W lecie nie przykładam większej wagi do pielęgnacji ciała. Moja skóra jest wówczas normalna i nie domaga się emolientów. Niestety, jej stan pogarsza się wraz z nadejściem jesieni i zimy, gdy uruchamiamy centralne ogrzewanie. Wówczas zaczynają się moje problemy ze skórą, na kolanach i łokciach powstają suche łuski. Aby temu zapobiec, staram się sięgać po dobry balsam do ciała. Jak sprawdziło się u mnie Sephora Wild Wishes mleczko do ciała z kwiatem bawełny?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Nuxe Body kremowy peeling pod prysznic
Ostatnio zaprzyjaźniłam się z
kosmetykami Nuxe. Wcześniej nie miałam do czynienia z tą marką.
Jako pierwszy w moje ręce wpadł krem pod oczy Nuxe, który okazał
się świetnym kosmetykiem. Doskonale nawilża dolinę łez, ponadto
ją uelastycznia i jako jedyny nie szczypie mnie w oczy, co w moim
przypadku jest nie lada dokonaniem. Praktycznie każdy krem pod oczy
mnie okrutnie podrażnia. Po sukcesie kremu pod oczy przyszła pora
na Nuxe Body kremowy peeling pod prysznic. Czy wspomniany produkt
skradł moje serce?
AA nawilżający peeling do ciała z bambusem
Uwielbiam peelingi do ciała za to, że
cudownie wygładzają skórę, pozostawiając ją przyjemnie miękką
i gotową na przyjęcie kosmetyków pielęgnacyjnych. Upodobałam
sobie scruby na bazie cukru i polietylenu. Lubię też te z
drobinkami łupin orzechów i pestek owoców. Jak sprawdził się AA
nawilżający peeling do ciała z bambusem?
Wellness & Beauty masło do ciała z ekstraktem z kwiatu wiśni i róży
Pielęgnacja ciała to
ważna sprawa, mimo to trudno mi wyrobić w sobie nawyk regularnego
wklepywania balsamu. Na ogół jestem tak zmęczona, że marzę
jedynie o łóżku. Pragnę znaleźć się w nim jak najszybciej,
dlatego rezygnuję z aplikacji masła do ciała. Do tej pory nie
miałam kosmetyku, który podobałby mi się do tego stopnia, aby
obudzić potrzebę regularnego balsamowania się. Ostatnio jednak
trafiłam na produkt, który zrewolucjonizował moją pielęgnację
ciała. Wellness & Beauty masło do ciała z ekstraktem z kwiatu
wiśni i róży to kosmetyk, który zachwycił mnie swoim zapachem.
Za jego sprawą w mojej łazience pojawił się powiew wiosny.
Kwiatowa woń okazała się silnym afrodyzjakiem, który przyciąga
mnie niczym magnes. Odkąd posiadam ten kosmetyk, ani razu nie
zdarzyło mi się zapomnieć o jego aplikacji.
Kosmetyk idealny na wiosnę
Odkąd moja skóra stała
się sucha i wymagająca, w mojej szafce nie może zabraknąć
balsamów do ciała. Lubię kosmetyki, które spełniają swoją
funkcję i atrakcyjnie pachną. W przypadku specyfików do
pielęgnacji ciała nie jestem tak restrykcyjna jak w przypadku
preparatów, które mają kontakt z twarzą. Czy mleczko do ciała
Melisa firmy Uroda zdało u mnie egzamin?
Nawilżenie
Balsam zagościł w
mojej łazience na początku lutego. Początkowo nie byłam z niego
zadowolona. Zimą moja skóra jest niezwykle wymagająca i tylko
nieliczne emulsje zapewniają jej dostateczną porcję nawilżenia. W
związku z tym balsam z serii „Melisa” powędrował na
najniższą półkę w szafce i tam przeczekał kilka tygodni. W
połowie marca postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę. Drugie
podejście okazało się udane. Balsam przyzwoicie nawilża ciało,
aczkolwiek moja skóra obecnie nie wykazuje tendencji do łuszczenia
i pękania. Podejrzewam, że wraz z nadejściem jesieni będę
musiała powrócić do treściwych emulsji.
