Jak
zapewne zdążyłyście zauważyć, jedną z moich ulubionych pisarek
jest Magdalena Kordel. Bardzo lubię jej twórczość za optymizm,
pogodę ducha oraz bohaterki, która nie boją się stawiać czoła
przeciwnościom losu. Przeczytałam wszystkie książki Magdaleny
Kordel za wyjątkiem jej debiutanckiego zbioru opowiadań pt. 48
tygodni.
Niestety, namierzenie tej pozycji w księgarniach od dawna stanowi
rzecz niemożliwą do zrealizowania, a oczekiwanie w bibliotece, aż
zwolni się jedyny egzemplarz, wymaga cierpliwości, której ja nie
posiadam zbyt wiele. Tak się jednak złożyło, że 8 stycznia
nakładem Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak ukaże się
wznowienie 48
tygodni.
W pracy otrzymałam przedpremierowy egzemplarz tej wyjątkowej
książki. Dzisiaj przybywam do Was z recenzją.