Już dawno nie czytałam książki, z
której oceną mam tak duży problem. Z jednej strony Dorosłe
Dziewczynki z Rodzin Dysfunkcyjnych to poradnik, który niesie ze
sobą wartościowe treści. Z drugiej odnajduję tu sporo
przeintelektualizowanych fragmentów, które tworzą nic niewnoszący
bełkot. Mam wrażenie, że książka została sklejona z fragmentów
napisanych przez kilka osób. Czasem miałam wrażenie, że to, co
czytam, ma ogromną wartość, jest mądre i godne uwagi. Kiedy
indziej usypiałam z nudów, bo autorka prowadziła nic niewnoszące
rozważania. A momentami wręcz czułam narastającą irytację.
Dlaczego książka Dorosłe Dziewczynki z Rodzin Dysfunkcyjnych
Eugenii Herzyk wywołała we mnie tak silne emocje?
