kosmetykom konsystencję emulsji. Pełni także rolę nośnika olejków zapachowych.
Phenoxyethanol-fenoksyetanol bywa stosowany w charakterze konserwantu i środka chroniącego przed promieniami słonecznymi. Wykorzystywany jako utrwalacz do perfum.
Methylparaben-konserwant, który może zapychać. Działa podobnie jak estrogeny, dlatego może przyczyniać się do rozwoju nowotworu piersi.
Ethylparaben-konserwant, który może zapychać. Działa podobnie jak estrogeny, dlatego może przyczyniać się do rozwoju nowotworu piersi.
Trisodium EDTA- związek chelatujący, wyłapujący jony metali tj. cynk, żelazo, magnez, mangan, które często stanowią kofaktory enzymów mikroorganizmów. Może też wyłapywać kationy, które przedostały się do produktu w procesie produkcyjnym.
Benzyl alcohol-alkohol benzylowy to konserwant, dobry rozpuszczalnik dla estrów, lakierów, a także składnik kompozycji zapachowych. Co ciekawe w przemyśle spożywczym wykorzystuje się go przy produkcji czekolady i ciastek.
Citronellol- stosowany w perfumach i repelentach owadów (odstraszaczach). Jest to substancja biologicznie aktywna obecna w wielu olejkach eterycznych. Może działać bakteriostatycznie i bakteriobójczo.
Linalool-alkohol terpenowy występujący w wielu kwiatach i przyprawach. Ogranicza wzrost drobnoustrojów. Posiada przyjemny zapach kwiatowy z odrobiną pikanterii. Wykorzystywany w perfumach.
Geraniol-alkohol monoterpenowy, obecny m.in. w olejku różanym. Jako substancja biologicznie aktywna może ograniczać wzrost niepożądanej mikroflory.
Parfum-substancje zapachowe, często są to sztucznie zsyntetyzowane estry (pochodne kwasów i alkoholi)

Cena
Coś koło 12-14 zł, ale często jest rzucany na promocję. Ostatnio widziałam go w Superpharmie za 9,99 zł, ale odradzam jego zakup. Dla mnie to produkt, który powinien trafić na listę: „nie wezmę go, choćby dawali za darmo”.

Dostępność
Występuje powszechnie. Znajdziemy go nie tylko we wspomnianym powyżej Superpharmie, ale też w Rossmannie, Schleckerze, Tesco, Kauflandzie i Realu.

Reasumując: zdecydowanie nie polecam. Ten krem to zło wcielone. Nie pomaga naszej skórze, tylko jej szkodzi. Nie warto go kupować dla ładnego zapachu, który jest jedynym atutem tego produktu. Lepiej zainwestować w perfumy.

PS Jaki krem najbardziej Was zapchał? Który umieściłybyście na czarnej liście i dlaczego? W komentarzach pod wpisem wymieńmy te kosmetyki, które wyrządziły nam krzywdę. Może ktoś inny dzięki temu uniknie przykrych niespodzianek i długotrwałego doprowadzania skóry do porządku.

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Byłam załamana stanem skóry po jego użyciu. Po raz pierwszy w życiu wstydziłam się wyjść z domu...

      Usuń
  2. bez sensu taki krem... ja mam cerę suchą, więc i tak bym nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że mi lepiej służą kremy do cery suchej, pod warunkiem, że nie ma w nich gliceryny i parabenów. Matujące stymulują moją skórę do zwiększonej produkcji łoju...

      Usuń
  3. uu;. jak zapycha to nie dla mnie, faktycznie dla nie lubianej osoby, ale nawet tego bym nie kupiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak fatalnego kremu to ja nie życzę największemu wrogowi.