Wygładzenie i
zmiękczenie
Balsam z serii „Melisa”
przywraca skórze gładkość i miękkość. Zdaję sobie sprawę, iż
ten efekt po części zawdzięczam silikonom. W tym miejscu warto
wspomnieć, iż po kąpieli i spłukaniu resztek kosmetyku, ciało
znajduje się w dobrej kondycji. Specyfik firmy Uroda spełnia swoją
funkcję.
Podrażnienie
Balsam nie przyczynił się do wystąpienia niepożądanych reakcji. Nie odnotowałam
pieczenia, zaczerwienienia czy wysypu krost. Zdaję sobie sprawę,
że kompozycje zapachowe są zaliczane do substancji potencjalnie
drażniących, toteż przed użyciem kosmetyku warto wykonać próbę
uczuleniową.
Konsystencja
Balsam charakteryzuje
się stosunkowo lekką konsystencją. Jego formuła sprawdzi się
wiosną i latem. Zimą preferuję treściwe kosmetyki. Aplikacja
specyfiku nie przysparza problemów. W związku z tym, iż w skład
emulsji wchodzą silikony, produkt gładko sunie po skórze. Nie
tracę czasu, czekając, aż kosmetyk się wchłonie.
Film
Balsam pozostawia
wyczuwalny film. Na szczęście nie przypomina on lepu na muchy. 2-3
minuty po aplikacji kosmetyku mogę założyć bluzkę i spodnie.
Ubrania nie kleją się do skóry. Balsam nie pozostawia tłustych
plam na materiale.
Zapach
Woń specyfiku idealnie
wpisuje się w moje preferencje. Chętnie sięgam po kosmetyki, które
charakteryzują się świeżym, ogórkowym zapachem. Odkąd korzystam
z dobrodziejstw balsamu z linii „Melisa”, cieszę się gładką,
nawilżoną skórą. Za sprawą walorów zapachowych systematycznie
aplikuję emulsję.
Opakowanie
Balsam znajduje się w
białej, plastikowej butelce wyposażonej w pompkę. To rozwiązanie
przypadło mi do gustu. Za sprawą dozownika nie muszę męczyć się,
ściskając opakowanie. Pompka działa sprawnie, nie zacina się.
Wydajność
Z dobrodziejstw kosmetyku
korzystam od 1,5 miesiąca. Balsam powoli sięga dna. Jego
wydajność uważam za satysfakcjonującą.
Cena
Za opakowanie, w którym
znajduje się 200 ml balsamu, musimy zapłacić ok. 8 zł.
Dostępność
Skład
Aqua, Paraffinum
liquidum, Sorbitol, Macadamia ternifolia seed oil, Butyrospermum
parkii, Caprylic/capric triglycerides, Dimethicone, Glyceryl stearate
citrate, Dicapryl ether, Sodium polyacrylate, Melissa officinalis
leaf extract, Camellia sinensis leaf extract, Panthenol, Allantoin,
Glycerin, Butylene glycol, Disodium EDTA, Parfum, Methylparaben,
Propylparaben, DMDM hydantoin, Phenoxyethanol, Hydroxycitronellal,
Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, Butylphenyl
methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl cinnamal, Limonene.
Reasumując:
Początkowo nie byłam zadowolona z balsamu, który wchodzi
w skład linii „Melisa”. Postanowiłam dać mu jeszcze jedną
szansę. Wiosną, gdy kondycja mojej skóry uległa poprawie,
kosmetyk spełnił pokładane w nim nadzieje. Lekka emulsja
przyzwoicie nawilża ciało. Za sprawą balsamu skóra stała się
gładka i miękka. Specyfik charakteryzuje się lekką konsystencją.
Produkt zawiera silikony, dzięki którym gładko sunie po ciele.
Jego aplikacja nie przysparza problemów. Kosmetyk szybko się
wchłania, toteż nie muszę zwlekać z założeniem bluzki itp.
Balsam pozostawia wyczuwalny film. Na szczęście nie przypomina on
lepu na muchy. W moim przypadku atrakcyjna woń specyfiku stanowi
klucz do sukcesu. W związku z tym, iż balsam charakteryzuje się
świeżym, ogórkowym zapachem, systematycznie korzystałam z jego
dobrodziejstw. Produkt znajduje się w białej, plastikowej butelce
wyposażonej w praktyczną pompkę. Dozownik działa sprawnie, nie
zacina się. Nie wykluczam, iż w przyszłości ponownie sięgnę po
balsam z linii „Melisa”.
