Perfumy Avon mają w większości
przypadków wspólną, charakterystyczną dla tej marki bazę. Moja
mama doszła do podobnych spostrzeżeń. Bardzo często poszczególne
zapachy różnią się niuansami, ale wspólna baza sprawia, że na
mieście od razu wyczuję wody perfumowane Avon. Ta specyficzna woń
jest całkiem ładna i ją lubię, ale brakuje mi też efektu wow.
Uważam, że Avon miał w swojej ofercie świetne perfumy.
Niewątpliwie zaliczam do nich Absynthe Christiana Lacroix – matko,
ile razy ten zapach umilał mi naukę do fizjologii zwierząt z
podręcznika Ganonga. Poza tym bardzo lubiłam perfumy sygnowane
przez Fergie z Black Eyed Peas. Avon Life Colour by Kenzo Takada ma
spore szanse dołączyć do tego grona.
