Żel pod prysznic Palmolive Aromatherapy z wyciągiem ylang ylang



Dzisiaj trochę nietypowo, po raz pierwszy opiszę swoje wrażenia związane z użytkowaniem żelu pod prysznic. Pod lupę wezmę mój ulubiony żel, do którego ciągle powracam. Jest nim Palmolive Aroma Therapy Absolute Relax z olejkiem eterycznym Ylang Ylang.

Bardzo lubię fiolet. Połowa mojej garderoby jest w tym kolorze;) Dlatego moją uwagę przykuwa intensywna barwa żelu, która pobudza zmysły, jest pełna pozytywnej energii i zachęca do działania. Używając czegoś w takim kolorze, automatycznie poprawiam sobie samopoczucie. Lubię intensywne, wyraziste kolory. Barwa żelu, jak również jego zapach, przywołuje wspomnienie fiołków, które kojarzą mi się z dzieciństwem, huśtaniem się na patyku przywiązanym do drzewa liną. Reasumując, przez chwilę znowu czuję się beztrosko jak mała dziewczynka;)

Zapach to bukiet kwiatów, czuć paczulę, fiołki, ylang ylang, lawendę. Każdy z tych zapachów lubię, a ich miks także zadowala mój zmysł powonienia;) Ta kompozycja pobudza do działania, nie powinniśmy je używać, jeśli tuż po kąpieli chcemy szybko zasnąć, ponieważ jest orzeźwiająca. Przynajmniej dla mnie. Na noc powinnyśmy kupić sobie inny żel, o mniej intensywnym zapachu.

Żel dość dobrze się pieni i zmywa brud. Pod tym względem zachowuje się jak przeciętny żel. Spełnia swoją rolę, więc nie mam mu nic do zarzucenia.

Trudno w jego przypadku mówić o efekcie nawilżenia, nie przesusza dodatkowo naszej skóry, ale też nie nawilża. I dobrze, bo uważam, że od nawilżania są balsamy, masła do ciała, a nie żel pod prysznic. On powinien przede wszystkim dobrze zmywać zanieczyszczenia, które pojawiły się na naszym ciele.

Zapach choć intensywny i orzeźwiający, znika z ciała bardzo szybko, bo po jakichś 10 minutach po kąpieli. Ma to swoje plusy i minusy. Niewątpliwym minusem jest fakt, iż jest to woń bardzo przyjemna, którą chciałoby się dłużej ponosić. Ale jest też zaleta takiego stanu rzeczy. Gdyby zapach paczuli i lawendy utrzymywał się cały dzień, wówczas musiałybyśmy zrezygnować z naszych ukochanych perfum, bo zapachy mogłyby zacząć się gryźć, a z pewnością zapach wody perfumowanej byłby inny.

Żel rzeczywiście spełnia swoją rolę aromaterapeutyczną, bo orzeźwia, pozwala na chwilę odprężyć się i zapomnieć o problemach. Jest wręcz stworzony na jesienno-zimowe wieczory, które są szare, zimne i pełne melancholii i niewesołych myśli. Ta „aromatherapy” w nazwie nie jest tam postawiona na wyrost.

Żel jest dość tani. Często można się spotkać z promocją. Ja ostatnią butelkę kupiłam w Kauflandzie za 5,35 zł.

Wygodna butelka do dozowania to kolejna zaleta tego żelu, nie lubię, gdy wylewa się zbyt duża ilość produktu, bo to marnotrawstwo. Butelka jest przeźroczysta, nie wygląda jakoś atrakcyjnie, ale kolor produktu jest ożywczy, więc zastępuje bogate zdobienia i formę. Na dodatek mogę obserwować, ile produktu mi jeszcze zostało i ewentualnie kupić nową butelkę;) Resztki żelu mogę wydobyć z niego nalewając przez dziurkę trochę wody, takim rozcieńczonym żelem można z powodzeniem oblać całe ciało:) Bardzo przyjemne przeżycie dla zmysłu powonienia i dotyku:)

Produkt cechuje średnia wydajność. Na pewno nie zużywa się tak szybko jak żele Palmolive z serii spa, ale jedna butelka wystarcza mi na 2 tygodnie. Znam żele bardziej wydajne. Generalnie pod względem wydajności jest średniakiem;) Ale jak wcześniej wspomniałam, cena jest dość znośna, więc można co jakiś czas kupować nowe opakowanie produktu, budżet domowy nie powinien na tym zanadto ucierpieć.

Ogromny plus dla tego żelu za kompozycję kwiatowo-orientalną, uwielbiam takowe. Czuję się jak w zaczarowanym ogrodzie i moja kondycja psychofizyczna od razu ulega poprawie;) Jak mam zły dzień, taka woń jest w stanie zdziałać cuda;)

Produkt mnie nie uczulił ani nie podrażnił.

Jest łatwo dostępny. Jeśli chcemy go kupić, nie musimy szukać drogerii, wystarczy pójść do Tesco, Kauflandu, Reala czy nawet sklepu osiedlowego.

3 komentarze:

  1. Tego akurat nie używałam,ale po jednym z żeli palmolive strasznie swedziała mnie skóra i od tego czasu nie kupuje tych produktów

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie kiedyś wysuszyło Palmolive Spa, miałam zaczerwienioną skórę, która schodziła. Ale to było jedno z całej serii spa. Z tego jasnoniebieskiego jestem zadowolona. Każda z nas inaczej reaguje na ten sam skład, poza tym odnoszę czasem wrażenie, że co pewien czas producenci zmieniają skład i coś się knoci. Tak było z płynem micelarnym z Perfecty. Początkowo był super, a potem mnie wysuszył i uczulił...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze można zgłosić się do jakiejś akcji darmowego testowania żelu pod prysznic i dobrać właściwy do swojej skóry. Jeśli chodzi o Palmoliwe to taką akcję możecie znaleźć tutaj - http://darmobranie.blox.pl/2015/08/Przetestuj-1-ze-100-zestawow-zeli-pod-prysznic.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...