Fioletowy eyeliner we flamastrze-Lovely Disco

Dzisiaj pora na kolejny bubel, tym razem z kolorówki. Na zakup tego kosmetyku zdecydowałam się, pomimo złych doświadczeń z marką, która go wypuściła. Na blogach wiele dziewczyn chwaliło całą serię Disco z Lovely, a ponieważ ja bardzo lubię fiolet, pomyślałam, że przetestuję eyeliner we flamastrze utrzymany w kolorze śliwki węgierki.

Kolor
W Rossmannie tradycyjnie nie było testerów. Nie wiem, czy to trend ogólnopolski, czy tylko związany z pobliską drogerią, którą często odwiedzam. W związku z tym kupowałam kosmetyk poniekąd w ciemno. Nie testowałam go. Myślałam, że kolor produktu to ciemniejszy, intensywny fiolet. Gdy po raz pierwszy nałożyłam kosmetyk na powiekę, to byłam w szoku. Wyglądałam tak, jakbym użyła zwykłego pisaka i to nie pierwszej młodości. Chyba każda z nas wie, jak wygląda rysowanie pisakiem, który już swoje przeszedł. Linie są przerywane, mało intensywne. Taki sam efekt dawał nowy produkt, który w sklepie nie leżał dłużej niż 2 tygodnie, ponieważ kupiłam go od razu, gdy do drogerii weszła limitka.

Intensywność
Kolor był bardzo słaby. Kilka razy przejechałam flamastrem wte i z powrotem, to było widać jakiś kolor. Słaby, bo słaby, ale jednak. Pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że kolor stapiał się z naturalnym kolorytem moich powiek, na których to prześwitują żyłki. Praktycznie kosmetyk był ledwie zauważalny.

Malowanie na cieniu
Produkt kompletnie nie nadawał się do rysowania kresek na cieniu. Po jego aplikacji powstawała biała kreska, był to efekt starcia nałożonego cienia. Ten eyeliner nadawał się jedynie do rysowania kresek na dobrze oczyszczonej powiece. Nie było mowy o nałożeniu jakiegokolwiek cienia na kreskę, gdyż stawała się ona niewidoczna. A sama linia namalowana eyelinerem nie nadawała się do pokazania światu, ponieważ był to mało estetyczny widok. Wyglądało to trochę tak, jakbym cofnęła się do dzieciństwa i pomalowała pisakiem.

Trwałość
Gdy nosiłam samą kreskę, oczywiście po domu, wówczas wytrzymywała do demakijażu.

Łatwość rysowania kresek
Pokusiłabym się o stwierdzenie, iż narysowanie w miarę estetycznej kreski graniczyło z cudem. Próbowałam malować linię szpikulcem, ale nie wychodziło, ponieważ końcówka wyginała się w każdą stronę. W związku z czym zawsze pobrudziłam się boczną częścią flamastra i to wymuszało pogrubienie linii, a to z kolei łatwe nie było, trzeba się było nieźle namachać, bo produkt od początku był trudny w aplikacji.

Zasycha błyskawicznie
Produkt zaschnął mi na wiór po upływie 4 dni. Po raz pierwszy spotykam się z tak kiepskim kosmetykiem, który nie posłużył mi nawet przez tydzień. Nie wiem, może ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz. Jestem ciekawa, czy jeszcze ktoś zanotował podobne zjawisko.

Wykończenie
Produkt nie zawierał drobinek. Niestety, jego kolor był bardzo mało nasycony, co nie przypadło mi do gustu.

Demakijaż
Produkt znikał z powiek bez problemu przy użyciu płynu micelarnego z zielonej serii AA.

Opakowanie
Proste, białe z fioletową sylwetką kobiety. Samo opakowanie na pewno nie przykułoby mojej uwagi, ale to nie ono jest tutaj najważniejsze. Liczy się jakość produktu, a ta w tym przypadku była katastrofalna.

Folia
Produkt był zafoliowany, dzięki czemu miałam pewność, że nikt go wcześniej nie używał. Tym większe moje zdziwienie, iż tak szybko zaschnął. Gdyby nie był zafoliowany, mogłabym przypuszczać, iż ktoś użył go jako testera i nieszczelnie zamknął.

Zapach
Nie był uciążliwy.

Skład
Owiany tajemnicą. Nie doszukałam się go na opakowaniu, za co minus dla producenta.

