Wiosna zawsze nastrajała
mnie pozytywnie i dostarczała energii niezbędnej do wprowadzenia
zmian. To właśnie końcówka marca bardziej skłaniała do
wyznaczania sobie celów aniżeli początek roku. Wielokrotnie
wspominałam na blogu, że nie znoszę zimy i dalej podtrzymuję to
zdanie. Nie przepadam też za Bożym Narodzeniem, za to Wielkanoc
uwielbiam i zawsze czekam na nią z niecierpliwością. W związku z
tym, iż zima nie zachęca do aktywności fizycznej, wręcz
przeciwnie, najchętniej spędziłabym ją pod kocem, oglądając
wszelkiej maści seriale, tegoroczne wiosenne postanowienia
urodowe obejmują również odchudzanie. Wierzę, że uda mi się
zrealizować wyznaczony cel, ponieważ mam świetną motywację, poza
tym po tygodniu widzę już pierwsze rezultaty:)