      Usuń
  4. O kurcze, to niezłą krzywdę Ci wyrządził ten krem :/ Co do kremów matujących polecam "Siarkową Moc" :). A co do bubli, to na szczęście jeszcze na takie nie trafiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio porzuciłam wszelkie kremy do twarzy, ponieważ niemal każdy ma jakąś substancję, którą mnie zapycha. Jak nie ma parabenów, to jest gliceryna i na odwrót. Odkąd nie używam kremów, moja skóra jest zdrowa, mam tylko przebarwienia, ale to akurat nie wina używanie/nieużywania kremu;)

      Usuń
  5. słyszałam już że ten krem jest niefajny, podobno lepsza jest wersja z różową nakrętką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, ale mam taki uraz do kremów do twarzy, ze nieprędko jakiś nałożę. Tym bardziej, że nie znam kremu bez gliceryny i parabenów:(

      Usuń
  6. Mam z nivea krem na noc i na dzień ale jak na razie sprawują się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, bo ja nie umiem znaleźć żadnego kremu, który nie wyrządza mi krzywdy:(

      Usuń
  7. mam jego kuzyna i chyba się u mnie sprawdził lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego z różową nakrętką?

      Swoją drogą przypomniał mi się Nivea Soft z olejkiem z jojoba, którego kupowałam, jak byłam w gimnazjum. Ten krem naprawdę nawilżał i nie robił mi żadnej krzywdy. Czasami zastanawiam się, czy moja skóra nie zrobiła się taka kapryśna z wiekiem.

      Usuń
  8. miałam krem z nivea tylko inną wersję, ale też masakrycznie zatykał pory... z resztą standardowy nivea też zapycha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego metalowego, granatowego nawet bym się nie odważyła nałożyć na twarz, bo ma taką tłustą konsystencję. Ale lubię go dawać na jakieś przesuszenia typu popękana skóra dłoni. Wówczas dobrze nawilża, ale jest tak tłusty, ze nadaje się wyłącznie na noc, ale wtedy może pobrudzić pościel...

      Usuń
  9. Krem do skóry tłustej i mieszanej firmy Eris :)
    Zrobił z mojej twarzy hodowlę pryszczy.
    Całe szczęście, że nie używałam go długo i pryszcze całkowicie zniknęły w przeciągu 2-3 tygodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam na wypadek, gdybym postanowiła jednak kupić jakiś krem;)

      Usuń
  10. Mnie mega jara ta chemia :-D chociaz czasami zapachy sa baaaardzo uciazliwe ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eter naftowy zawsze doprowadza mnie do mdłości:D

      Usuń
  11. Zapraszam do wzięcia udziału w moim wiosennym rozdaniu ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Próbowałaś kremu matującego z Bielendy z ogórkiem i limonką? O składzie niewiele Ci niestety powiem, bo się po prostu nie znam, ale moją cerę (ekstremalnie tłustą, po 1h od umycia twarzy zaczynam się świecić, jak mam mocno kryjący podkład - po 1,5 - 2h) matuje dość dobrze. Wiadomo, cudów nie ma - i tak koniec końców się świecę, ale ładnie nawilża i świecę się nieco później, niż bez niego.
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=33623

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za próbę pomocy, niestety, gliceryna jest na czwartej pozycji, więc koncertowo mnie zapcha...

      Usuń
  13. Nawet za taką cenę nie kupiłabym kremu, który zapycha i zostawia tłustą warstwę. Nivea zbiera skrajne opinie - od super dobrych do niespotykanych bubli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inną skórę i inaczej reaguje. Mam koleżankę, która ma cerę mieszaną i nic jej nie zapycha. Mam też znajomą z cerę suchą, którą zapycha gliceryna. Nie ma reguły... Stąd pewnie skrajne opinie;)

      Usuń
  14. hm, poszukuje jakiegos kremu, byc moze ten zakupie..:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję bardzo za recenzje, bo miałam ochotę na ten krem a teraz to muszę poszukać czegoś nowego, bo tego na pewno nie kupię, nie chce mieć podobnej sytuacji co Ty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego zdecydowanie nie polecam. Niestety, nie mam Ci czego polecić, bo nie znam żadnego dobrego kremu do twarzy. Swego czasu Gel Optimals z Oriflame mnie zadowalał, bo ładnie matował i nie robił jakiejś katastrofy na twarzy, aczkolwiek ideałem też nie był.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...