PS Czy wraz z nadejściem
wiosny sięgacie po kosmetyki, które charakteryzują się lżejszą
formułą? Jakie balsamy/mleczka obecnie goszczą w Waszej łazience?
Czy macie swoich faworytów w tej kategorii, którym pozostajecie
wierni?
karminowe.usta
Garść ciekawostek kosmetycznych
Nawet najlepszy kosmetyk
nie przyniesie pożądanych rezultatów, jeśli nie stworzymy mu
dogodnych warunków. Drogeryjne specyfiki cieszą się ogromną
popularnością. Wiele osób wierzy, że wystarczy je wklepać, by
osiągnąć sukces. Warto jednak pamiętać, iż diabeł tkwi w
szczegółach.
I Olej nakładamy na
zwilżoną skórę
Zewsząd atakują nas
reklamy oleju arganowego. Niestety, nie wszyscy producenci i
dystrybutorzy wspominają, iż tego typu specyfików nie należy
nakładać na suchą skórę. Jeśli pominiemy zwilżanie twarzy i
ciała, osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli chcemy,
aby olej ujawnił swoje dobroczynne właściwości, musimy nałożyć
go na skórę zroszoną wodą. W ten sposób stworzymy nawilżającą
emulsję. Nakładając olej na suchą twarz, musimy liczyć się z
tym, że ten naturalny produkt „wyciągnie” wodę ze skóry. W
tym miejscu warto zaznaczyć, iż opisane zasady mają charakter
uniwersalny. Niezależnie, czy nakładamy na twarz olej arganowy,
słonecznikowy czy oliwę z oliwek, należy wcześniej zwilżyć
skórę.
II Nawilżaj okolice
uszu
Uszy uchodzą za
najszybciej starzejącą się część ciała. Zazwyczaj poświęcamy
im niewiele uwagi. Wiele osób nakłada krem na twarz i szyję,
pomijając skórę za uszami. W tym miejscu warto wspomnieć, iż w
miarę upływu czasu wiązadła zażuchowe stają się coraz słabsze.
Tracą one elastyczność i przestają pełnić swoją funkcję.
Można ustrzec się przed tym niekorzystnym zjawiskiem, dbając o
skórę wokół uszu. Tej partii ciała nie należy żałować
preparatów przeciwzmarszczkowych.
III Usuwaj nadmiar wody
termalnej
Chętnie sięgamy po wody
termalne, ponieważ te niepozorne kosmetyki świetnie odświeżają
skórę. Jednocześnie przynoszą ukojenie podrażnionym partiom
twarzy. Warto jednak pamiętać, iż wody termalnej nie należy
pozostawiać na twarzy, czekając, aż ciecz odparuje. Jej nadmiar
musimy usunąć, przyciskając do twarzy chusteczkę higieniczną.
Warto zachować delikatność. Wyobraźmy sobie, że pozbywamy się
sebum i nie możemy naruszyć makijażu. Jeśli pozostawimy wodę
termalną na twarzy, musimy liczyć się z tym, że skóra stanie się
sucha i spękana.
IV Uważaj na
kosmetyki antycellulitowe
Osoby, które mają
problem z naczynkami na nogach, powinny unikać preparatów
antycellulitowych, które fundują doznania termiczne. Wbrew pozorom,
nie tylko specyfiki rozgrzewające niosą ze sobą ogromne
zagrożenie. Kofeina rozszerza naczynia krwionośne, podczas gdy
chłodzący mentol stymuluje krążenie. W związku z tym, iż
znalezienie kosmetyku wolnego od atrakcji termicznych stanowi nie
lada wyzwanie, warto zaopatrzyć się w algi. Te ostatnie uszkadzają
komórki tłuszczowe. Z kolei kwas algowy wiąże uwolnione toksyny i
pozwala usunąć je z organizmu.
PS Czy dbacie o okolice
uszu? Jakie przykazania urodowe dopisalibyście do powyższych
wskazówek?
karminowe.usta
Subskrybuj:
Posty (Atom)