Cena
Zapłaciłam za niego 6 albo 8 zł. Niby niewiele, ale szkoda mi tych pieniędzy, bo mogłam zainwestować w lakier do paznokci, który mogłabym dłużej użytkować.

Dostępność
Był to produkt z edycji limitowanej, nie wiem, czy można go jeszcze dostać w którymś Rossmannie.

Reasumując: produkt ten zajął pierwsze miejsce w kategorii Buble Roku 2011. Konkurencję pozostawił daleko w tyle.

PS Używacie eyelinerów w formie flamastra? Miałyście produkt marki Lovely? Też Wam tak szybko zaschnął? Używacie fioletowych eyelinerów? Jeśli tak, to jakich marek?

19 komentarzy:

  1. skuszona promocją także kupiłam sobie ten eyeliner (zapłaciłam niecałe 5zł). Już podczas pierwszego malowania nie dało się zrobić dokładnej kreski, był wyschnięty ;|, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na produkt, którego tak naprawdę ani razu nie da się użyć, szkoda nawet złotówki, bo to wyrzucanie pieniędzy do kosza.

      Usuń
  2. Ten produkt to zupełna tragedia. Chciałam zacząć używanie tego typu eyelinerów i wybrałam sobie czarny i fioletowy. Już pierwszego dnia mnie zawiódł, bo zrobiłam sobie makijaż, wymalowałam oko, przykleiłam rzęsy i... to coś wszytko mi zepsuło. Robiłam po tym jeszcze kilka prób, ale po miesiącu całkiem wysechł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że go używałam w sobotę, jak miałam wolne, bo inaczej byłaby tragedia. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że lecę na uczelnię i wyciągam to cudo, żeby zrobić sobie kreski i nagle mam jedną wielką katastrofę na powiece.

      Usuń
  3. Ja miałam to samo co Ty i Aggie. Trafiłam również na jakiś wysuszony egzemplarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie byłam jedyną konsumentką nabitą w butelkę. Gdybym miała paragon, to pewnie poszłabym oddać ten eyeliner, bo zasechł przedwcześnie.

      Usuń
  4. Boże jak dobrze że go nie kupiłam :D:D:D a chciałam bo był w promocji xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Autentycznie było mi żal pieniędzy, bo kosmetyk po 4 dniach wylądował w koszu. Mogłam kupić coś innego za te pieniądze, choćby lakier. Ja zawsze się wściekam, jak głupio wydam pieniądze. Np. na worek jabłek, a potem trafię jak spleśniałe i nadaje się do wyrzucenia. Nie lubię wyrzucać pieniędzy do kosza... Wibo tym eyelinerem zniechęciło mnie do swoich kosmetyków. Po latach postanowiłam dać jeszcze jedną szansę tej firmie, bo ich tusz mnie uczulił tak jak żaden inny, ba nawet rzęsy zaczęły mi po nim wypadać. I okazało się, że nie było warto. Jedyny produkt z tej firmy, z którego jestem zadowolona, to zielony lakier z serii Growth.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Straszna... A ja się nastawiłam na fioletowe kreski:(

      PS Znacie może jakieś dobre fioletowe kredki, którymi można rysować po cieniach?:)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Chyba trzeba sporządzać takie listy ostrzegawcze,żeby wzajemnie wymieniać się bublami.

      Usuń
  8. :)

    mowisz ze w superpharmie ?:) a jak cenowo ?:)
    Bikor nie jest dostepny u mnie niestety , oni maja tylko swoje firmowe sklepy :) czesto sa na targach kosmetycznych - tam tez pierwszy raz sie z nimi spotkalam , maja slynna ziemie egipska - lepsza niz Ikos bo bardziej kremowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenowo lakiery wypadają lepiej niż w Douglasie;) Szminek niestety nie znalazłam w Superpharmie. Tam są głównie lakiery.

      Czyli warto wybierać się na targi kosmetyczne, bo można dorwać kosmetyki firm, które są ciężko dostępne.:)

      Usuń
  9. hehe dobrze że nie kupiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja używam czarnego eyelinera w pisaku INGRID z allegro za 7,99zł :) Sprawuje się bardzo dobrze, przydałyby mi się jakieś inne kolory np. niebieski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie mam ochotę na kolor, bo czarnych eyelinerów różnej maści mam pod dostatkiem, ale o fiolet i niebieskości jest już trudniej...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...