Po raz pierwszy z twórczością Janusza L. Wiśniewskiego zetknęłam się za
sprawą Samotności w sieci. Uwielbiam tę powieść, od jej lektury upłynęło
dobrych kilkanaście lat, a ja wciąż pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi
podczas czytania. To chyba najbardziej
smutna, a zarazem najbardziej
wzruszająca powieść, z jaką miałam do czynienia. Podczas lektury na zmianę czułam tę
transcendentną energię, jaka towarzyszy zakochaniu, oraz smutek głównych bohaterów.
Janusz L. Wiśniewski ma swój własny styl, którego nie sposób podrobić. Na niego
w głównej mierze składa się ogromna emocjonalność samego autora. Co tu dużo
mówić. Odnoszę wrażenie, że Janusz L. Wiśniewski daje nam, kobietom,
niesamowity skarb, a mianowicie wstęp do zakamarków męskiej duszy. Autor woli
wydać jedną dobrą książkę raz na kilka lat, niż 8 w ciągu roku, ale słabych i
niedorobionych. Na początku czerwca miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu
autorskim z Januszem L. Wiśniewskim, które odbyło się w ramach Opolskich Targów
Książki. To właśnie wówczas pisarz
przybliżył nam powieść pt. Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie. Na jej
premierę czekałam z niecierpliwością. Czy było warto?